Przejdź do głównej zawartości

Piszę to, co uważam za słuszne

„Książka, z pozoru literacki gniot i banał, ma być manifestem autora, wyrażającym jego zdanie w kwestii tego, co realne i nierealne, a jednak możliwe i codzienne”. 
Mam na myśli, każdą tworzoną przeze mnie książkę. Oczywiście, wiele osób piszących, uważa własne spostrzeżenia oraz wyrażane zdania za coś wyjątkowego; i dobrze (wręcz zajebiście). Całkowicie zgodne z naturą, gdyż mamy kompleksy, ale najmniej brzydzimy się własnego dupska i przyrządu przed sobą. 
W ten sposób tworzy się ogromną masę potencjałów, które konkurują słowem o czytelnika. Każdy człowiek, który poszukuje przeżyć, dąży do prawdy czy jak tam zwał… może znaleźć w tym mętliku coś dla siebie. Pozytywny aspekt, uzasadniający istnienie tej cywilizacji, zaspokaja się, dając radość. Moje pisanie to przygoda – tak to traktuję – pojedynkowanie się z osobistym „ja”. Do stworzenia jednego dzieła potrzeba samozaparcia i wielu miesięcy ciężkiej pracy. Warsztat jest istotny, ale liczy się także pomysł. 
Pisać trzeba, koniecznie pod kątem własnych zainteresowań i dążeń. Moja przygoda z pisaniem rozpoczęła się w szkole podstawowej, gdy nauczono mnie elementarza. Być może to stanowi nieszczęście i niefortunny zbieg okoliczności. Może to nie było największe dokonanie, ale nauczyłem się pisać, składać zdania, a z czasem nawet zapisywać dłuższe kwestie. Sama możliwość formułowania wypowiedzi stanowi ogromne osiągnięcie każdego człowieka. Podobną satysfakcję odnajdujemy w uczeniu się innych języków. 
Mając lat 16, zaczynałem coś tam drobnego tworzyć. Różny był tego skutek, czasem niezamierzony, ale jakoś szło. Brutalnie mówiąc było kiczowato. Co innego napisać kilka zdań, a jeszcze inaczej tekst na 400 czy 900 stron, spójny ze sobą i pozbawiony domieszki, sadystycznej propagandowej goryczy, spławianej do kwiecistego języka literatury przez muszelkowych kaznodziejów i wyznaczników żywiołowego temperamentu twórczego.   
Dopiero doświadczenia życiowe, zepchnęły mnie na ścieżkę twórczą. Każdy piszący jest twórcą, nawet budując mebel ogrodowy stajemy się twórcami/wytwórcami, potrafiącymi obrabiać surowiec. Słowo i kartka stanowią również materiał godny szlifu. Nawet wybrakowany, pod okiem mistrza, dojrzewa do rangi dzieła. 
Pierwsze kroki w 2013 i 2014, to walka z powieścią „Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo”. Przy dwóch podejściach, udało mi się stworzyć coś, co nazwałbym powieścią. W 2015 przystąpiłem do satyr, gdyż uwielbiam pośmiać się sam z siebie, czasem z innych. Grunt, aby proponowany dowcip mógł na tyle poruszyć, że zainteresuje drugą osobę. Przyznaję się, że czasem śmieję się z innych. Nie dostrzegam w tym niczego złego. 
Najlepsze chwilę do śmiechu w moim życiu, powstawały w trakcie spotkań przy grillu czy ognisku, gdy w gronie dobrych znajomych, udawało się spędzać wspólnie czas na gadaniu głupot, snuciu smętnych historii i marzeniu o „dupie Maryny” (dosłownie o „dupie” – młode samce są bardzo spragnione rozkoszy). 
W 2016 powiedziałem sobie – Dość! Kurwa, to nie ten kierunek. Wziąłem książki na warsztat i postanowiłem że w 2017 roku zrobię z tekstem to, czego pierwotnie oczekiwałem. Żmudna praca dała mi satysfakcję. Raczej daje, bo nadal nad tym trwożę myśli i męczę palce, eksploatując wzrok i dożynając kręgosłup. Mam nadzieję, że nie pokrzywi mnie na starość. (Sic!)
Planuję wyjść z marazmu satyr i dwóch początkowych części serii „Przemilczeć Armagedon”, abym mógł wreszcie przedzierać się dalej w świat, który wyobraziłem sobie do urzeczywistnienia. Planuję serię satyryczną i anielską zakończyć na trzech częściach. Ciekawią mnie różne formy, najlepiej, aby dotychczas nie występowały. Zamierzam pochylić się nad obyczajówką, spróbować horroru i kontynuować sagę o aniołach, w zupełnie nowej odsłonie. Zatem będzie to coś zupełnie nowego, tylko rodzajowo połączone z „Przemilczeć Armagedon”. 
Czeka mnie – jeśli zdrowie pozwoli – zmierzenie się z książką opisującą historie ludzi, na tle XX-wiecznych wojen i zmian systemu oraz praca, raczej popularno-naukowa „Szatan – historia prawdziwa” (pierwsze szlify już ruszyły). Marzy mi się również cykl opowiadań symbolicznych, opartych na surrealistycznej kanwie oraz powieść o „wojnie światów”, muzułmańskiego z chrześcijańskim.  
Świat jest ciekawy, bywa też nudny, ale to od nas zależy, co i jak będziemy robili. Nie mamy wiele czasu na doskonalenie. Ludzkie życie nie sprowadza się do samej formy i jest ograniczone czasowo. W końcu, to tylko jedno życie, po którym następuje niema zmiana warty, nieoczekiwana i komplikująca wiele. Życie wieczne ma swoje minusy. Główny określa to, że czas należy odpowiednio zorganizować. Ziemska śmierć, nadaje człowiekowi zupełnie innej perspektywy. Odradza się w nowym ciele, pozbawiony problemów, z naturą możliwą do poprawy. Ślepe tchnienie ludzkie nie prosto zmienić. Człowiek nie dysponuje duszą, ale ożywczym tchnieniem. Pogląd ten jest zgodny z „Biblią”, która dosłownie o tym mówi. Podążając za Platonem, wiemy że dusza to posiadanie natury męskiej i żeńskiej, w tym samym ciele. 
Mechanizm ten zaplanował Stwórca, dając człowiekowi szansę na zmianę, w okresie istnienia na ziemskim padole. Czysta teoria reinkarnacji nie jest daleka religiom chrześcijańskim, ale należy chcieć zrozumieć pewne pojęcia i zależności. Ślepa wiara w zmartwychwstanie i przebaczenie, ma się nijak do tego, że nie znajduje potwierdzenia w tekstach. Obietnicą można nakarmić, zgłodniałe i przestraszone masy, wypełniając nią lukę, po wyzbyciu się rozumu. Czy na długo to możliwe? Nie wiem. Jak widać, działa przez 5 000 lat. Nikt nie raczył się zastanowić, dlaczego Stwórcy nie ma i nie reaguje na szalbierstwo człowieka? Oczywiście wszystko usprawiedliwia się szkaradnie, ale czy to słuszne, aby oszukiwać motłoch? Nie mam pojęcia. 
LaVey w „Biblii Szatana” podkreślał, że ludzkość ma szansę – zjednoczona i działająca wspólnie, postępująca w zgodzie z rozumem. 



Satyryczna fikcja 
Polityczna, niefrasobliwa, wyjęczała, przesiąknięta wulgaryzmami i seksem – tym wszystkim jest kurewska polityka, oparta na obłudzie i złodziejstwie. Ludzie, gdy zdadzą sobie sprawę, że demokracja to grzmocenie w dupsko bez tarcia, to wówczas może zyskają na tyle siły, aby system oprzeć na władzy człowieka i zdolności do posiadania i współdecydowania. W tym momencie, ludzkość powierzyła ster szubrawcom, zaspokajając się ochłapami i służąc za śmiesznym wynagrodzeniem, krzywdzicielom różnego kalibru.  Moje satyry stanowią bunt wobec wyzysku, kłamstwa i manipulacji, ukazując na czym polega działanie systemu. Ku temu, zapoznaję czytelnika z różnymi marionetkami tego mechanizmu, w którym jako trybiki pozbawiają ludzi resztek godności, biznes robiąc dosłownie na wszystkim. Przykładowo: istnienie burdeli to rozkosz, a jednocześnie ludzka tragedia. 
Przedstawiłem fikcyjnych bohaterów i wymyślone miejsca. Jednak ta historia, opisana w książkach „Kaczkoduk przejmuje ster!” oraz „Wiocha. Powieść jebitna” mogła wydarzyć się, dosłownie wszędzie. Wszelka zbieżność nazwisk, miejscowości czy wydarzeń jest czysto przypadkowa i stanowi fikcję literacką, tworzoną na potrzeby sztuki. Sztuki pisanej przez „s”, średnio-karłowate (w odróżnieniu od tej, pisanej przez duże „S”). Nie jestem twórcą doskonałym, bywam osobą piszącą, amatorskim tworzącym, poszukującym odpowiedzi. 



Nadnaturalne ujęcie powieści 

„Przemilczeć Armagedon” jako seria, to zmierzenie się z religijnością człowieka, podstawami kultury i odczuciami kilku tysięcy lat rozwoju cywilizacji. Punkt widzenia, opisany z perspektywy aniołów, obejmujący ciekawe wątki, związane z historią różnych cywilizacji, tworzy pewną całość. Zresztą, moim skromnym zdaniem, historia człowieka i religii, powinna odnosić się do całej cywilizacji. Mówienie, że Stwórca należy wyłącznie do Żydów czy chrześcijan, stanowi bajdurzenie, obrażające Najwyższą Istotę. 
Moje stanowisko w kwestii ludzkości jest oparte na starożytnym sposobie postrzegania. Nie jestem w tym, ani oryginalny ani wyjątkowy. Po prostu tak mam. Nie zgadzam się z wyznawcami Boga-Szatana, uważając ich za oszustów idei. Ktoś musiał im jednak powiedzieć, którędy zmierzać, ale każdy obraz, nawet najprostszy nie dociera. Jedni, ukazują się na tle głuszy, a drudzy żrą żywcem ofiary i uważają się za natchnionych przez bóstwo. 
Satanistą jestem ja, gdyż jestem przeciwnikiem tego, co dzieje się i działo na tym świecie. Satanista to ktoś, kto sprzeciwia się ustalonemu porządkowi. Jeżeli w takim porządku giną ludzie i władza wyrywa serce wolności, to tak, jestem satanistą. Jeśli mnie opluje się za to – a sądzę że wielu, którzy raczyliby tylko przeczytać, mogliby tak postąpić, muszę zakomunikować – ludzie, pomyślcie i nie czyńcie kłamstwa orężem w walce z prawdą. 
Szatan to skomplikowana kwestia. Grunt, aby chcieć zrozumieć postać „upadłego”. W „Pierwszej wojnie w niebie: Dziedzictwo” ukazałem początki i tym samym podstawy tego problemu. Wydaje mi się, że to wiele wyjaśnia. Cieszę się tym, łaknąc większego uciecha. Wykreowanie osobliwego dzieła, to sztuka sama w sobie. 
Chrześcijaństwa i judaizmu nie będę komentował, bo zbyt wiele musiałbym, w tak przyjętej formie tekstu (piszę ten felietonik specyficznie), użyć słów tak wulgarnych, że aż boję się sam owego zamiaru. Stąd przemilczam… Prosząc Najwyższego o wyrozumiałość dla ludzkiej natury. 
 Zdanie to jest może zbyt obcesowe, ale nie lubię czynić „bułki przez bibułkę” i wolę mówić wprost. W satyrach jest jebitnie, w powieści o aniołach poważnie i wzniośle. Przekroczyłem pewne kanony i osiągnąłem kontrast w pisaniu. Chwalę się, bo tworzyć różnie, to sztuka, a nie wada. 
Zachowania takie, możliwe iż są niepopularne, ale głoszenie prawdy odbiera siłę kłamcom i utrudnia życie przyćmionym masom. Niestety, twórca winien chodzić własnymi ścieżkami (drogi już zostały obsrane, nie warto przemieszczać się nimi), nienastawiony na komercję i upowszechnianie poglądów ogółu. W takim znaczeniu, uważam się za twórcę. Krytyki nie obawiam się, gdyż każdy przejaw dyskusji przybliża ludzi do poznania, a to jest dla systemu zabójcze. A ja, uwielbiam podtruwać sterowalny system. 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Niewolnicy z Ziemi

Każdy człowiek, a może prawie każdy słyszał kiedyś o aniołach. Każde zwierzę słyszało pewnie o człowieku lub jeśli usłyszało, to mogło się zawieść. Niekiedy spotkania z człowiekiem bywają ostatnimi. Nie chcę przez to powiedzieć, że człowiek to szkodnik, ale jakoś tak samo wychodzi. W prosty sposób może zrozumiemy, dlaczego zamknięto Eden. Zwierzęta też nawołują, ale ich głos zbierają ziemskie duchy. Aniołowie nie przeżyliby głosu, który nagromadził się w pokładach ziemi. Ból i cierpienie, wypaczają a przywołane pragnienie spowalnia. Ziemia ocieka krwią. Wiadomo, że anioł przybędzie. Pewnego dnia powróci i wspomoże życie. Pan Eremu przywoła zwątpiałych i przywróci zaburzony ład. 
Jedzący i niszczący wszystko wokół człowiek jest prawdziwym drapieżcą. Można powiedzieć to z dumą, akcentując fakt tego, że gatunek ludzki radzi sobie na Ziemi, dominując nad przyrodą ożywioną, ale nie sposób dostrzec dramatów związanych z działalnością ludzi. Wykańczają sami siebie, stali się sobie „sterowalni…

Doceniam ludzi, których pasją jest pokonywanie samych siebie

Z dużej perspektywy, moje miasto Mrągowo, wygląda ładnie. Cieszę się, gdy mogę aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu wszystkich tych miejsc, do których udawanie się stanowi swoistą podróż sentymentalną, a także jest pewnego rodzaju ucieczką od codzienności.  Wówczas rozmyślam nad własnymi działaniami oraz tym, co robią też inni, którzy znajdują się w jakiś sposób wokół mnie. Najbliższe otoczenie człowieka, poprzez rozwój informatyzacji, zaczyna zmieniać swoje pojęcie. 
Mieszkamy w pięknych miejscach, nie doceniając krajobrazu kulturowego, który roztacza się wokół nas (krajobraz kulturowy to krajobraz naturalny poddany działaniu człowieka, w ten sposób przekształcony i zaadoptowany). Dzielimy się tymi miejscami z ludźmi, promując własne miejscowości. Wystarczy odrobina chęci, aby nie ślęczeć w domu i mówić "już mi nic nie wyjdzie", tylko ruszyć. Jesteśmy tymi małymi cząstkami, wpływającymi coraz realniej na nasze otoczenie.  Moja znajoma Anna powiedziała mi, że jej się nic nie chce…

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie.  Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porówna…

Istota nakazu dnia szóstego

Beliar zachowania ludzi nie zrozumiał. Miał przed oczyma wizję wojny, która wydarzyła się w jego świecie. Nadal nie wiedział, o co chodziło w tym krwawym sporze. Ludzie chcieli wyeliminować kel el; tak zaczęła się pierwsza wojna w niebie, która toczyła się z człowiekiem, odnosząc różny skutek. Naówczas byli silniejsi, bliżsi nam. Po przegranej, ludzie zostali wygnani z Ogrodów Ojca, tworząc pierwszą cywilizację Szeolu.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Rdz 1,26 mówi: „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.  W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspólnych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu fragmentu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. 



Tłumaczenie słownik…

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach. Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która mu…