Przejdź do głównej zawartości

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która musiała wszystko upaństwowić.  
W takich warunkach przyszło się poznać i związać moim dziadkom. Nie wiem, czy byli do końca świadomi, ale widmo komunizmu zawisło nad nimi. To widmo miało na zawsze zmienić ich losy oraz stworzyć historię, która mnie samego przeraża, wydając się niewyobrażalną. Jeśli pewnego dnia dorosnę na tyle, by ją opisać, wykorzystam moje pióro do stworzenia tej współczesnej obyczajowej sagi, na podstawie której można byłoby nakręcić niejeden film. Póki co, nie jestem na to gotowy. 

Nie znałem moich dziadków. Babcia umarła na Pomorzu, Dziadek na Mazurach. W pewnym momencie ich drogi życiowe się rozeszły. Pojawił się ktoś trzeci, intruz, który przejął kontrolę nad życiem, niesłusznie tak rozerwanej miłości. Czasy były podłe, należało chronić życie, nowe, te, którego realnie nie można było inaczej uświęcić, w innych, podłych warunkach. Czasem zamknięcie genów, ich wyciszenie i brak rozwoju powoduje, że mogą przetrwać do czasów lepszych, doczekać momentu, w którym dadzą o sobie znać. Powiedzą wówczas o człowieku, który widać, jaki jest, po tym, jak wypowie jedno zdanie. Więcej nie trzeba. 
Na wszystko wpłynęły zapewne złe czasy, które zemściły się na rodzinie. Opowiem wam krótką historię, która miała szansę się wydarzyć, zaistnieć, tu i teraz, całkiem niedawno, zdarzyła się na naszych oczach.  

Świadomość rodziny, to świadomość siebie 

To, kim jestem i jaki jestem, nie jest całkiem przypadkowe. Wszyscy wzięliśmy się skądś. Nie przypadkowo, ale zupełnie celowo. Zaplanowano nas, pięknymi i wspaniałymi ludźmi. Musimy być dumni z naszych korzeni, jestestwa danego przez ludzi, branego od świata, którym jesteśmy przepełnieni. Kochajmy to, co mamy. Szanujmy siebie samych, bez tego nie będzie nigdy możliwa dalsza podróż przez życie. Na śmierć i narodziny nie mamy wpływu, jednak na nasze osobliwe życie tak. 
Za każdą chwilę i gest jesteśmy wdzięczni naszym przodkom, starzejąc się dostrzegamy znamię czasu, które odciska na nas piętno. Cieszymy się widząc uśmiech dziecka, siostry czy brata, chcąc ich przytulić i powiedzieć proste słowa: kocham Cię – tak, tylko na tym zależy miłości. 




Tożsamość i trwanie  

Moi dziadkowie zeszli się ze sobą przypadkowo. On uczył ją na korepetycjach, ona zakochała się w nim bez pamięci. Złączyli się zaraz po wojnie. Kraj dźwigał się z ruin, a życie po kataklizmie wojny odzyskiwało dawne barwy. On był z rodziny dość licznej, ona jedynaczka. Klasowo różni. On wykształcony i biedny, ona wykształcona i bogata. W jego domu zawsze podkreślano wartości. Pradziadkowie byli biedni. Przeszli zamęt rodzenia się Polski po latach zaborów oraz okres walk o polskość w II Rzeczpospolitej. 
Żyli w dwudziestoleciu, w którym wiele się wydarzyło. Dynamiczne czasy, w odzyskanej przez Polaków wolności po 1918 roku, skazały wszystkich na wybijanie się na niepodległość. Nie zgadzali się jednak z linią Marszałka, za co spotkała ich kara. Taki los przypadł mojej rodzinie, przez co mój pradziadek – cudem ocalały, zaczynał wszystko od nowa. Dźwigał ludzka bryłę z posad, odtwarzając rodzinę, pamięć i honor. Miał wiele dzieci, co stanowiło gwarancję dla odrodzenia się rodziny. I tak też się stało. 

Początki 

Po 1945 roku wiele się w kraju wydarzyło. Jedni nazwą ten czas okresem budowania państwa, inni dodadzą, że był to czas nowej, sowieckiej okupacji. Miłość w takich warunkach była możliwa, bo to silne uczucie, które narodziło się między tym dwojgiem ludzi. Miłość – jak mówi biblista, nie wybiera, nie szuka poklasku i nie zazdrości. Czasy i polityka nie interesują uczuć. Pojawiają się zwykłe i nieprzejednane, łącząc ludzi, zmierzających ku sobie. 
Zyskujący coraz to większą siłę, nowy komunistyczny system polskiego państwa nie spał, wciąż czuwając na wroga ludu. Kapitalizm stał się wrogiem. A przecież ona była córką kapitalisty. Do życia musiała się przystosować, bo od zawsze miała nianię lub służącą. Nigdy nie musiała niczego robić sama. Tak miało być już zawsze.  
Na ślubie grała wiedeńska orkiestra, a młodzi bawili się w towarzystwie rodzin. Szczęśliwi. 
Wygrał konkury, rywalizując o pannę z bratem.  W trakcie wojny znajdował się w niemieckim obozie pracy, wykonywał też robotę dla niemieckich rolników. Nauczył się dobrze języka niemieckiego. Nie można mu było przez całe życie, odmówić wiedzy oraz kultury. Takową posiadał. Zbyt jednak unosił się honorem i zasadami. Umiejętności mu nie zabrakło, ale nowo stworzony system był drapieżny. Dawna pańszczyzna przejęła rolę dominującą, za srebrniki zachodnich interesów zwyciężała komuna. 
Komunizm w Polsce był na rękę Zachodowi. Pozwolił na wytępienie prężnego elementu Polaków, którzy stanowili ogromną konkurencję w handlu i przemyśle dla odbudowującej się reszty Europy. Na czas wielkiego muru i zimnej wojny, zachodnie korporacje zaspokajały się handlem na zachód od Odry. Po upadku komuny wkroczyły triumfalnie do kraju, wcześniej inspirując oraz finansując masy polskich polityków, którzy popadali w zależność od zachodniego kapitału, żyjąc w luksusie. To jest piękna sprawa, o której zapewne nikt nie napisze. Tak jak o tych działaczach, którzy przez okres czerwony żyli dobrze, a potem raptem stali się opozycjonistami. To ich rodziny wspierały system, który zabijał ostatki polskiego kapitalizmu i silnej polskiej burżuazji, powodując utratę mieszczańskiej myśli rozwoju. Dziś się o tym nie mówi. Jednak tak było, bezowocnie jest błądzić i szukać natchnienia w historii, z której nie da się często zbyt wiele wykrzesać. 



Rodzina 

W ich życiu szybko pojawiły się dzieci. Potem kolejne. W końcu na świecie była już usadowiona cała szóstka dzieciaków; pięciu chłopców i jedna dziewczynka. Rodzina była duża, ale żona pochodziła z burżuazji, od kapitalistów. Pozostało tę sprawę rozwiązać. Pojawiały się oferty oddania dzieci do domu dziecka, zostawienia żony i przyjęcia posady w partii. Dziadek odmówił, ale zapaliła mu się zielona lampka. Nieposłuszeństwo sporo kosztowało. System nie znosił sprzeciwu. 
To przywiodło go na Mazury. Babcia z ogromnej kamienicy, musiała wyprowadzić się w spartańskie warunki, do małego i tłocznego mieszkania na przedmieściu. Udało się to przetrwać. 
W tym samym czasie komuniści zdołali pozbawić pradziadka resztek majątku i uczynić go stróżem we własnych fabrykach. 
Co za łaska! Zmarł na zawał, nie mogąc wytrzymać upokorzenia. Urszula pozostała sama. 
Mąż myślał o ochronie dzieci, a ona stanowiła nadal niewygodny element społeczny. 
Partia, tworzona przez byłych biedaków, ochoczo zazdrościła wszelkich przejawów kultury i posiadania. Wsparta masą nieświadomej gawiedzi, która poczuła siłę nad dawnymi panami, mogła decydować o życiu i śmierci. 
Ochrona rodziny przede wszystkim. Rozstanie i rozwód. Zabrał jej dzieci. Pojawiła się nowa kobieta. Macocha, która przejęła ster. Wówczas w rodzinie zagościły bękarty. 
To najgorsze upokorzenie dla tradycji i kontynuacji każdego rodu. Bękart – można go kochać, szanować i lubić, ale przyjdzie taki czas, że jak kukułka postanowi pozbyć się konkurencyjnych piskląt. Gniazdo było zagrożone. 
Dzieci bezpańskie, pozbawione tradycji, trącone lekką namiastką krwi najlepszej, zbuntowane sobą i zawistne. 






Trudne czasy

Czasy komuny wydały się wszystkim nie do przejścia. Głód, bieda i ciężka praca, od najmłodszych lat tyrania biedy i upokorzenia. Budowano wszechobecny socjalizm, minimalizując przestrzeń do życia. Nierozwojowe i ciasne pomieszczenia, w których przyszło żyć dusiły, a aparatczycy powiększali nie tylko własne wpływy, ale i stan posiadania. Partii nie wolno było się sprzeciwić. 
Pozbycie się polskich przedsiębiorców w latach 1946 i 1947, kradzież ostatnich pozostałości po dawnej świetności narodu, zakończyła okres wolnej i świadomej Polski. Nastał okres ciemny, a pomroki zawisnęły nad krajem. 
Najazdy służb, strach i szarpanie. Niszczenie dokumentów i świadectw. Nic nie mogło pozostać na tyle trwałe, aby dało się zidentyfikować. 

Przechytrzyć system, aby przetrwać. Bezpowrotne kłamstwo tożsamości, zabijane w sobie i wbrew sobie, aby tylko przetrwać. I ten konflikt z rzeczywistością, tworzoną przez najwyższej miary hołotę, pochodzącą wprost z lepianki, zawiedzioną tu z wygnania na polu, pragnącą szybkich pieniędzy i nauczoną kombinacji. Do dziś ten element lub jego pacholęcia tworzą polską rację stanu. Niszczyli, co popadło, również własny system, który z dostawców gnoju uczynił z nich zacnych mieszczan i pracowników fabryk. Bez tradycji i przywiązania, musieli się stawić na wezwanie systemu. Pozostawała odwieczna kwestia, kto chwyci pierwszy za lepszy kęs, którym się pożywi. 

Czasy niepewne. Większość karier znaczona była ramami upadku. Powstały w okowach cierpień i skomlenia wielu ludzi, zacnych Polaków, dla których dobro kraju znaczyło działanie na rzecz narodu i rozwoju. Utalentowani i z innej gliny nie mieli najmniejszych szans w kontrakcji z hałastrą. Na ich przegranej stracił cały naród, ale kto dziś na to patrzy, tym lubieżnym okiem prawdy, kiedy przychodzi mu myśleć o kolejnym i-phonie czy nowym mercedesie. 
Bohaterowie tych epigonów, zmarszczonych czerwonym pluralizmem, dziś cyniczni, szukają na siłę komunistów, zdolnych do poświęcenia we własnym stadzie, aby samemu wybić się przed resztą na bohaterów. Bez pomysłu i wizji przyszłości. Ludzie ich zaakceptowali. Zgodzili się na marazm i trwogę, stając się współczesnymi niewolnikami, którzy za miesiąc ciężkiej pracy, nie mają nawet na godne przeżycie. Wystarcza im na dom, dojazd do pracy i jedzenie. Czym więc różnią się od rzymskiego niewolnika? Takie to były czasy. Może trudne, może nie. Miłość nie przetrwała. Ocaliła sześć istot, dając początek nowej historii życia i możliwości, w czasach triumfu głupoty, marazmu i cynicznej obłudy. 
Prawdziwi komuniści nie kradli, budowali i rozwijali się. Nie poszli za Solidarnością i nie szukali dla siebie karier, bo wierzyli w inne sprawy, choć możliwości mieli. Znam takich. Dorobiły się szuje, bo trzeba zawsze w takich sytuacjach posiadać odpowiednie cechy, aby umieć działać na krawędzi. Dziś te szuje się ucywilizowały i wzmocniły pokoleniowo kolejne szuje. Blokują normalnym Polakom, pragnącym rozwoju i pełnym potencjału drogę do osiągnięcia celu. 

Takie mamy czasy, których analizy w pełni obiektywnej się nie doczekamy. To są oni, bez litości – jak pisałem w wierszu, a za nimi czerw i młoty.

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Niewolnicy z Ziemi

Każdy człowiek, a może prawie każdy słyszał kiedyś o aniołach. Każde zwierzę słyszało pewnie o człowieku lub jeśli usłyszało, to mogło się zawieść. Niekiedy spotkania z człowiekiem bywają ostatnimi. Nie chcę przez to powiedzieć, że człowiek to szkodnik, ale jakoś tak samo wychodzi. W prosty sposób może zrozumiemy, dlaczego zamknięto Eden. Zwierzęta też nawołują, ale ich głos zbierają ziemskie duchy. Aniołowie nie przeżyliby głosu, który nagromadził się w pokładach ziemi. Ból i cierpienie, wypaczają a przywołane pragnienie spowalnia. Ziemia ocieka krwią. Wiadomo, że anioł przybędzie. Pewnego dnia powróci i wspomoże życie. Pan Eremu przywoła zwątpiałych i przywróci zaburzony ład. 
Jedzący i niszczący wszystko wokół człowiek jest prawdziwym drapieżcą. Można powiedzieć to z dumą, akcentując fakt tego, że gatunek ludzki radzi sobie na Ziemi, dominując nad przyrodą ożywioną, ale nie sposób dostrzec dramatów związanych z działalnością ludzi. Wykańczają sami siebie, stali się sobie „sterowalni…

Doceniam ludzi, których pasją jest pokonywanie samych siebie

Z dużej perspektywy, moje miasto Mrągowo, wygląda ładnie. Cieszę się, gdy mogę aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu wszystkich tych miejsc, do których udawanie się stanowi swoistą podróż sentymentalną, a także jest pewnego rodzaju ucieczką od codzienności.  Wówczas rozmyślam nad własnymi działaniami oraz tym, co robią też inni, którzy znajdują się w jakiś sposób wokół mnie. Najbliższe otoczenie człowieka, poprzez rozwój informatyzacji, zaczyna zmieniać swoje pojęcie. 
Mieszkamy w pięknych miejscach, nie doceniając krajobrazu kulturowego, który roztacza się wokół nas (krajobraz kulturowy to krajobraz naturalny poddany działaniu człowieka, w ten sposób przekształcony i zaadoptowany). Dzielimy się tymi miejscami z ludźmi, promując własne miejscowości. Wystarczy odrobina chęci, aby nie ślęczeć w domu i mówić "już mi nic nie wyjdzie", tylko ruszyć. Jesteśmy tymi małymi cząstkami, wpływającymi coraz realniej na nasze otoczenie.  Moja znajoma Anna powiedziała mi, że jej się nic nie chce…

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie.  Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porówna…

Istota nakazu dnia szóstego

Beliar zachowania ludzi nie zrozumiał. Miał przed oczyma wizję wojny, która wydarzyła się w jego świecie. Nadal nie wiedział, o co chodziło w tym krwawym sporze. Ludzie chcieli wyeliminować kel el; tak zaczęła się pierwsza wojna w niebie, która toczyła się z człowiekiem, odnosząc różny skutek. Naówczas byli silniejsi, bliżsi nam. Po przegranej, ludzie zostali wygnani z Ogrodów Ojca, tworząc pierwszą cywilizację Szeolu.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Rdz 1,26 mówi: „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.  W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspólnych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu fragmentu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. 



Tłumaczenie słownik…

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach. Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…