Przejdź do głównej zawartości

Wspomnienie żołnierza "z gorszej armii"

Urodzony 6 stycznia 1924 roku skończyłby dziś 92 lata. Los chciał, że nie doczekaliśmy tej chwili. Może i dobrze, bo czasy są ciężkie, a ideały, o które walczył niepewne. 
To żołnierz, walczący o kraj, nie polityk, tylko człowiek, który chciał mieć szansę na obronę ojczyzny i najbliższych. 
Znalazł się tam, gdzie znalazł, bez własnej winy. Za czyn ten jego dowódcę gen. Sikorski okrzyknął zdrajcą. 
Mnie zastanawia, gdzie był Pan Sikorski i jego rodzina, gdy kraj był zalany czerwienią. 
Zastanawia mnie czemu rodzina Pana Sikorskiego nie powróciła do kraju, by stawiać cegły na fundamentach odbudowywanego państwa?





Zastanawia mnie. Bo łatwo jest nazywać kogoś zdrajcą i szczuć. Realia naszego kraju i sytuacja były ciężkie. Nienawiść w budowaniu historii niczemu nie służy.
Mądry wyciągnie wniosek, że szansę na bunt żołnierz kościuszkowski miał taką, jaką miałaby córka Pana Generała Andersa, która w 1945 roku, zamiast żyć na Zachodzie, zgodnie z filozofią jej ojca, wkroczyłaby do Polski walcząc z układem Zachodu.
Nie da się, więc po co teksty o zdradach? Zdrajcą był ten, kto o kraj nie walczył, co doprowadził do sytuacji opłakanej, zaniedbał i sprzedał. 

Tych zdrajców jest wielu. Mnożą się do dziś. Własne koryto i polityczne szalbierstwo, to ich sztandar. Nie Polska, bo Polska to lud i kraj. Nie władza, lecz los narodu, sprawiedliwość i ład.O taką Polskę walczyli wszyscy, w tym i mój dziadek. 

Kim był? 

Był skromny. Nad wyraz skromny i spokojny. Zwykły, gościnnością i obyciem. Sprawiedliwy i mądry. Człowiek, który wierzył w to, że może być normalnie, tak prosto, a zarazem równo. Ideały brały się z poglądów i doświadczenia. Wiedział do czego prowadzi panowanie jednych nad drugimi. Znał biedę i ciężką pracę.
Walczył na froncie, a po wojnie walczył dalej, broniąc Polaków, którzy zostali napadnięci przez innych Polaków.
Zawsze mówił, że rozumie iż jedni bronią swego, a inni swego. 
Żołnierz nie miał wyboru, musiał walczyć. Kto zadawał śmierć i czynił ludziom zło, musiał zostać powstrzymany. 
Rozumiem tym samym napis, widniejący na pomniku Gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który dumnie brzmi: Żołnierz. 





Okres wojny 

Kiedy zaczęła się wojna, na Kresach, zastał go niespokojny czas. Miał wówczas 15 lat. Związek Radziecki wdzierał się od Wschodu, a niemiecki okupant od Zachodu. Na cichej prowincji, nieopodal Wilna był jeszcze spokój. Na wieś nie docierały żadne informacje. Życie toczyło się zupełnie normalnie. Żydzi, Polacy – wszyscy razem, w jednym świecie. Sielanka.
Wojna i jej widmo, zbliżały się nieubłaganie, z dwóch stron, gniotąc wszystko, co wolne, polskie i takie sowicie nasze.

Wybuch wojny spowodował, że młody chłopiec, jak tylko pojawiła się okazja ruszył na front. Nie patrzył kto i co, po prostu szedł walczyć za kraj, wolność, z dumą broniąc własnego świata.

Przeszedł bojowy szlak, który rozpoczął się w Sielcach nad Oką, w maju 1943 roku, formowaniem 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. 

Rozkaz organizacyjny dla powstającej polskiej dywizji na terenie Związku Sowieckiego wydał 14.05.1943 ppłk. Zygmunt Berling, mianowany później przez Stalina generałem. 
Jednostka powstała w wyniku starań komunistycznego Związku Patriotów Polskich i wniosku przedłożonego władzom sowieckich w kwietniu 1943r. 
Powołanie polskiej jednostki wojskowej postulował także ppłk. Berling, który pozostał w ZSRS, po ewakuacji armii polskiej, tworzonej przez gen. Władysława Andersa, za co sąd polowy skazał go jako dezertera na karę śmierci. 
Do ośrodka tworzenia dywizji w Sielcach nad Oką koło Riazania przybywali przede wszystkim Polacy, którzy zostali deportowani z okupowanych przez ZSRS województw wschodnich Rzeczpospolitej oraz zwolnieni z więzień i łagrów, na mocy umowy Sikorski-Majski z lipca 1941 roku. Ludzie ci nie dotarli do ośrodków formującej się w latach 1941-1942 armii Andersa. 
15 lipca 1943 roku, w rocznicę bitwy pod Grunwaldem, żołnierze dywizji złożyli przysięgę, w której była mowa o wiernej służbie ojczyźnie. 30 sierpnia 1943 r. dywizja Berlinga wyruszyła na front. Pierwszy raz wzięła udział w walce 12 i 13 października 1943 roku w bitwie pod Lenino i poniosła ciężkie straty. Dywizja brała udział na przełomie lipca i sierpnia 1944 roku w walce o przyczółki na Wiśle, w rejonie Dęblina, o warszawską Pragę we wrześniu 1944 roku oraz o Wał Pomorski w lutym 1945 roku, m.in. w rejonie Mirosławca. Uczestniczyła w zdobyciu Berlina, na przełomie kwietnia i maja 1945 roku. Żołnierze dywizji zatknęli polską flagę na Kolumnie Zwycięstwa w stolicy Niemiec.

A kiedy skończyła się wojna miał 21 lat. Młody, niezwykle młody człowiek. 
Swoje młode życie spędził w okopach, przy działach, biorąc czynny udział w walkach. Widział śmierć kompanów, walkę o przetrwanie, głód. 
Tam poznał gen. Wojciecha Jaruzelskiego, wówczas walczącego żołnierza, hartującego zniewolonego ducha w obronie ojczyzny. Na Generała nie dał powiedzieć złego słowa, gdyż jego czyny uznał za ważne, widząc jak własną piersią ryzykował, tocząc szaleńcze boje z nierównym przeciwnikiem. 

Rosjanie karmili Polaków chlebem z trocinami, mścili się i wyżywali, pokazując że są wyżej. Polacy cierpieli w wielu miejscach. Inni Polacy, z Zachodu, pluli na nich za tę walkę. Jeśli chcemy poszukać przykładu sytuacji tragicznej, to w tym odnajdziemy jej pełny zapis. 

Dziadek opowiadał, że zgniłe obierki stanowiły wyjątkowe dobro. Nie wolno było Polakom zabijać zwierząt hodowlanych, te były przeznaczone dla Rosjan. Mimo to walczyli. Wiedzieli, że Rosjanie mają przewagę. Ciężko jest to zrozumieć. Łatwo ocenić, że ktoś służył w Armii Czerwonej i wiernie przysięgał Stalinowi. Tak można powiedzieć, patrząc na polityczne ruchy. Równie można byłoby zapytać Rydza-Śmigłego, czemu wyprowadził dywizję zmechanizowaną bez walki oraz dlaczego Sikorski nie próbował przedrzeć się do walczącego kraju?
Odpowiedź jest prozaiczna, warunki polityczne oraz militarne to uniemożliwiały. Kościuszkowcy szli z ZSRR, a Anders z Zachodem. Jedni i drudzy byli ze sobą dogadani, dlatego front postępował przeciw Niemcom, którzy byli niwelowani z zajętych obszarów. Po co w tym dodatkowa wojna polsko-polska?  

Tam wydarzyła się niezależna od żołnierza historia, zdecydowana w wielkich gmachach liberalnego świata. 

Po wojnie 

Odznaczony Krzyżem Odrodzenia Polski za szturm Berlina. Zasłużony dla Warmii i Mazur za wyzwolenie Warszawy oraz innymi odznaczeniami. 
Rzeczypospolita Polska przyznała Aleksandrowi Babiczowi tytuł Weteran Walk o Wolność i Niepodległość Ojczyzny za to, że w latach walki zbrojnej z najeźdźcami z honorem pełnił żołnierską powinność.
W 2003 Aleksander Babicz został awansowany do stopnia porucznika. 

Konkluzja

Pustkę można dopiero wtedy odczuć, gdy kogoś brakuje. Żal jest, że nie doceniało się tego, gdy byliśmy razem.
Ze spokojem można teraz spoglądać na historię najnowszą, szukając odpowiedzi na ważne pytania. 
Do końca życia działał w organizacjach społecznych, był członkiem organizacji kombatanckiej i członkiem stowarzyszeń.
Był człowiekiem pogodnym, otwartym na innych ludzi. Gdy tylko mógł pomagał, nie tylko najbliższym, których kochał i którym doradzał swoim bogatym doświadczeniem. Odszedł od nas w swoim domu, tak jak chciał. Przez 3 ostatnie tygodnie życia był ciężko chory, leżał w szpitalu. 


Najgorsza jest rzecz, gdy do heroicznych czynów zwykłych ludzi, wkracza polityka, prowadzona przez głupich, zawistnych tchórzy.

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…