Przejdź do głównej zawartości

Wciąż mam wrażenie, że i tak mało napisałem w kwestii szatana

Wciąż mam wrażenie, że i tak mało napisałem. Na ten moment musi wystarczyć. Odkrywanie tajemnic w powieści nastąpi powoli. Mam na to trzy księgi, Dziedzictwo jest pierwszą. 
Swoją drogą, ta tematyka nikogo nie interesuje. Mówię o takim prawdziwym zainteresowaniu, zdaję sobie sprawę z tego, że wielu ludzi o tym mówi, ale chyba nie traktują tego poważnie, raczej myślą, że zbawienie im się należy. Choć nie znoszę słowa zbawienie, tu na padole, to właściwe słowo oddające stosunek do końca świata. Śmieszą mnie różne religie, oferujące wiernym nagrodę życia wiecznego. Mówią wprost, że inni nie przetrwają. Ostaną się tylko ci, którzy wierzą, zasadniczo w to, co głosi dana doktryna. I to jest chore, bo nie tak to miało wyglądać. To nie ta idea, a obecna wiara jest usypiająca i nie pobudza człowieka do refleksji. 
To prawda niestety prawda, dlatego mam zamiar to zmienić. Czas odkurzyć stare księgi i zainteresować się światem, sobą i Stwórcą. Trzeba ten świat trochę poprawić, zanim bramy zostaną otwarte. 





Chcę zmienić siebie i dać poprzez książki odpowiedzi, dla szukających prawdy. Posłużę się przykładem. Wszyscy krzyczą, że Biblia Szatana jest zła. Pomyślmy. Biblia Szatana, a więc „łodyga przeciwieństw”, wyraża zdanie, wprost z samej Biblii. Człowiek poprzez religie zakrył Stwórcę. Dziś nikt już nie wierzy w Boga, przez duże „B”, ale w fantasmagorie i głupoty. Ludzkość się pogrąża, zamykając swoje trzecie oko i wiedzę, którą posiada na temat świata i możliwości.  La Vey dał przesłanie, a przy tym był bliżej Jezusa oraz całego chrześcijaństwa niż komukolwiek się wydaje.  





Wystarczy przeanalizować jego wstęp z 1968r. do osławionej już Biblii Szatana. On szydził i zakpił z ludzi. Rytuał, który rzekomo wprowadził ma ośmieszać głupotę człowieka. 
LaVey stał na stanowisku, że świat jest jedną wielką świątynią, w której trzeba nauczyć się żyć i współpracować, ale tylko poprzez odrzucenie fałszu i głupoty. Poza tym on jasno mówił, że świat ciała i życia stanie się dla człowieka jedyną drogą do wieczności. A tym samym czytać należy przesłanie, że trzeba z tej świątyni wyjść, a życie należy wieść tak, aby się ulepszyć i stać się dobrym. 
Prawdziwy satanizm to nie rytuał z dziewicą na ołtarzu. Wartości duchowe brzydzą się ciałem. Człowiek wydziela zapachy, towarzyszą mu emocje, jest gorszy od czworonogów. Nie dlatego że śmierdzi, ale uważa się za lepszego. W tym upatruje problemu, no i nie przyciąga. 
Człowiek umalowany, ładny kusi, na chwilę rzecz jasna. Po zaspokojeniu żądzy znika zasłona i zaczyna mnie osobiście taki człowiek nudzić. Nie rozwiązuje to problemu egzystencji, życia i głębszych emocji, wyznaczających drogę do istnienia. Tak należy na to patrzeć. Dlatego nie ma wielu prawdziwych przeciwników ludzkiej głupoty, bo tym można by określić satanizm. W istocie tak, to przeciwnicy głupoty i wywyższenia rodzaju ludzkiego zostali „satanistami” – takimi duchowymi oportunistami z ideą. 
Wszelkie akty barbarzyństwa czy opętania to wymysł ludzi. Zaspokajają tym własne, zepsute ego. Straszą tylko ludzi opętaniem, a z tego nic nie wynika. To nic innego, jak samoograniczający nas mechanizm, broniący przed poznaniem. Prymitywny, ale działa.
 To La Vey wykazał i jestem mu za to wdzięczny, bo jakże trzeba być mądrym, aby mówić do głupców ich językiem, zapodając stare, odwieczne prawa. 




Proszę sobie wyobrazić energię Beliara, czy innego kel el. Czy udałoby się człowiekowi temu przeciwstawić i przeżyć? Zresztą, jakby miał się dostać do ciała? Te jest zamknięte, a umysł odpowiednio zabezpieczony. Kel el nie może człowieka przejąć. Za to do niego mówi lub go niszczy, ale nigdy nie wchodzi. To poniżający absurd. 
Stałby się nim i uwięził na wieczność. A to jest nieopłacalne. Zresztą, gdyby Beliar (alias szatan) był na Ziemi, zapewne skończyłby to, co zaczął, doszczętnie niszcząc ludzi. Jest potężny i pewnie wystarczyłby on jeden. Włada żywiołem wody i materii. A to jest potęga. To, że chce zniszczyć ludzi, proszę nie mylić ze złem. Dla wielu tam, człowiek kojarzył się niegdyś z rodzajem nieuleczalnej zarazy. 





Złośliwi odczytają niewłaściwie to, że napisałem najlepszą biografię szatana, jaką zna literatura. Nie sądzę jednak, że poświęcenie mu miejsca może stanowić coś niewybaczalnego. W końcu on też jest częścią stworzenia, a mówienie prawdy stanowi zasadniczo mój cel. Dzieje się tak tylko dlatego, że są to kwestie dobrze niewyjaśnione, obce w poznaniu dla współczesnego człowieka. 
Beliar w ogóle jest niepoznany. Wiemy, że był potop z Noem na czele. To opis z Biblii. Jest to kłamstwo i mistyfikacja przykrywająca mord, którego dokonano na Beliarze i jego ziemskiej rodzinie. 
Beliar zszedł na Ziemię. Przybrał ludzkie ciało – uwięził się. Pojął żonę, miał syna. A ten stał się potężny. Miał na imię Asajaf i mierzył dwukrotną wielkość konia w kłębie, a silny był jak dwa byki. Zginęli, bo ludziom nie podobało się, że lepiej im się wiedzie. Do wszystkiego dochodzili ciężką pracą, ale to też przeszkadzało. I to był doskonały dowód na to, że nie wychodzi integracja człowieka, a powrót do Aldae-ika eskaluje kolejny konflikt. Stwórca udawał, że tego nie widzi, albo wolał winić kogoś innego? Wtedy może doszedł do złotego wniosku, aby wyeliminować kel el, na rzecz ludzi. Tego nikt nie wie. 




Zresztą Biblia podaje, jak i Księga Henocha informacje o tym „grzechu”. Księgi mówią, że zeszli na ziemski padół i założyli rodziny. Czy to było złe? Te księgi ukazują potwierdzenie mojej tezy. Człowiek jest jak zaraza, dlatego nie może przyjąć, że nie było w tym żadnego zła. To kłóci się z ideałem, no pięknie, a skoro tak, to już istnieje jasność, że musi pojawić się wina. 


Fragment wywiadu z autorem książki "Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo"


Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…