Przejdź do głównej zawartości

Naznaczony. Powiastka o rzeczy niebyłej…

Nazywam się… Zakij, co oznacza w moim świecie „czysty”. Byłem pisarzem, pracującym na jednym z wojskowych posterunków. Po szybkim awansie, trafiłem do Pałacu Husajna. Przyjęto mnie z należnym szacunkiem. Początkowo zajmowałem się spisami dóbr, a kiedy odkryto we mnie „drobny talent”, pozwolono mi zapisywać, dyktowane przez sekretarzy przemówienia Wodza. Później poznałem go osobiście i mogłem, to co mówił, utrwalać bezpośrednio. Zwykł żartować z siebie, bywał zabawny i niezwykle przejęty sprawami kraju. – Wielka polityka – mawiał – nas samych pochłania bez reszty. Nigdy tego nie komentowałem, zajmując się własnymi sprawunkami. Byłem pałacowym skrybą i cieszyłem się z otrzymanego od Allaha awansu. Mimo, iż Husajn był ateistą, nie zabraniał nam modlitwy. 
Denerwowała go obecność Amerykanów. Uważał, że zbytnio chcą, aby świat arabski walczył z ZSRR. Nie planował narażać się nikomu, mierząc się za łeb, z dwoma tytanami na raz. Widziałem, co się działo. Ludzie nie przyjmowali do głowy tego, co mogło się stać. Wierzyliśmy, że nas to nie dotknie. Kiedy zapadł wyrok, musieliśmy upaść. Imperium okazało się nietrwałe. Żaden wierny mudżahedin nie przeżył. Interes nas sprzedał, wszędzie interes. Nie wiedziałem, że Izrael tworzy czyste pole… Jordania, Liban, Syria i Irak. On wiedział, przeczuwał to… służąc, wsłuchany w pomroki starożytnego Babilonu, wiedział… Nigdy nie sprzeciwiał się, aby do naszego kraju przyjeżdżali obcy. Budowano drogi, miasta, prowadzono wykopaliska. Kraj nie raz został zrabowany, a jego dobra wywiezione. Liczył się, od samego początku, z tym dziejowym obciążeniem. 
Po ataku, musiałem uciekać do Syrii. Przybyłem do Abu-Kamal, stamtąd przedarłem się do Dajr az-Zaur, Raqqah, aż stanąłem obolałą i sflaczałą nogą w Aleppo. Kiedy, tak na dobre się tam osiedliłem, zobaczyłem w wiadomościach, że Husajn został powieszony. Nie przyznałem się, że go znam… Nigdy, zapierając się mego dobroczyńcy. Niech Allah mi wybaczy, bo ja nie potrafię. 
Żyłem w przekonaniu, że mi się udało i nie zamierzałem wracać do kraju. Nawet zwierzęta w zoo zdechły lub zostały pożarte, a cóż dopiero ja. Samowola świata, ale i tu dosięgła mnie wojna…
Na przedmieściach poznałem Abdullaha, sługę Allaha, syna Abdul Nura, sługi światła. Uciekał, zakrwawiony ledwie postrzegał świat… I wówczas, wpadł mi w ramiona. Pochyliłem się odruchowo, aby go zasłonić. Po ostrzale uspokoiło się, a ja znalazłem kryjówkę. No dobrze, przyznam się, wobec Pana Miłosiernego, wdarłem się do podziemi, jednego domu kupca. Musiałem obmyć chłopca i dowiedzieć się, gdzie jego bliscy, aby odprowadzić go do nich, a samemu starać się uciec na Cypr.  
– Pozwól mi ci pomóc – powiedziałem. 
– Nie ruszaj mnie! – darł się Abdullah. 
– Nie chcę ci zrobić krzywdy – tłumaczyłem – jestem przyjaciel, sługą Allaha. 
– Terrorysta, morderca! – wrzeszczał młody, szarpiąc się po ciemności. 
– Tak, tak – odpowiedziałem głupawo. – Wszyscy jesteśmy urodzeni z granatem w tyłku i zaprogramowani do wysadzania się w powietrze. 
– A nie? – zapytał ciekawy.
– Ależ tak – wyjaśniłem. – Przecież tobie mówię, że jestem do tego stworzony. 
– Nie zabijaj mnie! – darł się. 
– A ty znowu swoje – na darmo ulewałem słowa. 
Uspokoił się przez chwilę. Odniosłem wrażenie, że nie miał już siły się wydzierać. Najwyraźniej zaschło mu w gardle.  Po krótkiej jeszcze szarpaninie udało mi się przekonać chłopaka do udzielanej pomocy. Tego wieczora był to sukces. Obmyłem mu twarz i do rana przesiedzieliśmy w tym bunkrze. Nie ufał mi, co mnie nie dziwiło, ale skoro nie miał rodziców, cała odpowiedzialność za jego los spoczęła na moich barkach. 
Rankiem szukałem jakiegoś wyjścia. Wszędzie słychać było wystrzały, a spadające bomby piętrzyły zgliszcza. Tego, co ujrzały moje oczy nie da się opisać, dlatego przemilczę. Zresztą, byłem przyzwyczajony do wojny. Irak nauczył mnie, czym jest prawdziwa śmierć. 
Szukałem na próżno jedzenia, sklepy zostały dawno zrabowane, a lokalni straganiarze dużo chcieli za kawałek zwykłej gumy. Niewiele miałem pieniędzy, zaledwie kilka dolarów w kieszeni oraz gromadę rozbebeszonych syryjskich funtów. Wziąłem chłopaka i ruszyliśmy do jednej dzielnicy. Przy Abdel Mounem Ryad St dotarliśmy do sklepu, w którym organizowano przeżuty na Cypr lub do Grecji. Wybór niewielki, ale cóż?... 
– Pan pozwoli – zatrzymał mnie w wejściu do sklepu postawny mężczyzna. 
– Dokąd mnie zabierasz? – spytałem. 
– Chcesz czy nie? – niestrudzenie zawarczał, pytając o mój dalszy los. 
– Na Allaha – odparłem. – Gotowy dać wszystko, aby stąd uchodzić. 
– Nie bredź! – warknął. – Ten chłopak z tobą? – zapytał. 
– Tak, to mój brat – wymyśliłem na poczekaniu. 
– To chodźcie – wskazał nam drogę. 
Udaliśmy się w podwórze, przez małą wnękę w murze, mijając kilka rozwalonych budynków, dotarliśmy do wejścia, prowadzącego w głąb jakiejś piwnicy. Ciasnym zejściem w dół, a potem ciemnym korytarzem, który rozwidniała jedynie niewielka latarka, którą mężczyzna trzymał w dłoni. Dobrnęliśmy do solidnych drzwi, w które zapukał trzy razy. Otworzyły się, a za nimi ukazało się pełno dymu i wielu, krzątających się bez wyraźnego ładu ludzi. 
– Chodźcie dalej! – wskazywał surowo. 
– Chodź, Abdullah – pośpieszyłem chłopaka. – Nie ociągaj się, bo tu zostaniesz. 
Spojrzał na mnie, z tym dzikim wyrazem w oczach, jakby chciał mi poderżnąć gardło. Wiedziałem, że to strach, bo chłopak zdawał mi się normalny. Nosił w sercu nienawiść, bo był zapewne świadkiem śmierci rodziców. Z tego musiał zdawać sobie sprawę, albo to wiedzieć. Nie pytałem, nie interesowało mnie to wtedy. Śmierć, to śmierć, bezprawnie wydziera z ciała życie, niepytana o nic, masakruje szczęśliwie błąkających się po ziemi. 
W końcu się zatrzymaliśmy, a inny mężczyzna wskazał na mnie palcem i kazał podejść. Zlałem się potem, obawiając dalszych wypadków. Trzymał broń, czym nie przekonywał mnie do siebie. Zdałem sobie sprawę, że gdybym powiedział, tak przez omyłkę, coś nie tak, to pewnie by strzelił. Miał na głowie amerykańską czapkę, zdobyczną na jakimś marines, turecki mundur, a w zębach trzymał tlącą się fajkę. 
– Tysiąc dolarów! – zabrzmiał stanowczo, wymieniając cenę życia i śmierci. 
– Szukam – poinformowałem zlękniony. 
Zacząłem przeczesywać kieszenie, wygrzebując siedemdziesiąt dwa dolary oraz tysiąc syryjskich funtów. Zaśmiał się i przygarnął kasę do siebie. 
– Dolarów mało – poinformował. – A te funciaki już na nic nie zdatne – dodał. 
– Nie mam więcej – odpowiedziałem. 
– To nic – jakby pocieszył. – Oddasz chłopca i popłyniesz. 
Zastanowiłem się, co zrobić. Mały zląkł się i zamilkł. Nie mogłem go tu zostawić, nie chciałem. Trafiłby na części, może do burdelu albo, co najgorsze wyszkoliliby go na sadystycznego mordercę i kazali rozerwać się z bombą, pozostawiając przyczajonego, gdzieś w tłumie. Mógłbym przeczytać o tym w gazecie. Tak, mógłbym – sobie pomyślałem najgorsze, chcąc się wyzwolić. Przemawiał egoizm: oddaj go i po kłopocie. 
– Nie mogę – powiedziałem po cichu. 
– Co?! – warknął. 
– Nie mogę – zabrzmiało już nieco pewniej. – To mój brat – oświadczyłem. 
– Dobrze – przyznał mi jakby rację. – Weź go, ale kasa zostaje. 
– Za fatygę – dodałem. 
Ku mojemu szczęściu odprowadzili mnie do drzwi. Mając na uwadze to, że widziałem tę norę, obawiałem się najgorszego. Gdyby nam sprzedali po kuli, kto powie, że było to morderstwo. W tych warunkach mogli wszystko. 
– Idźcie stąd! – warknął postawny mężczyzna, doprowadzając nas do zewnątrz. 
– Już – zreflektowałem się, że możemy odejść. 
– Teraz, won! – darł się. 
Uszliśmy, z duszą na ramieniu. Błąkaliśmy się kolejnych kilka dni, nic nie jedząc. Chłopiec bez przerwy mi towarzyszył, a ja mu nie ustępowałem. W sumie nie chciałem, żeby odszedł. Mniej czułem się samotny…
Kolejnego dnia natrafiliśmy na dziwny namiot, który był rozbity przy kościele katolickim. Podszedłem i dobrze się rozglądnąłem. Zauważyłem napis, po angielsku: „Help for Christians” oraz po arabsku: „مساعدة للمسيحيين”.  
Szybko przemyślałem sprawę. Koncypowałem jak dotrzeć do młodego.  
– Słuchaj – zwróciłem się do niego. – Zapomnij o wszystkim, jeśli chcesz jeść – wyjaśniłem pośpiesznie.  
– Tak! – wrzasnął, stając prawie na palcach. 
– To mów, że jesteś „Christians” – wyjaśniłem. – I rób tak – pokazałem mu znak krzyża. 
Pokiwał głową, że rozumie. Udało się, a gdy zjedliśmy, ponownie zaczął się inny świat. W tym kościele przebywaliśmy kilka miesięcy, aż wreszcie zabrano nas na Międzynarodowe Lotnisko Aleppo i przywieziono do odległego kraju. 
W miejscu, do którego przybyłem z chłopakiem, przywitano mnie na lotnisku, plując mi w twarz i krzycząc: „Polska dla Polaków!”. Zniosłem to, miałem za sobą doświadczenie kilku wojen, upadku wielkich ludzi. Nie mógł mnie zrazić jakiś umięśniony idiota, drący się: „Polska dla Polaków! Ciapaku jebany!”. 
Myślałem, że życie da nam szansę, ale niestety, pomyliłem się. Pewnego dnia, świecące słońce wyprowadziło nas na spacer. Abdullah cieszył się, biegając po parku. Drogę przeszło nam kilku mężczyzn, szukali najwyraźniej zaczepki. Dopadli chłopaka, chwytając za gardziel, tak mocno, że dech jego uszedł na wieczne pole chwały Allaha. Nie mogłem płakać, nic nie czułem. Stałem i patrzyłem, ale coś mnie tknęło i ruszyłem w jego kierunku, chcąc ratować… Dostałem w skroń, przewracając się na ziemi. Kopali mnie długo, prawie mordując… Prawie, bo przeżyłem i dziś na Allaha, dopełnię zemsty… 



Naznaczony. Powiastka o rzeczy niebyłej…




Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Niewolnicy z Ziemi

Każdy człowiek, a może prawie każdy słyszał kiedyś o aniołach. Każde zwierzę słyszało pewnie o człowieku lub jeśli usłyszało, to mogło się zawieść. Niekiedy spotkania z człowiekiem bywają ostatnimi. Nie chcę przez to powiedzieć, że człowiek to szkodnik, ale jakoś tak samo wychodzi. W prosty sposób może zrozumiemy, dlaczego zamknięto Eden. Zwierzęta też nawołują, ale ich głos zbierają ziemskie duchy. Aniołowie nie przeżyliby głosu, który nagromadził się w pokładach ziemi. Ból i cierpienie, wypaczają a przywołane pragnienie spowalnia. Ziemia ocieka krwią. Wiadomo, że anioł przybędzie. Pewnego dnia powróci i wspomoże życie. Pan Eremu przywoła zwątpiałych i przywróci zaburzony ład. 
Jedzący i niszczący wszystko wokół człowiek jest prawdziwym drapieżcą. Można powiedzieć to z dumą, akcentując fakt tego, że gatunek ludzki radzi sobie na Ziemi, dominując nad przyrodą ożywioną, ale nie sposób dostrzec dramatów związanych z działalnością ludzi. Wykańczają sami siebie, stali się sobie „sterowalni…

Doceniam ludzi, których pasją jest pokonywanie samych siebie

Z dużej perspektywy, moje miasto Mrągowo, wygląda ładnie. Cieszę się, gdy mogę aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu wszystkich tych miejsc, do których udawanie się stanowi swoistą podróż sentymentalną, a także jest pewnego rodzaju ucieczką od codzienności.  Wówczas rozmyślam nad własnymi działaniami oraz tym, co robią też inni, którzy znajdują się w jakiś sposób wokół mnie. Najbliższe otoczenie człowieka, poprzez rozwój informatyzacji, zaczyna zmieniać swoje pojęcie. 
Mieszkamy w pięknych miejscach, nie doceniając krajobrazu kulturowego, który roztacza się wokół nas (krajobraz kulturowy to krajobraz naturalny poddany działaniu człowieka, w ten sposób przekształcony i zaadoptowany). Dzielimy się tymi miejscami z ludźmi, promując własne miejscowości. Wystarczy odrobina chęci, aby nie ślęczeć w domu i mówić "już mi nic nie wyjdzie", tylko ruszyć. Jesteśmy tymi małymi cząstkami, wpływającymi coraz realniej na nasze otoczenie.  Moja znajoma Anna powiedziała mi, że jej się nic nie chce…

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie.  Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porówna…

Istota nakazu dnia szóstego

Beliar zachowania ludzi nie zrozumiał. Miał przed oczyma wizję wojny, która wydarzyła się w jego świecie. Nadal nie wiedział, o co chodziło w tym krwawym sporze. Ludzie chcieli wyeliminować kel el; tak zaczęła się pierwsza wojna w niebie, która toczyła się z człowiekiem, odnosząc różny skutek. Naówczas byli silniejsi, bliżsi nam. Po przegranej, ludzie zostali wygnani z Ogrodów Ojca, tworząc pierwszą cywilizację Szeolu.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Rdz 1,26 mówi: „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.  W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspólnych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu fragmentu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. 



Tłumaczenie słownik…

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach. Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która mu…