Przejdź do głównej zawartości

Ideolodzy nowego nurtu

Koncepcja wspólnoty, oparta na własności dóbr. Organizacja społeczna, w której ceniona jest wspólna praca i sprawiedliwy podział jej wytworów, podporządkowująca jednostkę zbiorowości. W tym systemie nie istnieje możliwość, aby grupa ludzi zdominowała ekonomicznie całą ludzkość, wpływała samodzielnie na bieg dziejów i zawłaszczała eksploatacje dóbr naturalnych, decydując o ich cenie. Pomysł zrodził się z potrzeby kierowania państwem w sposób etyczny i dobry, odnosząc się do idei oraz potrzeb jednostek, które miały zostać zaspokojone bez naruszania interesu ogółu, pozostając z tym w zgodzie. 
Chrześcijaństwo ugruntowało podziały społeczne, obdarowując wąską grupę prawem do posiadania własności oraz władzy. System ten usprawiedliwiano tradycją religijną, w myśl której panujący porządek stanowił wyraz „woli Bożej” (God will). 
W pewnym momencie dziejów, niejaki Karol Marks i jemu podobni myśliciele, głosili hasła bliższe chrześcijaństwu niż papieski Rzym oraz wszelkie ruchy religijne. Państwo Kościelne powstało w 754 r., dzięki pomocy Pepina Krótkiego, który w zamian za walkę z Longobardami, odwdzięczając się za osadzenie na tronie nieprawej dynastii i realizując zawartą umowę z papiestwem, gwarantującym aprobatę boskiej władzy na Ziemi. 
Ideolodzy nowego nurtu (sprawnie myślący ludzie) przekonywali do zniesienia ustroju opartego na prywatnej własności środków produkcji, poprzez dokonanie przełomu eliminującego podziały, konflikty i nierówność. Jedna Ziemia miała tworzyć jeden ład dla ludzi nieograniczonych niczym (bez państw, religii i podziałów ekonomicznych). Władcą planety uznał Marks człowieka, głosząc zaspokojenie potrzeb ludzi oraz powszechną: wolność, równość i sprawiedliwość. 
Przeciwny temu był tworzony system (pączkujący w okowach „drapieżnego kapitalizmu”), który wolał zachować rzeczy (materialne dobra) w rękach wąskiej grupy, karmiąc masy ideami (wzorcami, do których dążeniem jest przestrzeganie zasad religii, przyjmowanie obecnego losu, uznanie władztwa wyższej klasy, zwierzchnictwa moralnego kościoła oraz pogodzenia się z kastowym losem – głosząc dla przeciwwagi lepsze życie po śmierci). Naiwne masy, niemogące porozumieć się i zjednoczyć, uwierzyły w to (nie mając wyboru pocieszali się pewną perspektywą), że po śmierci czeka „raj utracony”. Skoro biskup, żyjący w obżarstwie i zbytku, głoszący takie idee miał również przejść na drugą stronę, tak samo jak ciemiężony i wykorzystywany, biedny i niedojedzony człowiek: to, co czekało jednego i drugiego po tamtej stronie? Biedak miał trafić na polany niebieskie i mieć wszystkiego pod dostatkiem, a biskup pewnie do chóru anielskiego czy przed ołtarz samego Boga. Ideologia tak chora jak i pusta, do tego niemająca nic wspólnego z Biblią (jak wszystkie wiary ludzi), przeczyła sama sobie, będąc najbardziej rozchwytywanym sposobem na zawładnięcie masami. 
Komunizm oddawał ludzkości rzeczy, a zabierał idee, które przeznaczał rozważaniom filozoficznym w ogólnym dążeniu do sprawiedliwości. Nie zakazywał idei i nie wzbraniał ich, proponując ich wdrożenie w formie rzeczy (materialnych praw tego świata, które Arystokles nazywał „cieniami”). 
System zareagował dość szybko, ustępując pod naciskiem tłumu – w fazie początkowej – rozentuzjazmowanego i zdolnego do rewolucyjnego czynu. Wdrożona demokracja zapewniała pozorną stabilność (zachowanie stanu posiadania i interesów, które komunizm chciał zrównać i podzielić na wszystkich). Stopniowy rozwój monolitu władzy ograniczył prawo jednostki, uwalniając ją, pozbawił możliwości funkcjonowania. Start z poziomu biedy (dziedziczonej wśród upośledzonej społecznie i finansowo warstwy wyrobników) okazywał się niemożliwy.  
Dawne zależności feudalne zastąpiono politycznymi. Komunizm zdyskredytowano rosyjskim eksperymentem, rzucając na każdym kroku „kłody pod nogi”. Państwo zarządzane przez lud uzyskało aprobatę, kiedy do walki z rozszalałym faszyzmem zaczęło brakować „armatniego mięsa”. Powstanie bloku wschodniego, także sprawiło systemowi niespodziankę. Przez pięćdziesiąt lat korzystał z tej wygodnej nomenklatury, karmiąc wygłodniały po wojnie Zachód, systematycznie przenosząc produkcję do dawnych krajów kolonialnych, a gdy pewnego dnia zmienił się kurs i propagowano „upadek komunizmu”, obszerny rynek zalały tanie produkty, tworząc niewyobrażalne zyski sprawnie zarządzanym korporacjom. 




Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…