Przejdź do głównej zawartości

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.


Prawdziwa twarz satanizmu



Trudna klasyfikacja satanizmu

Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:

Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.

Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jest aż tak podły. W tym wymiarze nie mógł człowiek powiedzieć, że natura ludzka jest podła, ale występuje w niej defekt. Satanizm, reprezentowany przez szatana, stał się rodzajem wirusa, który niszczy dobre zamiary człowieka, pchając go do niegodnych czynów.  Nie wprowadzając satanizmu do kanonu religii ukazujemy naszą słabość, przyznając że wszelkie dopuszczone na temat satanizmu opinię uchodzą za prawdziwe. 
Dając wiarę różnym pooglądam na temat zła, stawiamy szatana na równi z osobowymi aniołami, które uznajemy za złe. Początkiem tej niejasnej dla nikogo doktryny był grzech, polegający na kuszeniu człowieka w ogrodzie Eden, a następnie współżyciu z córkami ludzkimi czy eksperymentowaniu na Hiobie, który został poddany sprawdzianowi, z którego wyszedł zwycięsko. Oczywiście, jeżeli to jest „złem” i „grzechem”, to jak nazwać sprawy i rzeczy dziejące się na Ziemi? „Mega grzech”, „wypaczenie”… nie znajduję tu dobrej frazy. Satanizmowi przypisano ogromną masę złych rzeczy, uznając jego praktyków za zło. 

Prawdziwa idea

Prawdziwą ideą satanizmu nie było nigdy czynienie zła, ale bunt przeciwko "nieprawości" człowieka. Tak mówi etymologia (pochodzenie) nazwy oraz działania, które bezpośrednio obserwujemy w Biblii. Dlaczego kuszono człowieka? Ponieważ był on realnym zagrożeniem. Dlaczego pragnął ktoś (z tej drugiej strony) „córek ludzkich”? Wydaje mi się, że odpowiedź właściwa zabrzmi: „z troski”. Istniała grupa aniołów, która chciała zmieszać geny, aby uniemożliwić człowiekowi czynienie „powszechnego zła”.  
Piekło, to nie jest miejsce nierealne, ale Ziemia, na której miliardy zwierząt, niczym te "piekielnie umęczone dusze", cierpią od nienawiści człowieka, brocząc w tchnieniu życia, które zabronił niszczyć Stwórca.  Już cała filozofia XX wieku zwracała na to uwagę. 
Ludzie złamali warunki przymierza, niszcząc i mordując, zasłaniając się politykami, interesami i biznesem. Taki świat już istniał, gdy powiedziano mu dawno temu dość, narodził się satanizm (czyli „bunt”). Szybko zapomniano o tym, czyniąc z szatana źródło do inspiracji dla własnej próżności. Tak człowiek okaleczył siebie po raz drugi. W tej koncepcji, imię zobrazowanego przez Kościół Katolicki szatana, nosi swoją określoną i precyzyjną nazwę: człowiek.  
I być może ta opinia nie będzie popularna i zrozumiała, bo ludzie mają w sobie zaszczepiony mechanizm obronny przed prawdą oraz niewygodnymi faktami. 
Na tej podstawie współcześni sataniści popełniają duży błąd, tworząc apoteozę szatana, unosząc zbrodnie człowieka, dokonywaną na żywych stworzeniach, wręcz do rangi świętości. 
Większość ludzi ma o tym "zielone pojęcie". Nazywają siebie ekspertami, ale z człowiekiem nie należy dyskutować, bo posiadł perfidną zdolność do filozofowania i jest w stanie udowodnić każdą rzecz.  
Dojście do prawdy i zrozumienia praw jest proste. Należy odrzucić „banialuki”, a pod powierzchnią znajdzie się to, właściwe to, którego szukamy. Tylko jedna sprawa: komu się chce przedzierać przez masę pływającego wokół gówna?

Siła napędowa klątwy 

Spójrzmy jednak na wyznawców owego satanizmu. To nie są wyznawcy, ale „ludzie poszukujący”. Siłą napędową do działania jest klątwa i owa moc sprawcza, której tu, na Ziemi mogą doświadczyć. 
To rzeczywiście tak działa, dlatego np. sataniści przed zbiorowym rzucaniem klątwy ustalają dane ofiary, takie jak: zdjęcie, adres, miejsce przebywania, łącznie z tym, że chcą wiedzieć gdzie fizycznie ktoś śpi. Atak następuje pomiędzy 2 a 3 w nocy. Najczęściej wysyła się demona, prosząc go o wsparcie. Sytuacja robi się nieciekawa, kiedy w rytuale zbiorczym bierze udział kilkanaście osób i tych demonów jest wielu. 
Klątwa, tak popularna metoda walki z wrogiem, inspiruje, zachwyca oraz czyni danego człowieka mocnym. To dlatego ludzie, anonimowo promując się w sieciach społecznościowych, zyskują wielką popularność, czyniąc niby zrytualizowane zabiegi magiczne. To przyciąga rzesze słabych i ślepych, którzy chcą coś zmienić, ale program, którym im zaaplikowano, nie daje się wyłączyć prosto. Gubią się we właściwym zrozumieniu, nie stanowiąc żadnego rzeczywistego zagrożenia. Klątwy przez nich rzucane, więcej mogą mieć do czynienia z przypadkiem niż prawdziwą magią. 
W chrześcijaństwie klątwy zostały zakazane, ale i tak ludzie w modlitwach proszą o różne rzeczy, niekoniecznie te dobre dla innych. 
Wszyscy rzucamy klątwy, nie dzieląc się tym z nikim, odżegnując się od haniebnego czynu, powtarzamy stale te same reguły: „ja ciebie nienawidzę”, „chciałbym, aby się tobie źle wiodło”. Ma to bardzo ścisły związek z życiem w stadzie oraz walką o przetrwanie i dominację. Kiedy zawodzą tradycyjne mechanizmy i możliwości w osiągnięciu sukcesu społecznego, zaczynamy sięgać po klątwy. Wierzymy, że eliminacja wroga nam samym zapewni sukces. Zasłaniamy się wyższą moralnością, którą rzekomo posiadamy, gdy rzecz idzie o nasz własny interes. Uznajemy, że mamy prawo do odwetu, gdy ktoś uczynił nam wyraźną krzywdę. Fałsz, to nie wyższa moralność, ale podły wizerunek samego siebie. Każdy rozsądzi według własnego sumienia.

W polskiej literaturze znane są interwencje sił wyższych, kiedy zawodzą naturalne sposoby osądzania złoczyńców. Przykładem najprostszym będzie dzieło Juliusza Słowackiego „Balladyna”. 


Sataniści powtarzają błąd

Nie znoszę współczesnych satanistów, nie dlatego że czczą diabła, ale dlatego że stali się bardziej zakłamani niż chrześcijanie i Żydzi, których tak ochoczo zwalczają. Opierają się na zasadach populizmu. Chrześcijanie wierzą, że to szatan rządzi tym światem. Zatem dlaczego jego wyznawcy nie są bogaci i nie stanowią panów świata? Dziwne, co?
To jest proste i potwierdza moją zasadniczą tezę tej dyskusji: popełniono błąd i dano się wysterować. Satanizm był ruchem sprzeciwu wobec zła człowieka, postępową próbą naprawy. Czyniąc z tego ruchu najgorszy rodzaj występku, zniszczono ową reformację. Zwróćmy uwagę na dawnych Żydów. Oni nie byli przeciwko szatanowi, ale mówili o racjach, wadząc się z nim, przekonywali iż wszystko, co czynią jest dobre i prawe. 
Uważam, że satanizm nigdy nie miał na celu nikogo krzywdzić, ale zmieniać postawę człowieka. To była walka tak wielka i karkołomna, że nie w sposób sobie to obecnie wyobrazić. Sataniści powtarzają pewien błąd, mówiąc o demonach i wojnach, zagładzie i cierpieniu. Każda religia ma w sobie ten aspekt, który głosi eksterminację tych, którzy myślą i czują inaczej. Ba! Każdy ludzki system polityczny tak mówi i wdraża te słowa w czyn. 
Oczywiście, nie znaczy to że klątwy, magia i siła nie działają. Człowiek nie może z nich skorzystać, bo został od tej mocy odciągnięty. Pieniądze i władza nie mają znaczenia. Liczy się programowanie mas, narodów i świata, zmierzające do osiągnięcia celów wyższych: panowanie nad mocą, rozwój duchowy, ujarzmienie zagrożeń, sprawowanie władzy… Listę kończę, bo byłaby zbyt długa. I daję przesłanie: czas się obudzić! 


Prawdziwa twarz satanizmu


Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…