Przejdź do głównej zawartości

Łodyga przeciwieństw – Kto jest szatanem?

Anton Szandor LaVey napisał nieszkodliwą książkę w wymowie, z zupełnie innym ujęciem niż sądzą ludzie. Jeszcze nie napisałem recenzji Biblii Szatana, choć tę księgę czytałem ogromną ilość razy. Powszechne przekonanie o dziełach jej Autora wynika z niewiedzy oraz błędnie utrwalonego poglądu dotyczącego ludzi.
LaVey, ostatni prorok Ziemi, wyjaśnił że kłamstwo było wrogiem wolności, pozbawiając osobistą naturę człowieka wszelkiej zdolności radzenia sobie z życiem. Mówił, że trzeba zniszczyć kłamstwo. I nie chodziło mu o plucie na hostię czy przeklinanie wrogów – to byłoby zbyt proste, tworząc kolejne kłamstwo. Perfidnej manipulacji dokonano, dając ludziom księgi, w których prawa zostały zapisane, a częściowo zmienione. Nie mieli czasu i odwagi dokonać całkowitego zakrycia, okazało się że brak pomysłu nie przeszkodził w tworzeniu zaprzeczeń. Zbudowali na tym kościoły, a ludzkość trzymając w ręku Biblię, wierzy tępo w słowa beznamiętnego, barbarzyńskiego kaznodziei, który nawet resztki tego, co pozostało w Księdze zakłamuje. 
To się nazywa dopiero zbiorowa amnezja, ale z tym walczył Antor Szandor LaVey, którego nauki i spostrzeżenia wyjaśniam w mojej pracy historycznej, uznając je za godne takich mistrzów jak Leonardo da Vinci i Michael de Nostre Dame. 




Niekończące się spory 

W rozważaniach codziennych nie można wyjść poza ramy podstaw. Ludzie sprzeczają się o to, czy Maria miała dzieci oraz czy Jezus rzeczywiście czynił cuda? Czy to stanowi podstawę? Zapewne dla wielu okaże się to ważne. W rozważaniach o LaVeyu ludzie popełniają sporo błędów i nie chcą zrozumieć faktów. Poza tym spór idzie o doktrynę, walczących o wpływy i władze odłamów chrześcijaństwa, które oddaliły ludzkości od poznania prawdziwej natury spraw. Ma to przełożenie na filozofię, naukę oraz życie codzienne.
Nie dziwi fakt, że Biblia Szatana została źle zrozumiana, gdy weźmiemy pod rozwagę Biblię i Koran, których zasady są zupełnie inaczej zinterpretowane we współczesnym świecie od treści, które przekazują. 
W tym oddaleniu powstał swoisty kulturowy bastion, oparty na tym, czego nie było. Jest to przyrównywane do snu. Tym samym zestawieniem, stosując nieco inne odniesienie, posłużył się Anton Szandor LaVey, którego słowa i myślenie było mi dane poznać i zrozumieć.
Autor Biblii Szatana, pomijając kwestie rytualne i odniesienie się do natury przeciwieństwa, jako wewnętrznego boga każdego człowieka, stworzył pierwszą tak chodliwą księgę o człowieku i jego mocy.
Uważam, że LaVey był ostatnim z proroków, który powiedział ludziom prosto: Czytaj i poznaj prawa! 
LaVey uznał, że jego dzieło stanowi rodzaj oburzenia wobec zakłamanej rzeczywistości, która zamiast prawdziwych praw spisała Prawa Dżungli w ich najpodlejszym znaczeniu. Iluzoryczny diabeł, bo nie wierzę, aby LaVey rozumiał tę postać dosłownie, nie mógł się wypowiedzieć. Przez cały okres historii człowieka dyskusję podejmowali kapłani różnej maści, mówiąc w imieniu demona. Czyż to nie dziwne? Kapłani danego bóstwa przemawiają w jego imieniu. Komu służą rozliczne kościoły, mówiące tak ponętnie o czynach diabła? 
Logika tego myślenia LaVeya jest niepodważalna i przekazywana prosto. Liczę się z tym, że Autor dysponował potężną wiedzą z zakresu historii religii, ale uprościł przekaz, wzbogacając go zrozumiałymi dla ogółu skojarzeniami. 
Nie spotkałem się także z recenzją tego dzieła, która oddawałaby prawdziwość przekazu LaVeya.  Interpretacja mądrej myśli wymaga wiedzy, a sami sataniści, często odrzucając judaizm, chrześcijaństwo, islam i inne religie, zastawiają na siebie pułapkę, przez co nie mogą właściwie odczytać przesłania. 

Czytanie LaVeya wymaga wiedzy o człowieku, gdyż on sam wykazał to, że kodeksy moralne są nic niewartymi posągami, stanowiącymi wytwór ludzkich rąk, a każda epoka wynosi do władzy nowych ludzi, których głównym celem jest osiąganie materialnego sukcesu oraz zawłaszczanie rzeczywistości. Od narodzin, aż po grób, człowiek kocha wygodę, jeżeli może przy tym manipulować masami, używa do tego religii, grzebiąc dawne prawa i źródła, do których LaVey próbował powrócić. 




Tak właśnie! 

Człowiek dysponuje mocą. Jest szybki, silny i zdecydowanie zdolny do większych działań, niż się powszechnie uważa. Posłużmy się przykładem.

Ludzie tworzą muzykę.

Co czynią? Szukają wyjątkowego brzmienia i próbują wprowadzić wibracje? 
– Nie! 
Idą w kierunku wizualnego wywołania zachwytu, wprowadzają rytm, uchodzący za powszechnie przyswajalny, no i tak powstają szlagiery. 
Czy to najlepsze, z tego co się tworzy? 
– Rzecz jasna, że nie. 

Ludzkość nie bierze najlepszego, bo za tym postępowałyby rozwój i zmiana, a ten świat obawia się zmian i rozwoju. Program zabrania przyjmowania mądrości. Wszyscy wybitni ludzie stali się sławni, dopiero po śmierci, kiedy dokonano ocenzurowania ich dzieł.  
Ludzkość woli spokój, trwanie i sen. A to, co zakłóca sen, musi zostać odrzucone i staje się domeną nielicznych.  Wielu wydaje się, że mają na coś wpływ, a to co wokół staje się przez nich kontrolowane. Nic bardziej mylnego, to pozór. LaVey mówi, aby zdecydowanie odrzucać pozory, wytworzone przez kłamstwo i obłudę. Przez całe swe dzieło nawołuje do powrotu, stwierdza że Stwórca istnieje, ale Jego pojmowanie jest ciężkie i każdy powinien spróbować sam Go odnaleźć. Powód, może nieco prozaiczny, ale jakże mądry – człowiek stwarzał bogów, nie widząc w Stwórcy równoważonego czynnika natury, którego zabrakło na Ziemi. Osobiście podoba mi się twierdzenie dotyczące Ziemi, nazywa planetę „kulką brudu, na której się znajdujemy”. To prowadzi mnie do wniosku, że właściwie zrozumiał układ zależności, analizując istnienie od strony wszechrzeczy. Gani śmierć ponoszoną w imię „woli Bożej” – jakkolwiek to nieznane coś można określić, która zdecydowała o mordzie ludzi, dzieci i zwierząt. 





Zasadnicze pytanie: Która księga mówi o tym, aby nie zabijać zwierząt?

Znacie? Pewnie nie. Ułatwię odpowiedź: Biblia w początkach Księgi Rodzaju, mniej więcej do rozdziału 6 zabrania tego rodzaju praktyk. W dalszych częściach określa je „wolą Bożą”. Nie dziwi fakt, że LaVey starał się promować stare, niezbywalne prawo, które człowiek porzucił, a jednocześnie nie traktował religii poważnie. Z tymi, którzy łamią zasady Stwórcy się nie dyskutuje. 

Zdziwieni? Wczytajcie się w przekaz Antora Szandora LaVeya. 

Sataniści (oczywiście ci światlejsi, a nie dzieci bawiące się symboliką), doszli do przekonania, że satanizm jest przeciwieństwem tego, co ogranicza człowieka, stąd postarali się ukazać świat takim, by możliwa była w nim samoistna zmiana. Porzucili dawne prawo, sięgające czasów, w których Ziemią rządzili potężni aniołowie. 

LaVey oparł dzieło, którego kwintesencją są jego myśli, m.in. wyrażone w Biblii Szatana, na zasadzie kontrastowania rzeczywistości na jej dwubiegunowych płaszczyznach. Pierwsza służy dogmatowi i ceremonii, druga rozumowi. Człowiek widzący dostrzega prawdziwość przekazu, szukając w nim prawdy. Głupiec znajdzie świeczkę, sztylet i rogi, aby obnażyć się w kolejnym posłaniu ludzkości: wierze. 
Mądrość oprze się na poznaniu prawdziwego człowieka, silnego, pozbawionego swej mocy, przebywającego na marnej planecie, z dala od właściwego domu. To pokazuje, jak marny i zależny od wyzwolenia jest człowiek, co z kolei nie jest do zaakceptowania dla systemów religijnych, stwarzających obietnicę wielkości. 
I co z tego, że odebrano ludziom mądrość i wolną wolę. Istotą staje się to, że wywyższyły się określone grupy, hamując rozwój.
Obudzić się, poprzez durny dogmat, to rzadkość. Przejrzeć na oczy, czyniąc właściwy rytuał, to ujrzeć realny obraz siebie. W końcu jesteśmy bogami – to powiedział LaVey. 




Łodyga Przeciwieństw 

Spróbujmy sobie przetłumaczyć znaczenie Biblii Szatana – Łodyga Przeciwieństw. 
– Czyż w tej nazwie jest coś złego? 
– Czy zanegowano Stwórcę? 
– Nie!  
Ukazano inny rodzaj drogi. Człowiek otrzymał nowy impuls do zmiany. Może przyjąć nowe rozwiązania lub trwać. Każdy decyduje o sobie. 

– Czy nie jesteśmy wielcy? 
On powiedział: O Wielcy ludzie!
– Czy chcecie być marni? Dziś i zawsze, marni! Odpowiedzcie! Dzieci Adama!

Na Sądzie będziecie wymowni, lecz teraz w czynach i słowach, bawiąc się Ziemią, daliście się zwieść mniejszości. Staliście się jak szarańcza, która wyrusza na żer ciała, zapominając o karmie ducha. Sterują wami niszczyciele dawnego świata. Upaśli człowieka złem, by upadł w chwili próby.
Chcecie pomiatania, życia w fałszu, beznamiętnym oszukiwaniu siebie i najbliższych? Usiądźcie i pomyślcie. Dojrzyjcie, ile fałszu i bezprawia zgromadziło się wokół. To niszczy. 

Prawo, wyznacza powody 

Człowiek nie zabija bez powodu i nie kaleczy. Nie sądzi i nie każe innym cierpieć. Ziemia należy się wszystkim. To powiedział LaVey. Czy był przez to potworem?
Jesteście darem świata, dzieci Adama, powłoki ziemi!

Ludziom narzuca się marność

LaVey wskazał zagrożenia oraz uznał, co ogranicza człowieka. Głosił to, co obecnie większość mądrych serwisów na YouTube, a mianowicie wolność jednostki i jej nieskrępowanie tym, co się jej powszechnie narzuca. Z tym wyjątkiem, że on wiedział, o czym mówi. 
Ocena powierzchowna danego faktu jest zgubna i prowadzi do stwierdzeń, które działają uwsteczniająco. Wymowa LaVeya jest zupełnie czymś przeciwnym: Zło – czyli człowiek ma postać najbardziej szczerą z możliwych, najpiękniejszą i niespodziewaną. Imaginacja, iluzja i sztuczność zniszczyły wewnętrzną moc człowieczego ducha. Uśpili potęgę!
Prawdziwe zło, którym określamy LaVeya ma dla wielu postać pentagramu, symboli hebrajskiego alfabetu, kółek, czerni i kielichów. Zło, które się nazywa złem; złem nie jest. To próba ukazania ludziom drogi, wskazanie celu, w ukrytym nonsensie tego, co przyjmują.




Kto jest szatanem? 

Nie można absorbować wszystkich leków, bez postępowania kolejnych faz choroby. Podobnie rzecz ma się z prawdą i poznaniem. Człowiek musi odbierać na odpowiednich falach. Współczesny niewolnik systemu, służalczy i wymalowany, któremu wydaje się, że jest wielki nazywa złem szatana.

– Cóż?

Szatan to przeciwnik. Ludzie dawniej byli przeciwnikami niesprawiedliwości. Ten szatan, to pojęcie ogólne odnoszące się do tych, którzy nie zgodzili się na łamanie praw, krzywdy i cierpienie – lista jest długa. 

– Kto jest szatanem?   

Zadajcie sobie to pytanie i posłuchajcie własnych myśli. Zaprogramowano was, abyście bali się myśleć. 
Nazwę już to po imieniu: szatan to myślenie. Istota programowania polegała na stworzeniu pojęcia, które w XVI wieku zamieniono na byt osobowy. Pierwszych testów podjęto się w zamierzchłej przeszłości, około II w. n.e., kiedy stało się pewne, że wrota nie działają lub zostały trwale zamknięte. 
Wracamy do Księgi Razjela, którą dano ludziom. To raczej Księga Życia (powierzchownie wspomina Apokalipsa), ale ludzkości wersja z Razjelem jest bliższa. 
Mnie interesuje mądrość, głupców zwalniam z rozważań. Wątpiącym polecam biblijną Księgę Przysłów.

Zapowiedź 

LaVey uważał, że liczbą szatana jest dziewiątka. Wiek Ognia wyznaczył utworzenie kościoła szatana. 
W 1984 roku noworodek uczy się chodzić, stawia swoje pierwsze kroki. Do 2002 roku będzie dojrzały. W końcu ma zapanować. 
Kogo przewidział i po co to zrobił? 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…