Przejdź do głównej zawartości

Piszę to, co uważam za słuszne

„Książka, z pozoru literacki gniot i banał, ma być manifestem autora, wyrażającym jego zdanie w kwestii tego, co realne i nierealne, a jednak możliwe i codzienne”. 
Mam na myśli, każdą tworzoną przeze mnie książkę. Oczywiście, wiele osób piszących, uważa własne spostrzeżenia oraz wyrażane zdania za coś wyjątkowego; i dobrze (wręcz zajebiście). Całkowicie zgodne z naturą, gdyż mamy kompleksy, ale najmniej brzydzimy się własnego dupska i przyrządu przed sobą. 
W ten sposób tworzy się ogromną masę potencjałów, które konkurują słowem o czytelnika. Każdy człowiek, który poszukuje przeżyć, dąży do prawdy czy jak tam zwał… może znaleźć w tym mętliku coś dla siebie. Pozytywny aspekt, uzasadniający istnienie tej cywilizacji, zaspokaja się, dając radość. Moje pisanie to przygoda – tak to traktuję – pojedynkowanie się z osobistym „ja”. Do stworzenia jednego dzieła potrzeba samozaparcia i wielu miesięcy ciężkiej pracy. Warsztat jest istotny, ale liczy się także pomysł. 
Pisać trzeba, koniecznie pod kątem własnych zainteresowań i dążeń. Moja przygoda z pisaniem rozpoczęła się w szkole podstawowej, gdy nauczono mnie elementarza. Być może to stanowi nieszczęście i niefortunny zbieg okoliczności. Może to nie było największe dokonanie, ale nauczyłem się pisać, składać zdania, a z czasem nawet zapisywać dłuższe kwestie. Sama możliwość formułowania wypowiedzi stanowi ogromne osiągnięcie każdego człowieka. Podobną satysfakcję odnajdujemy w uczeniu się innych języków. 
Mając lat 16, zaczynałem coś tam drobnego tworzyć. Różny był tego skutek, czasem niezamierzony, ale jakoś szło. Brutalnie mówiąc było kiczowato. Co innego napisać kilka zdań, a jeszcze inaczej tekst na 400 czy 900 stron, spójny ze sobą i pozbawiony domieszki, sadystycznej propagandowej goryczy, spławianej do kwiecistego języka literatury przez muszelkowych kaznodziejów i wyznaczników żywiołowego temperamentu twórczego.   
Dopiero doświadczenia życiowe, zepchnęły mnie na ścieżkę twórczą. Każdy piszący jest twórcą, nawet budując mebel ogrodowy stajemy się twórcami/wytwórcami, potrafiącymi obrabiać surowiec. Słowo i kartka stanowią również materiał godny szlifu. Nawet wybrakowany, pod okiem mistrza, dojrzewa do rangi dzieła. 
Pierwsze kroki w 2013 i 2014, to walka z powieścią „Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo”. Przy dwóch podejściach, udało mi się stworzyć coś, co nazwałbym powieścią. W 2015 przystąpiłem do satyr, gdyż uwielbiam pośmiać się sam z siebie, czasem z innych. Grunt, aby proponowany dowcip mógł na tyle poruszyć, że zainteresuje drugą osobę. Przyznaję się, że czasem śmieję się z innych. Nie dostrzegam w tym niczego złego. 
Najlepsze chwilę do śmiechu w moim życiu, powstawały w trakcie spotkań przy grillu czy ognisku, gdy w gronie dobrych znajomych, udawało się spędzać wspólnie czas na gadaniu głupot, snuciu smętnych historii i marzeniu o „dupie Maryny” (dosłownie o „dupie” – młode samce są bardzo spragnione rozkoszy). 
W 2016 powiedziałem sobie – Dość! Kurwa, to nie ten kierunek. Wziąłem książki na warsztat i postanowiłem że w 2017 roku zrobię z tekstem to, czego pierwotnie oczekiwałem. Żmudna praca dała mi satysfakcję. Raczej daje, bo nadal nad tym trwożę myśli i męczę palce, eksploatując wzrok i dożynając kręgosłup. Mam nadzieję, że nie pokrzywi mnie na starość. (Sic!)
Planuję wyjść z marazmu satyr i dwóch początkowych części serii „Przemilczeć Armagedon”, abym mógł wreszcie przedzierać się dalej w świat, który wyobraziłem sobie do urzeczywistnienia. Planuję serię satyryczną i anielską zakończyć na trzech częściach. Ciekawią mnie różne formy, najlepiej, aby dotychczas nie występowały. Zamierzam pochylić się nad obyczajówką, spróbować horroru i kontynuować sagę o aniołach, w zupełnie nowej odsłonie. Zatem będzie to coś zupełnie nowego, tylko rodzajowo połączone z „Przemilczeć Armagedon”. 
Czeka mnie – jeśli zdrowie pozwoli – zmierzenie się z książką opisującą historie ludzi, na tle XX-wiecznych wojen i zmian systemu oraz praca, raczej popularno-naukowa „Szatan – historia prawdziwa” (pierwsze szlify już ruszyły). Marzy mi się również cykl opowiadań symbolicznych, opartych na surrealistycznej kanwie oraz powieść o „wojnie światów”, muzułmańskiego z chrześcijańskim.  
Świat jest ciekawy, bywa też nudny, ale to od nas zależy, co i jak będziemy robili. Nie mamy wiele czasu na doskonalenie. Ludzkie życie nie sprowadza się do samej formy i jest ograniczone czasowo. W końcu, to tylko jedno życie, po którym następuje niema zmiana warty, nieoczekiwana i komplikująca wiele. Życie wieczne ma swoje minusy. Główny określa to, że czas należy odpowiednio zorganizować. Ziemska śmierć, nadaje człowiekowi zupełnie innej perspektywy. Odradza się w nowym ciele, pozbawiony problemów, z naturą możliwą do poprawy. Ślepe tchnienie ludzkie nie prosto zmienić. Człowiek nie dysponuje duszą, ale ożywczym tchnieniem. Pogląd ten jest zgodny z „Biblią”, która dosłownie o tym mówi. Podążając za Platonem, wiemy że dusza to posiadanie natury męskiej i żeńskiej, w tym samym ciele. 
Mechanizm ten zaplanował Stwórca, dając człowiekowi szansę na zmianę, w okresie istnienia na ziemskim padole. Czysta teoria reinkarnacji nie jest daleka religiom chrześcijańskim, ale należy chcieć zrozumieć pewne pojęcia i zależności. Ślepa wiara w zmartwychwstanie i przebaczenie, ma się nijak do tego, że nie znajduje potwierdzenia w tekstach. Obietnicą można nakarmić, zgłodniałe i przestraszone masy, wypełniając nią lukę, po wyzbyciu się rozumu. Czy na długo to możliwe? Nie wiem. Jak widać, działa przez 5 000 lat. Nikt nie raczył się zastanowić, dlaczego Stwórcy nie ma i nie reaguje na szalbierstwo człowieka? Oczywiście wszystko usprawiedliwia się szkaradnie, ale czy to słuszne, aby oszukiwać motłoch? Nie mam pojęcia. 
LaVey w „Biblii Szatana” podkreślał, że ludzkość ma szansę – zjednoczona i działająca wspólnie, postępująca w zgodzie z rozumem. 



Satyryczna fikcja 
Polityczna, niefrasobliwa, wyjęczała, przesiąknięta wulgaryzmami i seksem – tym wszystkim jest kurewska polityka, oparta na obłudzie i złodziejstwie. Ludzie, gdy zdadzą sobie sprawę, że demokracja to grzmocenie w dupsko bez tarcia, to wówczas może zyskają na tyle siły, aby system oprzeć na władzy człowieka i zdolności do posiadania i współdecydowania. W tym momencie, ludzkość powierzyła ster szubrawcom, zaspokajając się ochłapami i służąc za śmiesznym wynagrodzeniem, krzywdzicielom różnego kalibru.  Moje satyry stanowią bunt wobec wyzysku, kłamstwa i manipulacji, ukazując na czym polega działanie systemu. Ku temu, zapoznaję czytelnika z różnymi marionetkami tego mechanizmu, w którym jako trybiki pozbawiają ludzi resztek godności, biznes robiąc dosłownie na wszystkim. Przykładowo: istnienie burdeli to rozkosz, a jednocześnie ludzka tragedia. 
Przedstawiłem fikcyjnych bohaterów i wymyślone miejsca. Jednak ta historia, opisana w książkach „Kaczkoduk przejmuje ster!” oraz „Wiocha. Powieść jebitna” mogła wydarzyć się, dosłownie wszędzie. Wszelka zbieżność nazwisk, miejscowości czy wydarzeń jest czysto przypadkowa i stanowi fikcję literacką, tworzoną na potrzeby sztuki. Sztuki pisanej przez „s”, średnio-karłowate (w odróżnieniu od tej, pisanej przez duże „S”). Nie jestem twórcą doskonałym, bywam osobą piszącą, amatorskim tworzącym, poszukującym odpowiedzi. 



Nadnaturalne ujęcie powieści 

„Przemilczeć Armagedon” jako seria, to zmierzenie się z religijnością człowieka, podstawami kultury i odczuciami kilku tysięcy lat rozwoju cywilizacji. Punkt widzenia, opisany z perspektywy aniołów, obejmujący ciekawe wątki, związane z historią różnych cywilizacji, tworzy pewną całość. Zresztą, moim skromnym zdaniem, historia człowieka i religii, powinna odnosić się do całej cywilizacji. Mówienie, że Stwórca należy wyłącznie do Żydów czy chrześcijan, stanowi bajdurzenie, obrażające Najwyższą Istotę. 
Moje stanowisko w kwestii ludzkości jest oparte na starożytnym sposobie postrzegania. Nie jestem w tym, ani oryginalny ani wyjątkowy. Po prostu tak mam. Nie zgadzam się z wyznawcami Boga-Szatana, uważając ich za oszustów idei. Ktoś musiał im jednak powiedzieć, którędy zmierzać, ale każdy obraz, nawet najprostszy nie dociera. Jedni, ukazują się na tle głuszy, a drudzy żrą żywcem ofiary i uważają się za natchnionych przez bóstwo. 
Satanistą jestem ja, gdyż jestem przeciwnikiem tego, co dzieje się i działo na tym świecie. Satanista to ktoś, kto sprzeciwia się ustalonemu porządkowi. Jeżeli w takim porządku giną ludzie i władza wyrywa serce wolności, to tak, jestem satanistą. Jeśli mnie opluje się za to – a sądzę że wielu, którzy raczyliby tylko przeczytać, mogliby tak postąpić, muszę zakomunikować – ludzie, pomyślcie i nie czyńcie kłamstwa orężem w walce z prawdą. 
Szatan to skomplikowana kwestia. Grunt, aby chcieć zrozumieć postać „upadłego”. W „Pierwszej wojnie w niebie: Dziedzictwo” ukazałem początki i tym samym podstawy tego problemu. Wydaje mi się, że to wiele wyjaśnia. Cieszę się tym, łaknąc większego uciecha. Wykreowanie osobliwego dzieła, to sztuka sama w sobie. 
Chrześcijaństwa i judaizmu nie będę komentował, bo zbyt wiele musiałbym, w tak przyjętej formie tekstu (piszę ten felietonik specyficznie), użyć słów tak wulgarnych, że aż boję się sam owego zamiaru. Stąd przemilczam… Prosząc Najwyższego o wyrozumiałość dla ludzkiej natury. 
 Zdanie to jest może zbyt obcesowe, ale nie lubię czynić „bułki przez bibułkę” i wolę mówić wprost. W satyrach jest jebitnie, w powieści o aniołach poważnie i wzniośle. Przekroczyłem pewne kanony i osiągnąłem kontrast w pisaniu. Chwalę się, bo tworzyć różnie, to sztuka, a nie wada. 
Zachowania takie, możliwe iż są niepopularne, ale głoszenie prawdy odbiera siłę kłamcom i utrudnia życie przyćmionym masom. Niestety, twórca winien chodzić własnymi ścieżkami (drogi już zostały obsrane, nie warto przemieszczać się nimi), nienastawiony na komercję i upowszechnianie poglądów ogółu. W takim znaczeniu, uważam się za twórcę. Krytyki nie obawiam się, gdyż każdy przejaw dyskusji przybliża ludzi do poznania, a to jest dla systemu zabójcze. A ja, uwielbiam podtruwać sterowalny system. 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Co złego zrobiła koza?

Zastanawiam się: komu, co złego uczyniła koza (lub kozioł), że przypisano temu zwierzęciu całe zło, nazywając diabłem.  Dosłownie i w przenośni nie rozumiem tego zjawiska, "skozowacienia satanizmu". 
Fascynacja satanizmem też jest dla mnie niezrozumiała u większości ludzi, którzy nie rozumiejąc natury spraw, mówią o tym, jakby służyło to ich własnemu interesowi.  Satanizm kojarzy się większości (nawet wyznawcom) z możliwością "dokopania wrogowi" (stąd stałe pojęcie wroga u pseudosatanistów), z użyciem sił nadnaturalnych. W takim kontekście zastanawia mnie, czemu w kraju, w którym żyje nie jest to nadal doktryna oficjalna? (Zupełnie bez obrazy. W Polsce ludzie lubują się w dowalaniu innym).  Jeśli czytam, że "ktoś ma zapłacić, za to że ja płacę" albo że "umrze, bo mnie nie pokochał", to myślę sobie że doktryna zła ewoluowała w kierunku zmarszczenia.  Wytłumaczeniem zmarszczenia jest zwyrodnienie pięknej formy. Tyle i aż tyle w kwestii znaczenia pojęci…

Lucyferianizm – blask zmienia się w proch

Światli ludzie zrozumieją znaczenie, nadanego temu artykułowi tytułu. Krąg tych osób jest ogromny, od wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa, po wykształconych kulturowo i literacko apologetów (obrońców wiary chrześcijańskiej i jej prawd).  Lucyfer, strącony z Nieba, lecąc w kierunku Ziemi (zdobny w kamienie i złoto, lśniący przepychem), spalił się na proch. Zdrada Lucyfera – według mitów, nastąpiła trzeciego dnia stworzenia. Przypomnę, że według Biblii, w tym dniu została stworzona Ziemia, która wydała wszelkie rośliny zielone i drzewa. Strącenie stanowiło karę za wyniosłość, piękno, przezorność i blask. Opis z Izajasza wskazuje na kogoś, kto podbijał narody. 
Stary Testament wspomina o władcy babilońskim (satyra na króla babilońskiego), który runął pośród ziemi. W okresie późniejszym, ten znany fragment Iz 14, zaczęto utożsamiać z kimś potężnym, kogo powalono. To istota, która była równa Stwórcy, obalała królestwa, wyrzucona została z grobu, jak ścierwo. Biblia zapowiada, że złoczyńca z…

Drzewo dające wieczność

Charakterystyka na podstawie starotestamentowego wyobrażenia
Z drzewem spotykamy się w Księdze Rodzaju, przy opisie Ogrodu Eden, który Pan umiejscowił na wschodzie, a następnie umieścił w nim człowieka. Człowiek ten był ulepiony z prochu ziemi, a w jego nozdrza tchnięto życie.
[...] „Na rozkaz Pana wyrosły z gleby wszelkie drzewa mile z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła"[...] (Rdz 2, 9-10). Opowieść o Edenie, drzewie życia, poznania dobra i zła oraz Adamie i Ewie zna wielu ludzi na świecie. Przez jednych traktowana jest jako przypowieść, dla innych stanowi inspirację, a jeszcze inni dopatrują się w niej symboliki, dla spraw, które nigdy nie mogły mieć miejsca. Opowiedzieć początki człowieka, to znaleźć klucz do dziejów tego rodzaju, poznać powód konfliktu pomiędzy człowiekiem, a aniołami oraz w pełni zrozumieć drogę, którą przebyliśmy do tego  świata. Pod tym pozorem istnieje coś większego, źródło wieczności i poznani…

Łodyga przeciwieństw – Kto jest szatanem?

Anton Szandor LaVey napisał nieszkodliwą książkę w wymowie, z zupełnie innym ujęciem niż sądzą ludzie. Jeszcze nie napisałem recenzji Biblii Szatana, choć tę księgę czytałem ogromną ilość razy. Powszechne przekonanie o dziełach jej Autora wynika z niewiedzy oraz błędnie utrwalonego poglądu dotyczącego ludzi. LaVey, ostatni prorok Ziemi, wyjaśnił że kłamstwo było wrogiem wolności, pozbawiając osobistą naturę człowieka wszelkiej zdolności radzenia sobie z życiem. Mówił, że trzeba zniszczyć kłamstwo. I nie chodziło mu o plucie na hostię czy przeklinanie wrogów – to byłoby zbyt proste, tworząc kolejne kłamstwo. Perfidnej manipulacji dokonano, dając ludziom księgi, w których prawa zostały zapisane, a częściowo zmienione. Nie mieli czasu i odwagi dokonać całkowitego zakrycia, okazało się że brak pomysłu nie przeszkodził w tworzeniu zaprzeczeń. Zbudowali na tym kościoły, a ludzkość trzymając w ręku Biblię, wierzy tępo w słowa beznamiętnego, barbarzyńskiego kaznodziei, który nawet resztki tego…