Przejdź do głównej zawartości

Marksizm to filozofia mówiąca o tym, co zachodzi w społeczeństwach współczesnych

Marks ostatni powiedział o tym, jak jest. Pozostali zgasili światło i zwyciężyła idea marksizmu rewolucyjnego, na co sam Marks nie miał po śmierci właściwie żadnego wpływu… Ironia nawiązująca do tego, że na miejscu pochówku Marksa stanął dom fotografika Richarda Elliotta o modernistycznym kształcie. Otoczenie domu to... cmentarz, na którym spoczywa Karol Marks.
Od czasów rewolucji bolszewickiej to prezydium partii ZSRR wyznaczało kierunki zmian i działań.
Marks dostrzegał krzywdę mas pracujących i popierał rewolucje. Sam zresztą w 1864 roku był założycielem Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników (I Międzynarodówka). 



Po śmierci Marksa pojawiały się koncepcje rewolucji lokalnej, którą reprezentował Stalin czy Lenin oraz międzynarodowej, Lew Trocki czy Róża Luksemburg. Jakkolwiek, gdyby nie ukierunkowywać marksizmu i nie rozpatrywać jego koncepcji oraz kierunków, wyznaczanych po śmierci samego Marksa w 1883 roku, to marksizm stanowi nieocenione narzędzie do analizy i krytyki cywilizacji współczesnej.
Marksa na cmentarzu w 1883 r. pożegnało 11 osób. Jego wkład i trud nie został dostrzeżony. W moim odczuciu był to wizjoner, który mógł być kapitalistą, gdyż miał do tego warunki. Jednak zobaczył człowieka. Rozumiecie: człowieka. Wielu poszłoby zupełnie inną drogą. Tak jest też w życiu, gdy ma się kasę, nie myśli się o zabijanych zwierzętach, biedujących ludziach czy o śmierci. Człowiek stanowi mięso, rzecz, środek do produkcji. Marks rozumiał te zależności, stąd ostrzegał przed zorganizowanym działaniem karteli i morderczych kapitalistów.
Marksizm akcentował potrzebę analiz ekonomicznych, społecznych i politycznych, w celu zrozumienia wszystkich zjawisk kulturowych podejmowanych przez nauki humanistyczne. Nie będę się pochylał nad materializmem dialektycznym czy materializmem historycznym. Postaram się je tylko wyjaśnić, bo wiem, że współczesny Czytelnik mało o tym wie, a krytycy marksizmu posługują się tymi hasłami, jak zaklęciem, nie rozumiejąc ich znaczenia.
Oto wszystko toczyły się spory, na tle których wyrosła socjaldemokracja, komunizm oraz bolszewizm, nurty rewolucyjne oraz reformistyczne. Zakładano, że można dokonać zmiany poprzez stopniowe działania, zmierzające do powstania grup wytwórców, którzy swoją ciężką pracą zapracują na dobro, wytwarzając wedle potrzeb i konieczności, bez generowania w nadmiarze zysku, który uważano za niepotrzebny, a rozwój i rolę człowieka widziano dziejowo.
Marksizm stanowi trudny kawałek filozofii i nie jest prosto go zrozumieć. Łatwo jest uzyskać łatkę "marksisty" i "komucha". Jednak ci, którzy wkroczyli na ścieżki Hegla czy Feuerbacha i dotknęli znaczenia tezy oraz czystej kategorii wykluczającej się w znaczeniu. Następnie mają szansę przeskoczyć krok dalej i powiedzieć, że jednak jako filozofia marksizm zasługuje na uwagę, a Kapitał może być uznany za dzieło równie wybitne, co Uczta Platona czy Metafizyka Arystotelesa.

Kiedy mówimy dialektyka, to stajemy się marksistami i komuchami
Niewiele jest osób potrafiących posługiwać się pojęciami, z którymi marksizm ma do czynienia. Weźmy dialektykę. Termin grecki, stworzony i upowszechniony przez Arystotelesa, polega na stawianiu dwóch tez, jednej bronionej, a drugiej przesadzonej i wyolbrzymionej. W ten sposób, dzięki tej starożytnej metodzie omawiano wiele ważnych spraw. 

Zatem, jeśli słyszymy słowo dialektyka, to nie mamy do czynienia z „bełkotem komuchów”, ale ze starożytną sztuką rozmawiania. 
To ważne, aby potrafić ze sobą właściwie rozmawiać. Nie wykluczajmy dialektyki, bo to pozbycie się setek lat starań filozofów o metody dowodzenia rzeczy. 

Dialektyka to nie komunizm, ale sztuka prowadzenia rozmowy i argumentacji, znana w starożytności, średniowieczu (sztuki wyzwolone) i czasach współczesnych. Negując dialektykę można zanegować spory fragment dziejów filozofii. A przecież nie w tym rzecz.
Karol Marks stworzył ciekawą koncepcję, nad którą warto w wolnej chwili się zastanowić.
Uproszczenie, to mówienie o tym, co nastało po Karolu Marksie i kto się wzorował na marksizmie i za przykład przytaczać Stalina, bo to nastąpiło dopiero później i wypaczało w niektórych sprawach pewien kształt marksizmu. Również przypisywanie Marksowi faszyzmu niemieckiego stanowi coś niebywałego.
Warto się zastanowić nad fragmentami Kapitału, dotyczącymi biedy i wyzysku.
Niewielu tak pewnie pomyśli, jak ja teraz, ale Marks był ostatnim tak znanym myślicielem, który otwarcie mówił o tym, czym jest bieda i wyzysk, a dodatkowo przytoczył liczbowe dane, na skali tego zjawiska.

Jezus komunista?

Wcześniej, niejaki Jezus z Nazaretu wskazał swym wyznawcom inną drogę: dobroć, miłość, równość, dzielenie się.
Marks tylko przypomniał jak jest prawdziwy komunista, a raczej później rozwinięto jego idee. Umożliwił metodami naukowymi rzetelną analizę. 
Pokazał, jak w praktyce stosowana jest nauka Jezusa z Nazaretu (w świecie rządzonym przez wyznawców tej idei). Używana do zbijania kapitału i pogrążania ludzi.
Pomyślcie o tym, a potem spójrzcie na świątynie ociekające złotem i purpurą. Nie tego uczył Nazarejczyk, który zginął za własne słowa. Jezus dzielił się z biednymi. Gdyby ktoś zapytał, gdzie narodziłby się Jezus w XXI wieku, to odpowiedź byłaby oczywista: wśród biedy.

Kto stosuje nauki Jezusa? A kto mówi o Jezusie, jako miłości? Mówić, a stosować, to dwie różne sprawy. Nazarejczyk mawiał: po czynach ich poznacie, nie po słowach. Czy Jezus głosił kapitalizm? Czy głosił poszanowanie dla wszystkiego, co żyje, otaczanie troską i pomocą? Do biednych się zwrócił. Nie budował świątyń i nie żył w przepychu. To powinno dawać do myślenia.
Dialektyka marksistowska jest jednym ze sposobów na ocenę tego, jak jest we współczesnych społeczeństwach. Zwalczają tę ideę ci, dla których zysk i władza stanowią najwyższe dobro oraz wszelkiej maści klakierzy, którzy powtarzając tezy nieprzychylne marksizmowi, skazują ludzkość na niesprawiedliwość i wyzysk.


Coś w tym jest. Zastanówmy się na spokojnie. Kapitalizm zabija. 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Co złego zrobiła koza?

Zastanawiam się: komu, co złego uczyniła koza (lub kozioł), że przypisano temu zwierzęciu całe zło, nazywając diabłem.  Dosłownie i w przenośni nie rozumiem tego zjawiska, "skozowacienia satanizmu". 
Fascynacja satanizmem też jest dla mnie niezrozumiała u większości ludzi, którzy nie rozumiejąc natury spraw, mówią o tym, jakby służyło to ich własnemu interesowi.  Satanizm kojarzy się większości (nawet wyznawcom) z możliwością "dokopania wrogowi" (stąd stałe pojęcie wroga u pseudosatanistów), z użyciem sił nadnaturalnych. W takim kontekście zastanawia mnie, czemu w kraju, w którym żyje nie jest to nadal doktryna oficjalna? (Zupełnie bez obrazy. W Polsce ludzie lubują się w dowalaniu innym).  Jeśli czytam, że "ktoś ma zapłacić, za to że ja płacę" albo że "umrze, bo mnie nie pokochał", to myślę sobie że doktryna zła ewoluowała w kierunku zmarszczenia.  Wytłumaczeniem zmarszczenia jest zwyrodnienie pięknej formy. Tyle i aż tyle w kwestii znaczenia pojęci…

Lucyferianizm – blask zmienia się w proch

Światli ludzie zrozumieją znaczenie, nadanego temu artykułowi tytułu. Krąg tych osób jest ogromny, od wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa, po wykształconych kulturowo i literacko apologetów (obrońców wiary chrześcijańskiej i jej prawd).  Lucyfer, strącony z Nieba, lecąc w kierunku Ziemi (zdobny w kamienie i złoto, lśniący przepychem), spalił się na proch. Zdrada Lucyfera – według mitów, nastąpiła trzeciego dnia stworzenia. Przypomnę, że według Biblii, w tym dniu została stworzona Ziemia, która wydała wszelkie rośliny zielone i drzewa. Strącenie stanowiło karę za wyniosłość, piękno, przezorność i blask. Opis z Izajasza wskazuje na kogoś, kto podbijał narody. 
Stary Testament wspomina o władcy babilońskim (satyra na króla babilońskiego), który runął pośród ziemi. W okresie późniejszym, ten znany fragment Iz 14, zaczęto utożsamiać z kimś potężnym, kogo powalono. To istota, która była równa Stwórcy, obalała królestwa, wyrzucona została z grobu, jak ścierwo. Biblia zapowiada, że złoczyńca z…

Drzewo dające wieczność

Charakterystyka na podstawie starotestamentowego wyobrażenia
Z drzewem spotykamy się w Księdze Rodzaju, przy opisie Ogrodu Eden, który Pan umiejscowił na wschodzie, a następnie umieścił w nim człowieka. Człowiek ten był ulepiony z prochu ziemi, a w jego nozdrza tchnięto życie.
[...] „Na rozkaz Pana wyrosły z gleby wszelkie drzewa mile z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła"[...] (Rdz 2, 9-10). Opowieść o Edenie, drzewie życia, poznania dobra i zła oraz Adamie i Ewie zna wielu ludzi na świecie. Przez jednych traktowana jest jako przypowieść, dla innych stanowi inspirację, a jeszcze inni dopatrują się w niej symboliki, dla spraw, które nigdy nie mogły mieć miejsca. Opowiedzieć początki człowieka, to znaleźć klucz do dziejów tego rodzaju, poznać powód konfliktu pomiędzy człowiekiem, a aniołami oraz w pełni zrozumieć drogę, którą przebyliśmy do tego  świata. Pod tym pozorem istnieje coś większego, źródło wieczności i poznani…

Łodyga przeciwieństw – Kto jest szatanem?

Anton Szandor LaVey napisał nieszkodliwą książkę w wymowie, z zupełnie innym ujęciem niż sądzą ludzie. Jeszcze nie napisałem recenzji Biblii Szatana, choć tę księgę czytałem ogromną ilość razy. Powszechne przekonanie o dziełach jej Autora wynika z niewiedzy oraz błędnie utrwalonego poglądu dotyczącego ludzi. LaVey, ostatni prorok Ziemi, wyjaśnił że kłamstwo było wrogiem wolności, pozbawiając osobistą naturę człowieka wszelkiej zdolności radzenia sobie z życiem. Mówił, że trzeba zniszczyć kłamstwo. I nie chodziło mu o plucie na hostię czy przeklinanie wrogów – to byłoby zbyt proste, tworząc kolejne kłamstwo. Perfidnej manipulacji dokonano, dając ludziom księgi, w których prawa zostały zapisane, a częściowo zmienione. Nie mieli czasu i odwagi dokonać całkowitego zakrycia, okazało się że brak pomysłu nie przeszkodził w tworzeniu zaprzeczeń. Zbudowali na tym kościoły, a ludzkość trzymając w ręku Biblię, wierzy tępo w słowa beznamiętnego, barbarzyńskiego kaznodziei, który nawet resztki tego…