Przejdź do głównej zawartości

Szatan i magia człowieka


Na samym początku wypada wyjaśnić, że celowo zestawiłem szatana z magią człowieka, żadnej ze stron nie ujmując niczego. Przeciwnik, buntujący się niesprawiedliwości, tracący powoli wiarę w ludzi, staje tu w jednym rzędzie z poczciwym człowiekiem, który jest magiczny, tak jak jego cały świat. Magia polega na przywracaniu sił niezwykłych, nieokiełznanych i niepoznanych, do których zawładnięcia człowiek używa nieświadomej energii.
Magia człowieka to bezcelowość, pozostająca w randze rytuału, zdolna wmówić mu wyjątkową rolę i ważność, którą odgrywa na tym świecie, mogąc ujarzmić siły natury. I tak magiczny człowiek zniszczył tysiące gatunków, wyjałowił część ziemi, wymordował niezliczoną ilość innych, magicznych ludzi, obwiniając o to, równie magicznie szatana.




Spotkanie w Edenie

O prawdziwym rytuale przejścia, o którym w dzisiejszych czasach zapomniano można napisać wiele rozpraw. Mnie osobiście dręczą w takich sytuacjach dwa zasadnicze pytania: po co? i czemu ma to służyć?
I od razu odpowiem: właściwemu ujęciu i przedstawieniu szatana oraz magii człowieka.
Żadna z tych ewentualnych rozpraw nie będzie na tyle prawdziwa, aby zakończyć ten temat jednoznacznie. Nie jest to możliwe. I chyba nic już nie zetrze idei zła oraz myślenia o szatanach i demonach, które czyhają na duszę człowieka, zmuszając go do grzechu. Jednych ta idea wzbogaca, innych pociąga i fascynuje, a niektórych przeraża na śmierć. Któż nie bał się kiedyś diabła? To uczucie zostało przypisane do naszej cywilizacji.
Wąż i niewiasta, trzeci rozdział Księgi Rodzaju, wprowadzają nieprzyjaźń pomiędzy potomstwo niewiasty i węża. To jest czynne znamię przyszłości (trwały niepokój w zrównanym potomstwie – zastanówmy się, z kim może równać człowiek własne potomstwo? – odpowiedź prosta: ma trudność, by porównywać do innych ludzi, w obrębie własnego gatunku, a co dopiero do uznanych w powszechnej ocenie, o wiele niższych węży – odpowiedź trudna: wąż to znak, symbol istoty wyższej). Czy to jest prawdziwe? – Nie wiem. W książce Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo wyraziłem nieco odmienne zdanie.

„ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę”.  

I zostało rzucone przekleństwo na rodzaj ludzki, za poznanie dobra i zła. Czym jest poznanie? Czy kara się kogoś za wiedzę? Czego symbolem może być ten opis. Przecież skazuje rodzaj ludzki na ciernie, oset, ból i nieurodzaj. Każe człowieka cierpieniem. Czy za takie wykroczenia, jak poznanie, może spotkać coś równie drastycznego? Wydaje mi się, że nie i tu chodziło o coś więcej, niż tylko kuszenie czy też posłuchanie się węża i zrozumienie.
Dobro i zło – dwie przeciwstawne części tej samej rzeczy, oznaczać mogą jedność natury człowieka, który zyskał świadomość do spraw i rzeczy, których dziś my nie poznamy. Wiemy, jacy jesteśmy. Znamy doskonale historię cywilizacji, mniej historię naszego gatunku. Pojawiliśmy się 40 000 lat temu i dziś jesteśmy najbardziej rozwiniętą formą życia na Ziemi. To my zdołaliśmy piaszczystą ziemię podporządkować rodzajowi ludzkiemu. Zapanowaliśmy nad większością możliwych do ogarnięcia spraw. Ograniczamy się w wielu kwestiach, ale nasza natura, choć nastawiona na przetrwanie i wzajemną dominację, zawiera w sobie te dwie części – dobrą i złą. Dobro to mądrość, a zło to głupota – duże uproszczenie, ale warto od czegoś móc zacząć.
Co było dobre? Istnienie w Edenie.
Co było złe? Zerwanie jabłka. Inaczej skosztowanie czegoś, co było zastrzeżone dla aniołów. Co ustawił Pan przed Edenem? Posłużymy się fragmentem:

„Wygnawszy zaś człowieka, Pan postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze, aby strzec drogi do drzewa życia”. Rdz 3,24.

Ostrze – miecz. To jest znamię wojownika, symbol armii. Człowiek za poznanie dobra i zła został odciągnięty od wieczności.
Spójrzmy na to nieco inaczej, tak jak proponuję w mojej książce Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo.
Ludzie istnieli razem ze Stwórcą i aniołami w jednym miejscu, zwanym Erem. Ludzie rozwinęli się i rozmnożyli, stali się silni. Poznali oręż i technologię. W pewnym momencie poczuli, że chcą być bliżej Stwórcy, na równi z aniołami. Rozpoczęli odpowiednie starania, wywołując wojnę. Zostali za to wygnani, tu, na Ziemię. Eden to ogród zawierający w sobie kod życia planety, możliwy do przywrócenia tu równowagi, zdolny do zachowania informacji o życiu, tak aby w chwili zniszczenia go przez człowieka był możliwy do odtworzenia. Kod życia (czyste życie) musi przetrwać, niezależnie od okoliczności.
I książka idzie jeszcze dalej, ukazując to, co zrobili ludzie. Biblia wzmiankuje o tym, że jak ludzie zaczęli się rozmnażać na Ziemi, to doprowadzili Stwórcę do wniosku, że stanowią zagrożenie. On zaczął żałować, że ich stworzył. Istota, która według ludzi jest w stanie przewidzieć wszystkie rzeczy, żałuje.
Czy z powodu jabłka? Nie bądźmy aż tak naiwni.
Czyż to nie dziwne?  Wielu zapewne się nad tym zastanawiało. Człowiek musiał ukryć prawdę. Stworzono mit o szatanie, który w pewnym momencie musiał zbyt ludziom pomagać – o czym wskazuje też i Biblia – zapragnął człowieka. Skoro tak kochał człowieka, by pomóc Stwórcy w jego zgodnym z prawem istnieniu, to stał się jego wrogiem. Szatan to wróg, przeciwnik, oskarżyciel, ktoś, kto chce tłumaczyć, pokazać że można coś współtworzyć. Jak tak może być? Doskonały człowiek i jakieś tu pertraktacje. Ukazanie, że ludzie poszli na wygnanie. Nie! Ta opcja nie przechodzi. Trzeba to zatrzeć. Ubrudzić najwyższego Pana Zastępów, pokazać że jest demonem.
A to kuszenie ludzi, skąd one? Szatan musiał namawiać ludzi do powrotu na właściwą drogę. Ludzkość kiedyś i dziś nie chciałaby słuchać.
Po co to robił? Właściwie, to tak powinno brzmieć pytanie!
Zatem przypisano mu to, że kusił. To miała być jego wina. Człowiek poniósł klęskę, bo próbował zniszczyć Erem, ale nie sam to wymyślił. W ocenie ludzi musiał zrobić to ktoś inny. Po co wspominać o szczegółach. Wiara lubi uproszczenia. Powiedziano, ale nie całkiem wprost w pismach, tylko bardziej w tradycji, wstydzący się do tego przyznać, lekko się odżegnując, znów strasząc ludzi demonami, ale tak nieoficjalnie. Znalazł się kozioł ofiarny. Upragniony winowajca.
Chciałeś dobrej ludzkości, to teraz masz szatanie, jesteś jej najgorszą plagą. Zabierzemy twoje prawdziwe imię, a cały twój rodzaj nazwiemy „przeciwnikiem”. Niech nienawidzą ciebie ludzie. My na tobie zarobimy. To twoja wina! Nic nam nie zrobisz, a swoje prawo „wsadź sobie w tył”. Stwórca nas kocha i nic nam nie zrobi. To ciebie ukarze, bo nie zdołałeś nas przekonać do dobra.
Tak mniej więcej człowiek opisał dzieje.



Stworzony na podobieństwo

W każdej wypowiedzi o szatanie i człowieku oraz magii, która ich niewątpliwie łączy, mnie osobiście irytuje, bo przecież splotła losy tych istot, należy się powstrzymać przed tłumaczeniem spraw, które nie idąc za ogólną linią polityczną, muszą pozostać najzwyczajniej przemilczane. Dlaczego magia mnie irytuje? Prosto odpowiem, że nie ma czegoś takiego jak magia, czyli najogólniej rozumiana wróżka czy czarodziej. Magia ma swoje zastosowanie i jej opisywanie, jako zjawiska religijnego jest coraz lepsze, ale magia to próba włączenia człowieka w jego naturalny rytm oddziaływania na rzeczywistość. Człowiek dąży do ustanowienia w sobie prawa, które mu odebrano. Uważam, że człowiekowi wygaszono nieco możliwości percepcyjne, postępując tak na pewnym etapie tworzenia. Uczyniono to celowo. I powiecie mi, być może, że jestem heretykiem. O tak! Tylko, jak wytłumaczycie, to jedno małe zdanie:

„Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” Rdz 1, 26.

            Podobieństwo to podobieństwo, a co się z tym wiąże siła i umiejętności. Człowiek został przyblokowany, a dzieje, które przekazuje Biblia zawierają szczątkowe informacje, których odczytywanie uznaje się za zło. Mamy ślepo przyjmować wersję, bez komentarza. Tak było i już. Nie wiadomo jednak, co było?, gdzie było? i kiedy było?

„Oto wam daje…” Rdz 1,29

Tak, oto można to wyjaśnić: „Miałem, a teraz wam daje, dziele się, weźcie ze sobą, bo ja mam”. Człowiek osadzony na Ziemi miał wszystko to, co było w Eremie. Bo dostał to, tak po prostu. I miał tu żyć, póki się nie zmieni. I to nie jest już pierwsza próba.

Wracając do satanizmu, to z jednej strony czyni się bajkę dla naiwnych, strasząc diabłem, a z drugiej strony lekceważy się to, co dawniej uchodziło za coś znaczącego. Obok tego wszystkiego, co nazywamy złem wystąpiła pewna tendencja do kultywowania poszukiwań na temat istoty człowieka. Rozpatrywane były aspekty jego pochodzenia oraz posiadania odpowiedników w innym wymiarze. Badano także możliwości wpływania człowieka na rzeczywistość. Tak powstał prawdziwy satanizm, tworzony przez przeciwników nieprawdy, dążących do uzyskania należnego człowiekowi miejsca, w całej hierarchii bytów. Satanizm postawił na człowieka, który przyodział się nim na swój niezależny sposób.
Kult i rytuał, przez związki człowieka z własną naturą i operowania pokładami dotąd niepoznanymi  może rodzić pewne niebezpieczeństwo, ale nie jest to rzecz, którą wywołać może efekt działania szatana i jego demonów. Choć katolicy uważają, jak włoski egzorcysta Gabriele Amorth, że relacja z diabłem jest możliwa, jest on nieposłuszny i zmusza człowieka do własnego stylu życia. Jak żyję, nie widziałem innych demonów, poza ludźmi.
Postaram się w tym artykule wyjaśnić kilka pojęć i przybliżyć pewne znaczenie szatana i magii człowieka. Dobrze byłoby tu się skupić na symbolice, runach i wróżbitach oraz kartach. Nie ma jednak na to miejsca, bo artykuł stałby się książką. Stąd zamknę ten temat, sprowadzając do jednej tezy. Wszelkie próby wróżbiarskie, medium czy inne parapsychologiczne sprawy to nic innego, jak grzebanie przez człowieka we własnej, uśpionej duszy.
I choć osobiście – idąc za Biblią uważam, że człowiek dysponuje tchnieniem, to nie chcę nikomu, bardziej niż konieczne „mieszać w głowie”. Pozostańmy w tym momencie przy tym, że człowiek dysponuje duszą.   
Bywa tak, że komuś coś się przypomni. I słusznie, bowiem istniejemy ciągiem od wieków, jedną duszą i stwarzającym się ciałem. Granica życia została zatarta. Człowiek nie może żyć wiecznie, ale ciałem... Duch jego jest nieśmiertelny i jako energia przemieszcza się po śmierci do nowego ciała. Po co to jest? To najdoskonalszy mechanizm do sprawienia, aby dusza istniejąc udowodniła, że jest na tyle mądra i zgodna z prawem, aby przestrzegać ustalonych reguł. W tej układance czasem jakiś mechanizm popuści i ludzie przemawiają językami, których nie pamiętają czy też mają siłę, o której nie wiedzą. Odtwarza się stara pamięć duszy. A ludzie nazywają to błędnie opętaniem. Zły kierunek, bo ci, którzy wiedzą,  jak funkcjonuje ten rząd dusz, już dawno uczynili z tego ważny mechanizm w kierowaniu losami świata. I im tu jest dobrze, bo panują nad resztą. Człowiek żyje pozorami i one go zachwycają. Nie chce uwolnić się od manipulacji, bo raz, że nie wie jak, a dwa nie widzi w tym sensu.



Utrwalony raz porządek jest na rękę wszystkim

I teraz na poparcie tej tezy ważny fakt. Gdyby ludzie wierzyli w to, co głoszą, to wiedzieliby, że Stwórca przyjdzie ich rozliczyć. Ten moment musi nastąpić, ale potrzebne są do spełnienia ważne warunki. Nie gromadziliby dóbr tylko dla siebie. Nie wyzyskiwaliby innych i nie głodzili narodów. Nie nieśli śmierci na hasłach krzyża czy półksiężyca i nie mieszkali w złocie i purpurze. Bo wiedzieliby, że to niezgodne z prawem, które mówi wprost o szacunku, wspólnym działaniu i dobru całej ludzkości. Nie wolno zabijać! W żadne imię nie wolno! A stosy i inkwizycja to było złamanie wszelkich praw. Nie ma wyższego dobra. Nie wolno i już!  Bo Ziemia jest dla wszystkich, a nie tylko dla określonej grupy. Jednostka nic nie znaczy, dopiero to ludzkość, jako całość musi to zmienić.

Dlatego uważam, że człowiek w widzeniu szatana się odrealnił. Można też nieco parafrazować, mówiąc za klasykiem hip hopu, że „odleciałem” albo „dałem czadu”.

Ryt i rytuał w magii człowieka

Rytuał to słowo wymagające krótkiego wyjaśnienia; wywodzi się od prostej formy rytu.  Ryt, z łaciny ritus to kult, ceremonia religijna, obyczaj. Wyraz ryt może także oznaczać postępowanie stereotypowe. Rytuał jest podporządkowany rytom, a szczególnie regułom rytów (porządek przebiegu, np. ceremonii religijnej).
Rytuał stanowi pojęcie trudne, odnoszące się do życia społecznego. Oznacza powtarzalność w ujęciu religijnym lub świeckim. Rolą rytuału jest kontakt z bóstwem, a więc jego uświęcenie lub zeświecczenie (przebłaganie, zyskanie sympatii bóstwa lub jego atak na kogoś) bądź nadanie rzeczom czy wydarzeniom życia codziennego znaczenia czystości lub skalania ich (można uzyskać do tego przychylność sił czystych lub nieczystych).

Tak tłumaczą sprawę religie i ich kapłani.

Przykłady te można odnosić do życia codziennego. Wszyscy przechodzimy bez wyjątku rytuały! Rytuałem może być picie kawy, spotkanie świąteczne z rodziną czy ślub. Rytuał jest czymś powtarzalnym, odtwarzanym w ustalonym porządku, przy zachowaniu dawnych form i tradycji. Nie trzeba być wierzącym, by mieć religię i podlegać rytuałom. Może też być rytuałem obchodzenie świąt (np. dożynek, poprzez cykliczność i rodzaj zastosowanych form).
W religii i jej rytuałach widać podział na dobre i złe moce. Dobre lub złe zachowania ukształtowane są tradycją, a w przypadku społecznych kodeksów moralnych również oddziałuje religia, która z kolei nabiera pewnych cech różnych kultów. Synkretyzm religijny to zjawisko, które mówi o tym, że religia rozwijając się z drobnego rytu w rytuał i ceremonię, wzrasta do rangi obrządku, tworzy swoje wszystkie struktury z całą dogmatyką, a przy okazji w elementach tradycji upowszechnia wszystkie zapożyczone, dawne święta, ceremonie i zwyczaje.
Ciężko to wytłumaczyć. Społeczny kodeks moralny to rodzajowa norma, której podlega określona zbiorowość. Jest to niepisane prawo, które wynika wprost z tradycji (mówi się, że jest ugruntowane w tradycji). W danych regionach może to być różne. I tak w Polsce nie wolno traktować kobiety gorzej, ale w Pakistanie nie jest to już coś nienormatywnego. W Polsce nie promuje się prostytucji czy sprzedaży dzieci do burdeli, a w Tajlandii, będzie to uchodziło społecznie za coś normalnego. I nie ma to nic wspólnego z prawem w danym kraju, ale podejściem wspólnoty ludzi, która wyraża aprobatę dla danego zachowania. Tego się nigdzie nie spisuje, to po prostu jest i tyle.   
Inaczej: nie trzeba być satanistą, aby za doznaną krzywdę chcieć się zemścić. I choć religia katolicka zabrania, to i tak wiele osób korzysta z tych form dokonywania rewanżu na namiętnej kochance męża czy wykorzystuje magię do czynienia zaklęć miłosnych lub wzbudzenia w kochanku, czy zastygłym mężu popędu seksualnego.  I to się nazywa „sferą szatana” (zakresem, warstwą, przestrzenią, obszarem), czy też domeną diabła (zakres zainteresowań, element, część czegoś, temu przypisana). I ludzie, którzy chcą uchodzić za satanistów mówią wprost, że „to ich działka” (działka – niewielki kawałek ziemi, przedział między kreskami, zakres obowiązków, część do podziału).
Celowo wytłumaczyłem w nawiasach niektóre użyte pojęcia, które semantycznie (według konkretnych znaczeń danych wyrazów) należy teraz rozpatrywać.
Pojawia się nam ważny, na ogół niezauważalny wniosek. Szatan dla chrześcijan i muzułmanów stanowi coś dużego, wyrażonego w pojęciach o większych zakresach. Dla satanisty, nawet niedouczonego, szatan to tylko obszar, w którym on funkcjonuje.
Zatem religie, używając takich wyższych form względem szatana, dążą do zwiększenia jego zakresu (panowania). To nic, że czynią to sztucznie. Naturalna korzyść, którą osiągają jest ogromna i pozwala ujarzmić człowieka. Satanista jest prawdziwy, działa na zasadach odruchów i poszukuje prawdy. Nawet, można rzec, że jest przytłoczony tym, co się o szatanie powszechnie mówi. Naturalnym buntem jest egzaltacja ubiorem, który wzbudza w „wierzących” odruchowy, paniczny strach. To też buduje satanistę, który na jakimś polu osiąga sukces. Duchowe zwycięstwo zamienia się z czasem w kapitulację, następującą wobec zaangażowanego sprzeciwu, wyrażonego przez społeczną masę.
Nie ważne, jak szatan jest umiejscowiony i co kryje się za danym kultem, tradycja wymusza na wierzącym w „dobro” negatywną postawę wobec „przeciwieństwa do zła”, nazywając to złem, posiadającym osobliwy synonim „szatan”.
I rzecz przykra, że wierzący i satanista gromadzą się w tym samym punkcie, działając na trochę różnych obszarach, ale płaszczyzna łącząca jest im wspólna, tak jak bezsensowność toczonych sporów.
Wszystko to oddala człowieka od poznania prawdy, a tym samym nieświadomie wciąga w kolizję z przeznaczeniem. Na końcu tej drogi czeka ostateczność, która nadejdzie po wyczerpaniu się drogi. Może to nie jest kontrowersyjne, ale nie dociera już do współczesnego człowieka, świadcząc o wysokim poziomie jego zaprogramowania (automatyzacji w sferze świadomości zbiorowej).

Człowiek wprawiony w tego typu działania, poddany silnej presji grupy i sile sugestii może osiągać efekt zwiększonej satysfakcji, czy czuć wręcz działanie innych, zewnętrznych mocy, których istnienia nie jest na co dzień świadomy, ale wynikają one wyłącznie z jego natury.    
Działanie mocy ukierunkowane jest na założenie, że światem człowieka rządzą siły potężne, których opanowanie nie jest możliwe samoistnie, tzn. może to nastąpić, tylko wówczas, gdy działamy z przyzwolenia jakiegoś bóstwa czy demona. Przykład stanowią inkuby (męski demon uprawiający seks z kobietami) i sukuby (żeński demon uprawiający seks z mężczyznami). Dawno już stwierdzono, że seks to zjawisko zachodzące w mózgu, który decyduje o doznaniach. Człowiek jest w stanie, dzięki wyobraźni wytworzyć doznania sam dla siebie. Nie jest to, co prawda równoznaczne z tym, co w rzeczywistości naturalnie powstałe w trakcie stosunku, ale również działa. Często posługujemy się wyobraźnią. Demon to dodatkowy element, który wprowadza człowiek do tego zjawiska, aby nie pozostawać samotnym. To przecież takie doniosłe, uprawiać seks z demonem. Lepiej przecież niż z samym sobą. Nie mnie to oceniać, ale poznałem takie przypadki u ludzi.





Przejście w rytuale

Przejście oznacza przemianę, następstwo, a dosłownie: przejście ze stanu w stan i z miejsca w miejsce. Tak należy również traktować to w rytuale satanistycznym, który jest rytuałem przejścia. I piszę o nim, ponieważ nie jest to rzecz bajeczna, która się nie zdarza, ale fakt, który wymaga opisania i wyjaśnienia. Jeżeli w ogóle można o takim rytuale mówić, mając na myśli to, co obserwujemy w różnych religiach. Wzornictwo w rytuale mszy i przeobrażanie tego w czarną mszę to rytuał satanistyczny, rozumiany przeze mnie jako przeciwny dominującemu nurtowi religii, jego pastisz i naśladownictwo. Rytuał ten to parodia, forma zabawy i rozrywki. 
Pojęcie satanistycznego rytuału powstało na potrzeby zastraszonych i spragnionych wrażeń mas.  W rzeczy samej coś takiego, jak satanizm religijny nie istnieje. Satanizm stanowi działanie człowieka w obrębie tej samej idei religii, która oparta na błędzie utrwala go, powtarzając w odwróconej od pierwowzoru formie celebrację buntu do rzeczywistości. Mnie osobiście brakuje religijności (nie w sensie potrzeby, ale określonego elementu składowego, wyznaczającego człowieczeństwo), gdyż wiąże się ona ze zwyczajem poddaństwa i zniewolenia, jest tym samym nie do przyjęcia dla kogoś, kto poznają inną stronę stwórczej idei.
Założenie, że satanizm istnieje musiałbym oprzeć na fakcie istnienia osobowego szatana, jako kusiciela, demona zainteresowanego ośmieszaniem czynów człowieka przed Bogiem. Na realnym istnieniu takiego szatana nie mogę zilustrować niczego. Istnieje natomiast anioł, któremu takie zjawiska się powszechnie przypisuje, a to już zupełnie inna sprawa. Taki szatan, to coś w rodzaju przeciwnika, który pojawia się w momentach trudnych.
Przejście to zrównanie się z wszechrzeczą i dążenie do ponadczasowego absolutu (trwoga istnienia, wyrażona nadistnieniem – człowiek nadbudowuje własną rzeczywistość, dążąc do absolutu, który w pierwowzorze sam wyraża).
Szatan nie jest Absolutem (tu w znaczeniu Stwórcy, nie pojęcia), inaczej zachodzi dychotomia, w której słowo Bóg miałoby dwa znaczenia zło – szatan i dobro – Bóg –  Jahwe/Jehowa. Czyli szatan stanowiłby tę samą doskonałość, tyle że odwróconej natury Boga. Stwórca nie może być schizofrenikiem i nie ma dwóch płaszczyzn samego siebie. Wyjaśniają, że stworzył szatana dla kontynuowania próby.
Manichejczycy mówią o walce dobra ze złem w obrębie świata, a ja mówię o modelu kościoła katolickiego, który uczynił z szatana Boga, umiejscawiając w obrębie dychotomicznego znaczenia tych słów (dobry – zły). Czemu więc szatan, którego tak się wyraźnie tłumaczy – jako naturę Stwórcy, nie jest częścią Trójcy?
Inaczej ma się sprawa w satanizmie spirytualistycznym. Spirytualiści pod pozorem czczenia Szatana (dla nich jest Bogiem, nie zjawiskiem), oddają cześć innym cywilizacjom, które wykorzystując naturę człowieka, opierają własne zaistnienie w niedostępnej dla nich rzeczywistości, na przekonaniach i wierzeniach ludzi.

Szatan prawdziwy czy kontrastowy

Do osób myślących tylko jedna uwaga, bo za chwilę czytający Biblię powiedzą mi, że szatan kusił Adama i Ewę oraz zakładał się o Hioba czy też kusił Jezusa na pustyni.
I powiedzą mi, że to stanowi dowód na jego istnienie i określa cel działania. No można też dodać scenę ze świniami i legionem demonów. Ciężko mi tu cokolwiek powiedzieć. Zaznaczę, że w moim odczuciu nie chodzi o szatana, ale o człowieka, który musi udowodnić, że zasługuje na swoje istnienia.  Szatan to zjawisko – pamiętajmy o tym. To nie jest byt osobowy, choć jego pierwowzorem był anioł. Pojęcie „szatan” oznacza ludzi, istoty, byty kierujące się zasadą przeciwstawienia wobec ustalonego, niesprawiedliwego porządku.
Szatana nie neguję, ale nie jest on tym, za kogo uważają go ludzie. Gdy jednak chcemy by stał się taki, należy go zrównać z Bogiem, a na to zgody nie ma. I sam sługa Beliar wierzy swemu Ojcu, a Ojciec mu. Beliar to anioł, którego nazwano szatanem. I nie chciałby, aby gdziekolwiek stawiano jego wyobrażenie wyżej Ojca, a Ojca wyżej niego. To prawa aniołów, których przestrzegają. Stwórca to Stwórca, nikt go nie neguje, za to i zdradę, czeka wygnanie lub śmierć. Erem posiada ustaloną hierarchię, którą ewidentnie zaburza człowiek. Taki „mały szkodnik” (przestrzegam, nie jestem aż takim mizantropem).
Szatan ludzi, to symbol sprzeciwu wobec powszechnie ustalonego porządku. Protoplasta w najlepszym antysystemowym wyobrażeniu. Szatan w modelu stworzonym przez chrześcijan, mógłby stać się ikoną przeciwników systemu, działających globalnie.
Szatan jest uznawany za bezkompromisowego przeciwnika systemu, w którym centralne miejsce zajmuje człowiek. Ale, jeśli ktoś tak działa, to musiał wcześniej widzieć już pewne symptomy.
Wyobraźcie sobie, że nie ma ludzi. Pierwszy raz ich ktoś tworzy i od razu pojawia się szatan. Bez sensu jak dla mnie. Pamiętajcie, że wszyscy buntujemy się i przeciwdziałamy czemuś, co już znamy. Szatan był doskonały i nie mógł niszczyć w ślepo/na ślepo.
            W mojej książce to wyjaśniam. To ważny proces, który metodami filozoficznymi udałoby się udowodnić, odnosząc się do kilku popularnych systemów filozoficznych.

Mam nadzieję, że nadal się rozumiemy w temacie?

Szatan prawdziwy, to reformator ludzi, a kontrastowy, to potrzeba wytworzona przez człowieka do rządzenia innymi ludźmi i tłumaczenia zła. Religia musiała stać się walką, co podkreśliło ważność człowieka, o którego walczą zawzięcie armie Eremu. A może te armie walczyły z człowiekiem? Kto wie?
Szatan „prawdziwy” i „kontrastowy” doznaje współcześnie olśnienia, gdy ludzie zaczynają myśleć. I jeśli nie czynią sobie krzywdy, wzajemnie nie zabijają, to rzekomy szatan zwycięża. Ta teza broni religie, przynajmniej te, wiodące prym.

Czarna magia i czarna msza

Czarne msze i magicy szatana wylegli na wierzch w XX wieku, w celu ukrycia prawdziwego znaczenia pradawnych rytuałów (lepszym określeniem będzie rytów).  Pradawny rytuał jest możliwy, ale tylko i wyłącznie w obszarze natury, z uwzględnieniem mechanizmów oddziałujących we wszechświecie, jako sposób na przekraczanie granic i odnajdywanie dróg w rozumieniu praw fizycznych.
Do realizacji tego celu wystarczyło poniekąd wmówić ludziom, że szatan ich kusi, a piekło stanowi karę za grzechy. Opętania przez demony zakończyły dawne przymierza. Kościół katolicki potrzebował do swojego istnienia diabła o wiele dłużej. Czasy związane z rozwojem techniki stworzyły konieczność szybkiego uwolnienia diabła. Sataniści musieli stać się realniejsi niż kiedykolwiek.  Tego potrzebowała do istnienia religia. Całkowite zwalczanie satanizmu nie opłaca się kościołowi. W wielu kręgach, podobnie jak magia czy czary traktowany jest jako zabobon, gdyż religia przeszła ewolucję i dziś dokonuje obrzędów pozbawionych dawnych znaczeń, identyfikowanych z indywidualnym włączeniem człowieka. Nastąpiło to na rzecz zbiorowości. Dopóki żywe będzie przeświadczenie istnienia takiej istoty, dopóty ludzie poświęcą wszystko idei religii, która ma obronić ich przed cierpieniem, żywy system będzie się opłacał.
Jedyny argument na bezsensowność wszelkich wiar w szatana stanowi to, że ludzkość, gdyby tylko wierzyła w piekło, ze strachu na Ziemi stworzyłaby raj.  
I jeszcze inna koncepcja mówiąca, że piekło urzeczywistnione zostało na Ziemi, potwierdza pierwszą tezę. I największymi orędownikami tego zdania są ludzie. Tworzą względem siebie zło, które z taką łatwością przypisują potem aniołom. Zło, z całym systemem, to fajna koncepcja, stwarzająca pole do manipulacji, strachu i indoktrynacji.  
I dotyczy to tych ustawionych z prawej – katolików, jak i z lewej – satanistów, ręki Pana w wyścigu o dominację nad ludzkim tchnieniem. Pamiętamy La Veya i jego ścieżki bogów lewej i prawej ręki? Dokładnie to tak się dzieje. La Vey w mojej ocenie wykpił pewne sprawy, aby ukazać słabość człowieka. Poszukiwał także zrozumienia pierwotnego rytuału.
Satanizm – zdaniem Wikipedii (podaje, ponieważ większość wiedzy wyszukujemy w tej wolnej encyklopedii) oznacza termin określający wiele różnych systemów religijnych, wierzeń oraz praktyk, które nawiązują do różnie rozumianego szatana - przeciwnika.
Czym więc jest prawdziwy satanizm? Czarna msza i magia, to współcześnie, jakby jego synonimy?  Kim jednak jest sam szatan? Dlaczego ludzie odwołują się do jego mocy? Czy wróżki i wróżbici przepowiadając przyszłość, korzystają przy tym z mocy szatana?
Zwolennicy szatana w religii katolickiej mogą powiedzieć, że pisząc te słowa korzystam ze wsparcia demona, gdyż zaprzeczam jego istnieniu. To uznają pobożni katolicy za podstawowe działanie zła, które nie chce, by o nim wiedziano. W rzeczy samej, nigdy nie sądziłem, że świadomie lub nie, moja skromna persona, znajdzie się pod czyimś wpływem. A jednak!
Miłościwi chrześcijanie z 300 lat temu spaliliby mnie zapewne na stosie, za tego rodzaju wypowiedzi, miałbym grilla za darmo. Współczesny świat troszkę się zmienił na plus i religia nie jest już tak silna, aby w imię Boga i walki z rzekomym szatanem zabijać. Nie jest, albo forma uległa zmianie?
Czytając to, ja bynajmniej się zastanawiam, jak zakwalifikować takich ludzi, co mordowali innych usiłując niszczyć zło? I przyrównując zło chrześcijan – a uchodzi za dobro, do zła satanizmu, zastanawiam się, jak podły wobec tego musiałby być realny szatan? A znamy go z przekazów Biblii, jako kusiciela i przeciwnika, nigdy mordercę.
Uff! W sumie to dobrze.

Dwa nurty satanizmu

Teistyczny, będący kultem diabła i ateistyczny, niezwiązany z czcią żadnego bóstwa, a kultem jedynie sił natury, władzy i zmysłowości.  Podobne klasyfikacje istnieją w panteizmie, dzieląc wykładnię na siły przyrody i osobowe, bardziej związane z esencją. Zresztą wiele systemów dzieli się na to, co w absolucie fizyczne – osobowe i naturalne. Satanizm na tym polu niczym nie wyróżnia się od pozostałych systemów. 
Z tymi określeniami mogę się zgodzić. Taki podział w powszechnym rozumieniu jest właściwy i może sporo ułatwić, zwłaszcza przy opisywaniu zjawisk.
Kult chrześcijańskiej religii oznacza wiarę, że zło walczy z dobrem. Stanowi to produkt samej religii chrześcijańskiej, służącej zastraszeniu wiernych, którym piekło i potępienie stanowią karę za złe życie. Za dobre życie istnieje perspektywa raju. Poniekąd już utraconego.
Kult złych mocy, oznaczał poszukiwanie w nich sprzymierzeńców, mogących na Ziemi, wobec nie nadchodzenia końca świata, spełnić ludzkie żądze. Satanizm to szukanie normalności, poza obłudą danej religii, opartej o siły naturalne i energię człowieka, zespoloną z energią Ziemi i wszechświata. Inaczej: uniwersum! Teza taka wynikła, bezpośrednio z obserwacji oraz relacji osób związanych z tym myśleniem. Nie można traktować gorzej kogoś, tylko dlatego że jest satanistą. Należy się tu rzetelny opis, oddający w pełni identyfikację zjawiska.  

Brak pewności podyktował pomysł wytworzenia alternatywy  

Doskonałe podstawy do tego stworzyło średniowiecze, w którym szczególnie rozwinął się kult diabła, jako istoty czyhającej na człowieka, mającej nad nim panowanie.
 Śmierć, diabeł i czarownice często towarzyszyły średniowiecznym wyobrażeniom o świecie. Diabeł i jego zło stanowił wytłumaczenie na wszystko, co niepoznane oraz zasługujące na zniszczenie w czyimś interesie.
Prawdziwy kult satanistyczny rozwijał się na Wschodzie (obszarze kulturowym), w zaciszu wojen. W średniowieczu nie trzeba było daleko szukać diabła. Ludzie zapraszali go wszędzie. – Danse macabre!
Przekonanie o istnieniu złego stworzyło podstawy do rozwoju religii chrześcijańskiej, jako wybawienia przed złem. Okazało się jednak, że głoszone przez chrześcijan hasła nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Współcześnie nikt tak naprawdę nie wie, czym lub kim jest szatan, a może? Chciałbym się mylić.



Trochę historii

Renesans rozwijał idee satanizmu. Poszukiwanie nowych źródeł, zwątpienie w ideologie kościoła i zdjęcie Boga z tronu (zmiana światopoglądowa z myślenia teocentrycznego na homocentryczne), umożliwiło kontynuowanie badań nad poszukiwaniem przeciwnika Stwórcy, który ciekawił z uwagi na swą siłę. Nie bez znaczenia pozostały działania tzw. heretyków czy odkrycia geograficzne Europejczyków. Wpływ odkryć był ogromny, zwłaszcza w podejściu do stosowania religii porównawczej, która musiała pomagać identyfikować obce kulty, porównywać z własnym, aby lepiej dostosować treść głoszonej „dobrej nowiny” do potrzeb mas.
Siła demona była ciekawa i sama wskazywała ludziom właściwy kierunek do osiągnięcia wszystkiego, co mogło być bliskie ich Absolutu. Wiara w demony, to taki egoizm ludzki, wynikający z próby panowania nad innymi. Człowiek, to w gruncie rzeczy taki „mały despota”, chcący kontrolować nawet sferę duchową. Skoro nie uda mu się – z założenia, sprawować władzy nad Stwórcą czy aniołem, to odreagowuje, próbując sił na demonach.
Poza tym poszukiwanie demona to było takie wyróżnianie się spośród tłumu. Wszelkie rytuały uchodziły za rozrywkę i umożliwiały przeżywanie doznań cielesnych w zupełnie inny sposób. Seanse od zawsze pozostawały w modzie. Rozwój zabrał je z placów i ulic, przenosząc do zaciszy domowych, wpływowych i zacnych obywateli. Na marginesie, tak rozwija się rytuał, który nie jest dostępny ogólnej rzeszy, komplikuje się, zyskując odpowiednią oprawę magiczną, zrozumiałą tylko dla wybranych.
Ateistyczny satanizm związany z kultem człowieka, oparty został na myśleniu religii chrześcijańskiej, w której szatan zbuntował się Stwórcy, dając pokaz niezależności, dzięki czemu człowiek mógł się odwrócić od tego, co od Stwórcy pochodzi, a więc od samego też szatana, czcząc człowieka i jego siłę.
Założono odrzucenie wszystkiego, co boskie. Można stwierdzić wręcz, że wszystkiego, co pochodzi z nieba. Odrzucenie to oparto na idei szatana – buntownika, przeciwnika. Idea judaizmu opiera się na trzecim dniu stworzenia, w którym główny archanioł Pana, niejaki Lucyfer, cherubin, zwany Synem Jutrzenki (Helel ben Szachar) spacerował po Edenie, pośród lśniących klejnotów. Lśnił kamieniami oprawionymi w szczere złoto. Kamieniami tymi były: krwawnik, topaz, szmaragd, diament, beryl, onyks, jaspis, szafir, karbunkuł, rubin, tarszisz. W złoto były oprawione wszystkie kamienie. „Ze złota wykonano okrętki i oprawy na tobie, przygotowane w dniu twego stworzenia” (Ez 28,11). Helel ben Szachar utożsamiony był z planetą Wenus. Nowy Testament utożsamia go z szatanem (Łk 10,18; 2 Kor 11,14). Istota, wyglądająca jak słońce, nosząca kamienie, lśni jasnością.
Stwórca uczynił Lucyfera strażnikiem wszystkich narodów, ale pycha sprawiła, że stał się on wyniosły i przestał zachowywać powściągliwie. Kiedy Stwórca zdał sobie sprawę z tych zapędów, strącił wyniosłego archanioła, a ten lecąc spłonął na popiół. Teraz jego duch znajduje się w otchłani, na samym dnie Szeolu, trzepocząc się w powiewach wiatru. Widzę w tym przekazie: wyniosłość, piękno, przezorność i blask. Czyżby Stwórca chciał mimowolnie uśmiercić pierwotne piękno? – Nie sądzę.
W tym musi istnieć inny klucz, który rozwiąże zagadkę. Na górze (dajmy na to, Saponie – Dżebel el-Akra – siedzibie pierwotnego El), umieszczone zostaną kamienie, które odtworzą dawną postać – albo, umożliwią sięgnięcie do innej rzeczywistości. Wówczas na Ziemię powróci wielki – nazwijmy go cherub (hybryda, dodajmy drapieżna i siejąca postrach), a z prochu powstanie wielkość. Królowie Ziemi mają przybyć na to widowisko. Tyle, że nie chodzi o królów, których już nie ma, ani o możnych tego świata. W moim przekonaniu „król Ziemi” odnosi się do człowieka, który zapanował nad wszelkich stworzeniem, ujarzmiając świat. To ma związek z tym, co przedstawiłem wcześniej – ludzie postrzegani są jako zbiorowość.
Tyle z legend starożytnego Izraela. Warto zacytować tu Księgę Izajasza, w rozdziale 14 mówi ona o kresu uciemiężenia Izraela i wyroku na jego wrogów, w którym można znaleźć odwołanie do starego mitu, gdyż fragment ten wspomina o „upadku z niebios Jaśniejącego Syna Jutrzenki”, na wieść o czym poruszyła się cała Ziemia, a nawet powstali z tronów i grobów królowie. Ten, który spadł został wyrzucony, jak „ścierwo obrzydliwe, otoczony pomordowanymi, przebitymi mieczem, jak trup zbezczeszczony”.
Treść Izajasza 14 mówi o satyrze na króla babilońskiego, ale wyrok na Babilon został opisany w rozdziale 13. Według Księgi, Babilon miał zostać wyludniony, a dzieci i dorosłych spotkać sroga kara. Nikt też nie miał się tam osiedlić. Saddam Husajn rozpoczął w 1985r. odbudowę miasta. I to, tak na marginesie, był chyba jego największy błąd.
W wielu częściach Izajasza znajdują się wyroki, które można porównać z klątwami. Osobiście tak okrutnych złorzeczeń o „roztrzaskanych chłopcach” i „miażdżonych dziewczynkach” z woli Bożej, nie słyszałem, nawet u najbardziej zagorzałych satanistów.  Nikt jednak tego tak nie analizuje. Ludzie stali się ślepi i zawistni, a to co jest klątwą i złorzeczeniem w Biblii nazywane jest proroctwem. Wszystko poza Biblią jest złe, satanistyczne oraz prowadzi do destrukcji. Nie prowadzi do niej natomiast „miażdżenie” i „roztrzaskiwanie” ciał ludzkich, czynione w „Imię Boże”.
Wydaje mi się, że w rozdziale 13 Izajasza, faktycznie złorzeczą Babilonowi. W 14 poszli, posuwając się o krok za daleko i nagabywali wodza aniołów, wieszcząc mu śmierć w ludzkim grobie, jako wyraz największej hańby. Musiał ich zaboleć ten, któremu tak złorzeczyli. Nienawiść, z którą odnieśli się do innych ludów mnie osobiście boli, a jednocześnie zraża.
Największą znaną organizacją satanistyczną są osoby związane z kościołem laveyańskim i tzw. Biblią Szatana, głównie, za sprawą działalności Antona Szandora La Vey.
Dzieło samo w sobie ciekawe. Wyraża wiele myśli związanych z Biblią judeo-chrześcijańską i mądrością, którą mogliby dostrzec ludzie religijni, wyznający, nazwijmy to, „białą stronę mocy”, gdyby tylko zapragnęli choć trochę poczytać z jej treści. La Vey twierdził, że jego dzieło musi stanowić wskazówkę. Starał się wyzwolić człowieka z obłędu, którym była próba poszukiwania diabła i zła za wszelką cenę. Nie chciał wprowadzić właściwego rytuału i oparł się na prześmiewczej formie tradycyjnej mszy. Zupełnie co innego wynika z treści jego księgi, a co innego było urzeczywistniane. Zresztą, La Vey  zezwalał używać rekwizytów i przebrań, jeżeli miały one spotęgować emocje. Rzecz rozchodziła się o wyzwolenie energii. Wszystkie chwyty dozwolone, aby potęgować wyobraźnie człowieka.
Pamiętamy wcześniej opisanego szatana „prawdziwego” i „kontrastowego” – mądra kompilacja La Veya i szyfr do jego dzieła.

Ryt ognia, wody, powietrza i ziemi w rytuale przejścia

Satanizm, a raczej rytuał przejścia nie polega bowiem na celebracji jakichkolwiek mszy. Nie odnosi się do Stwórcy, który jest raczej chwalony niż tępiony. Nie zakłada odwróconego krzyża jako symbolu, ponieważ hierarchia Jezusa jest o wiele niższa, niż samego Beliara, zatem nie można byłoby czcić wielkości potężnego anioła, przez pryzmat słabszego. Beliar i Jezus zostali zrównani przez ludzi, a po VIII w. n.e. o aniołach mówi się raczej jako o stróżach i sługach ludzkości.  
Mistrzowie stosowali w fazach rytuału odwołania do ognia – wzywając Uziela, do wody – wzywając Beliara, do powietrza – wołając Astarte i do ziemi – wołając Dagona. Ludzie prymitywnie w tym czasie wzywali demony (dawne, zdegradowane bóstwa rodzinne).
Rytuał jest skomplikowany i prosty jednocześnie. Zakłada oczyszczenie, zgromadzenie, uwolnienie, a na końcu przejście. Prostota polega na cyklu form, następujących w oparciu o poszczególne energie ziemi, człowieka, nieba i wszechświata. Oczyszczenie następuje energią ziemi. Do tego celu budowany jest tajemny krąg, tworzący zgromadzenie związane z Górą Zgromadzeń (Syjon). Używa się do tego wody, ognia, powietrza i ziemi. To sofistyczne struktury, tworzące wszechświat. Z tych struktur buduje się podkład (jak kto woli: leże).
Następnie jest zgromadzenie. To strefa energii, które gromadzą się w człowieku i w nim pozostają. Poprzez tę część należy je maksymalnie uwolnić, dając siłę własnemu duchowi (tchnieniu). Używa się do tego krwi, w której znajdują się cząstki duszy (żywe tchnienie naturalnie uzupełnia niedobory).
Krew w wierzeniach Żydów została zakazana do spożycia. Krew może pochodzić od jakiejkolwiek istoty. Jej spożycie nawiązuje do szerwy, pradawnej substancji zawartej w strukturze Eremu, która była obecna w Ogrodzie Eden. Ona podtrzymuje wieczność, wypełniając życie człowieka i anioła. Aniołowie żywią się krwią, którą z przyczyn czysto praktycznych zastępują szerwą. Najlepsza jest oczywiście krew z ludzi. Nie z każdego człowieka można krew jednak pozyskać. Jeżeli ma on choroby, przeszedł złą drogę w życiu, to jego krew nie będzie działała. Potrzebny jest prawy i sprawiedliwy, najlepiej, aby była to osoba z kręgu, która przeszła oczyszczenia i jest świadoma celu rytuału, a jej krew będzie stanowić ofiarę w powodzeniu. Najczęściej uczestnicy tego rytuału dzielą się siłą zawartą w ich krwi. Po tym następuje uwolnienie. Polega to na wchłonięciu energii Erebu i jego sił. Poprzez kamienie – krwawniki, topazy, szmaragdy, diamenty, baryle, onyksy, jaspisy, szafiry, odpowiednio oczyszczone w wodzie, dochodzi do ściągania energii i sił nieba – tzw. gromadzenie materii i siły duchów. Na końcu następuje przejście, a więc wejście człowieka w energię wszechświata, poprzez złączoną siłę woli (zgromadzonych w kręgu). Służy to zrozumieniu Stwórcy i istoty życia. W tym momencie można wydawać polecenia duchom pierwotnym (nie mylić z duszami ludzi – one są nijakie i nie mają znaczenia, dusz aniołów również nie da się ściągnąć), w najdoskonalszej fazie rytuału grupa może, poprzez święte linie energetyczne Ziemi próbować poruszyć gilgale dla wejścia w obszar strażniczych bram lub posiąść wiedzę o lokalizacji starych kluczy czy pieczęci.
Rytuału nie wykorzystuje się do niszczenia innych. Jeżeli ktoś chce zniszczyć inną osobę, przed fazą przejścia, składa ofiarę ziemi w postaci własnej krwi. Umysł takiego człowieka jest już w tak silnej fazie, że wyobrazi sobie ofiarę, którą duchy znajdą przez przelaną krew. Ofiara nie ma ginąć szybko. Szuka się sposobu w emanacji zbiorowej empatii na to, jak skutecznie doświadczyć i zgładzić taką osobę tak, aby sama była winna własnego losu (zasada osądu, jako jedyne prawo do uśmiercania). Sposobów i form jest wiele. Rytuał ten składa się z wielu rytów. Nie jest on powszechnie praktykowany. To najwyższa z form satanizmu. Nie polega na przywoływaniu duchów, męczeniu kotów czy odprawianiu czarnych mszy, piciu wina i odwracaniu krzyża. Do rytuału mogą zostać dopuszczone osoby, które posiadają wiedzę, mają opanowany umysł i są w stanie oddzielić własne fantazje i żądze od innych emocji. Wtenczas rytuał ma szanse powodzenia. Rytuał nie był odprawiany z uwagi na brak odpowiednich mistrzów od wieków, a dokładniej od II w. p. n.e. Wszelkie formy naśladownictwa są bezskuteczne.

Uwagi do rytuału

Nie jest w stanie odprawić rytuału żadna przypadkowa osoba. Nie polega on na odprawianiu formułek i reguł, ale na słowie i sile woli ukierunkowanej na świat i człowieka.
Pozostałe rytuały satanistyczne odwołujące się do różnych wierzeń starożytnych, które współcześnie zostały zdemonizowane można potraktować jako folklor. Co do treści polskich ugrupowań satanistycznych opowiadających jaki to Bóg zły, a diabeł dobry… to dobrze, że coś w ogóle robią. I dopóki nie krzywdzą innych jest to, póki co, kontent.
Satanizm nie jest kultem wprowadzonym przez demony i demony nie mają księstw, nie prowadzą powszechnego kuszenia ludzi. Szatan alias Beliar pragnie zniszczenia człowieka, jako źródła konfliktu z Ojcem. Dawniej próbował połączenia z ludzkimi córkami, aby wyplenić gatunek człowieka, tworząc „ajon eon”. Zostało to powstrzymane, o czym wspomina Księga Rodzaju w rozdziale dotyczącym potopu (Rdz 6).


Całkowite zaskoczenie

Rytuał przejścia wymaga posiadania czystego serca, dobrych intencji i oddania się władzy Stwórcy. Należy oddać mu cześć, wezwać duchy ziemi. Powołać się na żywioły. Nie ma zamkniętego kręgu bez Tronu Pana. Kto bez Stwórcy chciałby zamknąć rytuał, ten nie uczyni nic. To nawiązanie do starej tradycji związanej z Górą Zgromadzenia.
Ważne jest także miejsce, a na Ziemi jest ich kilkanaście. Powodzenie rytuału to odpowiednie zapanowanie nad materią, a bez tego, ani rusz.

Najgorsza strona rytuału

W niektórych fazach rytuału ludzie zyskują wiedzę i stają się prawdziwym obrazem, na który ich stworzono. Może to powodować zachwiania i wzrost siły, powodując łaknienie krwi, mięsa towarzyszy oraz wzmacniać siłę panowania nad materią. Udział nieodpowiednio wprawionych mistrzów, może zakończyć się śmiercią, w wyniku braku panowania nad wielowiekową siłą, tkwiącą w człowieku i jego tchnieniu. Nie będzie to działaniem demona.
Wśród opętanych, dar języków czy siłę przypisuje się demonom. Jedynym demonem człowieka jest on sam i pamięć po jego przeszłości, zapisana w tchnieniu zawartym wewnątrz i przenoszonym przez krew. Człowiek ma potężny dar i siłę w postaci umysłu. Dzięki temu może panować nad materią. Rozwój i cywilizacja zabijają w człowieku te umiejętności. Zdarza się, że pod wpływem czynników zewnętrznych bariera pęka i z żyjącego wychodzi pewna wiedza, czy dar języków. Człowiek istnienie od dawna. Mógł przejść w swym tchnieniu wszystkie cywilizacje i może mówić językami, gdy tylko sobie przypomni o własnym, dawnym życiu, o którym istnieniu może nie mieć pojęcia. Cofki nic nie dają, regres nie przezwycięży blokady, przynajmniej nie tak dalece, jak chciałby tego człowiek. Widzenie jest sporadyczne, aby rozwiązać problem trzeba znać mechanizm blokujący.
A tak właściwie, to czym jest magia? Odpowiedź jest prosta: poszukiwaniem człowieka jego własnych darów tworzenia. Wykorzystuje się do tego odpowiednie sekwencję i narzędzia – jak woda, ogień, ziemia i wiatr, aby nadać miejscu, osobom i czasowi odpowiednich znaczeń. Nazywanie jest też ważne w rytuale, który opiera się na słowie i nawiązuje do podstaw stworzenia.   

Postscriptum

            Zajmuję się opisaną tematyką od dawna. Szukam i drążę, na ile mogę. Jednych pasjonują horrory, a mnie ta rzeczywistość i tematyka. Wolałbym bać się na jawie.
            To zacne, że współcześnie możemy rozmawiać na każdy, dowolnie wybrany temat. Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłem. Choć przyznam, że temat spłyciłem, wiedząc że wymagałoby pełne jego opisanie, znacznie większego zakresu słów.
            Artykuł pochodzi z dodatku do książki Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo.




Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Niewolnicy z Ziemi

Każdy człowiek, a może prawie każdy słyszał kiedyś o aniołach. Każde zwierzę słyszało pewnie o człowieku lub jeśli usłyszało, to mogło się zawieść. Niekiedy spotkania z człowiekiem bywają ostatnimi. Nie chcę przez to powiedzieć, że człowiek to szkodnik, ale jakoś tak samo wychodzi. W prosty sposób może zrozumiemy, dlaczego zamknięto Eden. Zwierzęta też nawołują, ale ich głos zbierają ziemskie duchy. Aniołowie nie przeżyliby głosu, który nagromadził się w pokładach ziemi. Ból i cierpienie, wypaczają a przywołane pragnienie spowalnia. Ziemia ocieka krwią. Wiadomo, że anioł przybędzie. Pewnego dnia powróci i wspomoże życie. Pan Eremu przywoła zwątpiałych i przywróci zaburzony ład. 
Jedzący i niszczący wszystko wokół człowiek jest prawdziwym drapieżcą. Można powiedzieć to z dumą, akcentując fakt tego, że gatunek ludzki radzi sobie na Ziemi, dominując nad przyrodą ożywioną, ale nie sposób dostrzec dramatów związanych z działalnością ludzi. Wykańczają sami siebie, stali się sobie „sterowalni…

Doceniam ludzi, których pasją jest pokonywanie samych siebie

Z dużej perspektywy, moje miasto Mrągowo, wygląda ładnie. Cieszę się, gdy mogę aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu wszystkich tych miejsc, do których udawanie się stanowi swoistą podróż sentymentalną, a także jest pewnego rodzaju ucieczką od codzienności.  Wówczas rozmyślam nad własnymi działaniami oraz tym, co robią też inni, którzy znajdują się w jakiś sposób wokół mnie. Najbliższe otoczenie człowieka, poprzez rozwój informatyzacji, zaczyna zmieniać swoje pojęcie. 
Mieszkamy w pięknych miejscach, nie doceniając krajobrazu kulturowego, który roztacza się wokół nas (krajobraz kulturowy to krajobraz naturalny poddany działaniu człowieka, w ten sposób przekształcony i zaadoptowany). Dzielimy się tymi miejscami z ludźmi, promując własne miejscowości. Wystarczy odrobina chęci, aby nie ślęczeć w domu i mówić "już mi nic nie wyjdzie", tylko ruszyć. Jesteśmy tymi małymi cząstkami, wpływającymi coraz realniej na nasze otoczenie.  Moja znajoma Anna powiedziała mi, że jej się nic nie chce…

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie.  Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porówna…

Istota nakazu dnia szóstego

Beliar zachowania ludzi nie zrozumiał. Miał przed oczyma wizję wojny, która wydarzyła się w jego świecie. Nadal nie wiedział, o co chodziło w tym krwawym sporze. Ludzie chcieli wyeliminować kel el; tak zaczęła się pierwsza wojna w niebie, która toczyła się z człowiekiem, odnosząc różny skutek. Naówczas byli silniejsi, bliżsi nam. Po przegranej, ludzie zostali wygnani z Ogrodów Ojca, tworząc pierwszą cywilizację Szeolu.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Rdz 1,26 mówi: „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.  W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspólnych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu fragmentu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. 



Tłumaczenie słownik…

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach. Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która mu…