Przejdź do głównej zawartości

Świat idealny według Jezusa z Nazaretu

W idealnym świecie ludzie darzą się szacunkiem i wzajemnym zrozumieniem. Brak jest zawiści, a wszystkim kieruje rozum i rozsądek.
Przestrzegane są zasady i życie ludzkie stoi na najwyższym piedestale.
W takim świecie nie brakuje na leki, na zdrowie i jedzenie. Stosowane są zasady, powszechne prawa i reguły.
Prawa muszą być proste. Człowiek chce żyć i przetrwać. Potrzebuje zupełnie niewiele do  spełnienia tego warunku. W świecie zdominowanym przez układy i interesy ludzi, życie przesuwa się na plan dalszy, a wszystko zyskuje swoją cenę. Nie zdajemy sobie sprawy, ile kosztuje to cierpienia, sprowadzając rzeczywistość zależności i prześladowań. Niepotrzebne relacje szkodą ludziom. Człowiek żyjący w swych społecznościach jest oddzielony od naturalnych zachowań i emocji, które są charakterystyczne dla gatunku. W rozwoju, uspołecznił się i stał istotą zamkniętą. Poddani codzienności nie zdajemy sobie sprawy z tego, co dzieje się w szerszym aspekcie. Jesteśmy niewolnikami systemów i idei, dla ludzi, którzy za ich pomocą nauczyli się manipulować masami, skierowując je w kierunku najdogodniejszym, służącym osiąganiu sukcesu.
Nie tak miało to wyglądać, a ludzie głoszący słowa, powołujący się na Jezusa z Nazaretu, miłości tej nie mają. Fałsz i obłuda, jak za czasu Sanhedrynu, ogarnęła świątynie. Brakuje tylko Jezusa, by poprzewracał kupieckie stoły i przywrócił ludzkości normalny kierunek.
Pasterz to silny autorytet, który potrafi ujarzmić stado. A co jak pasterz stanie się oszustem? Wtenczas stado z czasem podupadnie, a pasterz pożyje dobrze, jednak do czasu.  
Nie na tym polega system, który chciał wprowadzić Jezus z Nazaretu. Czy ktoś jeszcze przestrzega tych słów?
Nawoływanie aniołów i Najwyższego Stwórcy zostało zagłuszone chłapaniem języka ludzkiego rodzaju, który gnany bezcelowością, wytworzył nowy gatunek siebie. 
Człowiek hodowlany, godny życia na uprzęży materializmu, pozornie czerpie z dóbr ziemskich, pokładając ufność w demokracji. 




Obraz dotyczy dobrego Samarytanina, ale Jezus też był takim Samarytaninem


Człowiek stanowi najwyższą wartość. Nie może płakać i cierpieć, z powodu działań drugiego człowieka.
W takim świecie nie trzeba zbierać na studnie w Afryce, bo po prostu się je buduje.
W takim świecie się nie głoduje, bo po prostu jedzenie jest powszechnie dostępne. 
Jedzenie to nie luksus, a dar ziemi, przetwarzany przez rozumnego człowieka, z wykorzystaniem coraz nowocześniejszych narzędzi.
W takim świecie się nie umiera z niedostatku, bo wszyscy otrzymują możliwie równe szanse. Na normalność i życie zgodne z regułą samego siebie nie trzeba posiadać układów. Dążenia do doskonałości występuje wtenczas w każdym człowieku i ujawnia się w nim z drgnieniem powiek. Cud to życie ludzkie, oddech i zdolność uśmiechu. Potencjał pomysłów i twórczych myśli. Każdy to ma i nikt tu nie jest wyjątkowy.
W takim świecie nikt nie nazywa się Bogiem i prorokiem, tylko pracuje na rzecz drugiego człowieka.
Ludzie mają równy dostęp do dóbr, a bieda i głód nie istnieją.
Prostytucja i niszczenie godności człowieka nie istnieją.
Jednym słowem świat idealny, którego chciał Jezus z Nazaretu. 
Dawno temu podjęto pałeczkę z ziemi, która wyznaczała gromadzie czyny. Potem zmieniono kierunki, a rozwijająca się ludzkość wymagała zorganizowanego systemu. W imię Pana oraz Świętek Stwórcy wprowadzono feudalizm, następnie niewolnictwo, a potem rozwój przemysłu na świecie. Niszczono zasoby przyrodnicze, dokonywano potężnych transakcji i budowano podziały. Ludzkość, która się rozrosła wymagała lepszego zarządzania, by się nie buntowała, bo naówczas mogłaby stać się niebezpieczna w swej masie. 
Zniszczono autorytety, podporządkowano ludzi konsumpcji, a świat zamienił się w sielankowy obóz pracy. Miasta centralne uzależniały ludzi. Dziś nie wyobrażamy sobie życia bez marketu czy burgera. Jesteśmy uzależnieni od chemii oferowanej w sprzedaży i rzeźni, produkujących tysiące ton mięsa dziennie. Jedyne, co musimy posiadać to pieniądze. Bez nich się nie daje.
Czasem możemy spotkać się na łonie natury, nikt przecież tego nie broni. Dla większych smakoszy pozostały bardziej wyuzdane zabawy, które są dostępne na różnych kontynentach. Dopuszczono wszystkich do wszystkiego, byleby posiadali pieniądze. 
Konsumpcja, konsumpcja itd. Nawet hasła przeciw konsumpcji i upodleniu człowieka rozgłasza się w jakimś interesie. Służą na ogół wybiciu się danej jednostki, nie ponad przeciętność, ale gdzieś do granic danej grupy społecznej, spełniając rolę awansu. 
Walka pochłania siłę i buduje określoną pozycję w podziale ogólnych dóbr. Musi być tak, że jedni mają wiele, inni mniej, a jeszcze inni w ogóle. Uzależnienie od siebie, wokół jednej grupy społecznej, przy jednoczesnym zróżnicowaniu, jest dobre dla zniewolenia człowieka rozumnego, w którym zatarły się instynkty. 
Dziś idąc ulicą nie czujemy naszych naturalnych zapachów, ale masę perfum niszczących nasz zmysł węchu. Naturalne instynkty całkowicie się wyzerowały. 
Czy przez to staliśmy się wolni od naszej ludzkiej natury?

Czy taki świat chciał stworzyć Jezus z Nazaretu?

Marzył o miłości i zasadach. Dawał wyraz tęsknoty za człowiekiem, jako pięknem i ideałem.
Czy mu się to udało?
Patrząc z perspektywy 2 000 lat można z całą pewnością stwierdzić, że odniósł tylko połowiczny sukces albo w ogóle. Sukcesem jest to, że ludzie mówią o nim, że istniał i do naszych czasów zachowały się cztery, dopuszczone do obiegu Ewangelie oraz kilka listów z dziejami apostołów i wizją końca. Jednak czy tak małą spuściznę mógł ludzkości pozostawić Jezus?

Ludzie zaczęli się inaczej traktować? Czy znikły wojny  i nienawiść? 
Nie wprowadzono w życie zasad miłości i poświęcenia, ponieważ każde poświęcenie się dla ideałów, przez jakąś religię, powodowałoby jej rychły upadek.
Tylko mocna i silna finansowo i ideologicznie struktura ma szansę oddziaływać na ludzi. Zasada ta wyrażona jest w doktrynie powszechnej, mówiącej, że w „kościele nie ma demokracji”.

W takim świecie żyjemy

Tu każdego dnia ludzkie życie przeżywa dramat i człowiek, jako istota cierpi. Każdego dnia ktoś oddaje się nicości i w tym świecie gaśnie jego nadzieja – np. dziewczyna z Tajlandii czy Brazylii, której rodzina nie ma na chleb, sprzedaje, to co ma najcenniejszego, własne ciało, aby ratować najbliższych.

Wszystko to gwarantuje utrzymywanie naturalnych podziałów społecznych. 


Tylko podzielone społeczeństwo pod względem religii, doktryny i poziomu życia nie znajdzie wspólnej płaszczyzny do porozumienia.

Facebookowy beta test ludzkości

Skoro ludzie potrafią na jednym Facebooku porozumiewać się i wyrażać poglądy, to czy nie byliby w stanie, ponad podziałami, rozmawiać ze sobą? Są znajomymi na Facebooku, ale żyją inaczej, dzieli ich kraj i ideologia. Czy jak wybuchnie wojna zabiją się, stając po dwóch różnych stronach barykady?
Tak. Bo jak się już rozpędzą i zagubią bardziej, to nie będą w stanie zrobić nic innego. 
Facebook jest w mojej ocenie nie tylko komunikatorem, ale beta testem ludzkości, mającym sprawdzać, na ile ludzkość jest gotowa do porozumień i wspólnych działań. Czym bliżej siebie, tym gorzej, ale bliżej nie znaczy razem. 
Ludzkość musi mieć otwarty umysł, ukierunkowany na globalny rynek i korzystać z produktów, które się powszechnie jej dostarcza. Nie musi przy tym żyć ponad podziałami, co znaczenie ułatwiłoby rozwój, walkę z biedą. Pieniądze są wyznacznikiem, ale to ludzie o tym decydują. Świat wykarmi wielu z nas i umożliwi normalne życie wszystkim, trzeba tylko właściwie zrozumieć przekaz Nazarejczyka. Ci, którzy idą inną drogą lub nauczają jego słów, a ich nie stosują, stanowią największego wroga ludzkości, utrzymującego wszystko w matni chaosu, bez wiedzy i rozumu.

Pamiętna scena, w której Jezus wygania kupców ze świątyni, a następnie daje jeść głodnym, pozostała w widzeniu świata. Dążył do prawdziwej równości, pokazywania wiary oraz do niepozostawiania ludzi w cierpieniu. 
Nikt nie może być samotnym. 
Ukazał, że Ziemia jest w stanie wykarmić wszystkich. 
Nie może być niewolników. Dał ludziom wskazówkę. 
Czy zrozumieli?

... a czasu miał niewiele... 

Służył ludzkości

Taka była jego misja: służyć i przekazać odwieczne nauki. Zawarte przymierze ma dać ludzkości, w jej pochodzie, zielone światło i czas na złączenie się. 
Wieża Babel podzieliła ludzkość, która nie konstruowała wrót do nieba, ale budowlę, o której pamiętali ci, którzy przyszli ze świata Stwórcy. Wieża to był Tron. Najdoskonalsza budowla, za pomocą której można władać materią wszechrzeczy. Ludzkość wynalazła broń umożliwiającą zgładzenie nieba. Stąd złość Stwórcy widoczna na kartach pism Starego Testamentu.

Czy ludzie wyciągnęli lekcję i zebrali fakty?


Nie, bo są jak głusza, którą wodzi czas, ustalony przez garstkę przepowiadaczy w czarnych habitach, dla których oddaje się pokłony, wbrew temu, co zapowiadał Stwórca, że "nikomu nie będziecie się kłaniać pośród was". Ludzkość nie zrozumiała, że jest sobie równa.



Jezus dokonał heroicznego czynu

Za swoje przekonania został zgładzony, ponieważ nie pasował do ogółu.
Pozostała nauka, która w ciemnych czasach, krwiożerczych religii Grecji i Rzymu, okazała się światłem dla wielu ludzi. Początkowo nauka ta utrzymywała się zgodnie z zasadami.
Jej zinstytucjonalizowanie przez Cesarstwo Rzymskie na Zachodzie, a następnie Wschodzie spowodowało, że stała się ona narzędziem w tworzeniu nowoczesnej gospodarki. Mówimy oczywiście o przekształconej nauce Jezusa z Nazaretu, na którą oddziaływały wpływy grecko–rzymskie i babilońskie. 




Ludzkość tworzyła sobie religię, tak jest się rzeźbi golema. A Jezus dał wyraz tego, co jest. Ciało i krew to nie ofiara, ale zrównanie w równości. Wszyscy mamy ciało i krew, jesteśmy ludźmi i powinniśmy, jak ludzie szanować to, co należy też do nas. Wystrzegać się pokus i cywilizować na tyle, by nie niszczyć wszystkiego, co wokół.Ludzkość kazała zjadać ciało i krew w symbolicznej ofierze oraz powstrzymała ewolucje uważając, że człowiek szczęśliwy to taki, któremu szczęście należy się z urodzenia. Mnożąca się ludzkość, z dnia na dzień, stała się zależna i zniewolona. Ktoś kiedyś był silniejszy i zapanował nad masą, narzucając wszystkim określony porządek.

Poprzez religię uzmysławiano ludziom potrzebę bycia chłopem czy mieszczaninem, namaszczano  właściwe masy – tj. rycerstwo i duchownych. Tak było przez całe lata.
Do dziś doktryna religijna umożliwia panowanie nad ludźmi. Stworzono ogólnoświatowy system niewolnictwa, w którym rządzi prawdziwy szatan, któremu na imię: CZŁOWIEK.

Ale czy tego chciał Jezus z Nazaretu?

Nie wydaje mi się, żeby właśnie tak sobie wyobrażał świat i człowieka. Gdyby Nazarejczyk kazał ludziom oddawać cześć posągom, zakładać religię i dzielić włos na dwoje, to podzieliłby los tych, którym to wypowiedział. 
Jednak szczerze wątpię, żeby to zrobił. Jezus poniósł porażkę, ale tylko częściowo. Na Ziemi jest wielu światłych ludzi, którzy zrozumieli i wiedzą. Dla nich, nawet jeśli są garstką, warto jest działać, bo to oni mogą stać się solą przyszłej Ziemi.

Dlaczego wielkie słowa zmieniono?

Odpowiedź jest prosta. Kto, kogo miał powstrzymać? I po co hałastrze nauka i wiedza?
Poprzez system nowoczesnej religii, którą oparto na kanwie jego nauki,  zapanowano nad masami. Wystarczył pogląd, że aniołowie są po to, aby pomagać.
Szatan-diabeł istnieje i jest zły oraz kusi człowieka. W ten sposób brak idealnego dobra w praktyce, głoszonego przez Jezusa, został usprawiedliwiony demonami. A niebo jawi się oświeconym ludziom, jako chór wznoszący pieśni do Stwórcy i człowieka. Nieba strzeże niejaki Święty Piotr, który jest człowiekiem i dano mu klucze do bram. 
Degradacja zastępów na miarę człowieka. To się jednak zemści, gdy pradawni wodzowie powstaną i rozliczą Ziemię. Nawet Stwórca nie pomoże ludziom, bo Jezus którego okrzyknięto Bogiem jest ich posłańcem, służącym w zastępach.

Człowiek nigdy nie przyznał się, że może być w jakikolwiek sposób zły, czy niedobry. O tym nie było żadnej mowy. I nie ma nadal, wbrew temu, co mówi Biblia.
Ludzkość zapadła w sen i nie widzi słów, bo pada przekaz z ambony, że słów nie można interpretować. Słowa są po to, by ich przestrzegać. To dlaczego księża, książęta i kapłani religii ich nie przestrzegają?

Jezus posłany w określonym celu

Miał misję.
Ludzkość również.

Opisałem to w swojej książce, ukazując Jezusa z Nazaretu i sam moment jego nadejścia, okupiony ofiarą jego wodzów. Na kilku stronach dałem podłoże tego, po co nadszedł i jaki go spotkał los. 
Każde jednak słowo, niezgodne z ideologią jest potępiane, a fanatyzm religijny,  nierozumiejących rzeczywistości ludzi, służy pogłębianiu nieszczęść i dysproporcji. 
Ja robię swoje, bo wiem czego chce Stwórca. Ludzkość nie może obedrzeć mnie z wieczności, tylko pozbawić na jakiś czas ciała, a to żadna kara za słowa, które są miłe Panu.






Kto korzysta na powszechnym chaosie?

Rozdymani i zachłanni ludzie, którzy nie wierzą w nic, a to co czynią, służy ich szczęściu w momencie, w którym się znajdują. Taka władza nad ludzkością i sterowanie wszystkim, przy użyciu pieniędzy, to wielki zaszczyt.

Każdy jednak ma wybór

Możemy posłuchać słów Jezusa z Nazaretu albo nadal twierdzić, że wiara i religia nas prowadzi, coraz bardziej oddalając się od wiecznego przesłania cieśli Nazarejczyka, który zadanie wypełnił bezbłędnie, bo ludzkość do dziś dnia nie zrozumiała tego, co się powszechnie stało i zadziało.


Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…