Przejdź do głównej zawartości

Lucyferianizm – blask zmienia się w proch

Światli ludzie zrozumieją znaczenie, nadanego temu artykułowi tytułu. Krąg tych osób jest ogromny, od wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa, po wykształconych kulturowo i literacko apologetów (obrońców wiary chrześcijańskiej i jej prawd). 
Lucyfer, strącony z Nieba, lecąc w kierunku Ziemi (zdobny w kamienie i złoto, lśniący przepychem), spalił się na proch. Zdrada Lucyfera – według mitów, nastąpiła trzeciego dnia stworzenia. Przypomnę, że według Biblii, w tym dniu została stworzona Ziemia, która wydała wszelkie rośliny zielone i drzewa. Strącenie stanowiło karę za wyniosłość, piękno, przezorność i blask. Opis z Izajasza wskazuje na kogoś, kto podbijał narody. 
Stary Testament wspomina o władcy babilońskim (satyra na króla babilońskiego), który runął pośród ziemi. W okresie późniejszym, ten znany fragment Iz 14, zaczęto utożsamiać z kimś potężnym, kogo powalono. To istota, która była równa Stwórcy, obalała królestwa, wyrzucona została z grobu, jak ścierwo. Biblia zapowiada, że złoczyńca zostanie zapomniany. Uziel w VIII wieku znikł, ostatecznie rozwiązano sprawę pamięci o tej potężnej istocie. Szybko pojawiła się interpretacja, nawiązująca do Lucyfera, którego Nowy Testament określa „szatanem”. Dowodzi to podjętej przeze mnie prawidłowości, w której „szatan” oznacza zjawisko, określając termin, a nie osobowy byt. Sprowadzanie wszystkiego do „szatana”, a nawet upewnianie jego wyznawców, że jest bytem osobowym zabiera Ziemi ostatnich sojuszników, gotowych bronić jej wobec niechybnej zagłady. 





Ogólna charakterystyka 

Lucyfer określa system wierzeń, których kult skupia się na siłach złożony ze światła, blasku i upadku. Można powiedzieć, że jest to oddanie czci siłom i duchom Ziemi. Lucyfer kojarzy się z trzecim, symbolicznym dniem stworzenia i to uprawnia do kojarzenia tego zjawiska z siłami planety, na której było wszystko, prócz żywych organizmów. Kult zakłada wyjście i przemianę tchnienia, dążącego do uzyskania siły. 
Lucyfer oznacza „niosącego światło”. Nazwa określająca szatana, utworzona na podstawie określenia z Iz 14,12. Może też oznaczać inną istotę lub, co ważne, stanowić imię w zestawieniu zjawisk określanych „szatan” – jak również wyodrębnione, osobne zjawisko, grupujące się w szeroko pojętym terminie „zła”. 
Lucyfer, a właściwie Helel ben Szachar stanowi połączenie mitu hebrajskiego z greckim i hetyckim. Upadek Lucyfera z nieboskłonu, wyglądającego jak płonąca gwiazda, ma swoje odzwierciedlenie w greckiej kosmologii. 
Factor dosiadł w pysze rydwanu swego ojca Heliosa, za to zapłacił spaleniem żywcem i upadkiem z nieba. Mit ten przeniesiony został z Babilonu, w którym rydwan z chłopcem przejeżdżał ulice miast. Symbolizowano tym przekazanie korony, a chłopiec, który zasiadał na rydwanie dosiadał tronu, potem był składany w ofierze bogini Isztar. 
Lucyfer, to także ofiara za pychę i symboliczne określenie tego, kto posiada władzę, wyrażające, że każdy, kto zechce ją przejąć spłonie lub straci życie. Inaczej – karą za zdradę i odstąpienie jest uwięzienie. Wyzwolić z tego może tylko rytuał przejścia. Inaczej duch będzie „kołatał się” w ciele, pozostając uwięziony. Przejście to przekroczenie wymiaru, dosłowne minięcie frontalnych bram, których główne filary znajdują się wśród gór. 
W rozwoju religii, zwłaszcza w jej początkach, jest to związane z kultem bogini Wenus – dumną gwiazdą, która jako ostatnia rzuca wyzwanie wschodzącemu słońcu. 
Cywilizacja zmieniała oblicze, a dawna wiara nie traciła na sile, wznosząc się ponad bezmiar ludzkich wyobrażeń, łącząc nowe ze starym. 
W Lucyferze chodzi o kult upadku i wznoszenia, uwolnienia i zmianę struktury tchnienia. Nie o dobro i zło, upadek czy wyżynę. 




Ważny rys historyczny 

Lucyfer upadł podczas trzeciego dnia stworzenia. Stwórca oddał mu pełen przepych z kamieni (krwawnik, topaz, szmaragd, diament, beryl, onyks, jaspis, szafir, karbunkuł, rubin, tarszisz), uszlachetnił go, uczynił wodzem narodów, a on próbował wznieść się na wyżynę, powyżej gwiazd – dosłownie: „Wstąpię na niebiosa: powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron. Zasiądę na Górze Obrad, na krańcach północy” (Iz 14,13). 
W prawdziwej historii stworzenia, narodów nie było podczas trzeciego dnia. Pojawił się człowiek, narody kilka tysiącleci później, wyznaczając pierwsze cywilizacje. 
W tej części Izajasza chodzi o wodza aniołów, tajemniczego Pana Zastępów. Spojrzenie na niego następuje z perspektywy istnienia całej ludzkości, tak w czasie jak i przestrzeni, a nie samego okresu dominacji Babilonu, która była wątła i ograniczała się do niewielkiego terytorium. Strażnik Stwórcy upadł, zepchnięty na samo dno otchłani (Szeol), spadając świecił, jak rozpalona na niebie pochodnia. Uważany jest za jaśniejącego Syna Jutrzenki. Związany z Górą Zgromadzenia i Saponą (tam chciał zająć tron, aby na nim zasiadać). Góra Obrad to miejsce, na którym człowiek, w trakcie Armagedonu może bronić losów całej Ziemi, przedstawiając własny ogląd spraw. Sąd i poszukiwanie sprawiedliwego człowieka poprzedza upadek ludzkości. 
Góra Sapon lub Zapon ma wysokość 1800 m n.p.m., zwana współcześnie Dżebel el Akra. Ta sama, na której rządził semicki bóg El, stając ze swoim zgromadzeniem. Hetyci określali tę górę jako Hazzi, uważali że Teszub, Taszmiszu i Isztar zauważyli olbrzyma z bazaltu, który poszukiwał ich, celem zniszczenia. Zapobiegawczo zaatakowali go i zgładzili. 
Grecy mówili o górze Kasios. Na górze dochodzi do walki: mieszkające tam dwa potwory uwięziły Zeusa, którego ratują Pan i Hermes. 
Wszystkie przywołane mity z różnych kultur, mówią o wielkich spiskach i ataku na bogów. To przeklęta góra. Stamtąd wychodzą wiatry północy. To miejsce spisku i walki z potężnym bóstwem. Góra ma znaczenie w wielu religiach, uchodzi za świętą. 





Musimy połączyć w jedno te mity 

Mamy informację dotyczącą góry Sapon: potężna, miejsce zgromadzenia aniołów, pierwotny Syjon. 
I teraz należy sprawę wytłumaczyć. 
Wiatry północy, to domena Uziela. Zgromadzenie, to inaczej wrota do innego świata, brama do domu, z którego został wygnany człowiek. Powrót – ikona zawracania i balansowania na granicy światów. Światło to energia, a kamienie to klucze. 
To furtka prowadząca do Ojca. Góra Sapon jest taką drogą, prowadzącą w tamtą stronę. Lucyfer oznacza słońce i ogień. A te przymioty należą do Uziela. Czciciele Lucyfera oddają tak naprawdę cześć Uzielowi. Ich doktryna zaczerpnięta została z religii chrześcijańskiej i nauczania ojców kościoła na temat upadłych aniołów, zła i diabłów oraz innych pokrętnych mitów. 
Kolejne kłamstwo, w obrębie jednego systemu wiary chrześcijańskiej, powoduje zatracenie się prawdziwego wymiaru spraw, które zmienione, nie wnosząc niczego nowego do poznania wszechrzeczy. 
Uziel uchodzący za „głos Stwórcy”, „Jego Prawo”, „oręż”, „równowagę”, „siłę”, „zemstę” i „wypełnienie” staje się zbędny i upada. Tak może się wydawać, gdy spojrzymy na sprawę pobieżnie, uznając na podstawie wyrywkowych tekstów, że tak było. Wówczas wszystko sprowadzimy do nazwania Syna Jutrzenki Lucyferem, uznając że: zanim nadeszli ludzie doszło do buntu. 
Nie znam rewolucji, która odbyła się za „trawę”, której na Ziemi było wówczas pełno (trzeciego dnia stworzenia – Rdz 1,12). 
Oddalono w opisie z Izajasza prawdziwy sens tych zdarzeń, które powinny zostać umiejscowione w Kanaanie. Nie pomogło zaznaczenie, że to „satyra na króla babilońskiego”, gdyż takie przekleństwo księga rzuca rozdział wcześniej. Wybrnięto z tego faktu, określając zjawisko, mianem Lucyfera. 
Lucyfer, jako idea skupia się dosłownie na ogniu i powietrzu, dwóch potężnych siłach. Ogień odzwierciedla Uziela, wiatr Astarte. Współcześni ideolodzy praktykują to, poprzez składanie ofiar z dających się oddzielić od organizmu, bez szkody dla niego, części ciała. 
Antor Szandor LaVey w Biblii Szatana określa Lucyfera, jako jednego z czterech piekielnych książąt, przypisując mu: oświecenie, powietrze, poranną gwiazdę i wschód. 





Uosobienie diabła następuje, głównie za sprawą nadania zjawisku cech osobowych.

Żadna z ksiąg Starego Testamentu nie mówi o aniołach upadłych. Takie podejście stanowi dzieło ojców kościoła, którzy przypisali Lucyferowi, Szatanowi (używam tych określeń w rozumieniu ich przez kościoły, jako byty osobowe, dlatego imiona rozpoczynam wielką literą) nowe moce.
Zjawisko Lucyfer odnosiło się do potęgi i mądrości, nawiązując do pradawnej istoty, która wywoływała na Ziemi przerażenie. Wszystkie te cechy pasują do Uziela. Średniowieczna Europa nie mogła porzucić tego faktu, a zakony misyjne szybko zrozumiały dawny mit o wielkiej potędze. Zanim zniszczono ślady i zatarto kamienie, na chwilę odżył ten, który nie miał więcej ujrzeć światła. Zagrożenie, które niesie ze sobą zjawisko Lucyfer, związane jest z kamieniami, górami i bramami. Posiadając klucz, właściwie dopasowany, „strażnik Raju” mógłby doprowadzić do sprowadzenia posiłków. Zyskując siłę, władając żywiołami poczułby się zobowiązany do obalenia rządów człowieka. 

Największym mitem tego świata jest to, że aniołów powołano wyłącznie do chronienia ludzi. Ich naczelnym zadaniem jest ochrona wszechrzeczy, zatem wszystkich istot, zawierających w sobie dusze, ożywcze tchnienia i materię, wywodzącą ich istnienie z Tronu Pana.

Lucyfer, „zjawiskowo”, zaprogramowany jest na wdrażanie prawa. Ziemia mogłaby się go przestraszyć i zachwiać w swych posadach. Nie zwalniał nikogo do domu, jeńcom nie przepuszczał. 

Tyran boskiej harmonii i ładu musiał zostać uśmiercony, aby grzeszny i słaby człowiek mógł panować bezkarnie. Pozbywając się go, ludzkość mianowała się nowym Bogiem tego świata, trwale detronizując Stwórcę.


Cielesne więzienie 

Lucyfer powstał w oparciu o naukę ojców kościoła. Prawdziwe znaczenie postaci powinno skupiać się na kwestii zgromadzenia, związanego ze sprawowanym władztwem nad: wiatrem, powietrzem, ogniem. 
Lucyfer to proces wyzwolenia i przejścia. Dążenie to przemiana, a jego wyrazem jest Prawo. 
Koncepcja dobra czy zła oraz składanie seksualnych czy fizycznych ofiar (jakichkolwiek ofiar), daleka jest od koncepcji „kołatania duszy”. Kołatanie oznacza uwięzienie w ciele człowieka, najgorszym więzieniu, pozbawiającym mocy. Kult wyzwolenia tchnienia z ciała, a nie oddawanie się ofiarom z paznokci. 
Ciało to więzienie dla anioła, forma dla człowieka. Zniewala, osłabiając materię, kryjąc wieczny dar istnienia, przywoływany z odległej płaszczyzny, zanika w tym, co nazywany normalnym wymiarem naszej egzystencji.

Żadna ofiara nie pochodzi od Stwórcy, stanowiąc nakaz jej składania. To człowiek ustanowił, że wszystko ma swoją cenę, nawet życie, gest czy powodzenie. Tym samym zapanował nad swoim jedynym Bogiem – Mamonem. Zabijając rytualnie zwierzęta pogwałcił naczelne prawo Eremu.
Tylko idiota kazałby składać sobie ofiary z życia, które uczynił. Człowiek jest miarą takiego idioty, znamy tym samym autora tej biblijnej praktyki. 




Wiara i nadzieja 

Każda wiara niesie prostemu człowiekowi nadzieję na poprawę jego losu. Religia, w doktrynie i obrzędowości, tworzona jest na kilku płaszczyznach, najczęściej dwóch. W pierwszej kultywuje się wyobrażenia mistyczne, oparte na dawnych systemach, których pozostałość stanowią: magia, uczłowieczenie sacrum, śmierć i przejście. Tu, za wykorzystaniem rekwizytów oraz ogólnych, prostych obrazowo pojęć, skupia się uwagę człowieka, który bez refleksji zamierza funkcjonować w świecie, opierając się na bajkowym micie współudziału. Akt religijnego zgromadzenia wypełnia dawną rolę działania wspólnoty i zgromadzenia, tyle że zamiast możliwości współdecydowania otrzymuje się iluzję, prowadzącą do zaspokojenia potrzeby grupowej. 
Drugą płaszczyznę stanowią rzeczywiste dążenia, objawiające się poszukiwaniem prawdy i monopolizowaniem wpływów. 
Religie dążą do zachowania korzyści, głównie poprzez cichą eliminację szkodliwych i niekontrolowanych wyobrażeń. 

Przykład:

Jezus musiał zostać wyeliminowany, gdyż naruszał fundamentalne prawa kapłanów do interpretacji pism, ujawniając pospólstwu ich znaczenie. 


Współcześnie, prorocy stają się satanistami, gdyż w obrębie normalnej doktryny nie mogą głosić przekazu, a w najgorszym przypadku, w niewyjaśnionych okolicznościach, nieznani nikomu, odchodzą z tego świata.

Dla zapewnienia tej prawidłowości, kościół katolicki tworzył święte zgromadzenia: templariuszy, jezuitów, Opus Dei. Wszystkie cechowała ideologia ślepego posłuszeństwa papieżowi, noszącemu tytuł zarezerwowany dla Stwórcy. Ich rolę ukazuje znaczenie słowa jezuita, określające człowieka przebiegłego lub obłudnego. 
Procesy te możemy odnieść do Lucyfera, aby zrozumieć iż prawda nie polega na bałwochwalczym rytuale, ale doskonaleniu się w panowaniu nad materią. Elementy ludzkiej ofiary z usuwanych części ludzkiego ciała, niezagrażające istocie życia, nie stanowią elementu fetyszu, ale łącznik w poznaniu tchnienia. W ten sposób dostarczany jest zastępczy suplement. 
Wzmocnienie następuje poprzez elementarne połączenie i poznanie. Na pierwszej płaszczyźnie będzie to paznokieć i włos, na drugiej substancja zawierająca ożywcze tchnienie. 




Lucyfer zamknięty na Ziemi

Faktem jest, co należy za mitami powtórzyć, że doszło do wojny i ktoś przybył. Pozostaje w zamknięciu, pozbawiony swej siły.  
Zwróćmy uwagę na konstrukcję słów i ich znaczenia. Światło – to jasność. Blask – to lśnienie, ale też ogień i płomień. Upadek – to symbol zawalonego planu, pogrzebanej idei. Na tych znaczeniach, odczytanych właściwie, mogę oprzeć tezę, że chodzi o Uziela, a nie istotę demoniczną, która pojawia się, insynuując wiarę człowieka w demony. 
Odrzucono ideę, w której Niebo upadło. Nie przyjęto do wiadomości faktu, że Stwórca poniósł klęskę, na skutek ważnych zdarzeń, mających faktyczne miejsce. Mimo, iż dowodem najznamienitszym będzie zawsze to, czego nikt nie podważy. 

Człowiek złamał wszelkie normy i zasady. Ogłosił się nowym Bogiem, a świat przez niego zarządzany, nie jest oparty na Prawie Stwórcy, ale na upadku samego człowieka.

Możliwe jest tu tylko rozsądzenie, które dowodzi człowiek za pośrednictwem swej ciemnej wiary, uporczywie powtarzanej i bezkrytycznie przyjętej. 
Lucyfer, jako postać nigdy nie istniał. Stanowi powiązanie z Jutrzenką (hebr. Helel ben Szachar), nawiązuje w tym do wiary babilońskiej i greckiej. 
Mówiąc o współczesnym lucyferianizmie, oddajemy się praktyce zabobonnej, rodem ze średniowiecza, w której człowiek ze strachu przed Stwórcą poddaje się władaniu diabła, w najpaskudniejszym ludzkim wydaniu, ukazując swoją słabą powłokę. Wszystko to nie ma się, w żaden sposób, ni jak do prawdziwej postaci. Dla tych, którzy zaplanowali takie działanie, powstanie nowej religii, na gruncie źle pojętego Lucyfera, to komplikacja powstała wokół faktów i prawd, wytwarzająca kolejne fakty i prawdy, prowadzące do zaciemnienia właściwego obrazu. 

Nieważne, w co ludzie wierzą, istotne jest to, że oddala to ich nieskończenie od właściwego zrozumienia przesłania, pozwala na panowanie nad zniewolonymi masami. Odbywa się to w poczuciu bezpieczeństwa, a wręcz pewności, że za wszelkie kłamstwa nie spotka żadna kara, wobec bezsilności Nieba. Upewniwszy się w tej słabości, ludzie rozpoczęli Nową Erę, w oddaleniu od Stwórcy, detronizując głównego Pana Zastępów, uznali upadek za koniec. Przestroga z Izajasza ugruntowuje w przekonaniu, że przerażał ten, który upadł, ale jest tak słaby i marny, że nawet jego nadejście – nikt w to nie wątpi, zakończy się klęską, z której zwycięski człowiek wyjdzie cało.
Perspektywa, w której ludzie mogliby się porozumieć, co do podziału władzy we wszechrzeczy, nikomu nie przyszła do głowy. Samo rozważanie tego jest już absurdalne, a umysł zaprzecza wszystkiemu, co mogłoby się z tym kojarzyć. Tak rozpoznaje się mechanizm działania programowania, po którego obserwacji można stwierdzić, że zniewolony, ludzki umysł zawodzi. 



Postscriptum

Starałem się wskazać, że nie tego anioła czczą wyznawcy rzekomego Lucyfera. Na fałszywym założeniu nie można zbudować kultu i osiągnąć zamierzonego efektu. Katolicyzm i chrześcijaństwo również doprowadziły do wielu zmian. Stąd upragniony efekt końcowy nie nadchodzi, jakby wszyscy się tego spodziewali. 


Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Co złego zrobiła koza?

Zastanawiam się: komu, co złego uczyniła koza (lub kozioł), że przypisano temu zwierzęciu całe zło, nazywając diabłem.  Dosłownie i w przenośni nie rozumiem tego zjawiska, "skozowacienia satanizmu". 
Fascynacja satanizmem też jest dla mnie niezrozumiała u większości ludzi, którzy nie rozumiejąc natury spraw, mówią o tym, jakby służyło to ich własnemu interesowi.  Satanizm kojarzy się większości (nawet wyznawcom) z możliwością "dokopania wrogowi" (stąd stałe pojęcie wroga u pseudosatanistów), z użyciem sił nadnaturalnych. W takim kontekście zastanawia mnie, czemu w kraju, w którym żyje nie jest to nadal doktryna oficjalna? (Zupełnie bez obrazy. W Polsce ludzie lubują się w dowalaniu innym).  Jeśli czytam, że "ktoś ma zapłacić, za to że ja płacę" albo że "umrze, bo mnie nie pokochał", to myślę sobie że doktryna zła ewoluowała w kierunku zmarszczenia.  Wytłumaczeniem zmarszczenia jest zwyrodnienie pięknej formy. Tyle i aż tyle w kwestii znaczenia pojęci…

Drzewo dające wieczność

Charakterystyka na podstawie starotestamentowego wyobrażenia
Z drzewem spotykamy się w Księdze Rodzaju, przy opisie Ogrodu Eden, który Pan umiejscowił na wschodzie, a następnie umieścił w nim człowieka. Człowiek ten był ulepiony z prochu ziemi, a w jego nozdrza tchnięto życie.
[...] „Na rozkaz Pana wyrosły z gleby wszelkie drzewa mile z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła"[...] (Rdz 2, 9-10). Opowieść o Edenie, drzewie życia, poznania dobra i zła oraz Adamie i Ewie zna wielu ludzi na świecie. Przez jednych traktowana jest jako przypowieść, dla innych stanowi inspirację, a jeszcze inni dopatrują się w niej symboliki, dla spraw, które nigdy nie mogły mieć miejsca. Opowiedzieć początki człowieka, to znaleźć klucz do dziejów tego rodzaju, poznać powód konfliktu pomiędzy człowiekiem, a aniołami oraz w pełni zrozumieć drogę, którą przebyliśmy do tego  świata. Pod tym pozorem istnieje coś większego, źródło wieczności i poznani…

Łodyga przeciwieństw – Kto jest szatanem?

Anton Szandor LaVey napisał nieszkodliwą książkę w wymowie, z zupełnie innym ujęciem niż sądzą ludzie. Jeszcze nie napisałem recenzji Biblii Szatana, choć tę księgę czytałem ogromną ilość razy. Powszechne przekonanie o dziełach jej Autora wynika z niewiedzy oraz błędnie utrwalonego poglądu dotyczącego ludzi. LaVey, ostatni prorok Ziemi, wyjaśnił że kłamstwo było wrogiem wolności, pozbawiając osobistą naturę człowieka wszelkiej zdolności radzenia sobie z życiem. Mówił, że trzeba zniszczyć kłamstwo. I nie chodziło mu o plucie na hostię czy przeklinanie wrogów – to byłoby zbyt proste, tworząc kolejne kłamstwo. Perfidnej manipulacji dokonano, dając ludziom księgi, w których prawa zostały zapisane, a częściowo zmienione. Nie mieli czasu i odwagi dokonać całkowitego zakrycia, okazało się że brak pomysłu nie przeszkodził w tworzeniu zaprzeczeń. Zbudowali na tym kościoły, a ludzkość trzymając w ręku Biblię, wierzy tępo w słowa beznamiętnego, barbarzyńskiego kaznodziei, który nawet resztki tego…