Przejdź do głównej zawartości

Krzysztof D. Szatrawski „ponowne zdobycie Troi” z tomiku wiek nowy

Wiersz Szatrawskiego pod tytułem prozaicznym rzekłbym „ponowne zdobycie Troi” jest kolejnym, który odsłania się z tomiku „wiek nowy”. „Ponowne zdobycie Troi” to coś więcej niż zwykłe przypomnienie, ale zadziwiająca diagnoza poety, który nie łyka kęsów z zastawionych dla niego suto stołów i nie tworzy na potrzeby swych gospodarzy. Życie to bowiem uczta, na którą się udajemy lub do której zostajemy zaproszeni. To człowiek samodzielny, z charyzmą, która daje mu określoną możliwość wyrazu oraz wyznacza granicę, do której może się posunąć: mówiąc.




Słusznie zauważyła pewna młoda osoba, czytając go wraz ze mną, że ciekawy jest przekaz Autora dotyczący wskazania terminu ponownego zdobycia Troi. Nastąpi to w maju, a więc 5 miesiąca roku, o godzinie 16. Dodajemy dwie liczby i zaczyna nam wychodzić suma 21.
Czyżby XXI wiek naszej cywilizacji? Czemu nie! Autor pisze o słońcu wypadającym z torów, kwiatach, które rozkładają kielichy, niebie wypełnionym ptactwem i łopotem sztandarów. Nie jest to jeszcze dowód na XXI wiek. Mnie przekonało to, że urzędnicy państwowi wzniosą brwi w geście solidarnego zdziwienia. Autor dodaje na koniec zwrotki słowo tak. Na potwierdzenie tego, że to XXI wiek? A może tego, że mamy do czynienia z czymś co zdarzy się niezależnie od nas, kiedy my zajęci życiem, prześpimy je? Możliwe, że chodzi o coś prostego.
Troja to miejsce historyczne, obiekt możliwy do zdobycia podstępem, miejsce które broni zasad albo początek czegoś co upada i tworzy nowe (Publius Wergilius Maro, Eneida) albo też miejsce, w którym ojciec broni syna, przed zakusami śmiałków, którzy pragną złota, klejnotów i dóbr.

Ponowne zdobycie Troi to tworzenie wydarzeń na nowo. Jeszcze raz. Tym razem w XXI wieku. Tu i teraz, na naszych oczach. Wydarzenie to nie jest bez znaczenia, gdyż zachwieje rytmem przyrody, określonym jak w księgach Henocha i jak w jego wywodach dotyczących rytmu wszechrzeczy, które zapoczątkował Stwórca. Urzędnicy państwowi są nam dobrze znani. Nie rozumieją nowego porządku i potrafią działać wyłącznie w sposób ściśle narzucony i dookreślony. To osoby przywiązane do utrwalonego porządku. Swoisty synonim części z nas, która na wielkie rzeczy, które wydarzą się blisko zmarszczy brwi i powie: no cóż! Stało się, tak po prostu! Dla jednych ze świata Troja może być skarbcem, czy też złotym runem, jak dla Schlimanna, który w ten sposób odkrył wielką kulturę starożytną idąc za tropem Homera albo pospolicie zrabowanym skarbem, rozerwanym na naszych oczach i przy wielkiej aprobacie, nic nieświadomych tłumów. Powszedniejemy zbiorowo.

Pojawia się też motyw Heleny, która kończy 20 rok życia. Jest osobą próżną, zajmującą się zwykłymi sprawami, takimi jak plotki, moda. Ma przed sobą całe życie. Jest młoda i życie jej określa Szatrawski jako niemogące się zakończyć w zadanej chwili, przyrównując je do winorośli co ledwie wykiełkowała. Helena to synonim konieczności i powołania do czynu. Wartości, której należy bronić dla zasady, samego jej zapoczątkowania. Jakiekolwiek by ono nie było.
I tą część podsumowuje słowem nie.

Zastanówmy się przez chwilę nad wielkim pytaniem tych dwóch zwrotek o sens, solidarność ludzi i życie oraz filozoficzne przesłanie dwóch, występujących tu słów tak i nie. Negacji i aprobaty. Zgody i niezgody. Przyzwolenia i jego braku.
Zestawmy to jeszcze inaczej. Świat, w którym wydarza się codzienność, toczy się życie, które stanowi najważniejszą wartość oraz tworzy się rzeczywistość tak powszechna, że nawet najwyższe dobro i piękno, w które wkraczamy nie jest zauważalne, a machinacja życia sprowadza człowieka do podrzędnej roli trwającego w ogólnym trendzie stworzenia, które poza wartością samego życia nie szuka większego sensu w tym, czym mogłaby być Troja. Nawet zmiana kierunków biegu rytmów natury nie przeszkadza człowiekowi by ziewać i przerzucać własne życie przez palce codzienności.
Piękna charakterystyka XXI wieku. Oryginalność, forma i brzemienie zostają zakryte powszechnością prostoty, która powoduje rosnący dystans w tym co przepełnione i dokończone w starych czasach, z tym co powszechne i nierozwojowe w nowych. Jeden rozdział się zamyka, a inny możliwy jest do otwarcia. Kluczem są ludzie z niezmiennym powołaniem ich do tego samego.
Powszednieje wszystko.
I tu Szatrawski wkracza w kolejnej zwrotce ze zdaniem, że „jeśli cokolwiek takiego zdarzyć się musi”. To trudne, że przychodzi negacja naszego życia. I pojawia się wątek poetów i senatorów. Senatorowie to mądrzy ludzie. Elita. Tak przynajmniej było w klasycznej Grecji, skąd wywodzi się ów zwyczaj wyboru mądrych ludzi do rad, a następnie instytucji takich jak senat, upowszechnionych w starożytnym Rzymie, jako rządy ludzi wolnych. Przejaw dojrzałej demokracji. Poeta to ktoś, kto potrafi obserwować i oddawać rzeczywistość. Wyczulony na stan spraw. Poeci w wierszu Szatrawskiego przełykają wielkie kęsy i chwalą jadło szczodrych gospodarzy.
Widzę w tym aluzję do poezji, dziennikarstwa i wszelkiej formy wyrazu, którą kształtują elity XXI wieku, obezwłasnowalniając z resztek samodzielności. Pozbawiając zdolności do przekazywania wyjątkowych zdarzeń. Tym więc karmi się ogólną rzeszę, do której docierają prawdy takie jak chcą owi senatorowie.

I wracamy do Heleny, która ma 40 lat. Mamy rok 2021. Pojawia się nam postać Achillesa, człowieka niezniszczalnego, chyba że ktoś zna jego tajemnice. I jest w stanie rzeczy powalić go uderzając w te zniszczalne piętno życia. Literatura jest wirtualna. Achilles porusza się z nożem w zębach, przedziera przez systemy wartości, przecina gąszcz aluzji i ciemny wszechświat znaczeń. Autor wskazuje, że nic nie może zaprzeczyć konieczności, która porusza naszym światem. Bo to nic jest leniwe. Te nic to my. Jesteśmy leniwi. Ale możemy. Gdybyśmy tylko chcieli. Ten optymizm jest u Szatrawskiego w tym wierszu najważniejszy.

Autor nasze tezy wcześniejsze tłumaczy w kolejnej zwrotce. Postępki najeźdźców można interpretować w sposób dowolny, a wniosek o głupocie panujących nasuwa się samoistnie.
W końcu w tym miejscu można zrozumieć przesłanie. Autor wyczula się na odbiorcę i wskazuje mu. Tu już rozumiesz! Prędzej czy później? Ale rozumiesz!

Oprawcy. Ludzie nieznani. Zdobywcy, manipulanci. Niszczyciele życia. Pragnący złota, pieniędzy. Nieszanujący niczego i nikogo. Pojawiają się i odchodzą. Czasem ich widzimy. Pozostaje po nich pustka. I to jest ważne. Bo to jest to. To nic nie znaczy. Nie wiemy czym jest to. Dzieci o to pytają. Ludzie w tym czasie śmieją się lub płaczą, bo ktoś pokazał im coś, na co mogli wpłynąć, spojrzeć. Nie wiadomo dlaczego, jakby cokolwiek mogli zmieniać w swym życiu i otoczeniu. Najbliżej jest najgorzej. Musimy znać odpowiedzi, aby nie pytać.
I najważniejsze, że dostali promocyjnego konika na biegunach. Taką promocje. Zwykłą rzecz, która nadaje sens życiu. Pozwala się cieszyć. Pamiętajmy, że to koń trojański. Nie jakaś zwykła aluzja do kuca na biegunach czy zwykła fantazja z piosenki, ale trojańska niespodzianka. Wkrada się do systemu wartości. Burzy wieczną Troję, która przeminie, ale może stworzy nowy początek? I jak padnie nasza cywilizacja XXI wieku, może powstanie nowe Imperium Romanum, na zgliszczach dziedzictwa ojców broniących dzieci i rodzin, braci broniących braci przed swawolą grabieżców. Może? A może i nie? Ten drewniany koń rży. Naśmiewa się i nęci. Usypia nas rytmem promocji. Pojawia się telewizor, który projektuje każdego z nas. Potrafi odpowiadać na pytania, które z pozoru nawet nie zostały zadane. Ale to nie jest zwykłe pytanie i odpowiedź, ale wyższa sfera obrazowania i tworzenia iluzji, w której zasypiamy. Grabienie naszej Troi odbywa się codziennie, z każdym oberwanym kęsem. Ale tak miało być, jak podkreśla Szatrawski – na długo przed naszym początkiem.

I radość będzie wielka
i zgrzytanie zębów.

Jednak czyja? Kto się ucieszy? Kto zazgrzyta? Kto? Jest ktoś?

Z pozoru oczywisty i łatwo czytelny poemat stanowi ważne pytanie o sens naszych czasów. Wkrada się do umysłów myślących ludzi, których pyta o sens i zastanowienie nad tym, co kształtuje ich codzienność. Stara się zrozumieć czy potrafią odróżnić mode z Lesbos i ateńskie plotki od zmiany słońca na niebie, kiedy usłyszą łopot sztandarów. I kto te sztandary wystawi i zapragnie zdobyć Troje? Naszą, nie inną taką wymyśloną czy podważaną, ale tą naszą, codzienną, realną z XXI wieku. System i ludzie uważają, że wszystko jest normalne. Ale czy potrafią zrozumieć co jest nienormalne i czy sami wiedzą kim są? Te pytania do mnie docierają.
Otwiera się czas, który warto wypełnić, bo czasu już jest niewiele. Usypiając się zapominamy o tym, jak wiele człowiek potrafi i może. Brak zrozumienia i odejście od siebie spowoduje, że pozostanie nam pustka. Można to zrozumieć. Bo nawet oprawcy z wiersza nie dbają o własne pałace, ale zabierają, to co dobre i odchodzą. A po nich możemy przejąć wszystko. Tylko czy to będzie miało sens i zapewni nam coś, poza wyprofilowaną przestrzenią, w której będzie telewizor i promocja? Nie! Więc, gdzie jest ten sens? Niemożliwy do uchwycenia frazes o wielkiej ludzkości, równości i wspaniałym dobrze, którym jest wolny człowiek? Równość i prawa człowieka. Każda płaszczyzna daje się wpasować w to, co Szatrawski wyrzeźbił ze słów. Bo u Szatrawskiego wszystko dzieje się jeszcze raz, na nowo. Tak po prostu i bez wahania. Jak w zaklętym kole życia, które toczone jest z dokładną precyzją.

Tak i nie. Cokolwiek się musi zdarzyć. W świecie nic nie może zaprzeczyć konieczności. Można jednak wiele. W końcu zrozumieć trzeba. Człowiek to...to. Cena promocyjna i telewizor z odpowiedzią. Gdzieś kwitnące i pełne wartości życie. Tak zostało zapisane dawno, zanim przybyliśmy. I jednych radość będzie wielka. Innych wielkie będzie zgrzytanie zębami.

Pytanie na koniec: czy możemy to zmienić? Na to Autor odpowiedział w wierszu.
Pytam się więc jak, kiedy i czy warto, skoro wszyscy cieszą się powszechną szczęśliwością?


Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…