Przejdź do głównej zawartości

Ile prawdy jest w nas samych?

Prawda – odwieczna i niezmienna, zakłócona przez człowieka. Każda istota posiada swoją prawdę (zdolność do oceny rzeczywistości). Człowiek krzywdzący innych, nie uważa tego za krzywdzenie (jesteśmy egoistami), bo prawda którą wyznaje, stanowi dla niego najwyższe dobro (związane z nim samym). Walczymy o prawdę, gdy poruszamy się w obszarze ustalonych zasad (na które się zgodziliśmy) i złościmy, gdy zostaną one naruszone (wiarę naszą opieramy na wiedzy, którą nam przekazano, stwierdzając że tak było). Prawda dla zwierząt zabijających inne, aby przeżyć też jest inna (nie myślą w tych kategoriach). Dodać należy, że nie zabijają dla przyjemności (polują, aby przetrwać i walczą, aby zginąć – prawo to dopuszcza).  Prawda, to zdarzenia i sytuacje, które faktycznie miały miejsce. W tej wypowiedzi skupiam się na prawdzie, w odniesieniu do określonych praw tego świata (pierwotnie nadanych przez Stwórcę) oraz ich ewolucji, a następnie odkształceniu dokonanym przez człowieka. 




Człowiek, to najdoskonalsze ze stworzeń (głosiła błędna teza), biorąc pod uwagę ocenę samego człowieka i nie pytając innych o zdanie (których nie rozumiemy). To prawda, która jest zgodna z rzeczywistością samego człowieka. 

Prawda jest zakłamywana każdego dnia. Natomiast pozostaje otwartym pytanie: czym jest prawda? 
To skłonność do wartościowania określonych rzeczy i spraw, uznanych za właściwe, w obrębie danego postępowania. Wartościowanie owo, odbywa się z naszego punktu widzenia, bo zmuszeni jesteśmy do korzystania z rozstrzygnięć innych, aby do prawdy dotrzeć. Prawda musi być zgodna z faktami lub naszą oceną sytuacji. Prawdy bywają różne, a od nich zaczyna się cały zbiór postępowań, do których człowiek zmierza, kreując własną rzeczywistość oraz wpływając (niewspółmiernie do potrzeb) na otoczenie. 
Prawdą jest to, że Ziemia krąży wokół Słońca oraz to, że rodzimy się, a następnie umieramy. Prawdą jest to, że chcemy żyć i posiadać pieniądze. Jest to prawda z rodzaju tych ocennych, określających rzeczywistość. Mówimy, że mamy prawo do świata i dodajemy, że taka jest odwieczna prawda (nazywamy ją często „starą prawdą”). 
Powoli zmierzamy do tego, że mówiąc prawdę zyskujemy. Cennym jest to eksperymentem życiowym, aczkolwiek jestem zdania, że niewielu, a wręcz żaden człowiek, nie kieruje się do końca prawdą (prawda na tym świecie nie istnieje, poza biologicznymi czynnikami, tj. śmierć czy narodziny, stanowiącymi oczywistość bezsprzeczną). Gdybyśmy zechcieli ocenić sytuację, zgodnie z naszym widzeniem rzeczy i zjawisk oraz mówili to ludziom, zaznaczając, co czujemy, to zyskalibyśmy pewien komfort, lecz nasze życie zamieniłoby się w koszmar. 




Istnieją ludzie, którzy zrozumieli pewne sprawy. Izolują się społecznie, bo nie chcą mieć rzeczywistej styczności z ogółem. Kontakty ograniczają oni do minimum, zachowując bezpieczne pozory, niezbędne do życia w społeczeństwie.  Nie potrzebują przyjaciół i bliskich relacji, uznając je za oparte na „nieuczciwości”, „zakłamaniu” i „wykorzystywaniu drugiej strony”.  To nam się wmawia, że potrzebujemy relacji i musimy żyć w grupie, „bo tak raźniej”. Grupa ogranicza i zniewala, tworzy wzajemne zależności, spychając indywidualizm i mądrość człowieka na tor boczny, wymuszając dostosowanie się do punktu „krytycznego zera” (wypoziomowanie do wspólnej cechy, tworzącej nową regułę współżycia społecznego). 

Nie można mówić prawdy kochance, żonie, koledze, szefowi w pracy… (lista jest cholernie długa). Prawda boli!

 Zauważmy, że zaczynamy od rodziców, którym nie zawsze powiemy do końca prawdę, starając się coś ukryć. Następnie w szkole nie powiemy nauczycielowi prawdy, gdyż to spowodowałoby konsekwencje. Uczymy się od najmłodszych lat postępowań stadnych, kamuflujemy własne zdanie, a z czasem zatracamy zdolność do jego wygłaszania. To jest przykra sprawa, gdy nie można być sobą. Z takiego założenia wyszedłem, ale w czasach fejku muszę przyznać, że większość ludzi po prostu nie mówi prawdy, bo nie wie czym ona jest. Konsekwencją tego stanu jest to, że niepełnoletnia dziewczyna, po kryjomu rodzi dziecko, a następnie (wbrew sobie), porzuca je w „okienku życia”. Młoda matka naraża siebie na niebezpieczeństwo, byle sprostać rodzinie. Jestem przekonany, że nigdy nie dokonałaby tego, gdyby nie presja kłamliwego otoczenia (tak zaczyna się niszczyć prawdę). Stad nie wolno nam oceniać „rzekomego zła”, bo jest ono często buntem i wołaniem o godność do życia, w świecie pozbawionym zasad. 




Zaprogramowani na nieodpowiedzialność, kłamiemy i udajemy, aby pokazać innym, że coś znaczymy. Kiedy ludzie spostrzegą naszą słabość, brzydotę, brak pieniędzy, nie będą traktowali nas poważnie, a co najmniej, nie na równi ze sobą (kwestia statusu społecznego jednostki – pozycja w stadzie). Takie założenie jest już chore z natury. Jeśli ludziom coś nie pasuje, pamiętajmy kim są: plują, rzygają, jedzą, załatwiają potrzeby, moczą się, mają orgazmy, wzdęcia, łaknienie i samotność w przestrzeni umysłu), bo my jesteśmy podobni, nie ma wyjątków i niezwykłości, istnieje tylko „fałszywa pogarda” i „zwyrodniała dobroczynność”. 

Lekceważenie – to najlepsza rzecz, którą możemy zrobić w stosunku do ludzi, którym chcieliśmy się przypodobać. Nic nie musimy, niech oni dostosują się do ogólnych norm w postępowaniu (szacunek, akceptacja człowieka w przestrzeni), a jeśli nie, to niech… szerokim łukiem od nas. 

Po latach, tak się zastanawiam, obserwując siebie i ludzi, na ile w nas jest prawdy? Oburzamy się, gdy ktoś nam zwraca uwagę, ale pod silną i pozorną powłoką, kryje się bojący człowiek, który ma marzenia, dążenia, emocje, lęki i bóle. Chcemy widzieć się silnym, tak mocno, że stając się jednostką wyjątkową (po przebudzeniu i umiłowaniu prawdy), zaczynamy odczuwać izolację społeczną. 
Człowiek nie jest przygotowany na żadną z prawd. Złamano podstawową zasadę, związaną z zachowaniem nakazów Stwórcy:

1. Zabijanie zwierząt mających krew z tchnieniem. 
2. Cudzołóstwo. 
3. Zazdrość. 
4. Wtrącanie się w sprawy rodzin. 
5. Tworzenie i czczenie posągów i rzeźb.
6. Budowanie świątyń i przyjmowanie ofiar. 
7. Zabijanie ludzi. 
8. Nazywanie ojcem ludzi duchownych. 
9. Rzucanie klątw i przeklinanie wrogów. 
10. Gromadzenie nieuczciwe dóbr i zamykanie do więzień.
11. Wykorzystywanie dzieci. 
12. Oddawanie ciała na sprzedaż. 
… 
Lista jest rzeczywiście długa. Prawo zostało zakłócone, a stworzona przez tę cywilizację prawda, nie ma się nijak do rzeczywistości. W ten sposób, niemożliwym jest właściwa ocena realnego świata, gdyż został ukształtowany na kłamstwie. W ten sposób prawda staje się „pozorem kłamstwa” i w tym obrębie musi być rozpatrywana. Prawda, o której piszę, to zrozumienie siebie i świata, przyjęcie tego, czym jesteśmy i jaki mamy stosunek do ogółu oraz wszelkich istot żywych. 




Prawdy w nas jest niewiele. Morderców i zabójców nie potępiam, bo wiem iż wielu postąpiło w zgodzie z prawdą, stosując się do świata właściwego. Nie potępiam wariatów i szaleńców, gdyż stracili rozum w obliczu kłamstwa. Nie wiem, jak jest. Ocena ludzi to ciężka sprawa. Jesteśmy kłamliwymi, zakłamanymi karłami, którzy chcą wykreować własny egoizm. Każdego dnia mordujemy tysiące zwierząt, organizując żywy holocaust dla milionów. I to nazywamy sprawiedliwością, dodając przy tym obmierźle, że „Pan tak chciał!”. Przykre, żałosne i takie człowiecze. 

Fałszywi ludzie, powinni się opanować. Nadejdzie dzień, w którym powróci Pan, zmęczony po wielkiej wojnie. Wysłucha głosu zwierząt i podniesie lament. Wówczas uruchomi mechanizmy i zgładzi Ziemię… Nie chcę tego, dlatego wołam z padołu: Obudźcie się! To nie jest pierwsza Ziemia, ale ostatnia z zaplanowanych. 

Nie ufajcie politykom, bo nie myślą, wykonując polecenia możnych tego świata. Nie jedzcie mięsa. Zatrzymajcie się i spójrzcie do wewnątrz siebie. Nie czujcie strachu, prawda was wyzwoli, bo jest w was samych. Zostaliście zaprogramowani przez Erem, który wdrożył wam kod wieczności do żył. Obudźcie go, a poznacie mądrość siebie i świata. Nie potrzebujecie przywódców i bogów, wystarczy wam mądrość, którą nosicie w sercach, skrywając w głowach. 




Największym darem człowieka jest on sam. Podnieście się z kolan, narody świata, wasz dzień chwały nadejdzie. Nie bądźcie, jak bydło, które hodujecie. Ono cierpi i płacze, lecz zrobić nic nie może. Wyższość ludzi, polega na tym, że mogą zmienić świat, ale są marionetkami w rękach prawdziwych zbrodniarzy. Odrzućcie wiedzę, którą wam dano i spójrzcie przez „oko duszy”. Prawda stanie się dla was wyzwoleniem. I pamiętajcie: świadomość ludzka zniszczy okowy zła, przepędzi człowieka ogarniętego szałem, który służy jedynemu diabłu, któremu na imię człowiek. Nie ma szatana i nie ma piekła, które sobie wyobraziliście, poza tym, które zgotowaliście życiu na Ziemi. 
Czyńcie tak, postępując godnie, na chwałę Tego, który dla Was poświęcił siebie. Stwórca wierzy w ludzkość, zaufajcie Mu! Odnajdźcie jego dziedzictwo w sobie. Tym zwyciężycie, a prawda otworzy wam oczy. 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…