Przejdź do głównej zawartości

Istnieje niwecz, niszcząca i hamująca rozwój ludzkości

Samo słowo jest dla mnie groteską idei – taki raj, coś straconego, nieodzyskanego. To pozostałość po tęsknocie, spowodowanej wygraniem. 




Wracając, nie mniej do pytania: Tak! Jak najbardziej. Ludzkość na Ziemi mogłaby zbudować wielkość i dobrobyt, gdyby tylko przestała się oszukiwać. Nauka umożliwia opanowanie każdego z żywiołów – wody, ziemi, powietrza i ognia. Wszystkie dają ogromną władzę. Załóżmy piorun – możliwy do opanowania i zasilenia energią albo alkohole do pojazdów, zamiast ropy, czy wykorzystanie wiatrów do podróży maszynami powietrznymi. Wszystko to, a nawet więcej stało się teraz osiągalne. 
Człowiek nie musi korzystać z monitora. Można podłączyć się bezpośrednio do mózgu. Oko, to tylko taka nasza kamera, zamiast patrzyć okiem, można byłoby postrzegać całą rzeczywistość. Pamiętajmy, że ludzkość nie wymyśliła nic, poza tym, co już było w przyrodzie. Cała ta technika, to jak droga proteza, którą zakłada człowiek, aby stać się, choć trochę doskonalszym. 
Takie połączenie człowieka w system i danie mu możliwości poznania całej wiedzy, poprzez np. zaprogramowanie mózgu, odbiera władzę rządzącym. Magistrat, sejmy i senaty, to miejsca rozgrywania się poważnych dramatów. W tym nie ma spełnienia, ale istnieje niwecz, niszcząca i hamująca rozwój ludzkości. To współczesne systemy gospodarcze decydują o tym, jak ma wyglądać ludzkie życie. Ta codzienność jest urojona. 
Władza jest niepotrzebna, niepotrzebny jest biznes i kapitał. Można żyć bez pieniędzy i nie poniżać ludzi. Źródło upodlenia rodzaju powinno zostać usunięte. Tego w końcu chcą religie. Czyż nie tak? Ale to jest trudne. Jak również niełatwe jest dobieranie się w pary i poświęcanie dziecku i rodzinie. To wymaga zmiany myślenia. To jednak boli. Łatwiej żyć w zakłamaniu i mówić, że jest w porządku. W tym, istniejącym systemie, jakoś można się wywinąć. Tu usprawiedliwia się śmierć i głód, w imię większych racji, a niedostatek tłumaczy się brakiem zaradności. Prawo stoi po stronie złoczyńców i prawdziwych morderców planety i życia. To wszyscy ci, którzy mówią, jak żyć i dla osiągnięcia zysku, niszczą żywego człowieka. Brutalność tych praktyk jest nie do opisania. 
Poza tym Ziemia zawiera wszystko, co potrzeba. Nie koniecznie, czekanie na koniec i lepszy świat – jak tłumaczy się w Apokalipsie, ma sens. Nie znam procesu, w którym coś jest za darmo. Należy zdać sobie tylko sprawę, czym trzeba płacić, jak regulować należności, a ponadto, jak podzielić wspólne dobro i władzę? 
To złudna nadzieja, pogarszająca tylko sytuację ludzi. W końcu nie chodzi oto, aby jednych wynieść, a innych zgładzić, tylko o zamknięcie cyklu, który wyznaczał czas. 
Jeżeli okaże się wówczas, że część tchnień, istniejących miliony lat jest na tyle dobra, aby istnieć samodzielnie z ciałem i nie popełniać błędów, to oznacza wprowadzoną zmianę i możliwość życia. Jeżeli takie istnienie okaże się niemożliwe, a dane tchnienie stanie się nieposłuszne, oznacza to koniec. Powiem tak: jak człowiek udowodni swoją rację, to zyska duszę, a jak nie, to krokiem kolejnym do eliminacji jego jestestwa będzie unicestwienie. 




Budujmy świat oparty na wartościach, poprawiajmy zasady, normy, ale tak, żeby nie niszczyć drugiego człowieka. Zagrażanie życiu i nie trzymanie się zasad, mimowolne zabijanie milionów zwierząt, połączone z brutalnością tego obrzędu, na pewno nie służy polepszeniu sytuacji człowieka, czy też budowaniu jakiegoś raju. To byłoby absurdalne, by człowiek mógł, w tej obecnej perspektywie, stworzyć cokolwiek lepszego. To, co niszczy życie, nawet ukryte, stawia na egoizm i własne dążenia. 
Tak działać, nie tyle że nie można, to eliminuje starania w budowaniu normalnego ładu, a jeszcze bardziej w wejściu, tam dokąd zmierzamy. 


Fragment wywiadu z autorem książki "Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo"

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…