Przejdź do głównej zawartości

Michał Knihinicki, Prawdziwa Księga Rodzaju. Genesis Odkłamane

Wydawałoby się, że usłyszałem piękne wołanie, ale „kał”, „wypróżnianie” oraz „małpio-identyczny” Stwórca mnie tak lekko uśmierzają w tym zacnym tekście. Piszę tę recenzję, ponieważ trzeba zacząć recenzować tego typu treści, które znajdują się w powszechnym obiegu.
Jedno powiem, że jak żyję takiej inwencji twórczej nie byłem świadkiem. Za coś takiego w starożytności czekało jedno. Demokracja ma to do siebie, że możemy się wypowiadać dowolnie, z tym że w moim pojęciu autor dokonał zabiegu literackiego, zakrawającego o sztukę pisaną, co mu wyszło w mojej ocenie pozytywnie. Tym jest w stanie dotrzeć do myślenia młodego czytelnika i zainteresować go tematem, choćby w kwestiach cytatów z Biblii, które się tu znalazły. Widać, że autor zna mity hebrajskie i operuje dobrze ich treścią, lekko parafrazując, kiedy wskazuje na Lilith.
Duża wiedza autora, połączona z talentem literackim pozwala na to, że tekst czyta się łatwo. Czy przyjemnie to rzecz dyskusyjna, do momentu pewnego tak, ale jak słyszę niektóre frazy zaczynam nie mieć poczucia przyjemnego końca.

Na ogół mity hebrajskie znają sami Żydzi. Ja Żyda satanisty jeszcze nie widziałem. Moja drobna dygresja niezwiązana z tematem. Choć niektórym kabalistom demony, anioły i różne cudowne opisy niewiele pozostawałyby do życzenia.  

Rozumiem, że autor chciał przekazać, iż Księga Rodzaju jest lekko bez sensu, anachroniczna, bezczasowa i wątła, bardziej dualna niż teoria luciferu, czemu służy późniejsze zestawienie drink-party z udziałem Jahwe i innych, tudzież osławionych, bogów olimpijskich i znad Gangesu. Może służyć też ukazaniu, że są inni, którzy wyślą Ogrodnika na emeryturę. Taka niewinna rodzajowa hiperbola, zwyżkuje, przypomina podskok z klaskiem, a potem nagle opada; niczym messerschmitt nad Londynem.
Świetne jest to podejście do tej ziemi gołej i ciężkiej, wygnania i odesłania ludzi do diabła, jakby sam Stwórca ich pchnął w okowy tegoż. I to potwierdza mi wcześniejszą tezę, o ukrytym przesłaniu. Ezopowy język daje wiele możliwości. Trzeba docenić głębszy sens, który skrywa się pod pokładem z literackiej anegdoty, przeplecionym faktem. Być może studium i życie autora wpływa na wiedzę, którą się nie dzieli w tym ujęciu?
Autor dostrzega, patrząc obiektywnie na tekst biblijny i traktując dosłownie jego zapisy dziwne zachowania Stwórcy. Nie zanegował Jego istnienia, przynajmniej ja tego nie dostrzegłem. Chyba, że z całości tekstu ma to wynikać. Czyli siła stwórcza, jakkolwiek by jej nie interpretować istnieje?
Duża negacja. Mam wątpliwość dla tej tezy. A może jednak?  



Na zdj. Drzewo życia. Autor pisał o drzewach, wężach. No to mamy drzewo z Kabały, bo imię, te drugie autora też jest z kabały. To tak, dla całkowitej spójności przekazu, a co!



Kim jest ów autor?

To Michał Knihinicki, versus Sabatiel, przeciwnik judaizmu, imię swoje zaczerpnął z kabały żydowskiej, gdyż Sabatiel to duch inteligencji, utożsamiany z Saturnem. Sabatiel utożsamiany z dostarczaniem mądrości, w świetlanej formie. Bo, czyż światło to nie mądrość? U Żydów znaczył jednego z siedmiu, stojących przed tronem, ale z tego co pamiętam, na Tronie siedział Ogrodnik?
Skoro posiadł imię to znaczy, że zapewne już posiadł i Pana. Tradycja hebrajska jest niejednolita, ale co do imion prosta. I ów Sabatiel stał się większym niż ręka, która stworzyła jego oblicze.
I to jest przykre. Z jednej strony neguje się Stwórcę, uznając za wroga. Z drugiej wyznacza się nową drogę, nowe spojrzenie, ale nie swoimi oczyma spogląda się w świat. I ten Sabatiel miałby tu pewne właściwości twórcze?
Zaiste Sabatiel na pewno jest potężny, podobnie jak duchy, które stają się nowymi bogami? Wręcz nie ma bogów, ale następuje powszechne zrównanie i wolność.
Nie wnikam, nie oceniam. Zastanawiam się, bo ten nawóz, złożony obok wątroby to siła stwórcza, materia, której bym nie lekceważył. Być może to forma porównawcza, tworzona na wzór dawnych oświeconych Żydów – porównanie przez to, co znane? Wątpliwość zawsze będzie, człowiek tak wiele nie może pojąć.

Wracając do tekstu

Wspomniałem o tej postaci, gdyż natrafiłem na artykuł „Prawdziwa Księga Rodzaju. Genesis Odkłamane”. Tekst mi się podoba. Przesłanie mi się podoba. Warto mimo, dla niektórych oczywistych uprzedzeń wobec pewnych pojęć, to przeczytać. Tekst dostępny na stronie www.the-serpent.pl. Konieczne jest „the”, bo to jest ważne, jak zresztą sami autorzy serwisu podkreślają, bo to nie jest jakiś tam „s”, ale „S”.
Autor jest niewątpliwie inteligentnym człowiekiem, ale ciekawie ukazuje Stwórcę-Ogrodnika, który zasadził ogród i stworzył człowieka, przy tym sam był podobny do małpy, a w wątrobie gromadził nawóz.

Sabatiel nie ma już ojca, zapewne wystarczą mu bracia?

Ciekawe jak czują się ci, co zdradzili swój rodzaj? Mnie to zawsze intrygowało, kiedy zastanawiałem się nad pewną formą indoktrynacji, w każdej postaci. Autorowi tego, broń Logosie (musiałem jakoś zmienić tradycyjne: Broń Boże!, żeby nie wyjść na katolika, którym nie jestem), nie zarzucam, bo oczywiście zna on podejście różnych religii. Nawet nakłania do ich poznania, kreując dla odbiorcy, w sposób inny, niż standard tego by sobie życzył początek naszego stworzenia.
Poza tym nie mam obostrzeń, że autor zwraca uwagę na kwestie związane z przekazem pierwszych kilku rozdziałów I Księgi Mojżesza (Rodzaju), to uważam za bardzo trafne i przemyślane. Bo jak można karać za coś, gdy prowadzi to do poznania. A autor jednoznacznie wskazuje drogę, mówiąc zgodnie z prawdą, że zjedzone jabłko służyło wiedzy. Wyrażanie własnej opinii i podpieranie się różnorodną wiedzą stanowi ważny dowód dojrzałości. Nie ma w tym zamknięcia się na pewien pułap doznać, ale widać otwarcie na większy horyzont. To niewątpliwie plus u autora.

Tekst trudny

Nie ważne jest to, ile sprawdzimy tłumaczeń i ile wersji biblijnych oraz opinii przytaszczymy. Istotą jest wczytanie się w to, co mamy, bo to jedyne, co możemy zrobić. Na tym etapie jesteśmy bezradni. Na tym polega problem wiary. Satanizm poszedł dalej i zdobywa wiedzę. Inaczej: często wydobywa ją z mroków zapomnienia. W ten sposób indoktrynuje, choć jego wyznawcy poza posiadaniem celu, zyskują także wiedzę lub nie wierząc w nic, próbują w tym znaleźć jakąś głębszą formę.

Nie powinno się obrażać Ojca, tylko stanąć w odpowiednim momencie po stronie ziemi, aby poznać swój własny rodzaj.

Ja uważam tę Księgę Rodzaju za pociętą, celowo zresztą, znajdującą się pod wpływem kapłańskim. A to oznacza, że kapłani usunęli z niej to, co głosiła idea tworzona po 1800 r. p.n.e., a odtwarzana od 1000 - 800 r. p.n.e. Tradycja ustna jest ważna, ale ślady pisane również.

Nie chcę w to, tu wnikać. Tekst biblijny jest cholernie trudny, z uwagi na jego pomarszczenia. Wielość odkształceń, dokonanych na tekście może być zatrważająca. Nie umniejsza to jednak pewnym przekazom. Ale nie wypełnia, w tym zakresie też i naszej wiedzy.  

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Niewolnicy z Ziemi

Każdy człowiek, a może prawie każdy słyszał kiedyś o aniołach. Każde zwierzę słyszało pewnie o człowieku lub jeśli usłyszało, to mogło się zawieść. Niekiedy spotkania z człowiekiem bywają ostatnimi. Nie chcę przez to powiedzieć, że człowiek to szkodnik, ale jakoś tak samo wychodzi. W prosty sposób może zrozumiemy, dlaczego zamknięto Eden. Zwierzęta też nawołują, ale ich głos zbierają ziemskie duchy. Aniołowie nie przeżyliby głosu, który nagromadził się w pokładach ziemi. Ból i cierpienie, wypaczają a przywołane pragnienie spowalnia. Ziemia ocieka krwią. Wiadomo, że anioł przybędzie. Pewnego dnia powróci i wspomoże życie. Pan Eremu przywoła zwątpiałych i przywróci zaburzony ład. 
Jedzący i niszczący wszystko wokół człowiek jest prawdziwym drapieżcą. Można powiedzieć to z dumą, akcentując fakt tego, że gatunek ludzki radzi sobie na Ziemi, dominując nad przyrodą ożywioną, ale nie sposób dostrzec dramatów związanych z działalnością ludzi. Wykańczają sami siebie, stali się sobie „sterowalni…

Doceniam ludzi, których pasją jest pokonywanie samych siebie

Z dużej perspektywy, moje miasto Mrągowo, wygląda ładnie. Cieszę się, gdy mogę aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu wszystkich tych miejsc, do których udawanie się stanowi swoistą podróż sentymentalną, a także jest pewnego rodzaju ucieczką od codzienności.  Wówczas rozmyślam nad własnymi działaniami oraz tym, co robią też inni, którzy znajdują się w jakiś sposób wokół mnie. Najbliższe otoczenie człowieka, poprzez rozwój informatyzacji, zaczyna zmieniać swoje pojęcie. 
Mieszkamy w pięknych miejscach, nie doceniając krajobrazu kulturowego, który roztacza się wokół nas (krajobraz kulturowy to krajobraz naturalny poddany działaniu człowieka, w ten sposób przekształcony i zaadoptowany). Dzielimy się tymi miejscami z ludźmi, promując własne miejscowości. Wystarczy odrobina chęci, aby nie ślęczeć w domu i mówić "już mi nic nie wyjdzie", tylko ruszyć. Jesteśmy tymi małymi cząstkami, wpływającymi coraz realniej na nasze otoczenie.  Moja znajoma Anna powiedziała mi, że jej się nic nie chce…

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie.  Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porówna…

Istota nakazu dnia szóstego

Beliar zachowania ludzi nie zrozumiał. Miał przed oczyma wizję wojny, która wydarzyła się w jego świecie. Nadal nie wiedział, o co chodziło w tym krwawym sporze. Ludzie chcieli wyeliminować kel el; tak zaczęła się pierwsza wojna w niebie, która toczyła się z człowiekiem, odnosząc różny skutek. Naówczas byli silniejsi, bliżsi nam. Po przegranej, ludzie zostali wygnani z Ogrodów Ojca, tworząc pierwszą cywilizację Szeolu.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Rdz 1,26 mówi: „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.  W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspólnych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu fragmentu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. 



Tłumaczenie słownik…

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach. Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która mu…