Przejdź do głównej zawartości

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach.
Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób rzeczywistość zawiera w sobie ujęcie dla metodologii bardzo ważne i związane z odpowiednią formą narracji w pracy/1/, w której problem koherencji został przez Autora rozwiązany na potrzeby tematu i w zgodzie z układem rodzaju wybranej techniki narracji historycznej. W pracy Autor posłużył się diachronizmem, czyli umieścił w swojej narracji oś czasową, zamykając w rozdziale I ogół informacji, czyniąc z reszty kolejno następujących po sobie opisy rozwijające się zgodnie z narracją uzależnioną od osi czasu (zwykły i konstruktywny zabieg historycznej narracji).

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej


Mechanizm zrozumienia funkcjonowania jednej rodziny szlacheckiej pozwala nam odnosić naszą wiedzę do ogółu, spojrzeć na wydatki i stan posiadania z perspektywy długofalowego procesu, który postępował od poł. XVI w. do lat 60 XVIII stulecia. Mamy, przy tym do czynienia z metodą dochodzenia do wniosków i obrazów przeszłości poprzez myślenie dedukcyjne, prowadzące ze względu na swój charakter twierdzeń do analizy faktów bardzo rozmaitych pod względem treści historycznej/2/.
W toku XVII w. zrodziła się warstwa elity nadająca sobie tytuły wyróżniające ją z ogółu szlachty, walcząca o wpływy na dworze, w sejmikach, urzędach lokalnych oraz o stopnie kariery duchownej. Autor przypisał Dąmbskim ekspansję terytorialną, która do lat 70 XVII stulecia obejmowała wyłącznie Kujawy (woj. brzesko - kujawskie i inowrocławskie), a od następnego okresu majątek, który poszerzał się o tereny Wielkopolski właściwej i Mazowsza. Autor dokonując takiej analizy zwracał uwagę na obrót ziemią na rynku szlacheckim posiłkując się syntezą A. Pośpiecha „Majętności na sprzedaż. Szlachecki handel ziemią i przemiany struktury majątkowej w powiecie kaliskim w łatach 1580 -1655". Dane tam zawarte wzbogaciły monografię Dumanowskiego o ukazanie problemu w ujęciu statystycznym dotyczącym umowy kupna - sprzedaży ziemi, co stanowi niewątpliwie duży atut tejże pracy w ujęciu źródłowym (historia, która sięga po analizy z zakresu rachunkowości).
Ciekawym ze względu na postęp badań historycznych i aspekt metodologiczny jest posłużenie się przez Autora „Tekami Dworzaczka v. 1.0.0", elektroniczną wersją materiałów przygotowanych przez PAN, Bibliotekę Kórnicką, odnoszących się do dziejów szlachty wielkopolskiej, obejmujących okres od XV do XX w., w tym i majątku Dąmbskich.
Stanowić musiało to ciekawe doświadczenie, ale badacze młodszego pokolenia tacy jak Dumanowski bez elektronicznych baz danych się już się nie obejdą. Fiszka tradycyjna staje się powoli anachronizmem. Zastanawiające tylko czy pozwoli to historii nabrać większego tempa i ułatwić pracę historyka, czy też zagubi sens „nauczycielki życia"?
Dumanowski wykonał zadanie dobrze stawiając odpowiednie hipotezy na podstawie dostępnych źródeł. Kwestii dotyczące ich analizy nie stanowią przedmiotu mojej wypowiedzi. Ciekawe z zakresu krytyki źródła jest tu jednak przedstawienie pewnej tezy przez Autora, który posłużył się zapiskami rejestru podatku łanowego Adolfa Pawińskiego z lat 1557-1566, ze względu na ich największą szczegółowość, czego brak innym zapiskom. Posłużenie się tak krótkim okresem do analizy ruchliwości ekonomicznej szlachty jest ryzykowne, ale pozwala historykowi znającemu warsztat, na podstawie wycinka historii umiejscowionego we właściwym czasie historycznym ze względu na przestrzeń wysunąć wnioski właściwe dla wymagań narzuconych przez temat/3/. Czyni to pracę bardziej znaczącą w usystematyzowaniu wiedzy z zakresu naszej znajomości szlachty, bowiem wcześniejsze opracowanie /4/ zwracało uwagę bardziej na niuanse rodzinne i problemy związane z dostosowaniem się do ciągle zmiennych warunków ziemi polskiej XVII-XVIII wieku, niż do analizy samych działań. Autor monografii przedstawił swoje wyniki badań na seminarium prof. dr hab. Jacka Staszewskiego i w zrodzonych wtedy dyskusjach nakreślił naukowcom spojrzenie na strukturę szlachecką pod względem pojmowania przez tą warstwę własnego pochodzenia, co także miało odzwierciedlenie w dążności do fortun XVII i XVIII wiecznych. Prace wcześniejsze na ten temat pojęcia rodu szlacheckiego/5/ pozwoliły Autorowi na szczególne zwrócenie uwagi nie tylko na majątki, ale także na myślenie i sposób pojmowania własnej przeszłości, który determinował pewne zachowania i wymuszał szczególne takie postępowanie na rodach, które wiązało się z walką o pozycję zmierzającą do urzeczywistnienia i jej ugruntowania.

Praca składa się z czterech zasadniczych rozdziałów wprowadzających odbiorcę w meandry szlacheckiej ekonomiki i rywalizacji na drodze do komasacji majątku przez rodziny Łubieńskich, Siewierskich, Sokołowskich, Lubstowskich, na tle których wyrasta rodzina Dąmbskich. Analiza wzbogacona została tablicami genealogicznymi (Autor zamieścił cztery tablice: pierwsza z nich odnosi się do protoplasty rodu i jego potomków Bernarda z Dąmbia; druga do potomków Wawrzyńca Dąmbskiego; trzecia do potomków Zygmunta Dąmbskiego; czwarta do Jana Stanisława Dąmbskiego i jego potomków), bibliografią (podział na źródła rękopi­śmienne, starodruki wydawnictwa źródłowe i opracowania), spisem tabel („Rodzaje własno­ści ziemskiej na Kujawach w II pół. XVI w. wg. ilości osad"; „Rodzaje własności ziemskiej na Kujawach w II pół. XVI w. wg. ilości łanów"; „Zmiany liczby szlacheckich właścicieli dóbr ziemskich w powiatach: brzeskim, kowalskim, przedeckim i radziejowskim"; „Zmiany ilości wsi podzielonych w latach 1566-1779"; „Najbogatsi właściciele dóbr ziemskich województwa brzesko-kujawskiego w latach 1557-1566"; „Najbogatsi właściciele dóbr ziemskich województwa brzesko - kujawskiego w 1779 r."; Zmiany ilości dóbr królewskich w woje­wództwie brzesko - kujawskim w latach 1564 - 1789"; „Zmiany ilości dóbr królewskich w województwie inowrocławskim w latach 1564 - 1789"; „Transakcje kupna i sprzedaży An­drzeja Dąmbskiego"; „Transakcje kupna i sprzedaży Adama Dąmbskiego."; „Transakcje kup­na i sprzedaży Zygmunta Dąmbskiego."; „Dobra prywatne wojewody brzesko - kujawskiego Zygmunta Dąmbskiego. Stan z 1700 r. ( po objęciu spadku po biskupie Stanisławie)."; „Transakcje kupna i sprzedaży wojewody Antoniego Dąmbskiego."; „Zadłużenie dóbr woje­wody Antoniego Dąmbskiego w 1771 r." -tabele w dużej części odnoszą się do transzów i gospodarki zasobami), zamieszczono także spis wykresów ( „Wierzytelność i długi Adama Dąmbskiego. Liczba transakcji w poszczególnych latach."; „Wierzytelność i długi Adama Dąmbskiego. Wartość transakcji w poszczególnych latach."; „Stosunek wartości długów do wierzytelności w transakcjach zawieranych przez Andrzeja Dąmbskiego."; „Stosunek ilości długów do wierzytelności w transakcjach zawieranych przez Andrzeja Dąmbskiego."; „Wie­rzytelność i długi Adama Dąmbskiego. Ilość transakcji."; „Wierzytelność i długi Adama Dąmbskiego. Wartość transakcji."- wykresy typu blokowego i kołowego), streszczenie an­gielskie i indeks osób.
Źródłami, które posłużyły Autorowi w napisaniu pracy były zbiory: Archiwum Głów­nego Akt Dawnych ( księgi grodzkie brzesko - kujawskie, księgi grodzkie brzeskie, księgi grodzkie kowalskie, księgi grodzkie radziejowskie, księgi grodzkie kruszwickie, księgi grodzkie przedeckie, księgi ziemskie brzesko - kujawskie i księgi inskrypcji Metryki Koron­nej), Archiwum Państwowego w Krakowie ( księgi grodzkie krakowskie), Archiwum Pań­stwowego w Poznaniu (księgi inowrocławskie), Archiwum Państwowego w Toruniu, Archi­wum PAN w Poznaniu, Archiwum Diecezji Włocławskiej, Biblioteki PAN w Kórniku, Bi­blioteki Czartoryskich w Krakowie, Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie oraz Biblioteki PAN w Krakowie.
Z mojej analizy metodologicznej wynika, iż Autor nie popełnił błędu w obserwacji źródeł sensu strictiore, ale wypełnił na podstawie uzyskanych informacji pokazał, że opiera się w temacie i fakcie badanym na dostatecznej sprawdzalności źródła/6/, a także zre­alizował założenia historii, broniąc podstaw jej metodologii. Nikt z fizykalistów w stylu Popera nie ujrzy w takim podejściu do bazy źródłowej i płynących stąd wniosków naturałistycznych bądź antynaturalistycznych doktryn historycyzmu i nie przeprowadzi ich krytyki w uję­ciu empirycznym i praktycznym płynącym ze strony nauk doświadczalnych/7/.
Założeniem Autora było prześledzenie fortuny głównej linii rodu Dąmbskich od poł. XVI w. do lat 70 XVIII stulecia i wyciągnięcie wniosków dotyczących mechanizmu awansu majątkowo - społecznego na terenie Kujaw. Przełożenie tychże wniosków na cały kraj staje się dla badacza rzeczą konieczną w uchwyceniu procesów z tym związanych na tle całej gru­py. Jednocześnie trudnym ze względu na ujęcie techniczne wymuszające na Autorze ryzy­kowne zerwanie z historią brązowniczą na drodze do zerwania z użytecznością na rzecz za­chowania dyskursu historycznego, co dało możliwość wytworzenia teoretycznej prawomoc­ności w odniesieniu do opisywanego zagadnienia/8/. Podążając za Autorem można wyróżnić dwa rodzaje działalności, które umożliwią ujęcie zagadnienia związanego ze wzrostem fortun magnackich, wokół których Dumanowski koncentruje badawcze wnioski, poprzez analizę da­nych:

l. okres od pół. XV do pocz. XVII w. - jest to powiększanie kapitałów na drodze lokat gotówkowych i zastawów pozwalających na stopniowe skupowanie pojedynczych ła­nów lub niewielkich części wsi - działalność pisarza wierzyciela Andrzeja, który bez­pośrednio kontaktuje się ze swoimi wierzycielami w sądzie grodzkim;

2. okres od pocz. XVII w. do lat 70 XVIII w. - inwestowanie nadwyżek zgromadzonych bezpośrednio w zakupy nowych dóbr - w tym czasie działają już wnukowie, którzy gromadzą magnacką fortunę, jak bp. Stanisław i wojewoda Zygmunt. Wynikiem bo­gacenia się jest wykup przez ostatniego starostwa inowrocławskiego i dybowskiego.

Autor w swej pracy udzielił także odpowiedzi na zasadnicze dla nas pytanie - co tak na prawdę oznacza pojęcie magnaterii? Widząc w tym etymologicznym procesie w opra­cowywaniu samego pojęcia błąd operowania nim, zwraca uwagę na kategorie posiadania majątku prywatnego i użytkowania dóbr ziemskich. W jego rozumieniu więc, za magnata można uznać osobę, która dysponowała majątkiem własnym i dobrami królewskimi o rozmiarach zdecydowanie przekraczających typ własności na danym terenie (patrz, praca s. 136).
Szlachta w ujęciu Dumanowskiego jest znacznie różna od tej, której wizję rysował np. Z Kuchowicz w „ Obyczajach i postaciach Polski szlacheckiej XVI - XVIII w. " czy A. Bo­cheński w „Rzeczy o psychice narodu polskiego" lub w „Dziejach głupoty w Polsce". Mianowicie Autor analizuje środowisko szlacheckie wybierając do tego jedną rodzinę, i przedstawia nam obraz obiektywny pokoleń ludzi pracujących na sukces, a nie trzyma się bez potrzeby sztywno reliktu o „gburnej i durnej, a do tego warcholskiej szlachcie".
Szlachta przeżywała swoje dramaty, walczyła o kapitał, ale nie szablą, lecz wekslami i transakcjami, bogaciła się bądź popadała w zależność, ale ziemia i sposób jej nabywania - o czym Dumanowski wspomniał rodziła ból, bo jej stratę wiązano z odebraniem swobo­dy. Na tym tle rozwija się historia dr Dumanowskiego służąca prawdzie i bezstronności, tak jak chciał tego m.in. M. Bobrzyński (patrz praca „W imię prawdy dziejowej"), czy chce tego każdy uprawiający historię.
Zerwanie z historią brązowniczą jest jeszcze jed­nym atutem pracy, co podkreślałem już wcześniej. Wyszło to na plus Dumanowskiemu i na­wiązało do starej zasady, że „dla historyka naczelnym zadaniem jest prawdziwe odtwa­rzanie przeszłości, nie zaś potwierdzanie indywidualnych czy grupowych o niej wyobra­żeń, często w mniejszym czy większym stopniu nasyconych swoistą mitologią..."/9/.1 taka jest właśnie ta praca, pozwalająca na nowo ocenić szlachtę i magnaterię, bez mitów, tylko przez fakty z życia codziennego.




Przypisy: 

/1/ Por.:J. Topolski, Wprowadzenie do historii, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1998, s. 11,15,29,30,48,62. Do podobnych wniosków w opisie dotyczącym koncepcji postmodernistycznej, w której opis metodologiczny w narracji odnoszącej się do małej społeczności może ulegać przełożeniu na zbiorowości większe, jak w narracji Dumanowskiego. Por. J. Topolski, Jak się pisze i rozumie historię. Tajemnice narracji historycznej, Warszawa 1996, s. 126 -128; tegoż, Rewolucja w filozofii i filozofii historii a powstanie nowej sytuacji dydaktycznej, "Wiadomości Historyczne" 1994 nr l, s.22 - 30.
/2/ W. Moszczeńska, Metodologii historii zarys krytyczny, PWN, Warszawa 1977,s. 265 - 269;274 - 276; 277 - 278. Por. także: J. Topolski, Wprowadzenie do historii, dz.cyt., s. 63.
/3/ Por. także: J. Topolski, Jak się piszę i rozumie historię.,dz.cyt, s. 143.
/4/ J. Pachulski, Kilka uwag o hrabiowskim tytule Dąmbskich z Lubrańca w dawnej Rzeczypospolitej, w: „RocznikMuzealny", Włocławek 1989, s. 69-113.
/5/ A. Wyczański, Uwarstwienie społeczne w Polsce XVI wieku. Studia, Wrocław 1977, s. 9-26. oraz W.Dworzaczka, Genealogia, Warszawa 1959, s. 15 i J.Bieniaka, Rody rycerskie jako czynnik struktury społecz­nej w Polsce XIII - XV wieku, w: „Polska w okresie rozdrobnienia feudalnego " pod red. H.Łowmiańskiego, Wrocław 1973, 168.
/6/ W. Moszczeńska, dz.cyt., dz.cyt, dz.cyt. 203 - 204
/7/ K. R. Poper, The Poverty of Historicism, red. nauk. S. Amsterdamski, PWN, Warszawa 1999, s. 38. Umiesz­czam to odwołanie ze względu na jego wymowność, a zarazem dlatego, aby uzmysłowić w jak dużym stopniu Autor spełnił wymogi metody i wprowadzając nowe spojrzenie potrafił utrzymać wiarygodność opisu poprzez użyteczne narzędzia w analizie badawczej źródła. W analizie metodologicznej należy także zwrócić uwagę na dalsze odwołanie, ze względu na odpowiednie prezentowanie źródła w podejmowaniu problematyki badawczej z uwagi na podwójne funkcje opisu, do: J. Maternicki, Historiografia i kultura historyczna. Studia i szkice, 1.1, UW COM SNP( Prace Sekcji Historii Politycznej Polski Odrodzonej, t. XXVI), Warszawa 1990, s. 155.
/8/C. Pereyra ( red. wyd. zb.), Po co nam historia?, wst. T. Łepkowski, tłum. M. Mróz, PIW, Warszawa 1985, s. 31,58.
/9/ J.Topolski, Prawda i model w historiografii, Wyd. Łódzkie, Łódź 1982, s. 13.

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie.  Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porówna…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Co złego zrobiła koza?

Zastanawiam się: komu, co złego uczyniła koza (lub kozioł), że przypisano temu zwierzęciu całe zło, nazywając diabłem.  Dosłownie i w przenośni nie rozumiem tego zjawiska, "skozowacienia satanizmu". 
Fascynacja satanizmem też jest dla mnie niezrozumiała u większości ludzi, którzy nie rozumiejąc natury spraw, mówią o tym, jakby służyło to ich własnemu interesowi.  Satanizm kojarzy się większości (nawet wyznawcom) z możliwością "dokopania wrogowi" (stąd stałe pojęcie wroga u pseudosatanistów), z użyciem sił nadnaturalnych. W takim kontekście zastanawia mnie, czemu w kraju, w którym żyje nie jest to nadal doktryna oficjalna? (Zupełnie bez obrazy. W Polsce ludzie lubują się w dowalaniu innym).  Jeśli czytam, że "ktoś ma zapłacić, za to że ja płacę" albo że "umrze, bo mnie nie pokochał", to myślę sobie że doktryna zła ewoluowała w kierunku zmarszczenia.  Wytłumaczeniem zmarszczenia jest zwyrodnienie pięknej formy. Tyle i aż tyle w kwestii znaczenia pojęci…

Lucyferianizm – blask zmienia się w proch

Światli ludzie zrozumieją znaczenie, nadanego temu artykułowi tytułu. Krąg tych osób jest ogromny, od wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa, po wykształconych kulturowo i literacko apologetów (obrońców wiary chrześcijańskiej i jej prawd).  Lucyfer, strącony z Nieba, lecąc w kierunku Ziemi (zdobny w kamienie i złoto, lśniący przepychem), spalił się na proch. Zdrada Lucyfera – według mitów, nastąpiła trzeciego dnia stworzenia. Przypomnę, że według Biblii, w tym dniu została stworzona Ziemia, która wydała wszelkie rośliny zielone i drzewa. Strącenie stanowiło karę za wyniosłość, piękno, przezorność i blask. Opis z Izajasza wskazuje na kogoś, kto podbijał narody. 
Stary Testament wspomina o władcy babilońskim (satyra na króla babilońskiego), który runął pośród ziemi. W okresie późniejszym, ten znany fragment Iz 14, zaczęto utożsamiać z kimś potężnym, kogo powalono. To istota, która była równa Stwórcy, obalała królestwa, wyrzucona została z grobu, jak ścierwo. Biblia zapowiada, że złoczyńca z…

Drzewo dające wieczność

Charakterystyka na podstawie starotestamentowego wyobrażenia
Z drzewem spotykamy się w Księdze Rodzaju, przy opisie Ogrodu Eden, który Pan umiejscowił na wschodzie, a następnie umieścił w nim człowieka. Człowiek ten był ulepiony z prochu ziemi, a w jego nozdrza tchnięto życie.
[...] „Na rozkaz Pana wyrosły z gleby wszelkie drzewa mile z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła"[...] (Rdz 2, 9-10). Opowieść o Edenie, drzewie życia, poznania dobra i zła oraz Adamie i Ewie zna wielu ludzi na świecie. Przez jednych traktowana jest jako przypowieść, dla innych stanowi inspirację, a jeszcze inni dopatrują się w niej symboliki, dla spraw, które nigdy nie mogły mieć miejsca. Opowiedzieć początki człowieka, to znaleźć klucz do dziejów tego rodzaju, poznać powód konfliktu pomiędzy człowiekiem, a aniołami oraz w pełni zrozumieć drogę, którą przebyliśmy do tego  świata. Pod tym pozorem istnieje coś większego, źródło wieczności i poznani…

Łodyga przeciwieństw – Kto jest szatanem?

Anton Szandor LaVey napisał nieszkodliwą książkę w wymowie, z zupełnie innym ujęciem niż sądzą ludzie. Jeszcze nie napisałem recenzji Biblii Szatana, choć tę księgę czytałem ogromną ilość razy. Powszechne przekonanie o dziełach jej Autora wynika z niewiedzy oraz błędnie utrwalonego poglądu dotyczącego ludzi. LaVey, ostatni prorok Ziemi, wyjaśnił że kłamstwo było wrogiem wolności, pozbawiając osobistą naturę człowieka wszelkiej zdolności radzenia sobie z życiem. Mówił, że trzeba zniszczyć kłamstwo. I nie chodziło mu o plucie na hostię czy przeklinanie wrogów – to byłoby zbyt proste, tworząc kolejne kłamstwo. Perfidnej manipulacji dokonano, dając ludziom księgi, w których prawa zostały zapisane, a częściowo zmienione. Nie mieli czasu i odwagi dokonać całkowitego zakrycia, okazało się że brak pomysłu nie przeszkodził w tworzeniu zaprzeczeń. Zbudowali na tym kościoły, a ludzkość trzymając w ręku Biblię, wierzy tępo w słowa beznamiętnego, barbarzyńskiego kaznodziei, który nawet resztki tego…

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która mu…

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Kilka uwag o „multi-kulti”, „zielonych”, „ojczyźnianych”, „gender” i „uchodźcach” w wypowiedziach Profesora Wolniewicza

"Większość polityków, gdyby poczuła, że z mówienia o wartościach religijnych i narodowych nie ma już kasy, to wierzcie, że uszedłby z nich ten patriotyzm, jak powietrze z balonika."
Ze wstępu Autora do Prowincja idzie na wybory

Prowincja odsłania system, pokazując przykłady jego działania. Na samym dole tej drabiny widać, jak w zwierciadle. „Alicja w Krainie czarów” nie jest ciekawa, dlatego że traktuje o wielkich miastach, ale o małym świecie na jednej z wiosek. A dokładniej: w noże królika. To samo dotyczy „Lwa, czarownicy i starej szafy”. Ile mądrości jest w „Małym księciu”. I jak widać nienawiść i zło oraz walkę z prześladowaniami w „Quo vadis”.
Nie dotyczy to tylko polityki, barwiącej codzienność. Rzecz idzie też o filozofię. W tym wypadku dobrze zaangażowaną. Każde mądre zdanie powinno być wykorzystane, a nie tylko te, które chce aktualnie dominować. Prowincja kieruję się rodzinnymi przesłankami i powiązaniami. Są „oni”, mocni i „naznaczeni” oraz jest reszta. Wśród tej „…