Przejdź do głównej zawartości

Laicyzacja w religii

Laicyzacja (zeświecczenie), stanowi proces polegający na odsunięciu religii od wpływów rozciągniętych nad różnymi obszarami życia społecznego. Wiadomym jest, że sama religia żadnych wpływów nie odnosi, gdyż stanowi ona zbiór historii opartych na dawnej tradycji i podstawowych źródłach, przez niektórych określanych mitami. Stopień ich skomplikowania zależny jest od rozwoju obrzędów religijnych. Wpływy należą do ludzi, którzy wykorzystując religię, często niezgodnie z zasadami opisanymi w ich fundamentalnych dziełach, tworzą przeciwieństwo tego, co głoszą, aby pomnażać własne dobra i przywileje. Religia stanowi interes danej grupy osób, u której zaznacza się przejaw wykorzystania mechanizmów doboru społecznego, służący do osiągania korzyści i poprawy statusu społecznego. To należy uznać za rzecz naturalną. Rozpatrzmy to tak: jeśli ludzie wierzą w coś i możemy na nich wpływać, osiągając różne cele, to znaczy że posiadamy władzę, z którą liczy się świat (biznesu, polityki). 
Z konsekwencją tego podejścia (ograniczaniem rozwoju przez religię) nie raz walczyły różne ruchy społeczne, które w historii naszego globu doprowadziły do rozwoju, pozwalając szerszej rzeszy społeczeństw na uczestnictwo w życiu i kulturze – np. obalenie prymatu Państwa Kościelnego we Włoszech w 1870 roku, po zjednoczeniu. 
Religia ma przede wszystkim służyć człowiekowi. Stanowi wyraz wyższego rozwoju kultury oraz rozwiniętych relacji społecznych uduchowionego człowieka. 


Autor artykułu, w trakcie jednej z organizowanych wystaw o tematyce religijnej. Tu miejsca związane z Izraelem.  

Kultura i rozwój

Kultura materialna zrodziła się z władzy nad ogniem, a umysłowa wyszła z władzy nad słowem – uważał Aleksander Bruckner (Wielka Literatura Powszechna. Pr. pod. red. S. Lama, t. l, Warszawa 1995, s.13). Teza ta ma związek z tym, że społeczności pierwotne dążyły do ujarzmienia zjawisk przyrodniczych, które dotykały każdą wspólnotę. Skutkiem tego był rozwój religii i ukształtowanie się jej głównych autorytetów. Wierzenia ludów starożytnego Wschodu związane były z siłami przyrody. To, co otaczało człowieka, było niekwestionowanym bogiem. 
Religia umacniała się jako nieodłączny element życia człowieka, który nie rozumiejąc sił przyrody i nie mogąc ich w żaden sposób ujarzmić starał się je czcić. Uzyskanie przychylności zjawisk, dziś uznanych za naturalne, dawało w dawnych czasach nieograniczoną władzę szamanom, czarownikom i kapłanom. Dopiero w miarę zrozumienia otaczającego świata człowiek zaczynał powoli oswajać siły przyrody, okiełznywał je i wykształcał bardziej skuteczne metody rozmowy z bóstwami poprzez depozytariuszy – kapłanów (pośredników posiadających tajemniczą wiedzę). Rozwój religii i wielość kultów wymuszał stosowną specjalizację. Identyczne zjawisko odnotowujemy we współczesnych naukach, w których nie można być specjalistą od wszystkiego. Era humanizmu i posiadania pełni wiedzy na każdy temat bezpowrotnie minęła. 
Egipt, kraje Międzyrzecza i Elamu, to tam, obok rozwoju cywilizacji i ukształtowania się ośrodków władzy zachodziły zmiany w kulcie i religii. Nadal świat zależny był od bogów, wiele kultów stanowiło zlepek po pierwotnym pojmowaniu rodzinnych czy plemiennych bóstw, np. bóstwa opiekuńcze zostały zdegradowane, stawały się częstokroć demonami, ale pojawiły się naczelne bóstwa, które w filozofii ogólnopaństwowej usprawiedliwiały władzę faraona i jego dworu. Człowiek – faraon stał się człowiekiem-bogiem. 
Zanim do tego doszło czcią otaczane były siły przyrody – drzewa, święte góry, potem zwierzęta, później ludzie, a następnie ludzie określili się półbogami. Zresztą nie było to praktykowane tylko w Egipcie.  W Rzymie Juliusz Cezar, założyciel dynastii julijsko-klaudyjskiej określił się mianem „Divus Iulius” (Boski Juliusz). Władza musiała być sankcjonowana wolą bogów. W średniowiecznej Europie żyli władcy, których władza podchodziła z woli Boga (sic!). 
Proces rozwoju religii jest złożony i wieloaspektowy, jego kształtowanie rozpoczyna się od emocjonalnego stosunku do określonych rzeczy i zjawisk, gdzie treści intelektualne człowiek podporządkowuje określonym uczuciom. A któż jest bliższy człowiekowi bardziej niż on sam? Nadanie religii znamion kultu dworskiego i rozwój państwowości uczynił w okresie starożytnym z człowieka boga. Ten bóg nie mógł mieszkać między ludźmi, on zasiadł gdzieś w świętym miejscu, a w jego imieniu władzę sprawowali kapłani. I był to zyskowny precedens. 

Laicyzacja to normalna konsekwencja rozwoju

Dalszą konsekwencją rozwoju był kult człowieka uczonego i oświeconego. Już twórcy renesansu kładli podwaliny pod taką teorię. Tomasz Campanella nazywał religię narzędziem panowania. 
Zauważono, że człowiek może istnieć bez religii i tłumaczyć zjawiska nie przez święte księgi, lecz zdobywane doświadczenie i wiedzę. 
Na zmianę pozwolił rozwój techniki i rewolucje intelektualne i państwowe, które przeszły przez XIX-wieczną Europę. 
Na ten stan rzeczy miała wpływ filozofia, rozwijająca zasadę „umowy społecznej”. Poddano w wątpliwość prymat bóstwa, a powodów do tego było wiele. Wymienię dwa: szukano prawdziwego Stwórcy – mądrego – Absolutu i nie zgadzano się z fałszywym systemem. 

Problematyczny marksizm? 
W ocenie procesu laicyzacji religii dochodzi dodatkowy problem z tzw. marksistowskim czy heglowskim ujmowaniem religii, gdy badacz „utrzymuje, iż zadaniem nauki jest wyłącznie opis zachowań rzeczy i że czynić to należy swobodnie wprowadzając, ilekroć to niezbędne, nowe terminy lub, gdy to wygodne zmieniając definicję starych, nie przejmując się zbytnio ich pierwotnymi znaczeniami” – jak pisał o tego rodzaju zabiegach K. Raimund Poper (K. R. Poper, Nędza historycyzmu, red. nauk. S. Amsterdamski, wyd. PWN, Warszawa 1999, s. 38).
Warto też zwrócić uwagę na te religie, które istnieją współcześnie, a ich rozwój był jednym z etapów kształtowania się laicyzacji w religii i życiu społecznym. W judaizmie i chrześcijaństwie ukształtował się kult duchów, z całą gamą skomplikowanych dogmatów i rytów. Przykład religii chrześcijańskiej mającej swojego założyciela, u podstaw której leży objawienie przekazywane przez nauczyciela-mędrca, który daje wiedzę o sacrum i we wspólnocie odgrywa rolę mesjasza. Społeczeństwu przez ponad 2000 lat było to zjawisko bliskie, a wręcz powszechne.  
Rozwój marksizmu na zachodzie i leninizmu na wschodzie Europy spowodował zmianę tego myślenia. Dodatkowym czynnikiem była rewolucja przemysłowa i zmiana modelu w gospodarce w XIX wieku. Dynamiczny rozwój nauki i skok cywilizacyjny spowodowały wypieranie zinstytucjonalizowanego już kapłana i zastępowanie go uczonym. Taki proces określono mianem laicyzacji religii. W XX wieku zebrał swoje ostateczne żniwo. No i dobrze, bo rozsądek i wiedza stanowią o podstawie dobrego rozwoju społecznego. 
Marksizm utożsamiano z wrogością do religii, a jedyną winą marksistów było skupienie swej uwagi na człowieku, o czym religie zapominały. 

Przykład niemożliwy 

Wyobraźmy sobie prymat religii, przy którym nakazuje się rodzić, nawet gdy ciąża jest zagrożona, a kapłani prowadzą media, przez które zamiast nauk religijnych szerzą uwstecznienie i chaos. 
Oczywiście dziś taka sytuacja nie jest możliwa, ponieważ społeczeństwo jest rozwinięte i bardziej świadome, a może zdarzyć się tam, gdzie postępuje powszechny brak edukacji i uwstecznienie. Konsekwencją tego mogą być prześladowania, rozwój ruchów skrajnie nacjonalistycznych, wspartych na podłożu religijnym. Tego typu sytuacje nie są dobre, gdyż współczesne społeczeństwo potrzebuje przestrzeni do życia i normalnego czerpania korzyści z cywilizacyjnego rozwoju. Poza tym podejście religijne, w państwie prowadzić może do mniej lub bardziej złożonych konfliktów.  
Z wiarą jest jak z prywatnością, należy ją szanować. Nie można też ideą, tłumaczonego przez siebie Boga, zarażać innych, których pragnie się zniewolić. 

W globalnej wiosce nie ma miejsca dla tabu 

Proces ten prosto określam rozwojem wiedzy i świadomości, konsekwentne i coraz bardziej wyraźne rozumienie przez ludzi otaczającego ich świata. Dostęp do mediów, odkryć naukowych i upowszechnienie wielu zakrytych przed rozumem faktów, dziś stanowi nieodzowną część telewizyjnego show, w którym ich odkrywanie jest wręcz zaletą. Ludzie spragnieni są wiedzy, ale współczesny, przyśpieszający świat nie daje im spokoju. 
W globalnej wiosce nie ma miejsca na niezrozumienie i funkcjonowanie tabu. Laicyzacja ma określone znaczenie, głównie stanowiąc silny proces postępującej emancypacji życia społecznego i kultury spod organizacyjnego i ideologicznego wpływu religii, a co za tym idzie zmniejsza się rola więzi religijnych w całokształcie stosunków społecznych (S. Wiecha, Laicyzacja jako proces społeczny, [w:] Zarys religioznawstwa. Pr. zb. pod red. J. Kellera, Warszawa 1988, s. 503). 

Obyczaje są dla wszystkich

Z dawnych zachowań religijnych przetrwało oczywiście wiele w obyczajach. To, co nie istnieje w kręgu religii ma się dobrze w obyczajach, jeśli nawet laicyzacja dotknie daną grupę ludzi, oczywiście niezależnych od siebie, to i tak nie przestają oni na polu obyczajów praktykować pewnych religijnych zwyczajów. Np. PRL w Polsce Ludowej nie oznaczał, że w domach tzw. „komunistów” nie było choinki. Zachowane zostały tym samym pewne elementy życia codziennego, wyalienowane z rytuału i kanonu kościoła. A kto chciał iść na pasterkę, czy dzielić się opłatkiem to mógł. Nikt nikogo dawniej za to nie piętnował. Współcześnie słyszy się częściej ataki na tle religijnym. 
Na poparcie tezy przemawiającej za siłą, z jaką oddziałują obyczaje przytoczę zdanie Williama Grahama Sumera, że „najistotniejszym faktem dotyczącym obyczajów jest ich dominacja nad jednostką” (W. G. Sumner, Naturalne sposoby postępowania w gromadzie, Warszawa 1995, s. 155).

Konsekwencje dla człowieka współczesnego

Proces przemian społeczno-kulturowych z postępującą emancypacją różnych dziedzin życia, zwłaszcza polityki i obyczajów jest naturalny. Obecnie nieco w Polsce zwolnił, żeby za chwilę przybrać na sile. Konsekwencją rozwoju tej cywilizacji jest oparcie się na człowieku. Zdając sobie sprawę z tego, że od początku człowiek miał być centrum szanującym życie i siebie, ludzkość osiągnie doskonały poziom rozwoju. Wyzwolić się z religijnych więzów jest ciężko, bo wówczas trzeba żyć bez kłamstw, opierając się na mądrości i wysokich zasadach moralnych. W tak zorganizowanym społeczeństwie nie ma miejsca na błędy, ale póki co żądza dominacji i mordu kieruje człowieka w ręce wiary, bo bez niej musiałby szybko zdać sobie sprawę, jak okrutnym jest stworzeniem. 
Przyczyn zmian jest wiele: rozwój wiedzy, dostęp do źródeł czy wreszcie bogactwo sieci internetowej. Ludzie sięgają po coraz większe pokłady danych, a nowe nauki, takie jak genetyka, dostarczają coraz to nowych faktów o życiu. Dochodzą coraz to nowsze pobudki. 
Religia wsparta na czynnikach religiotwórczych (stosunek człowieka do przyrody, ogół stosunków społecznych, stan psychiczny człowieka), którym społeczeństwo jest poddane, stanowi naturalną konsekwencją rozwoju. Bez względu na czas i koniunkturę, człowiek w oparciu o te czynniki tworzy nowe religijne systemy, zachowując z dawnych to, co uznał za ważne i nieodzowne w kultywowaniu obyczajów bardziej społecznych, opartych więcej na normach, niż na sakralnym rytuale. 
Mówi się, że religia ewoluuje. Choć jej zwolennicy powiedzą, że ewolucja w darwinowskim wydaniu to czyste zło, w którym rozumny człowiek musi przyrównać się do „głupiej” małpy. Takim myśleniem zniewoliliśmy się, poniżając i niszcząc – tak przy okazji, wiele zacnych gatunków tej planety. 


Postscriptum

Artykuł nie został wymierzony w człowieka religijnego, choć większość ludzi rozumnych nie wie, co oznacza słowo „religia”. Autor miał jedynie na celu ukazanie pewnych zjawisk, które w jego skromnej ocenie ograniczają człowieka. 
Autor wierzy – i to jest jego jedyna wiara, że nadal stosujemy uproszczenia, na drodze prowadzącej do poznania, a człowiek w gruncie rzeczy jest dobry, co stanowi jego najwyższą siłę. Dobro, człowiek powinien przekuć na rozum, zachowując przy tym słowo mu bliźniacze, „właściwy”. 
I tak „właściwy rozum” pokieruje człowiekiem, że stanie się on istotą doskonałą, tzn. wolną od nakazów, nieograniczającą się prawem, stosującą normy, co jest oczywiste, jak to że się oddycha. Wówczas człowiek, tak zakładam, powie – jak Autor tego artykułu: „wiem, że mój Stwórca istnieje, bo jest we mnie, gdyż odkąd przestałem niszczyć mój własny świat, zrozumiałem jak to jest naprawdę”. 




Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…