Przejdź do głównej zawartości

Z małpy w człowieka?

Interesująca historia, która mogłaby uchodzić wręcz za detektywistyczną dotyczy pozostawionych na Ziemi śladów człowieka. Pozostałości te są zróżnicowane, co pozwala na stwierdzenie, że człowiek podlegał ewolucji, czyli pod wpływem różnych czynników zmieniał się, aż doszło do powstania formy współczesnej, którą jesteśmy my sami, w czasach obecnych. 
Proces rozwoju poszczególnych form człowieka, wiązał się również z rozwojem narzędzi oraz skomplikowanych zachowań, opartych na eksploatacji i pozyskiwaniu żywności, aż po opiekę nad słabszymi i starszymi, czy wreszcie pojawienie się pierwszych form kultu religijnego (okres magdaleński).


Z małpy w człowieka?



Kilka uwag wstępnych

Jak było naprawdę, to nie wiemy, a wszystko to teorie powstałe w wyniku prowadzonych badań zespołów naukowców na całym świecie. Każda nowo odkryta forma, ze względu na objętość mózgu i szkielet, który umożliwiał dwunożne chodzenie, posiada swoje oznaczenie i jest odpowiednio grupowana, pod względem terytorialnym, co pozwala stwierdzić, jak dalece zawędrował dany rodzaj.
Czy wierzymy w ewolucję, czy też w teorię stworzenia człowieka nie ma znaczenia, bo ślady prymitywniejszych form w postaci skamienielin są, i to jest fakt. Można mówić, że to nie są ludzie, ale pośrednie formy, które po prostu powstały i żyły obok człowieka właściwego. Kto jednak, tak sobie eksperymentował, tworząc takie formy przejściowe? Łatwiej jest przyjąć, że postępowała ewolucja, a te pierwotne formy najzwyczajniej w ciągu jej działania wyginęły (idea ewolucji gatunków zbliżona jest lekko do idei walki klas). 
Skoro jednak tak, oznacza to, że nie dlatego iż nie mogły się dostosować, ale dlatego że zostały wytępione przez formę człowieka, bardziej rozwiniętą. To byłoby najwłaściwsze. Niechybnie oznaczałoby, że człowiek miał cel w wytępieniu swojej przejściowej formy, a dlaczego w tym samym czasie nie doprowadził do wytępienia goryla czy gibona? 
Można dlatego, że goryle czy gibony nie trzymały się z ludźmi, a formy przejściowe z czasem zdominowały populację, usuwając w cień pozostałości po dawnym etapie? Poza tym dochodzi kwestia rozmnażania i dziedziczenia cech w obrębie jednego gatunku. 
Potwierdzeniem przemian są znaleziska, nie ma ich natomiast jakieś zatrważająco wielkiej liczby. Wiadomo, że szkielet ulega rozłożeniu, a w czasie milionów lat jest oczywiste, że to nastąpi. Działają też inne czynniki, takie jak dzikie zwierzęta czy siły przyrody – lawa, lód.
To, że niektóre formy przetrwały, to można nazwać szczęściem.
Tak! Mówmy o szczęściu. Znaleziono wiele szkieletów. Jak coś żyje na Ziemi, musi mieć szkielet i pozostawić po sobie ślad (przy założeniu, że jest formą wysoce rozwiniętą, a nie czymś poniżej formy przejściowej, którą był np. lancetnik).
Ewolucja związana jest z działalnością Karola Darwina oraz innych naukowców, którzy dzięki rozlicznym odkryciom i rozwojowi wprowadzili do myślenia ludzi nowe spojrzenie, poza tym religijnym, znanym i upowszechnianym od średniowiecza. Zakładano, m.in. - w nauce, że wszystko krąży wokół Ziemi.
Wcześniej takie znaleziska bagatelizowano lub przemilczano, gdyż nie istniała metoda pozwalająca na stosowną systematykę. Religia dominowała, a świat nie zawracał sobie głowy tym, czy człowiek pochodził od małpy, bo oczywisty był fakt stworzenia. Od zawsze wierzono, że coś musiało to zapoczątkować, bo samo nie mogło powstać. Ciekawe czy taką samą świadomość posiada koń czy afrykańska zebra? Oczywiście pytanie nie na miejscu, bo celem tych istot nie jest zniewolenie pozostałych, ale istnienie na określonym obszarze i przetrwanie, oparte wyłącznie na własnych zasobach. Człowiek w tym jest inny, dlatego i przez to wyjątkowy, co może oznaczać, że sama natura nie mogła go stworzyć.
Człowiek przyzwyczaił się do warunków, w których żyje. Jest nam dobrze i nie zapowiada się, abyśmy specjalnie ewoluowali. Nawet, gdyby tak się stało, to osobniki inne nie miałyby szans na rozmnożenie, na skutek zbyt szybkiego odizolowania ich, a następnie eksterminacji przez grupę. W tym człowiek rozumny właściwy, czyli my, jest mistrzem. Wybiliśmy już wiele gatunków na tej planecie, a kolejne znajdują się na imponujących listach zagrożonych. 

Na wiele pytań, niestety, nauka nie znajdzie żadnej odpowiedzi, gdyż są zbyt trudne. Osobiście fascynuje się ewolucją oraz tym, że na podstawie znaleziska w jednej osadzie jesteśmy w stanie określić, że coś było kulturą. Wystarczy niewielki przykład, aby całości podporządkować taką, a nie inną prawidłowość.

Człowiek czasów współczesnych i weźmy Babilonu lubił magię, seks i ładne ubiory. To nas łączy, nie dzieli. Od wieków się nie zmieniliśmy, lekko się unowocześniając, w pewnych obszarach. Mówi się, że ludzie byli kiedyś silniejsi i bardziej zdolni do pracy. Może to i prawda, bo używali więcej mięśni, ale to nie oznacza, że nie myśleli. To, co naturalne i nieucywilizowane podlega zniszczeniu, stąd nie można w świecie współczesnym liczyć na zbytni indywidualizm. Może to jest odpowiedź na to, dlaczego formy przejściowe, którą my również jesteśmy musiały wyginąć? Bo odbiegały od normy, a współżycie z nimi, dla organizujących się grup człowieka współczesnego było uciążliwe. Kto przyjdzie po nas? Kiedy nas wyprze? 
Można nad tym dywagować tysiąc dni i nie skończy się tematu, ale nie w tym rzecz. Ewolucja jest jedną z teorii, wiara kolejną. Możliwości są różne, prawda nadal jest zakryta przed nami, bo brakuje faktów i możliwości, aby odkryć pewne sprawy. To, że nie ewoluowaliśmy jest spowodowane tym, że nie zmienia się klimat oraz minął jeszcze zbyt krótki okres. 
Druga sprawa jest taka, że człowiek właściwy, pojawiając się jakieś 100 000 lat temu, miał od razu szereg umiejętności, dzięki którym był w stanie stać się tym, czym jest dzisiaj. Stało się coś takiego, jakby ktoś wyrzucił człowieka, dając mu określoną wiedzę, z której skorzystał. Na tym, teorie o kosmitach i aniołach budują ludzie, którzy nie przyjmują do końca teorii ewolucji. Jak byśmy na sprawę nie patrzyli, coś musimy w tym temacie wiedzieć. Stąd kilka teoretycznych faktów.

Z małpy w człowieka?


Ewolucja człowieka, a religia

Tematowi ewolucji człowieka, tak samo jak rozwojowi genetyki nie poświęca się zbyt wiele czasu i uwagi. Spowodowane jest to tym, że religia uniemożliwia nam osąd pewnych rzeczy, gdyż widzi w rozwoju tych nauk zło, równie silne, co rozwój wiedzy magicznej i tajemnej. Źródłem tych nauk może być szatan? Z tą różnicą, że magia i czarownice są religii niezbędne, by poprzez wpływ szatana mogą udowodnić, że Bóg istnieje, a ewolucja i genetyka, z czasem stworzy podstawy do stwierdzenia, że Boga nie ma. I co wtedy? Płytkie to jest myślenie, bo w mojej ocenie wszystko da się połączyć, trzeba tylko chcieć to zrobić. 
Ludzie nie potrafią tych dwóch rzecz połączyć między sobą, bo nie dopuszczają do siebie przekonania, że Stwórca mógłby eksperymentować i tworzyć pośrednie formy. Czemu nie? W końcu miał świadomość, że człowiek będzie chciał poznać prawdę i zacznie grzebać w zasobach ziemi, co doprowadzić może go do wielu pytań i poznania. Danie niezbędnych świadectw na istnienie Ziemi i istnienia określonego porządku pozwala na zrozumienie, że istnieje niewiadoma, a jak się w tym zachowa człowiek, to jest dopiero ciekawe.
Ludzie myślą, że są panami świata. Następnie myślą, że są panami własnych narodów i mogą robić, co im się żywnie podoba. Rywalizują ze sobą lub współdziałają. Specyfika społecznego zachowania ludzi jest niekończącą się studnią, bez dna.
Religia zabrania myślenia o ewolucji, dlatego też w szkole nie poświęca się temu czasu i zbytniej uwagi. Temat znany, ale nieakcentowany zanika w świadomości wielu ludzi, którym wydaje się, że ich istnienie opiera się na darze i należy się im, w sposób oczywisty, dlatego mają prawo panować nad wszystkim, a w razie grymasu niszczyć. Tak stworzone, nowoczesne przedsiębiorstwo śmierci, zarządzane przez człowieka rozumnego właściwego, jest dalece inne od tego, które istniało 100 000 lat temu. Ziemia pod wpływem działalności ludzi jest inna, wiele się zmieniło. Mechanizmy działania ludzi stały się bardziej zorganizowane i perfidne, ale cel ich wdrażania pozostał ten sam, panowanie nad drugim poprzez uświadamianie mu własnej pozycji i siły.


Z małpy w człowieka?



Gdyby ludzie wierzyli w ewolucje?

Wiara w ewolucję umożliwiłaby ukazanie, że wszyscy mamy wspólnego przodka i stanowimy jeden gatunek. Silni to ci, którzy potrafili zdominować pozostałych, przez co są zdolni do rozmnażania się i przekazywania światu potomstwa. Pozostali, nie mając szans na sukces, nie są w stanie tego robić. Mielibyśmy do czynienia z Ziemią pełną silnych jednostek, które ewoluowałyby.

Gdyby ludzie wierzyli w religię?

Wiara w stworzenie człowieka przez Boga oznaczałaby wspólne pochodzenie wszystkich ludzi, a zatem wspólne prawo do władania, rządzenia i decydowania. Skąd przy stworzeniu wzięło się tylu niewolników? 
Teoretycznie takie prawo istnieje w krajach demokracji, ale jest ograniczane przez tych, którzy mają realne narzędzia do forsowania własnych przekonań i poglądów. Uznanie stworzenia człowieka przez religię oznaczałoby również szacunek ludzi do ludzi, a tego brakuje dość powszechnie, gdyż jedni rozwijają się kosztem drugich, a życie ludzkie ma swoją cenę i nie jest aż tak wysoce cenione.

Wniosek do dotychczasowych rozważań

Ludzie nie wierzą, ani w ewolucje, ani w stworzenie przez Boga. Ludzkość względem tej wiedz,y jako zbiorowość jest na szarym końcu, zmierzając do poznania. Nie wierzę jednak w to, że taka wiedza nie istnieje. Kilkaset lat badań i doświadczeń musiała zapoczątkować budowanie poważnego zasobu danych w tym względzie. Po co jednak dawać człowiekowi wiedzę i zmieniać ustalony porządek rzeczy? Dobrze jest, jak jest. Świat trwa w iluzji rozwoju i postępu, hamując mocno w tym, co mogliby rzeczywiście ludzie. Wszystkim się wydaje, że to co mają, to szczyt i ważny etap. To żaden szczyt i etap, nie jesteśmy nawet na podnóżku. Wykorzystaliśmy zasoby planety, niszcząc wszystko, co się dało. Jedni, kosztem drugich zyskujemy, ograniczając się. Jedyne, co się zmienia to nazwy i warunki, jednak to, że nadal są lepsi i gorsi oraz panowie i niewolnicy, nie zmieniło się. Nastąpiła ewolucja w kierunku samej formy, co umożliwiło lepsze osiąganie efektów, przy maksymalnym wyeliminowaniu jakichkolwiek rewolucji. 
To się udało doskonale w stosunku do XIX i XX wieku, a status quo udało się utrzymać. Został wręcz umocniony. Tym sposobem ludzie bezwzględnie poddali się woli innych ludzi, dając uczynić z siebie "wolnych niewolników", którzy mogą wszystko i nic. Niech ktoś spróbuje ewoluować i odskoczy na moment od reszty. Efekt tego będzie wyłącznie jeden. Człowieka takiego spotka zagłada lub wchłonięcie przez system. Nie ma opcji, by ktoś żył i działał wedle własnych zasad. Skoro więc jesteśmy powszechni i żadne nasze cechy nie mogą się zmienić, to jesteśmy zwyczajni i nie zajdzie w nas żadna zmiana. Człowiek w tym bycie, przy tym sposobie życia stanowi niezmienną, która będzie trwała przez kolejne tysiąclecia, o ile wcześniej się nie wytępi, czy też nie nastąpi koniec świata, którego tak wielu pragnie, wiążąc z nadejściem Chrystusa.

Dlaczego tak się dzieje?

Uważam, że spowodowane jest to tym, że świat został zaprogramowany i wszyscy żyjemy wedle określonych reguł, które narzucone, stały się normą. Spróbujcie zrobić mały eksperyment i postąpcie jednego dnia inaczej niż zwykle. 
Co się stanie? 
Reakcja pobratymców będzie natychmiastowa, a zagrożenie tak wielkie, że od razu powrócimy do pierwotnych zwyczajów, czyli niewolnictwa nowoczesnego. Człowiek ma zachować pozór wolności, co całkowicie hamuje jego zdolność do kreatywności i działań destrukcyjnych dla systemu oraz brać tyle, ile dostaje. Pozostałe rzeczy są poza jego polem, gdyż nigdy nie wychyli się dalej. Nie zyska nawet takiej świadomości. Jest to przykre, ale niestety prawdziwe. Ja opisałem to dość obszernie, a bracia Wachowscy nazwali to „Matrix”.

O ewolucji faktów kilka

Na początku zaszedł podział, wyróżniający małpy, na zwierzokształtne i człekokształtne. Cofnęliśmy się jakieś 20 mln lat do tyłu. Z formy pliopiteka (przodek gibbona) i prokonsula (przodek szympansa) dochodzi do wyodrębnienia. I wyróżniamy grupę prokonsul, która była homonidalna i prowadziła do powstania małp człekokształtnych, takich jak orangutany, szympansy, goryle czy gibbony. Te małpy używały prostych narzędzi, a także polowały, co się potwierdza, nawet i współcześnie, obserwując zachowania tych zwierząt.
Tu z kolei pojawiają się dwie formy, zanim będziemy mieli ramapithecusa, ok. 14 mln lat temu i początek tworzenia się form właściwych.
Oreopitek (oreopithecus), czyli małpa człekokształtna o wzroście 1,2 m i wadze 40 kg, występująca w południowych Włoszech i Afryce.  Driopitek (dryopithecus), to duża małpa o homoidalnych kształtach, występująca w Afryce Wschodniej, północnych Indiach i Chinach. Od tej małpy pochodzi ramapithecus, który dał początek człowiekowi pekińskiemu, heidelberskiemu, neandertalczykowi, kromańskiemu oraz współczesnemu. 
Tak, jesteśmy z driopiteków, które między 20, a 8 mln lat temu działały, aby stworzyć formę neandertalską.  Australopitek wymierał i ok. 2 mln lat temu władzę przejmował homo habilis i tu nastąpił podział rozwoju na linię afrykańską i azjatycką. W ramach formy afrykańskiej do Europy i w kraje arabskie przeniosły się małpy z grupy homo erectus, które zaczynały tworzyć podstawy pod ludzkie rasy, bo z tych wyprostowanych form powstał człowiek archaiczny, a następnie brzydki dla współczesnych homo sapiens neandertalensis, czyli forma, która ustąpiła człowiekowi współczesnemu ok. 40 – 30 tys. lat temu. 

I tak przedstawia się pokrótce podróż. Form ludzi z tej linii jest wiele, z różnymi przyrostkami, w zależności od miejsca zlokalizowania szkieletu. Jednak najważniejsze jest znać kształt tego szkieletu, by móc wyobrazić sobie cechy oraz ilość czasu mijającą od ich wytworzenia. Dopiero homo erectus był formą wyprostowaną.



Z małpy w człowieka?





Źródło ilustracji: National Geographic, USA 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Co złego zrobiła koza?

Zastanawiam się: komu, co złego uczyniła koza (lub kozioł), że przypisano temu zwierzęciu całe zło, nazywając diabłem.  Dosłownie i w przenośni nie rozumiem tego zjawiska, "skozowacienia satanizmu". 
Fascynacja satanizmem też jest dla mnie niezrozumiała u większości ludzi, którzy nie rozumiejąc natury spraw, mówią o tym, jakby służyło to ich własnemu interesowi.  Satanizm kojarzy się większości (nawet wyznawcom) z możliwością "dokopania wrogowi" (stąd stałe pojęcie wroga u pseudosatanistów), z użyciem sił nadnaturalnych. W takim kontekście zastanawia mnie, czemu w kraju, w którym żyje nie jest to nadal doktryna oficjalna? (Zupełnie bez obrazy. W Polsce ludzie lubują się w dowalaniu innym).  Jeśli czytam, że "ktoś ma zapłacić, za to że ja płacę" albo że "umrze, bo mnie nie pokochał", to myślę sobie że doktryna zła ewoluowała w kierunku zmarszczenia.  Wytłumaczeniem zmarszczenia jest zwyrodnienie pięknej formy. Tyle i aż tyle w kwestii znaczenia pojęci…

Lucyferianizm – blask zmienia się w proch

Światli ludzie zrozumieją znaczenie, nadanego temu artykułowi tytułu. Krąg tych osób jest ogromny, od wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa, po wykształconych kulturowo i literacko apologetów (obrońców wiary chrześcijańskiej i jej prawd).  Lucyfer, strącony z Nieba, lecąc w kierunku Ziemi (zdobny w kamienie i złoto, lśniący przepychem), spalił się na proch. Zdrada Lucyfera – według mitów, nastąpiła trzeciego dnia stworzenia. Przypomnę, że według Biblii, w tym dniu została stworzona Ziemia, która wydała wszelkie rośliny zielone i drzewa. Strącenie stanowiło karę za wyniosłość, piękno, przezorność i blask. Opis z Izajasza wskazuje na kogoś, kto podbijał narody. 
Stary Testament wspomina o władcy babilońskim (satyra na króla babilońskiego), który runął pośród ziemi. W okresie późniejszym, ten znany fragment Iz 14, zaczęto utożsamiać z kimś potężnym, kogo powalono. To istota, która była równa Stwórcy, obalała królestwa, wyrzucona została z grobu, jak ścierwo. Biblia zapowiada, że złoczyńca z…

Drzewo dające wieczność

Charakterystyka na podstawie starotestamentowego wyobrażenia
Z drzewem spotykamy się w Księdze Rodzaju, przy opisie Ogrodu Eden, który Pan umiejscowił na wschodzie, a następnie umieścił w nim człowieka. Człowiek ten był ulepiony z prochu ziemi, a w jego nozdrza tchnięto życie.
[...] „Na rozkaz Pana wyrosły z gleby wszelkie drzewa mile z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła"[...] (Rdz 2, 9-10). Opowieść o Edenie, drzewie życia, poznania dobra i zła oraz Adamie i Ewie zna wielu ludzi na świecie. Przez jednych traktowana jest jako przypowieść, dla innych stanowi inspirację, a jeszcze inni dopatrują się w niej symboliki, dla spraw, które nigdy nie mogły mieć miejsca. Opowiedzieć początki człowieka, to znaleźć klucz do dziejów tego rodzaju, poznać powód konfliktu pomiędzy człowiekiem, a aniołami oraz w pełni zrozumieć drogę, którą przebyliśmy do tego  świata. Pod tym pozorem istnieje coś większego, źródło wieczności i poznani…

Łodyga przeciwieństw – Kto jest szatanem?

Anton Szandor LaVey napisał nieszkodliwą książkę w wymowie, z zupełnie innym ujęciem niż sądzą ludzie. Jeszcze nie napisałem recenzji Biblii Szatana, choć tę księgę czytałem ogromną ilość razy. Powszechne przekonanie o dziełach jej Autora wynika z niewiedzy oraz błędnie utrwalonego poglądu dotyczącego ludzi. LaVey, ostatni prorok Ziemi, wyjaśnił że kłamstwo było wrogiem wolności, pozbawiając osobistą naturę człowieka wszelkiej zdolności radzenia sobie z życiem. Mówił, że trzeba zniszczyć kłamstwo. I nie chodziło mu o plucie na hostię czy przeklinanie wrogów – to byłoby zbyt proste, tworząc kolejne kłamstwo. Perfidnej manipulacji dokonano, dając ludziom księgi, w których prawa zostały zapisane, a częściowo zmienione. Nie mieli czasu i odwagi dokonać całkowitego zakrycia, okazało się że brak pomysłu nie przeszkodził w tworzeniu zaprzeczeń. Zbudowali na tym kościoły, a ludzkość trzymając w ręku Biblię, wierzy tępo w słowa beznamiętnego, barbarzyńskiego kaznodziei, który nawet resztki tego…