Przejdź do głównej zawartości

Książka w wielkiej polityce…

Prowincja, osnuta w ramy satyry, z elementami groteski zawiera wbrew temu, co można byłoby sądzić, głęboki przekaz. Autor może tak czasem podejść do własnego tworu. To zdrowe, jeśli się nam podoba, to co zmałpujemy, za pomocą pióra.  





Mi się tam spodobało 

Przyznam, że bawiłem się dobrze słowem, wspólnie z moimi bohaterami, przemieszczając się po ich mętnym świecie, tworzących kolejne salonowe rozgrywki. Jak w życiu, tak i w książce, prawda bywa okrutna.
Książka osnuta w dość ciekawą fabułę, z dużą ilością groteski, a niekiedy przebijającego się realizmu, stawia odważne tezy, w sprawach powszechnie znanych, choć dla oczu zakrytych. Prowincja osiągnęła wskazane dla siebie maksimum, wyczerpując całkowicie przekaz na drugiej części. 


Seria dwóch książek, bo na tyle starczyło mi siły, do brodzenia się w grotesce, traktuje chyba o sprawach tego świata na tyle dobitnie, że nie trzeba jej poprawiać ani zgłębiać. Jest zwierciadłem „dobrej zmiany”, określającym jej przyczynę, tak w podstawie, jak i w formie, stanowiąc o tym, co ludzie wiedzą.

I nie można się na ludzi gniewać, że mają pomysły i snują różne wizję. Uczciwością byłoby dzielić się z narodem wiedzą, uprzedzając o wszystkim, co się dzieje.
Fenomen zwycięstw Donalda Tuska polegał na tym, że ludzie zaufali mu w tym, że podzieli dobrze i sprawiedliwie środki z UE. Praktyka pokazała…

I ja rozumiem przeciwników „dobrej zmiany”, bo ja nie jestem jej zwolennikiem, ale mnie niczego nie odebrano, stąd nie walczę na ulicach.

Inną kwestią jest zachowanie prawa, ale to samo prawo, co trzeba przyznać, przez ostatnie 8 lat, jakoś się nie zachowywało. Prokuratura działała, powiedzmy to szczerze, jak sądy, drążąc rzeczy tego świata, tyle że niedostępne dla szarego obywatela. I ten szary obywatel powiedział, gdy miał okazję: Dość! I gdyby się panowie z Prokuratur i Sądów zachowywali wedle tego, na co teraz się powołują (cyt. Konstytucja III RP), to nikt na ulicę by nie wyszedł, a PiS nie miałby społecznej legitymacji do prowadzonych działań. A patrz, ma!
Moim celem jest rzetelna i obiektywna analiza. Ja się w wielu miejscach z PIS nie zgadzam, ale nie neguję tego, że wiele ich reform jest żądanych przez krajan i wręcz koniecznych. Kontekst historyczny mają ciężki, ale za to kurs pro-ludzki, zdrowy. Przynajmniej tak się zapowiadało. Jak będzie? Oby nie podobnie do innych cudownych działań "jaśnie oświeconych". 

I nawet, jeśli się z PIS zwycięży, to cóż to będzie za pyrrusowa gloria, te społeczeństwo pozostanie, niesmak w nim będzie żył i nigdy nie zaufa już klasie politycznej. 

Ludzi w Polsce zrobiono w jajo. Stąd godzą się na wiele, aby choć trochę przywrócić z tego, co miało być normalnością.




Książka o tym, co w trawie piszczy

Ludzie często uciekają od prawdy, tocząc swoje życie, w wolności i spokoju. Wolą nie przejmować się tym, co dzieje się dalej, gdzieś poza ich wyobrażeniem. Tak przyzwyczajeni, z dnia na dzień, żyjemy pośród kształtnych lampasów i współczesnych latyfundiów, w naszych domach, wzniesionych za dawnego ustrojstwa, które wobec obecnej linii doktryny partii jest uznane za zbrodnicze. 

Tak czy inaczej, żeby nie to ustrojstwo, ciepłych mieszkanek nie miałoby wielu zacnych Polaków.

Ostatnia książka z tej serii cała jest utytłana w seksie i komizmie, ale to jedna z odsłon tego, co się i tak wokół nas dzieje. Możemy zaprzeczać, że tak nie jest. I dobrze. Bo każdy chce mieć jakieś lepsze wyobrażenie o świecie, w którym żyje.  Dla mnie, mój książkowy Jarosław Kaczkoduk jest bohaterem, gdyż potrafił walczyć z niedościgłą i niewidoczną, ukrytą pod pozorem ogłady, haniebną dysfunkcją władzy, służącej interesom obcych, a nie narodowi. I za to w glorii, z nieco małym kęsem, postępuje ten człowek – zwykły właściciel wielce mądrego stworzenia, zwanego kotem. Jemu przeciwstawił się Wincenty Maria Dubieniecki, twórca i obrońca systemu. Po jego stylu życia wnosimy, że jest zacny, ale nie działa dla ogółu. Dba wyłącznie o własny interes i to w dosłownym znaczeniu słowa.





I po co zajmować się sprawami intymnymi, jak prostytucja czy przemysł farmaceutyczny, łapówki, kartele i globalizacja, niezdrowa żywność, inflacja, manko i krach, giełda, itd.? Nie warto, bo i tak nie mamy na to wpływu, a czasem korzystamy namiętnie z jakieś rzeczy, do której zwykłym trybem lepiej się nie przyznawać, bo może to uchodzić za coś nieodpowiedzialnego, a wręcz możliwie niemoralnego. I w dodatku obniża to naszą wartość życia. W gruncie spraw wiemy, że coś tam jest do dupy, nie działa jak trzeba, może nawet jest niesprawiedliwe. Nie mamy na to wpływu, nie chcemy wiedzieć, bo to rodziłoby konieczność zaangażowania się i niepotrzebne stresy. Racja!



Koniunktura pobudza

Koniunktura nakazuje nam działanie pośrednie, nieangażujące. Polityka kojarzy się z kilkoma osobami, a ludzie nie wierzą w zmianę, nawet gdy stwarza im lepsze rozwiązanie, tylko żyją w dalszym ciągu tym, co określa wielki mit „Solidarności”. 


Normalnie, ja to się w tym pogubiłem. Już nie wiem, kto jest czyim wrogiem, no i po co?

Wiadomym jest, że układ był. Nieuczciwość była, no i będzie. Dowodów jest masę. I nie chodzi o to, aby łapać ludzi na czymś, tylko wystarczy spojrzeć na to, co robi elita. Kogo zatrudniają na stanowiskach dane partie? Czy idzie coś z klucza fachowości, czy układu?, itd. 


Widać, że zmiana się dokonuje, dla danej grupy, nie kraju. Resztę podtrzymuje nadzieja, no i drobne przywileje. Czasem zorganizuje się jakieś "aresztowanko" i naród jest przekonany, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Przypomina mi to sytuację nawiązującą do tego, co lubowano w dawnej Europie, gdy dokonywano publicznych egzekucji na placach miejskich. Tłum się gromadził, no i karał sprawców własnych cierpień. Szkoda tylko, że prawdziwi winowajcy, nigdy nie byli sądzeni.
Jesteśmy marną człowieczą zbiorowością, dlatego tak kochamy, jak inni cierpią.
Świat idzie do przodu, a ludzie chcą żyć lepiej, zdani na samych siebie, wolni od trosk i posiadający odrobinę grosza. Tak powstaje ta piękna zależność, którą nazywamy społeczeństwem. W tym tworze powinno dla każdego znaleźć się przysłowiowe „ciastko”.

Prowincja ukazuje to, dlaczego tak jest. Może zabawnie i nieco po „góralsku”, jednak sprawiedliwie i w narodowym nurcie, mętnego klimatu… z domieszką europejskiej nutki, smakuje nieco polską pikanterią. 

Świat nie jest miejscem, w którym nic się nie dzieje. On żyje, zmienia się i powoduje, że w rozrywce i życiu nadrzędny jest cel, którego osiąganie daje władzę, pieniądze i przywileje. A te z kolei znowu władzę, zależności i inne takie tam powiązania…
A może być w miarę równo i normalnie? Tak, trzeba odrobiny woli, zasad i stosowania powszechnych przepisów dla wszystkich. Na to zgodziło się społeczeństwo w umowie społecznej. Brak tego sprawia, że pojawiają się wynaturzenia i zaczynają boleć.






Sukces „dobrej zmiany”

Nie ma akcji bez reakcji. Dziś dziwi się Prof. Rzepliński czy Prof. Staniszkis, że PiS tak działa. 


Ja się nie dziwię, bo sądy nie dały obywatelowi gwarancji sprawiedliwości, stąd obywatel chce je zniszczyć. A urzędnik nie był od załatwiania spraw ludzi, ale własnych. Konsekwencję tych działań jest reakcja w postaci „dobrej zmiany”. 

Czy właściwa, czy nie? Nie jest to istotne. Grunt, że zaistniała, ponieważ coś, co się pojawiło na polskiej scenie politycznej i zadziałało w naszym narodzie. Doprowadziło ludzi do poczucia, że ktoś za nich coś robi, mieli, załatwia, wyłącznie na własną korzyść. I to budzi lęk, zazdrość i niepokój. Dając programy typu 500+ czy 12/13 zł za godzinę pracy, obecny Rząd doprowadził do podziału dóbr z Polakami /niewielkiego, ale jednak/. Przy tym odebrał dawniej uprzywilejowanym.
I poparcie dla tego Rządu będzie rosło, dopóki ludzie, świadomi krzywdy, będą mogli widzieć sprawców cierpień, aresztowanych za przekręty… no i wraca ten obraz Europy i jej rynków, na których publicznie wieszano. To ciekawiło, bo uchodziło za ziemski rodzaj sprawiedliwości, będąc czymś w rodzaju rekompensaty, otrzymanej za niesprawiedliwość własnego losu…







Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Niewolnicy z Ziemi

Każdy człowiek, a może prawie każdy słyszał kiedyś o aniołach. Każde zwierzę słyszało pewnie o człowieku lub jeśli usłyszało, to mogło się zawieść. Niekiedy spotkania z człowiekiem bywają ostatnimi. Nie chcę przez to powiedzieć, że człowiek to szkodnik, ale jakoś tak samo wychodzi. W prosty sposób może zrozumiemy, dlaczego zamknięto Eden. Zwierzęta też nawołują, ale ich głos zbierają ziemskie duchy. Aniołowie nie przeżyliby głosu, który nagromadził się w pokładach ziemi. Ból i cierpienie, wypaczają a przywołane pragnienie spowalnia. Ziemia ocieka krwią. Wiadomo, że anioł przybędzie. Pewnego dnia powróci i wspomoże życie. Pan Eremu przywoła zwątpiałych i przywróci zaburzony ład. 
Jedzący i niszczący wszystko wokół człowiek jest prawdziwym drapieżcą. Można powiedzieć to z dumą, akcentując fakt tego, że gatunek ludzki radzi sobie na Ziemi, dominując nad przyrodą ożywioną, ale nie sposób dostrzec dramatów związanych z działalnością ludzi. Wykańczają sami siebie, stali się sobie „sterowalni…

Doceniam ludzi, których pasją jest pokonywanie samych siebie

Z dużej perspektywy, moje miasto Mrągowo, wygląda ładnie. Cieszę się, gdy mogę aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu wszystkich tych miejsc, do których udawanie się stanowi swoistą podróż sentymentalną, a także jest pewnego rodzaju ucieczką od codzienności.  Wówczas rozmyślam nad własnymi działaniami oraz tym, co robią też inni, którzy znajdują się w jakiś sposób wokół mnie. Najbliższe otoczenie człowieka, poprzez rozwój informatyzacji, zaczyna zmieniać swoje pojęcie. 
Mieszkamy w pięknych miejscach, nie doceniając krajobrazu kulturowego, który roztacza się wokół nas (krajobraz kulturowy to krajobraz naturalny poddany działaniu człowieka, w ten sposób przekształcony i zaadoptowany). Dzielimy się tymi miejscami z ludźmi, promując własne miejscowości. Wystarczy odrobina chęci, aby nie ślęczeć w domu i mówić "już mi nic nie wyjdzie", tylko ruszyć. Jesteśmy tymi małymi cząstkami, wpływającymi coraz realniej na nasze otoczenie.  Moja znajoma Anna powiedziała mi, że jej się nic nie chce…

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie.  Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porówna…

Istota nakazu dnia szóstego

Beliar zachowania ludzi nie zrozumiał. Miał przed oczyma wizję wojny, która wydarzyła się w jego świecie. Nadal nie wiedział, o co chodziło w tym krwawym sporze. Ludzie chcieli wyeliminować kel el; tak zaczęła się pierwsza wojna w niebie, która toczyła się z człowiekiem, odnosząc różny skutek. Naówczas byli silniejsi, bliżsi nam. Po przegranej, ludzie zostali wygnani z Ogrodów Ojca, tworząc pierwszą cywilizację Szeolu.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Rdz 1,26 mówi: „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.  W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspólnych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu fragmentu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. 



Tłumaczenie słownik…

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach. Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która mu…