Przejdź do głównej zawartości

Czy moje miasto się obudzi? Rzecz refleksyjna o Mrągowie

Jakiś czas temu, postanowiłem się nie obnosić z moimi poglądami, dotyczącymi Mrągowa i okolic.  Głównie za sprawą tego, że nie warto napełniać już wypełnionego naczynia.
Ciężko mi się robi na sercu, gdy nie mogę zupełnie nic powiedzieć. I, gdy widzę tych, co szukają szans dla siebie w pozorze i bezsensie, a przy tym cudaczne działania i jakieś takie dziwy ze strony władzy, to aż mi przykro. 
W naszym kraju potrzeba jest przyzwoitości, a nie patrzenia na własne dobro (nie chciałem używać słowa koryto). Takie patrzenie ma krótkie nogi, zasadniczo z jednego powodu. 
Osłabiając rozwój proporcjonalny, powodujemy że zbyt duża ilość idiotów dostaje zielone światło, czym ograniczamy rozwój potencjału. Tym samym, czasowo, skazujemy się na degradację. I przykład bardzo drastyczny: jeżeli gatunek mnoży się we własnym środowisku, to z czasem występują u kolejnych pokoleń, widoczne wady. I to też ma się do obsadzania stanowisk swoimi.
„Swojsze, mojsze niż twojsze” – parafrazując i cytując klasyka z „Dnia Świra”.
No, bo i czemu miałbym milczeć? Z natury mam rozgadaną gębę i wolę mówić, co myślę. Nie mam gęby z gutaperki, jak niektórzy. I gębę mam jedną, nie nakładam innych gęb. 
Uczciwość polega na tym, że się rozmawia i prowadzi dialog. Brak uczciwości to zamknięcie się na własne poglądy. Tylko człowiek nierozumny idzie do przodu i nie zwraca uwagi na to, co myślą i czują inni. Człowiek w podeszłym wieku, chowa się za rozsądkiem, przeżywa refleksyjnie, bazując na sprawdzonych doświadczeniach, nie wychyla nosa poza krąg iluzji. 
Każda władza, od Warszawy po Mrągowo powinna słuchać ludzi, szukać mądrych rozwiązań i tego, co służy ogółowi.








Biedroń na miarę ideałów

Zainspirował mnie Robert Biedroń, który reprezentuje typ sprawowania władzy, ten, w który  ja wierzyłem przez lata, że będzie skuteczny. 
Każdy pozarządowiec taki model uważa za właściwy. To jest postawa obywatelska, zmierzająca do rządzenia, wspólnie z obywatelami. Młody, energiczny człowiek, zdolny do działań i ekspresji; Robert Biedroń to niewątpliwie, jeden z lepszych samorządowców w kraju.
I gdyby Mrągowo miało kogoś takiego, jak Robert Biedroń to efekty działań byłyby na wysokim poziomie. Bo szanse Mrągowo ma ogromne. Miasto jest atrakcyjne przyrodniczo. Przyjeżdżając tu można iść na ryby, pójść do lasu, spędzić czas nad wodą, czy też w zakamarkach mazurskich ulic. Tu tchnie życiem. I ja wierzę, że wielu ludzi chciałoby, aby ich miasto było rozwojowe, a nie wsteczne.

PRL dał dla Mrągowa wiele

Za okresu PRL-u w Mrągowie dokonano wspaniałych rzeczy. Stworzono i wypromowano Piknik Country, czym doprowadzono do tego, że miasto na mapie świata zaczęło się liczyć. 
Dzisiejsza technika i nowoczesny sposób komunikacji stwarza dla miasta nieosiągalne dotychczas możliwości promocyjne. I o dziwo jakoś marnie wykorzystywane. Warunkiem do osiągnięcia tego jest właściwa sterowność. I uważam, że miasto w odniesieniu do tego, powinno przyjąć odpowiedni kurs, aby nie wytracać wartości, które były ważne. Sterowność może zapewnić osoba energiczna, bo ja słuchając w radio wypowiedzi obecnej władzy mam wrażenie, że przenoszę się w czasie. Nie chciałby się cofać jednak do przeszłości, ale choć kocham powroty, wybieram zdecydowanie przyszłości. FUTURE POWER!
Tu nie można mówić, że ktoś jest nie swój, obcy, bo wszyscy są mieszkańcami, którzy mają prawo, a wręcz obowiązek wpływać na władzę i codzienne relacje. Demokracja zaczyna się na dole. Kuleje i boryka się na dole. I jeśli tu jest niewłaściwa, nie dziwi fakt, że w Warszawie model demokracji Kaczyńskiego zaczyna być inny, niż oczekiwany. Powód jest jeden: tu demokracji nie ma! To fasada! Dlatego nie można mieć pretensji do Prezesa, że tak urządza państwo. Robi co musi, bo tak tu jest. 

Nowy kierunek

Większość inwestycji musi być realizowana na korzyści mieszkańców, poprzez dbanie o atrakcyjność turystyczną, zwiększenie rynku usług turystycznych i okołoturystycznych, itd. 
Gdyby to realizowano z pewną konsekwencją, to dziś miasto miałoby wiele ciekawych rozwiązań, mądrych decyzji, za którymi idą pieniądze, które trafiają do mieszkańców. Przedsiębiorcy mając obroty, zatrudniają. Ta logika jest prosta i oczywista. I nie ma wtedy tego, że ktoś pracuje na czarno za 7 zł, tylko rynek na pracodawcy wymusza umowy. Bo nikt nie przyjdzie do pracy, jak jest dobra koniunktura. A swoją drogą, gdzie Urząd Pracy czy Inspekcja Pracy? Poza otrzymywaniem pieniędzy budżetowych, wypadałoby czasem się przejść i przyglądnąć czy ktoś nie jest wykorzystywany. 
Obecne władze doprowadziły do złej koniunktury i przez to cierpią ludzie, bo komu służą obecne władze: ludziom? czy sobie?
Wierzę, że mrągowianie zobaczą, że potrzebna jest zmiana dla dobra tego miasta i jego mieszkańców i uda się przywrócić rzeczywiste działania. I Mrągowo będzie miastem Festiwali, a nie Festiwalu! I nasze CKIT będzie organizowało Piknik Country, a nie jakieś zewnętrzne spółki, co jak pokazuje praktyka, nie przekłada się na zwiększony ruch turystyczny czy korzyści dla mieszkańców.

Mrs. Siemieniec mnie inspiruje

Na takie działania pozwolono Otolii Annie Siemieniec, która nie wiem czy zasługuje na to, aby utrwalać jej rolę w tym wszystkim, ale trzeba powiedzieć, że realizuje swój plan, który widać na każdym kroku. I tu nie trzeba niczego już tłumaczyć. Wystarczy spojrzeć. Ja osobiście inspiruję się tą postacią, już połowicznie historyczną, związaną z kulturą i tradycją Mrągowa. Ta postać ukazuje, jak historiografia polska negatywnie wpływa również na patrzenie społeczne. I tak Siemieniec jest powszechnie (lokalnie) uważana za wybitną jednostkę, od której roli przywódczej zależy los mieszkańców. Tak samo ocenia się rolę i postawę Jarosława Kaczyńskiego w kwestii kraju. Tak samo konstruuje się narrację historyczną wobec Naczelnika Józefa Marszałka Piłsudskiego (stworzono tu doborowe grono przykładów dla Mrs. Siemieniec).
Ocena ta jest nieprawdziwa, gdyż ludzie ci decydują wyłącznie na zasadzie społecznej zgody. Otrzymują ją od posłów, radnych czy też mieszkańców i dowolnie mogą wówczas sprawować swą władzę. Oni są wspierani i wręcz wypychani do swoich funkcji. Tu nie ma przypadku działania pojedynczej osoby. I nie są to wybitne jednostki, gdyż same nie czynią tego wszystkiego, stąd mit jednostki w warunkach polskich, w praktyce, okazuje się szczególnie szkodliwy. Narracja historyczna musi z tym mitem walczyć, gdy chce przekazywać prawdę.

Zrozumienie i odejście

Ja wiem, że władza przyzwyczaja i może to, co pisałem w formie publicznej, na temat punktów związanych z minusami sprawowania władzy i kierunków rozwoju Mrągowa, niewiele interesowało ogół mieszkańców, ale mam jedną satysfakcję. Powiedziałem to, co myślę, co właściwe i teraz dopiero się mści brakiem rozwoju.  
Miasto odczuje na sobie wszelkie skutki i stanie się miastem wyłącznie emerytów, bo tu dzieje się dla…, a nie z potrzeby! Każda szansa, która nas omija, odbija się na wszystkich. I to jeśli nie zostanie powstrzymane, nie będzie służyło rozwojowi.
Możemy się bawić i mówić, że jest dobrze, nawet cudownie. Tak nie jest i nie będzie! Mam nadzieję, że zrozumienie nie przyjdzie zbyt późno.
I jest mi przykro, że władza w tym mieście nie posiada żadnej refleksji, która pozwoliłaby jej na oszacowanie działań i powiedzenie: Time out! 
I to już wystarczy, aby się dalej rozwijać potrzebne jest nowe. Definitywne zamykanie pewnych rozdziałów to nie jest wstyd. To konieczność.






Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Co złego zrobiła koza?

Zastanawiam się: komu, co złego uczyniła koza (lub kozioł), że przypisano temu zwierzęciu całe zło, nazywając diabłem.  Dosłownie i w przenośni nie rozumiem tego zjawiska, "skozowacienia satanizmu". 
Fascynacja satanizmem też jest dla mnie niezrozumiała u większości ludzi, którzy nie rozumiejąc natury spraw, mówią o tym, jakby służyło to ich własnemu interesowi.  Satanizm kojarzy się większości (nawet wyznawcom) z możliwością "dokopania wrogowi" (stąd stałe pojęcie wroga u pseudosatanistów), z użyciem sił nadnaturalnych. W takim kontekście zastanawia mnie, czemu w kraju, w którym żyje nie jest to nadal doktryna oficjalna? (Zupełnie bez obrazy. W Polsce ludzie lubują się w dowalaniu innym).  Jeśli czytam, że "ktoś ma zapłacić, za to że ja płacę" albo że "umrze, bo mnie nie pokochał", to myślę sobie że doktryna zła ewoluowała w kierunku zmarszczenia.  Wytłumaczeniem zmarszczenia jest zwyrodnienie pięknej formy. Tyle i aż tyle w kwestii znaczenia pojęci…

Lucyferianizm – blask zmienia się w proch

Światli ludzie zrozumieją znaczenie, nadanego temu artykułowi tytułu. Krąg tych osób jest ogromny, od wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa, po wykształconych kulturowo i literacko apologetów (obrońców wiary chrześcijańskiej i jej prawd).  Lucyfer, strącony z Nieba, lecąc w kierunku Ziemi (zdobny w kamienie i złoto, lśniący przepychem), spalił się na proch. Zdrada Lucyfera – według mitów, nastąpiła trzeciego dnia stworzenia. Przypomnę, że według Biblii, w tym dniu została stworzona Ziemia, która wydała wszelkie rośliny zielone i drzewa. Strącenie stanowiło karę za wyniosłość, piękno, przezorność i blask. Opis z Izajasza wskazuje na kogoś, kto podbijał narody. 
Stary Testament wspomina o władcy babilońskim (satyra na króla babilońskiego), który runął pośród ziemi. W okresie późniejszym, ten znany fragment Iz 14, zaczęto utożsamiać z kimś potężnym, kogo powalono. To istota, która była równa Stwórcy, obalała królestwa, wyrzucona została z grobu, jak ścierwo. Biblia zapowiada, że złoczyńca z…

Drzewo dające wieczność

Charakterystyka na podstawie starotestamentowego wyobrażenia
Z drzewem spotykamy się w Księdze Rodzaju, przy opisie Ogrodu Eden, który Pan umiejscowił na wschodzie, a następnie umieścił w nim człowieka. Człowiek ten był ulepiony z prochu ziemi, a w jego nozdrza tchnięto życie.
[...] „Na rozkaz Pana wyrosły z gleby wszelkie drzewa mile z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła"[...] (Rdz 2, 9-10). Opowieść o Edenie, drzewie życia, poznania dobra i zła oraz Adamie i Ewie zna wielu ludzi na świecie. Przez jednych traktowana jest jako przypowieść, dla innych stanowi inspirację, a jeszcze inni dopatrują się w niej symboliki, dla spraw, które nigdy nie mogły mieć miejsca. Opowiedzieć początki człowieka, to znaleźć klucz do dziejów tego rodzaju, poznać powód konfliktu pomiędzy człowiekiem, a aniołami oraz w pełni zrozumieć drogę, którą przebyliśmy do tego  świata. Pod tym pozorem istnieje coś większego, źródło wieczności i poznani…

Łodyga przeciwieństw – Kto jest szatanem?

Anton Szandor LaVey napisał nieszkodliwą książkę w wymowie, z zupełnie innym ujęciem niż sądzą ludzie. Jeszcze nie napisałem recenzji Biblii Szatana, choć tę księgę czytałem ogromną ilość razy. Powszechne przekonanie o dziełach jej Autora wynika z niewiedzy oraz błędnie utrwalonego poglądu dotyczącego ludzi. LaVey, ostatni prorok Ziemi, wyjaśnił że kłamstwo było wrogiem wolności, pozbawiając osobistą naturę człowieka wszelkiej zdolności radzenia sobie z życiem. Mówił, że trzeba zniszczyć kłamstwo. I nie chodziło mu o plucie na hostię czy przeklinanie wrogów – to byłoby zbyt proste, tworząc kolejne kłamstwo. Perfidnej manipulacji dokonano, dając ludziom księgi, w których prawa zostały zapisane, a częściowo zmienione. Nie mieli czasu i odwagi dokonać całkowitego zakrycia, okazało się że brak pomysłu nie przeszkodził w tworzeniu zaprzeczeń. Zbudowali na tym kościoły, a ludzkość trzymając w ręku Biblię, wierzy tępo w słowa beznamiętnego, barbarzyńskiego kaznodziei, który nawet resztki tego…