Przejdź do głównej zawartości

Pan Zbigniew, czyli jak patrzeć na człowieka, który odchodzi od swoich ideałów i zaczyna przemawiać innym głosem i salutować tym, którym wcześniej nie chciał

Myślę sobie, znam ludzi. A potem przekonuję się, że się myliłem. I taki cios jest straszny, kiedy to uświadomimy sobie błąd w myśleniu. I to własnym.
W swoich środowiskach znacie na pewno Zbyszków, Antosiów, Ludwiczków i innych bohaterów, którzy w waszych „wygaszanych” mieścinach odgrywają kluczowe rolę. To w ich ręce powierzyliśmy los miast, powiatów, gmin. To oni decyduję, gdyż w Polsce ludzie oddając władzę, sami się nią nie interesują. Często wiedzę czerpie się z zależnych od polityków portali, gazet, a często z plotek. Przykre, zwłaszcza w katolickim narodzie.





Pan Zbigniew żarliwie, w opozycji

Przez okres dwóch lat Pan Zbigniew międlił się w opozycji do rządzących powiatem mrągowskim przedstawicieli PSL i powtarzał: „ja tylko z PSL startowałem, tam nie byłem”.  W sumie, co kogo interesuje, skąd startuje Pan Zbigniew. Ja zawsze będę cenił jego osobę i powtarzał, że jest to człowiek wartościowy.
Nikogo nie interesują motywy, ważne że jest się dobrym człowiekiem. I te dobry człowiek to hasło slogan. Dobry polityk ma własne zasady, wierzy w ideały i pracuje, starając się działać na rzecz własnej społeczności.
Udaje się opozycji, którą kieruje Pan Wojtek przejąć na chwilę inicjatywę. Nadchodzi sprawdzian i po pewnym czasie okazuje się, że szeregi „wiernych” topnieją w zatrważającym tempie. Głównie za sprawą działań starosty.  Ja nie podejrzewam starosty o wybitność, ale o posiadanie cech, gwarantujących przetrwanie w stadzie, które ewolucyjnie osiągnęły u niego właściwy poziom. Jest dostosowany, aby korzystać, czerpać i osiągać sukcesy, czekając na swoją środowiskową szansę. I to z powodzeniem robi. Zatem można powiedzieć, że jest to osoba przystosowana społecznie i na miarę tego społeczeństwa, to jest własnych wyborców.
I tu jest to ważne. Kim trzeba być, aby wygrać za pomocą głosów ludzi, którzy oddają we własnym zaufaniu władzę? Taki człowiek powinien im służyć, dążąc do poprawy ich losu. U nas tak się nie dzieje do końca. I to jest przykre, ale w tym upatruje słabości demokracji, że świadomość społeczna jest nadal w powijakach.
I jak tu nie docenić zmysłu i inteligencji człowieka, który jest w stanie z przegranej uczynić zwycięstwo? Ciężko. Stanowiska, władza, no i pieniądze powodują często, że zmianie ulega kurs. Zastanawiam się, po co usuwano Panią Marię, skoro miała jako jedna z nielicznych stosowne doświadczenie? I odpowiedź jest zasadnicza, po to, aby ktoś inny objął stanowisko. Po to, aby wymienić członków zarządu? Nie wiem, czym jeszcze można się było kierować. Bo dobro powiatu i mieszkańców, to chyba jest przyjęcie określonego kursu.
A jak patrzeć na człowieka, który odchodzi od swoich ideałów i zaczyna przemawiać innym głosem i salutować tym, którym wcześniej nie chciał? Nie wiem. Może to przypadłość polska? Brak tradycji demokratycznych> Na Zachodzie ludzie, którzy się kompromitują, często podają się do dymisji.

Pana Zbigniewa tłumaczy Wujek Sam

Inną sprawą jest Hilary Clinton, która działając prawniczo broniła wielu osób oskarżonych o gwałt czy jest napiętnowana przez „maile” oraz to, że jej córka, to być może nie jest biologiczne dziecko Mr. Billa Clintona. Nie wiadomo? Tak piszą zachodnie media, w Polsce milczenie owiec. Clinton nie rezygnuje z walki politycznej. Tak więc Mr. Zbigniew też nie musi. Bywa usprawiedliwiony. Każdy polski polityk jest usprawiedliwiony.
Wystarczy zorganizować igrzyska, a ludzie i tak wybaczą i powiedzą: Nic się nie stało.

Awans pewny, gratulować trza

Wypada mi Panu Zbigniewowi stosownie pogratulować awansu. Teraz bacznie można się przyjrzeć ile Pan zrobi dla naszego powiatu. W PZD nie ma dyrektora? Skarbnik powinien już iść na emeryturę, a w jednostkach powiatowych powinno się obsadzić młodsze osoby. Ciekaw jestem, co Pan z tym zrobi, Panie Zbyszku?

Let’s do it! i powiedzmy o tym

I wrócę do Pana Dominika, którego przekupywano, mówiono mu o stanowiskach w Mrągowie, Kętrzynie, Giżycku i Olsztynie. I co? Nie dał się na hak. Jest tylko radnym i przewodniczącym komisji. Tylko i aż!
Do końca walczył o ideały, ale czym się on różni od Pana Stasia, który przychodząc na sesję dziwnie się mieni na twarzy na jego widok… różni się tym, że posiada twarz. Gombrowicz mówił, że niektórzy mają gęby. Zaiste.
Niektórzy mają mordy, a inni ryje. Ja mam gębę niewyparzoną, czasem ryj, a innym razem mordę. O sobie samym mówię w karykaturze, a o błaźnie czasem wspominam. Hiena bywa, jak cyngiel, a fujara jak fuzja.
Dobrze być Polakiem, jeszcze lepiej pisarzyną. Łączę te dwie cechy i patrzę z boku, na to co się dzieje w dołach.
I teraz wniosek, bo wiem że takich Dominików macie w swoich wioskach, miastach i metropoliach. Zauważcie ich, bo warto!
Pan Dominik ma twarz, a teraz zyskał kolejną, bo tym pokazał, że można być uczciwym, na tym świecie, nawet lokalnie. Zwłaszcza teraz, gdy wszędzie tak ciężko o przyzwoitość. I nawet jeśli mówią, że ktoś jest zły. To zasada chrześcijaństwa rzecze: Po czynach ich poznacie. No i poznaliśmy.  



Pan Zbyszek jest wiadomy, dlatego autor używa określenia w imieniu Pan Zbigniew. 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…