Przejdź do głównej zawartości

Chorujesz: umierasz?

Wizja choroby i śmierci nie są ani spektakularne, ani chętnie przyjmowane przez każdego z nas. Zdarzają się jednak nagminnie. Nasza cywilizacja, to niestety jest w pewnym sensie cywilizacja śmierci. 




Tu, na oczach świata, zarzyna się miliony zwierząt. Tu, na moich oczach, wydane cichą zgodę na śmierć i wojny, w imię beznadziejnych idei, sprawowanej przez człowieka władzy. 








W średniowieczu robiono wszystko, co ludzie wiedzieli, aby ratować się przed chorobami i pomorem. 

Współcześnie - mam takie nieodparte wrażanie, że nie wszystko się do końca udostępnia, nam, zwykłym ludziom. Moje przeczucie jest związane z pewnym rodzajem krzywdy, którą odczuwam, oczywiście, wobec bezsilności ludzi nieposiadających środków na leczenie. 





Ktoś wymyśla lek i chce na tym zarobić. Drugi kontroluje rynek farmaceutyków. Wszystko to biznes i walka o przetrwanie. Podstawową opiekę medyczną mamy zapewnioną, ale co, gdy dopadnie nas okropne choróbsko. Co wtedy? Ratować życie czy liczyć koszty!?  

Niestety chorujemy, a czasem umieramy. Selekcja naturalna, przed którą nie da się uchronić, następuje każdego dnia, zbierając ludzkie żniwo. 
Pewne procesy są możliwe do spowolnienia, jednak wszystko wciąż opiera się na pieniądzu. Biedni nie mają szans. Bogaci też nie, jeśli są zbyt chorzy. Gdyby świat rozwijał wiedzę, nie byłoby tylu nieuleczalnych chorób i beznadziejnych przypadków. 


Zamiast produkcją bomb zajmijmy się rozwojem medycyny i nauki, służącej człowiekowi, a nie interesom i śmierci, coraz skuteczniej zadawanej na polach bitew. 






Cena życia i śmierci

Dziwne to jest, bo nie powinno być granicy w leczeniu człowieka, a wszelkie działania skierowane na rozwój medycyny, powinny służyć wszystkim.  


Głoszą szczytne hasła o wyższości człowieka, a jednocześnie szerzą wzajemną nienawiść w bardzo durnych sprawach. 

To przykre. Człowiek to najwyższe dobro tego świata oraz kat i oprawca Ziemi. 
Inna perspektywa pojawia się wówczas, gdy wierzymy w selekcję naturalną i przesiewanie słabszych. 
To przykra teza, wiem, może przerażać. Mnie ona wręcz boli, ale niestety czasem mam takie nieodparte wrażenie, że tak właśnie podchodzi się do ludzi. Żyją, to żyją. 


Mamy stosowne prawa i regulacje, ale co z tego, gdy spotkamy się z chorobą, na którą nas ekonomicznie nie stać? 



Ludzkość powinna się rozwijać, a medycyna nam służyć. To oczywiście tylko hasło. Dziś nie zdajemy sobie z tego sprawy. Na ten moment. Nie dziś, gdy nas to nie dotyczy bezpośrednio. 
Nie myślimy o tym, co może być. Czas mija szybko i bezpowrotnie. Żadnej z chwil nie da się cofnąć. 



Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…