Przejdź do głównej zawartości

Początek "trylogii aniołów"

To na pewno nie jest książka zwyczajna, to początek serii, otwierający cykl Przemilczeć Armagedon. Dziedzictwo, o wyraźniejszym tytule Pierwsza wojna w niebie, miała dwie odsłony; pierwszą w 2014r., a drugą w 2015r. Ja osobiście wiem, że te odsłony nie były pełne, a w tej książce dla mnie osobiście czegoś zabrakło. 




To niewątpliwie jest porażka wydać książkę dwukrotnie, a później ją zmieniać. Przyznaję się do tego, ale bym był głupcem, gdybym nie słuchał, nadal parł do przodu, stawiając na popełnione błędy. Były to, o ile pamiętam niewielkie nakłady, stąd dobrze się stało, że ta promocja nie była tak wielka. Ten eksperyment się powiódł, dotarły do mnie uwagi oraz przemyślałem sprawę dotyczącą pierwotnego tekstu. 
Zbyt wiele odebrałem tej książce, obawiając się pisać to, co myślę. Nie był to też dobry czas dla mnie. Poprawiłem się i wracam, z czymś czego na rynku nie ma. Ona już kiedyś była wyjątkowa, ale zabrakło jej drobnej edycji. To był eksperyment. Poza tym Biblia też powstawała przez wieki, ja miałem zaledwie kilka miesięcy, aby skończyć książkę, traktującą zresztą o sprawach trudnych. Zbyt duży pośpiech mi nie służył. Z tego, co Czytelnikowi tym razem oddaje jestem dumny. Bogaty aparat krytyczny, przypisy oraz fabuła, połączona z akcją, tworzą coś nieprzyzwoicie dobrego. 
To jest epika, ale są też elementy liryczne. Zawarłem tam wiele ciekawych form wyrazu, możliwych dla literatury… i myślę, że bogactwo, nie tylko treści literackiej, ale także wyjaśnienia różnych trudnych pojęć zawarte w przypisach, urozmaicają tę książkę.  



Okładka wydania II.

Starałem się zebrać całą możliwą wiedzę, aby odpowiedzieć na wiele nurtujących mnie pytań. Okazją do tego stała się historia Uziela i Racheli, którą wymazano dość dawno, zakazując o niej jakiejkolwiek pamięci. Zwracam im wolność, pisząc o nich. 
Po prawie czterech tysiącleciach są wolni. Uff! To można wreszcie tak ująć, bez żadnego wstydu i ujmy. 
Zabrzmiało przednio, ale tak jest. Chciałem, aby kochankowie ożyli na kartach mojej powieści. Umożliwiłem także poznanie aniołów. Tu znajdują się ich dokładne historie, sytuacje oraz emocje, które im towarzyszą. To więcej, niż można przeczytać gdziekolwiek indziej. Z tego jestem dumny, nawet mocno. Rzucić nowe światło na tak rozpoznawalny temat, czyniąc to dodatkowo w powieści, to nie powiem, było wyzwanie. Ukazałem ich inaczej, niż ktokolwiek wcześniej. 
Uczyniłem to, bo już czas pisać o rzeczywistości tak, jak ona wygląda, a nie pod publikę i na potrzeby komercji. 
Poza tym Beliar nie zasłużył sobie na takie traktowanie. Całe zło przypisano jemu. Usprawiedliwiono człowieka, kosztem obrzucenia błotem istoty, która niczemu nie stała się winna. Dlaczego? Ze zwykłej zemsty. Beliar przekonał się, że „eksperyment człowiek” nie ma szans powodzenia i należy zakończyć istnienie ludzi, gładząc w niwecz zniekształcone tchnienie. Innym powodem jest to, że właśnie Beliar pomagał w tworzeniu człowieka, to on odebrał ludziom miasto Aldae-ika i wygnał na Ziemię. 
Ludzkość przebywa w tym więzieniu, właśnie dzięki jemu i Uzielowi. Gdyby Erem był otwarty, nigdy żaden z aniołów nie pozwoliłby na to, żeby „naród wybrany” został skrzywdzony. 
Muszę to zasadniczo poprawić, żaden „naród wybrany”, bo Stwórca nikogo nie różnicuje. Można to bardziej uzasadnić, głównie za sprawą tego, że przymierza nie obowiązywały, a wszyscy ludzie są jednakowi, różnicowanie to nonsens, służący wywyższeniu się, jakieś zakompleksionej grupy. Podstawowa dyrektywa brzmiała – bronić i chronić za wszelką cenę – tak mówił Pan. To był pewien okres na to, ja nie widzę powodu dla dalszego utrzymywania przymierza, choć ono długo wiązało w skutkach. Ja to wyjaśniam, ale to proces skomplikowany, z którym trzeba się zapoznać. Stąd zapraszam do lektury. 
Nie ma dziś na suchej ziemi stopy istot, w których istnienie wierzą ludzie, stąd jest jak jest. Całość wymaga wyjaśnienia i zrozumienia przyczyn, dlatego powstała ta książka. 


Okładka wydania III.



Fragment wywiadu z autorem książki "Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo"

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Co złego zrobiła koza?

Zastanawiam się: komu, co złego uczyniła koza (lub kozioł), że przypisano temu zwierzęciu całe zło, nazywając diabłem.  Dosłownie i w przenośni nie rozumiem tego zjawiska, "skozowacienia satanizmu". 
Fascynacja satanizmem też jest dla mnie niezrozumiała u większości ludzi, którzy nie rozumiejąc natury spraw, mówią o tym, jakby służyło to ich własnemu interesowi.  Satanizm kojarzy się większości (nawet wyznawcom) z możliwością "dokopania wrogowi" (stąd stałe pojęcie wroga u pseudosatanistów), z użyciem sił nadnaturalnych. W takim kontekście zastanawia mnie, czemu w kraju, w którym żyje nie jest to nadal doktryna oficjalna? (Zupełnie bez obrazy. W Polsce ludzie lubują się w dowalaniu innym).  Jeśli czytam, że "ktoś ma zapłacić, za to że ja płacę" albo że "umrze, bo mnie nie pokochał", to myślę sobie że doktryna zła ewoluowała w kierunku zmarszczenia.  Wytłumaczeniem zmarszczenia jest zwyrodnienie pięknej formy. Tyle i aż tyle w kwestii znaczenia pojęci…

Lucyferianizm – blask zmienia się w proch

Światli ludzie zrozumieją znaczenie, nadanego temu artykułowi tytułu. Krąg tych osób jest ogromny, od wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa, po wykształconych kulturowo i literacko apologetów (obrońców wiary chrześcijańskiej i jej prawd).  Lucyfer, strącony z Nieba, lecąc w kierunku Ziemi (zdobny w kamienie i złoto, lśniący przepychem), spalił się na proch. Zdrada Lucyfera – według mitów, nastąpiła trzeciego dnia stworzenia. Przypomnę, że według Biblii, w tym dniu została stworzona Ziemia, która wydała wszelkie rośliny zielone i drzewa. Strącenie stanowiło karę za wyniosłość, piękno, przezorność i blask. Opis z Izajasza wskazuje na kogoś, kto podbijał narody. 
Stary Testament wspomina o władcy babilońskim (satyra na króla babilońskiego), który runął pośród ziemi. W okresie późniejszym, ten znany fragment Iz 14, zaczęto utożsamiać z kimś potężnym, kogo powalono. To istota, która była równa Stwórcy, obalała królestwa, wyrzucona została z grobu, jak ścierwo. Biblia zapowiada, że złoczyńca z…

Drzewo dające wieczność

Charakterystyka na podstawie starotestamentowego wyobrażenia
Z drzewem spotykamy się w Księdze Rodzaju, przy opisie Ogrodu Eden, który Pan umiejscowił na wschodzie, a następnie umieścił w nim człowieka. Człowiek ten był ulepiony z prochu ziemi, a w jego nozdrza tchnięto życie.
[...] „Na rozkaz Pana wyrosły z gleby wszelkie drzewa mile z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła"[...] (Rdz 2, 9-10). Opowieść o Edenie, drzewie życia, poznania dobra i zła oraz Adamie i Ewie zna wielu ludzi na świecie. Przez jednych traktowana jest jako przypowieść, dla innych stanowi inspirację, a jeszcze inni dopatrują się w niej symboliki, dla spraw, które nigdy nie mogły mieć miejsca. Opowiedzieć początki człowieka, to znaleźć klucz do dziejów tego rodzaju, poznać powód konfliktu pomiędzy człowiekiem, a aniołami oraz w pełni zrozumieć drogę, którą przebyliśmy do tego  świata. Pod tym pozorem istnieje coś większego, źródło wieczności i poznani…

Łodyga przeciwieństw – Kto jest szatanem?

Anton Szandor LaVey napisał nieszkodliwą książkę w wymowie, z zupełnie innym ujęciem niż sądzą ludzie. Jeszcze nie napisałem recenzji Biblii Szatana, choć tę księgę czytałem ogromną ilość razy. Powszechne przekonanie o dziełach jej Autora wynika z niewiedzy oraz błędnie utrwalonego poglądu dotyczącego ludzi. LaVey, ostatni prorok Ziemi, wyjaśnił że kłamstwo było wrogiem wolności, pozbawiając osobistą naturę człowieka wszelkiej zdolności radzenia sobie z życiem. Mówił, że trzeba zniszczyć kłamstwo. I nie chodziło mu o plucie na hostię czy przeklinanie wrogów – to byłoby zbyt proste, tworząc kolejne kłamstwo. Perfidnej manipulacji dokonano, dając ludziom księgi, w których prawa zostały zapisane, a częściowo zmienione. Nie mieli czasu i odwagi dokonać całkowitego zakrycia, okazało się że brak pomysłu nie przeszkodził w tworzeniu zaprzeczeń. Zbudowali na tym kościoły, a ludzkość trzymając w ręku Biblię, wierzy tępo w słowa beznamiętnego, barbarzyńskiego kaznodziei, który nawet resztki tego…