Przejdź do głównej zawartości

Bajroniczny mit silnej jednostki



Rządzący wygrywają dzięki sile mas, a później usiłują narodowi wmówić bajroniczny mit silnej jednostki, bez którego państwo nie jest w stanie funkcjonować. Zwycięzcy narzucają poglądy, degradując poprzednie rządy. Na tym polega prawidło procesu dziejowego. LaVey uważał, że nowa warstwa, która przejmuje ster musi z niszczyć przeciwników, ośmieszając ich, dla trwałego zachowania, uzyskanych dóbr i przywilejów. Oczywiście kult ten rozwija się w oparciu o liderów głównego nurtu, którzy płacą cenę własnej pozycji, dając masie popierającej stanowiska, które pozwolą na wybicie się i złapanie za grdyk mniejszych grup. I tak rozwój kultu jednostki będzie możliwy, bo wszyscy zgodzą się nawet na największą głupotę, o ile ich potrzeby zostaną w miarę zaspokojone.

To samo uczyniono z Lechem Wałęsą, przy którym nie było przez wiele lat mowy o zbiorowym wysiłku Polaków, gdyż uznano kult tej jednostki, bezsprzecznie uważając czyn ten za wolnościowy akt jednej osoby. Podobnie ma się sprawa do Marszałka Józefa Piłsudskiego, którego uznaje się za tego, który przywrócił wolność Polsce. Nikt nie pamięta o zakończeniu I wojny światowej oraz sprzyjającej koniunkturze. Za to, pamięta się o tym, że gen. Wojciech Jaruzelski współpracował z ZSRR. 

Taki czyn "wielkiego bohatera" Solidarności nie przeszkadza i obecnej władzy, o ile Lech Wałęsa zostanie zastąpiony kimś innym. Zwroty takie mają miejsce w historii, co jakiś czas. To nie historia tworzy, tylko dziwni ludzie.




Równi i równiejsi

Zwróćmy uwagę, że wiele pretensji wysuwanych jest pod adresem komunizmu i działań partii, PZPR. 

Poszukajmy analogii. 

W czasach partii była władza ludu, ale ten lud miał nad sobą uprzywilejowanych i mierzono wszystko w układach "równy i równiejszy". Nieważna jest ideologia czy doktryna – to rzecz – wszystko można określić kwestią nazewnictwa. PZPR, PO, PiS czy Nowoczesna, to są partie polityczne, które walczą o władzę i jej utrzymanie, możliwymi sposobami, o czym można się przekonać słuchając radia czy oglądając telewizję.
Partie organizują igrzyska i tworzą tematy zastępcze, bo ludzie nie chcą słuchać prawdy oraz myśleć o problemach, szansach i zagrożeniach.
Rozwój i los jednostki zastępuje uzasadniona polityka historyczna, w której aktywni jej uczestnicy odreagowują własne frustracje, mierząc do siebie mniej lub bardziej ubabranym w gównie błocie. 

System potrzebuje propagandowej papki

Systemy są potrzebne, wrogowie są upragnieni – to wszystko napędza władzę i sprawia, że istnieje usprawiedliwienie dla jej sprawowania. Zachodzi nawet konieczność, która wskazuje, że dana władza musi być, stanowiąc podstawę do zachowania tak ważnych parytetów, jak państwo, sprawiedliwość, czy nawet narodowy język. W przeciwnym razie, gdy ten warunek nie zostanie spełniony to wszystko może zniknąć. Dokonać tego może niewidoczny wróg, taki jak komunista czy rosyjski sabotażysta lub zachodni liberał – lewak albo muzułmański terrorysta-zamachowiec, działający z Koranem w ręku i bombą w gaciach.

Wrogowie ci, upragnieni – powodują, że ludzie głosują w wyborach. Za ideą i fikcją podążają lubieżne tłumy. Masy, spragnione krwi i żądzy najgorszej, wyzwolonej z natury obmierzłej i niepohamowanej w niszczeniu. 

Wróg wewnętrzny

Do wrogów wewnętrznych zaliczyć można przedsiębiorców lub ludzi, którym dobrze się wiedzie, za różną przyczyną. Komuniści są bezdyskusyjni - to wrogowie najlepsi. Wcześniej, tym samym komunistom wchodzono w tyłek, ale to nie przeszkadza, przy chęci budowania karier i tworzenia majątków.
Wrogowie - kułacy muszą być złodziejami, dziećmi systemu, spadkobiercami komuny, itd. Pewnie i tak jest, ale z nimi nikt nie walczy, tylko nazywa tak sprawy, powodując że społeczeństwo nie mając za wiele, zgodzi się na niszczenie politycznych wrogów, myśląc że główny cios zostanie wymierzony sprawiedliwie. 

Nadal sądy są sądowe, a prokuratury prokuratorskie. W urzędzie trzeba liczyć się ze słowami, stając na baczność. 

Cena i prawda nie odgrywa tu żadnej roli, liczy się władza i jej sprawowanie oraz utrzymanie. Władza to pieniądze – nie obowiązek służenia państwu, ale stały dopływ gotówki do portfela.


W działaniach zmierzających do stworzenia kultu silnej jednostki i przejęcia władzy, którą będzie sprawowała jednostka, nie ma miejsca na żadne niuanse, ani dogadywania. Jednostka musi mieć władzę, toczyć walkę dla dobra ogółu i powodować zniszczenia. To staje się usprawiedliwione, tak społecznie, jak i życiowo. 

Dobra zmiana?

Miało być uczciwie, bez zatrudniania swoich z tzw. „klucza”. Na ten moment zatrudnia się wszędzie znaczonych dobrym ogniwem „swoich”, zatem następuje powrót do dawnych tradycji tego, co zwalcza uprzywilejowany ruch, na rzecz kultu i władzy silnej jednostki. 

Stary mainstream odchodzi, a jego miejsce wypełnia nowy, tak samo gotowy do czerpania zysków, jak poprzedni. Z tą różnicą, że obciążony jest tylko potrzebą zniszczenia poprzednika. 

Społeczeństwo zostało jednak poczęstowane sporą dawką przykładów i ideologicznej surowicy, której organizm nie nadąża już przetwarzać, ale za to uświadamia każdego, że nie ma innego kierunku.

Zmiana jest konieczna

Zanim ludzie zdołają poczuć na sobie efekty tej zmiany, muszą odpowiednio poczekać. Rozczarują się i zrozumieją, po własnych portfelach, że zmiana tak zaserwowana nie dała im wymiernych korzyści – kolejny już raz, a wręcz jeszcze doprowadziła do ruiny. Co wówczas pomyślą? – Zostaliśmy zrobieni w butelkę. I słusznie, bo proces się rozpoczął, a butelka zamiast być napełniana, staje się powoli pusta.



Konrad Grob, Winkelrid pod Sempach


PRL-u czemuś upadł

Wielu ludzi mówi sobie – po cichu, czemu ta cholerna komuna upadła? Przecież było w miarę równo, szansa na mieszkanie i jakąś robotę. Było też i gdzie się poskarżyć, ktoś pomógł. Zawsze to jakaś szansa, a teraz nie ma nic. 
Po upadku PRL-u wystąpiło zjawisko "wolnego najmity", które obserwowane było w czasach upadku pańszczyzny. Całość towarów i usług trafiła na wolny rynek, w którym każdy musi zadbać o siebie, bez względu na przekonania i poglądy oraz wrażliwość. 

Kapitał zachodni potraktował polskie społeczeństwo, jak dobry rynek zbytu dla towarów, włączając naród do ucywilizowanej demokracji. 

Skończyła się rola opiekuńcza państwa, a zaczęło dojenie i patrzenie na interes wąskiej grupy. W PRL-u musiano patrzeć na cały naród i jego problemy. Dziś wystarczy patrzenie na "swoich" i odpowiednie – równie piękne głoszenie haseł, jak za dawnych czasów polskiego socjalizmu.

Postscriptum

Czuję się zdradzony, bo nie ma równych wynagrodzeń i socjalu z sąsiadami na Zachodzie. Boli mnie, że nie ma demokracji, zapewniającej swobodę, a przez cały czas toczy się walka ideologiczna, która grzebie siły i potencjał mojego ukochanego narodu. 
Dziś boli mnie nienawiść i ataki na ludzi, których nie ocenia się przez pryzmat epoki i dokonań, ale przez uzasadnioną tezę, która afiszuje pierwotną mściwość, która w moim kraju znalazła ujście. 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Co złego zrobiła koza?

Zastanawiam się: komu, co złego uczyniła koza (lub kozioł), że przypisano temu zwierzęciu całe zło, nazywając diabłem.  Dosłownie i w przenośni nie rozumiem tego zjawiska, "skozowacienia satanizmu". 
Fascynacja satanizmem też jest dla mnie niezrozumiała u większości ludzi, którzy nie rozumiejąc natury spraw, mówią o tym, jakby służyło to ich własnemu interesowi.  Satanizm kojarzy się większości (nawet wyznawcom) z możliwością "dokopania wrogowi" (stąd stałe pojęcie wroga u pseudosatanistów), z użyciem sił nadnaturalnych. W takim kontekście zastanawia mnie, czemu w kraju, w którym żyje nie jest to nadal doktryna oficjalna? (Zupełnie bez obrazy. W Polsce ludzie lubują się w dowalaniu innym).  Jeśli czytam, że "ktoś ma zapłacić, za to że ja płacę" albo że "umrze, bo mnie nie pokochał", to myślę sobie że doktryna zła ewoluowała w kierunku zmarszczenia.  Wytłumaczeniem zmarszczenia jest zwyrodnienie pięknej formy. Tyle i aż tyle w kwestii znaczenia pojęci…

Lucyferianizm – blask zmienia się w proch

Światli ludzie zrozumieją znaczenie, nadanego temu artykułowi tytułu. Krąg tych osób jest ogromny, od wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa, po wykształconych kulturowo i literacko apologetów (obrońców wiary chrześcijańskiej i jej prawd).  Lucyfer, strącony z Nieba, lecąc w kierunku Ziemi (zdobny w kamienie i złoto, lśniący przepychem), spalił się na proch. Zdrada Lucyfera – według mitów, nastąpiła trzeciego dnia stworzenia. Przypomnę, że według Biblii, w tym dniu została stworzona Ziemia, która wydała wszelkie rośliny zielone i drzewa. Strącenie stanowiło karę za wyniosłość, piękno, przezorność i blask. Opis z Izajasza wskazuje na kogoś, kto podbijał narody. 
Stary Testament wspomina o władcy babilońskim (satyra na króla babilońskiego), który runął pośród ziemi. W okresie późniejszym, ten znany fragment Iz 14, zaczęto utożsamiać z kimś potężnym, kogo powalono. To istota, która była równa Stwórcy, obalała królestwa, wyrzucona została z grobu, jak ścierwo. Biblia zapowiada, że złoczyńca z…

Drzewo dające wieczność

Charakterystyka na podstawie starotestamentowego wyobrażenia
Z drzewem spotykamy się w Księdze Rodzaju, przy opisie Ogrodu Eden, który Pan umiejscowił na wschodzie, a następnie umieścił w nim człowieka. Człowiek ten był ulepiony z prochu ziemi, a w jego nozdrza tchnięto życie.
[...] „Na rozkaz Pana wyrosły z gleby wszelkie drzewa mile z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła"[...] (Rdz 2, 9-10). Opowieść o Edenie, drzewie życia, poznania dobra i zła oraz Adamie i Ewie zna wielu ludzi na świecie. Przez jednych traktowana jest jako przypowieść, dla innych stanowi inspirację, a jeszcze inni dopatrują się w niej symboliki, dla spraw, które nigdy nie mogły mieć miejsca. Opowiedzieć początki człowieka, to znaleźć klucz do dziejów tego rodzaju, poznać powód konfliktu pomiędzy człowiekiem, a aniołami oraz w pełni zrozumieć drogę, którą przebyliśmy do tego  świata. Pod tym pozorem istnieje coś większego, źródło wieczności i poznani…

Łodyga przeciwieństw – Kto jest szatanem?

Anton Szandor LaVey napisał nieszkodliwą książkę w wymowie, z zupełnie innym ujęciem niż sądzą ludzie. Jeszcze nie napisałem recenzji Biblii Szatana, choć tę księgę czytałem ogromną ilość razy. Powszechne przekonanie o dziełach jej Autora wynika z niewiedzy oraz błędnie utrwalonego poglądu dotyczącego ludzi. LaVey, ostatni prorok Ziemi, wyjaśnił że kłamstwo było wrogiem wolności, pozbawiając osobistą naturę człowieka wszelkiej zdolności radzenia sobie z życiem. Mówił, że trzeba zniszczyć kłamstwo. I nie chodziło mu o plucie na hostię czy przeklinanie wrogów – to byłoby zbyt proste, tworząc kolejne kłamstwo. Perfidnej manipulacji dokonano, dając ludziom księgi, w których prawa zostały zapisane, a częściowo zmienione. Nie mieli czasu i odwagi dokonać całkowitego zakrycia, okazało się że brak pomysłu nie przeszkodził w tworzeniu zaprzeczeń. Zbudowali na tym kościoły, a ludzkość trzymając w ręku Biblię, wierzy tępo w słowa beznamiętnego, barbarzyńskiego kaznodziei, który nawet resztki tego…