Przejdź do głównej zawartości

Krzysztof D. Szatrawski, wiersz „z głębokości wołanie” z tomiku „Wiek nowy”

Krzysztof Szatrawski to nie jest zwykły poeta. To człowiek, który układa słowa w niezmienne stałe filozoficzne tezy, którym ciężko się oprzeć. Zmusza przy tym do myślenia. Czytając jego tomik „Wiek nowy” byłem zafascynowany formą, pomysłem i wyrazem. Dawno nie czułem się tak zachwycony słowem, które cieszy i zmusza do myślenia refleksją, która się sama ciśnie w myślach wbijając przesłanie, które aż nader widoczne ujawnia prawdziwe piękno, które przekazuje jego Autor.





Tomik ukazał się w 2014 roku nakładem Wydawnictwa Abada przy wsparciu finansowym Samorządu Olsztyna. To dobra inwestycja, bo treść i forma zawarta w tomiku pozwala zastanowić się nad sobą. Rzadko zdarza mi się myśleć na kilku różnych płaszczyznach jednocześnie. Czytając Szatrawskiego mam taką okazję. To niebywałe, ale i takie zwyczajne. Szatrawski pisze lekko i przyjemnie, z dużym wyczuciem i klasą.
Napisanie recenzji na temat wiersza Szatrawskiego jest i ciężkie, a zarazem kuszące. Szatrawski to mistrz słowa, a mistrzów się nie ocenia. Podejmę się jednak tego niebywale trudnego zadania.

Jestem zafascynowany całym tomikiem. Wybrałem jednak drogę przez cydry i będę opisywał każdy wiersz po kolei, starając się oddać jego interpretacją, jak najlepiej potrafię.

Zaczynam od pierwszego z nich.

Z głębokości wołanie otwiera tomik „Wiek nowy”. Wiersz ten znalazł się zapewne w całości nieprzypadkowo na przedzie tomiku. Wywołuje on niezwykłe refleksje dotyczące istnienia oraz egzystencji człowieka, przywołując najstarsze znane mi wyobrażenia w tym temacie, jednak społecznie niedyskutowane. Pod zwykłą formą kryje się głęboki przekaz mistycyzmu i gnozy, w której odnajduje się źródło ludzkiego istnienia. A uszczegóławiając los i znaczenie duszy. Czy jak kto woli ludzkiego tchnienia. Samoświadomość koncentruje się tu na stanowieniu nowego życia. Niekończący się cykl. Zapoczątkowany dawno nonsens zwany ludzkim istnieniem przewleka się z niecodzienną walką o to, co nazywamy powszechnie życiem, oddając mu bezkresną cześć. A kiedy brakuje nam odwagi i chęci na to by móc powiedzieć światu oto jestem zaczynamy poszukiwać w sobie odpowiedzi na to kim jesteśmy.

„Wstaję ze snu, z niepamięci powstaję z prochu beznadziei...” pięknie opisuje Szatrawski coś, co według mnie nazywa się początkiem istnienia. Następnie przechodzi do opisu sytuacji, w której starsze osoby szukają wygodnego miejsca. Starość wymaga spokoju. Pojawia się pamięć człowieka, w którym podmiot liryczny dokonuje głębokich przeniesień czasowych, które pozwalają mu na rozliczenie się z pychą, nienawiścią i nieumiarkowaniem. Żądze są częścią ludzkiego życia. Układ jest nieprzypadkowy. Pycha spowalnia, nienawiść zaślepia a nieumiarkowanie rozstraja.
Człowiek umiejętnie patrzący na własne istnienie, zdający sobie sprawę z nadchodzącego czasu, ale i początku wie, co kieruje jego życiem. Zna konsekwencje czasu, który przemierza w jednej chwili od powstania aż po kres. Rozumie, że z każdą chwilą będzie usiłował wyrwać namiastkę swobody dla siebie. Samostanowienie w niekończącym się cyklu konsekwencji, z której człowiek świadomy przemieszcza się między początkiem, a końcem, zadając nieustanne pytania o to skąd jest? Kim jest? I dokąd zmierza? Szatrawski, jak dla mnie, mistrzowsko w tym fragmencie zatrzymał czas człowieka na jednej linii odnosząc się do różnych okresów, oddając los ludzki w sposób wyjątkowy, którego nie potrafię w żaden sposób tu zdefiniować.

Następna zwrotka jest niezwykła. Zaczyna się od słów „wstaję ze snu, z rozpaczy i wiem”. Stanowi odpowiedź na pierwszą wątpliwość istnienia w czasie, którą postawiono w pierwszej. Autor sam wskazuje, że to czas odpowiedzi, mówi że jego miejsce czeka na gest, na słowo odbijające światło gwiazd. Słowo jest niczym niewypowiedziane zaklęcie, które trwa. Słowo było na początku. Znaczeniem słowa jest potężna siła. Wszystko może przeminąć, ale nie słowo. Ciało wyprostowane staje się kamieniem. Dlaczego? Kamień pęka, a człowiek rozkłada dłonie i traci wszystko, o co mógł prosić. Widzę w tym głębokie odniesienie do tego, co nazywamy miejscem wyjątkowym. Kamień ma dla mnie wielkie znaczenie. Stanowi łącznik i pamiątkę. Jest ważny. Wielość kamieni i ich nagłe pojawianie się stanowią swoistą metaforę. Człowiek stał się kamieniem i pękł. Nie potrafił pojąć istoty, która miała mieć szczególne znaczenie, dlatego jego prośby przepadły. Nie zdążył ich wypowiedzieć. Kamień przepadł, choć były z nim związane ogromne nadzieje na wyzwolenie się. A może to wcale nie człowiek stał się kamieniem, a usiłował co innego. Tego nie wiem.

Bohater poematu „wstaje z grzechu i cierpienia” - mamy tu swoiste narodziny lub upadek. „Podrywa się z nicości” i wie, że nic nie zastąpi radości narodzin. Mamy tu sposobność zrozumienia tego czym jest początek według starożytnych kultur, które w tym widziały większe znaczenie niż współczesny człowiek. Ale Autor wyjaśnia, że „noc jeszcze trwa, jeszcze płoną we mnie ogrody gesty stygną w migotliwym świetle jakby nie wydarzyło się nic”. Narodziny.

I teraz najważniejsze słowa „o czym wcześniej nie mogłem pamiętać”. Cóż dla mnie to lukrecja. Człowiek, niekończący się cykl i ogromna metafora, która jest prostsza od formy, za pomocą której można ją wyrazić.
To dzieło, które można interpretować na różne sposoby. Bawić się słowem, jakby szarpało się losy własnego istnienia, trącając o różne wydarzenia, których w mniejszym lub większym stopniu jesteśmy świadomi. Sami za to odpowiadamy. Z tej głębokości. Z samego dna Szeolu wołamy. Sobą, swym niekończącym się cyklem i próbą zrozumienia siły, która nas otacza. Księga Izajasza jest jak przesłona, w której można się przejrzeć. W wierszu Szatrawskiego odnajdujemy jej strzępki, które głęboko koncentrują to, co oddaje prawdziwe słowo.

I muszę tu przytoczyć pewien fragment z mojego ulubionego Zoharu.

„How many times did the Torah attest to people, how many times did she raise her voice in every direction to awaken them, but all lay sleeping, unaware of their sins” Kedoshim.

W mojej ocenie pasuje jak ulał.

Podsumowując, bo ten wiersz Szatrawskiego mógłby stać się przyczynkiem do wielkiej rozprawy. Niestety taki pasjonat jak ja nie zdoła w pełni oddać tego czym są te słowa. Jednak ten wiersz mówi uważnemu Czytelnikowi wyraźnie:

wstaje teraz w czasie odpowiedzi, z grzechu i cierpienia się podrywam nic nie zastąpi narodzin, ale nie wydarzyło się nic, o czym wcześniej nie mogłem pamiętać.

Ciekawa retrospekcja.



Mistrza Szatrawskiego z góry przepraszam. Moja interpretacja wynika z przesiąknięcia pewnymi nurtami myślowymi, które skaziły mnie lata temu i pasjonują nadal. Wiersz, jak i tomik „Wiek nowy” polecam i mam nadzieję, że gdy przebrniemy z recenzją poszczególnych wierszy, spojrzymy na wyjątkową całość, która niesie ze sobą nadzwyczajny literacki zabieg.  

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Niewolnicy z Ziemi

Każdy człowiek, a może prawie każdy słyszał kiedyś o aniołach. Każde zwierzę słyszało pewnie o człowieku lub jeśli usłyszało, to mogło się zawieść. Niekiedy spotkania z człowiekiem bywają ostatnimi. Nie chcę przez to powiedzieć, że człowiek to szkodnik, ale jakoś tak samo wychodzi. W prosty sposób może zrozumiemy, dlaczego zamknięto Eden. Zwierzęta też nawołują, ale ich głos zbierają ziemskie duchy. Aniołowie nie przeżyliby głosu, który nagromadził się w pokładach ziemi. Ból i cierpienie, wypaczają a przywołane pragnienie spowalnia. Ziemia ocieka krwią. Wiadomo, że anioł przybędzie. Pewnego dnia powróci i wspomoże życie. Pan Eremu przywoła zwątpiałych i przywróci zaburzony ład. 
Jedzący i niszczący wszystko wokół człowiek jest prawdziwym drapieżcą. Można powiedzieć to z dumą, akcentując fakt tego, że gatunek ludzki radzi sobie na Ziemi, dominując nad przyrodą ożywioną, ale nie sposób dostrzec dramatów związanych z działalnością ludzi. Wykańczają sami siebie, stali się sobie „sterowalni…

Doceniam ludzi, których pasją jest pokonywanie samych siebie

Z dużej perspektywy, moje miasto Mrągowo, wygląda ładnie. Cieszę się, gdy mogę aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu wszystkich tych miejsc, do których udawanie się stanowi swoistą podróż sentymentalną, a także jest pewnego rodzaju ucieczką od codzienności.  Wówczas rozmyślam nad własnymi działaniami oraz tym, co robią też inni, którzy znajdują się w jakiś sposób wokół mnie. Najbliższe otoczenie człowieka, poprzez rozwój informatyzacji, zaczyna zmieniać swoje pojęcie. 
Mieszkamy w pięknych miejscach, nie doceniając krajobrazu kulturowego, który roztacza się wokół nas (krajobraz kulturowy to krajobraz naturalny poddany działaniu człowieka, w ten sposób przekształcony i zaadoptowany). Dzielimy się tymi miejscami z ludźmi, promując własne miejscowości. Wystarczy odrobina chęci, aby nie ślęczeć w domu i mówić "już mi nic nie wyjdzie", tylko ruszyć. Jesteśmy tymi małymi cząstkami, wpływającymi coraz realniej na nasze otoczenie.  Moja znajoma Anna powiedziała mi, że jej się nic nie chce…

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie.  Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porówna…

Istota nakazu dnia szóstego

Beliar zachowania ludzi nie zrozumiał. Miał przed oczyma wizję wojny, która wydarzyła się w jego świecie. Nadal nie wiedział, o co chodziło w tym krwawym sporze. Ludzie chcieli wyeliminować kel el; tak zaczęła się pierwsza wojna w niebie, która toczyła się z człowiekiem, odnosząc różny skutek. Naówczas byli silniejsi, bliżsi nam. Po przegranej, ludzie zostali wygnani z Ogrodów Ojca, tworząc pierwszą cywilizację Szeolu.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Rdz 1,26 mówi: „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.  W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspólnych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu fragmentu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. 



Tłumaczenie słownik…

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach. Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która mu…