Przejdź do głównej zawartości

Śmierć anegdoty

Urodziła się… bezprzytomna, będąc na fali. W dzieciństwie, nauczona moralności, nie skrywała spostrzeżeń. Jak to bywa u dzieci, okazywała się szczera i oddana. 
Młodość upłynęła jej dziwnie, czasem zabawowo. Kolebiąc się, targała między wierszami, tworząc niedopracowane życiowe creda. 
Wiek średni okazał się być nieco zmurszały, głównie za sprawą papierów i gromadzącego się dymu z papierosów, który przytłaczał i niewolił każdą myśl. Uzależniona od substancji smolistych, zażywała trucizny w proporcji, dusząc się jej oparami. Tworzyła głównie na potrzeby tłumów, nie zwracając uwagi na aspiracje i dążenia, o których nie pamiętała. Ideały odeszły, czasem przebąkiwały „coś”, żebrząc o litość przez zamglone kartki. Nie mogła pośpiesznie nic zrobić, a wertować zakurzonych pozycji nie miała zamiaru. Głównie za sprawą wiary we własną „mądrość”. 
Starość przyćmiła jej pole do widzenia. Wypełniała całe tomiszcza zepsutą frazą, uchodząc ogólnie za nieco doskonałą, niefrasobliwą i rozumną. Skażała umysły, piętnowała proroków i dawała moc złośliwemu pospólstwu. Cieszyła się popularnością, a klasy robotnicze odwoływały się do niej, gdy następował jakiś zgrzyt. 
Stara i samotna, nie chciała z nikim utrzymywać dalej kontaktu, wstydząca się za siebie. Zasłaniała się przy tym starczą sklerozą i niemożebnym bólem. Uchybiła wielu sprawom, nie będąc pod koniec zupełnie dostojną. Przed śmiercią wróciło to do niej, a gdy miała już odchodzić, w jej głowie przemówił rozum dziecka. Zapłakała samotnie… I nie był to płacz powodowany bólem czy napięciem, przygniatającej śmierci, ale bezsilność. W najgorszych momentach, owa bezsilność (rodzajowo niepewna i mętna), przemawia…
Anegdota odeszła, zacierając wiersze łzawym krzykiem. Niespełniona i oddana dawniej prawdzie, zmyła to, czego mogłaby powstydzić się za młodu.  
Pochowano ją nader szybko, wszak świat kocha pogrzeby z przytupem. Spoczęła na zasłużonym miejscu. Postawiono jej chyba, nawet z jeden pomnik. 
Wytarte miejsca, posklejane w wyblakłych tomiszczach, zastąpiono inną frazą, dopełniając obfitości słów. I tak, niczym feniks z popiołów, powstała anegdota, zdolna tworzyć na potrzeby chwili, czasów, pełniąc dostojną orędowniczą funkcję, piewczyni systemu…
Śmierć jej nie obeszła… Zmoczono ją w parafinie i ustawiono na widok gapiów w jakimś muzeum. 
Życie anegdoty okazało się pustką. Życie, na które nie mamy wpływu bywa przetrącone, osamotnione i byle jakie… Głos nie przemawia, ale anegdota milczy, milczy i nie mówi… Wydaje się, że jest, choć leży, umarła, stworzona przez człowieka, stopiona w parafinie... 




Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…