Przejdź do głównej zawartości

Nowe i nieoznakowane życie

Ustosunkowuje się do opinii dotyczących zmiany nazwiska i imienia przez LaVeya. Tworzone na ten temat prace, korzystające z osobistych przesłanek, podyktowanych praktyką życiową albo te wsparte na narzędziach religioznawczych, nie do końca przemawiają do mojej wrażliwości. Quasi tezy i lubrykacje słowne nie docierają do mnie, pozostałem wierny słowom ludzi, którzy zapisali je w swoich pracach, zdobiąc dzieje cywilizacji ludzkiej. 
Dzięki temu powstały wspaniałe księgi i literatura zapewniająca doznania na najwyższym poziomie. Różnorodność form i środków wyrazu powoduje, że człowiek rozumny, szukając doznań, nigdy nie pozostanie z niczym, mogąc sięgać tam, gdzie wzrok nie sięga. 







Antor Szandor LaVey, nowe i nieoznakowane życie 

Imię wyznacza człowieka. Tylko tyle w temacie mitu założycielskiego Church of Satan, promowanego przez LaVeya. Pominę kwestie związane z prawdą i nieprawdą, na temat jego życia z dwóch powodów. 
Pierwszy – nie chcę się opierać na zapisach byłych członków Kościoła. Drugi – nie chcę się opierać na stwierdzeniach dzieci LaVeya.  
Życie twórcy Biblii Szatana określam, jako nieoznakowane, pozostawiam w milczeniu, aby nie ograniczać się w ocenie pozostawionego do moich czasu materiału. 
Zasada jest taka, że w społeczeństwie opieramy się niejednokrotnie na pobocznych wątkach, często też chcąc sobie coś przypisać i udowodnić, gdy tylko mamy sposobność, zaczynamy bazować jak pasożyt na dziele, do którego powstania się nie przysłużyliśmy. To klasyczna walka o wpływy, rozdawanie prerogatyw i ważność danej tezy, głoszonej przez poszczególnych ludzi. 
I analogia: skupiamy się na Jozuem, a nie zastanawiamy nad losem Kanaanu, zgładzonego z powierzchni ziemi. Nie myślimy o bogactwie i dorobku Egiptu, Babilonu, tylko dostrzegamy w tym źródło podłości. Stereotyp daje zrozumienie, tylko wówczas, gdy zachodzi proces niszczenia jednych tendencji przez drugie. LaVey sam napisał, że ludzie, gdy zwyciężają ścierają innych z powierzchni, degradując i umniejszając ich działaniu, sami siebie uznając za wielkich i jedynie przeznaczonych do niesienia posłannictwa. Przegrani stają się wrogami, którymi częstokroć kierowały niskie pobudki. 
W tym nie chodzi o posłannictwo, ale o przekaz i dawne prawo. 
Nie interesuje mnie, co mówił, aby zwrócić na siebie uwagę LaVey. Badam treść i przesłanie, a narrację wolę prowadzić w oparciu o źródło, nie wspierając się tendencją do budowania jej wokół legendy czy wielkiej postaci historycznej. Taka narracja nie służy rozwojowi i bywa pokrętna. Oszczędzając sobie tego zjawiska, dopełnię jedynie pierwszą tezę.  
Zmiana imienia, to symbol przejścia i porzucenia właściwej, naznaczonej przy narodzinach osoby. Imię zmienia ktoś, kto jest pewny własnego tchnienia, które zostało źle określone. Pseudonim cieszy się uznaniem wśród wielu twórców, a artyzm wymaga czasem ubarwienia. Przestrzeń nie może pozostać szara, a życie nie znosi ujednoliceń. 

„Życie jest wielkim zaspokojeniem – śmierć wielką wstrzemięźliwością. Dlatego wykorzystaj życie – TU i TERAZ! Nie istnieją niebiosa pełne chwały i piekło, w którym smażą się grzesznicy”.



Dlaczego szatan ma Biblię?

Doskonalszego cytatu nie ma. Pochodzi z Biblii Szatana, tekstu spisanego na „Łodydze Oportunisty”.  
Wyobraźmy sobie fakt, iż LaVey nazwał własne dzieło takim tytułem, który ja zbudowałem ze znaczenia słów Biblia Szatana (lub jak kto woli, w oparciu o nie). Wówczas te słowa można byłoby odczytać jako wartościowe. Droga LaVeya była ciekawa, znalazł sposób na komunikat docierający do świata. Ukazał człowiekowi stare prawa, mówiąc że to Kościół Szatana. Zgromadzenie oportunistów i przeciwników odegrało własną rolę, szukając odpowiedzi na zebranie się ludzi wokół idei Prawa. 
Powrót do Seta, którego dokonali następcy, oznaczał zmianę kierunku. Nie wystarczył im nowy ideał, oparty na Prawie. 
Set, biblijny i egipski, to jedna postać tego samego tworu, tak realnego i nieodgadnionego. Wątek ten, potraktowany w Biblii pobieżnie dotyczył istoty silnej, ludzkiej i pierwotnej. Zapragnęła władzy.
Set znalazł dojście do Eremu, z którego mógł czerpać siłę. Postawił na potężnego człowieka, zyskując nieprzypisaną dotąd żadnemu człowiekowi potęgę. Przeciwstawił ją strażnikom, wiecznym wędrowcom, z którymi był w stanie toczyć walkę o przetrwanie. 
Został powstrzymany, ale jego panowanie trwale zapamiętano, jako wyraz siły człowieka, zdolnego do wielu czynów, w tym gotowego do obalenia ustalonego porządku, niepodległego pozorom i kalectwu codziennego życia, poddanego ograniczeniom. 
Szatan to określenie, stanowiące odpowiednik większego pojęcia, nacechowanego charakterem zjawiska, a nie osobowy byt. Set, to realne imię, oznaczające istotę, która stała się bogiem. 




LaVey stworzył system właściwy

Wykazał, że życie stanowi największy dar dla człowieka, a śmierć zatrzymuje wszystko i na nowo pozwala się mu urzeczywistnić.  
Mówił: „wykorzystaj życie”. Czyż to nie kolejne piękne i mądre słowa. Poucza nas do tego, abyśmy cieszyli się tym, co mamy. Widział w człowieku dobro. LaVey kochał człowieka, bardziej od piszących o konieczności ścigania czarownic i niszczeniu heretyków. 

Śmierć to nie koniec. To początek nowej drogi, poprzedzona wstrzemięźliwością aktu śmierci, a więc przejście. 

Niebo nie jest pełne chwały

Zżera je wojna i nienawiść. Walka toczy się od tysięcy lat. Krew braci przelewa światy. Wojna w niebie, o nie fikcja, ale pewien porządek, o którym zacząłem myśleć lata temu. Efektem przemyśleń stała się książka Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo, traktująca o całości filozofii oraz myślenia dotyczącego tego tematu. Nie starałem się spoglądać przez pryzmat jednej konkretnej religii. 

Uświadomiłem sobie, że ludzkość to jeden, wielki pogląd, w którym wystąpiły rozbieżności. Chcąc zrozumieć konsekwencje widoczne w moich czasach, musiałem tak spojrzeć na sprawy.

Życie to dar, ale także pole wielkiej nostalgii i chaosu. Ludziom wydaje się, że niebo to chmurki. Spłycono wizję i odebrano człowiekowi wiedzę, aby nigdy nie mógł zrozumieć. Życie ma być bezproduktywne i nie pozostawiać śladów do przemyśleń. 





Kończę optymistycznie, przepowiednią 

Tu potrzebna jest mądrość,
liczba człowieka.
Kto ma uszy niech słyszy,
kto oczy widzi.
A kto czuje smak:
źdźbła, gałęzi i winorośli.

Dostatek z Edenu.
Gorejące źródło zamknięte, 
poznacie klucz, w języku Eremity.

Dojrzycie mnie,
dałem miarę rękojmi,
ja, ostatni z upadłych,
ocalały z mego stada.

Porzuciłem miasta,
by osiąść na skraju świata.
W chaosie, u kresu kresów.
Czasu mam niewiele, 
życie człowieka trwa chwilę. 

Postscriptum

Lubuję się w prostej formie przekazu. Przepowiednie, stylizacje – to moje środki wyrazu. Łączą to z prozą. 
W każdym ze zjawisk poszukuję pozytywów i prawdy. Temat, który podejmuje stanowi moje zainteresowanie zawodowe. 




Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…