Przejdź do głównej zawartości

Piszę to, co uważam za słuszne

„Książka, z pozoru literacki gniot i banał, ma być manifestem autora, wyrażającym jego zdanie w kwestii tego, co realne i nierealne, a jednak możliwe i codzienne”. 
Mam na myśli, każdą tworzoną przeze mnie książkę. Oczywiście, wiele osób piszących, uważa własne spostrzeżenia oraz wyrażane zdania za coś wyjątkowego; i dobrze (wręcz zajebiście). Całkowicie zgodne z naturą, gdyż mamy kompleksy, ale najmniej brzydzimy się własnego dupska i przyrządu przed sobą. 
W ten sposób tworzy się ogromną masę potencjałów, które konkurują słowem o czytelnika. Każdy człowiek, który poszukuje przeżyć, dąży do prawdy czy jak tam zwał… może znaleźć w tym mętliku coś dla siebie. Pozytywny aspekt, uzasadniający istnienie tej cywilizacji, zaspokaja się, dając radość. Moje pisanie to przygoda – tak to traktuję – pojedynkowanie się z osobistym „ja”. Do stworzenia jednego dzieła potrzeba samozaparcia i wielu miesięcy ciężkiej pracy. Warsztat jest istotny, ale liczy się także pomysł. 
Pisać trzeba, koniecznie pod kątem własnych zainteresowań i dążeń. Moja przygoda z pisaniem rozpoczęła się w szkole podstawowej, gdy nauczono mnie elementarza. Być może to stanowi nieszczęście i niefortunny zbieg okoliczności. Może to nie było największe dokonanie, ale nauczyłem się pisać, składać zdania, a z czasem nawet zapisywać dłuższe kwestie. Sama możliwość formułowania wypowiedzi stanowi ogromne osiągnięcie każdego człowieka. Podobną satysfakcję odnajdujemy w uczeniu się innych języków. 
Mając lat 16, zaczynałem coś tam drobnego tworzyć. Różny był tego skutek, czasem niezamierzony, ale jakoś szło. Brutalnie mówiąc było kiczowato. Co innego napisać kilka zdań, a jeszcze inaczej tekst na 400 czy 900 stron, spójny ze sobą i pozbawiony domieszki, sadystycznej propagandowej goryczy, spławianej do kwiecistego języka literatury przez muszelkowych kaznodziejów i wyznaczników żywiołowego temperamentu twórczego.   
Dopiero doświadczenia życiowe, zepchnęły mnie na ścieżkę twórczą. Każdy piszący jest twórcą, nawet budując mebel ogrodowy stajemy się twórcami/wytwórcami, potrafiącymi obrabiać surowiec. Słowo i kartka stanowią również materiał godny szlifu. Nawet wybrakowany, pod okiem mistrza, dojrzewa do rangi dzieła. 
Pierwsze kroki w 2013 i 2014, to walka z powieścią „Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo”. Przy dwóch podejściach, udało mi się stworzyć coś, co nazwałbym powieścią. W 2015 przystąpiłem do satyr, gdyż uwielbiam pośmiać się sam z siebie, czasem z innych. Grunt, aby proponowany dowcip mógł na tyle poruszyć, że zainteresuje drugą osobę. Przyznaję się, że czasem śmieję się z innych. Nie dostrzegam w tym niczego złego. 
Najlepsze chwilę do śmiechu w moim życiu, powstawały w trakcie spotkań przy grillu czy ognisku, gdy w gronie dobrych znajomych, udawało się spędzać wspólnie czas na gadaniu głupot, snuciu smętnych historii i marzeniu o „dupie Maryny” (dosłownie o „dupie” – młode samce są bardzo spragnione rozkoszy). 
W 2016 powiedziałem sobie – Dość! Kurwa, to nie ten kierunek. Wziąłem książki na warsztat i postanowiłem że w 2017 roku zrobię z tekstem to, czego pierwotnie oczekiwałem. Żmudna praca dała mi satysfakcję. Raczej daje, bo nadal nad tym trwożę myśli i męczę palce, eksploatując wzrok i dożynając kręgosłup. Mam nadzieję, że nie pokrzywi mnie na starość. (Sic!)
Planuję wyjść z marazmu satyr i dwóch początkowych części serii „Przemilczeć Armagedon”, abym mógł wreszcie przedzierać się dalej w świat, który wyobraziłem sobie do urzeczywistnienia. Planuję serię satyryczną i anielską zakończyć na trzech częściach. Ciekawią mnie różne formy, najlepiej, aby dotychczas nie występowały. Zamierzam pochylić się nad obyczajówką, spróbować horroru i kontynuować sagę o aniołach, w zupełnie nowej odsłonie. Zatem będzie to coś zupełnie nowego, tylko rodzajowo połączone z „Przemilczeć Armagedon”. 
Czeka mnie – jeśli zdrowie pozwoli – zmierzenie się z książką opisującą historie ludzi, na tle XX-wiecznych wojen i zmian systemu oraz praca, raczej popularno-naukowa „Szatan – historia prawdziwa” (pierwsze szlify już ruszyły). Marzy mi się również cykl opowiadań symbolicznych, opartych na surrealistycznej kanwie oraz powieść o „wojnie światów”, muzułmańskiego z chrześcijańskim.  
Świat jest ciekawy, bywa też nudny, ale to od nas zależy, co i jak będziemy robili. Nie mamy wiele czasu na doskonalenie. Ludzkie życie nie sprowadza się do samej formy i jest ograniczone czasowo. W końcu, to tylko jedno życie, po którym następuje niema zmiana warty, nieoczekiwana i komplikująca wiele. Życie wieczne ma swoje minusy. Główny określa to, że czas należy odpowiednio zorganizować. Ziemska śmierć, nadaje człowiekowi zupełnie innej perspektywy. Odradza się w nowym ciele, pozbawiony problemów, z naturą możliwą do poprawy. Ślepe tchnienie ludzkie nie prosto zmienić. Człowiek nie dysponuje duszą, ale ożywczym tchnieniem. Pogląd ten jest zgodny z „Biblią”, która dosłownie o tym mówi. Podążając za Platonem, wiemy że dusza to posiadanie natury męskiej i żeńskiej, w tym samym ciele. 
Mechanizm ten zaplanował Stwórca, dając człowiekowi szansę na zmianę, w okresie istnienia na ziemskim padole. Czysta teoria reinkarnacji nie jest daleka religiom chrześcijańskim, ale należy chcieć zrozumieć pewne pojęcia i zależności. Ślepa wiara w zmartwychwstanie i przebaczenie, ma się nijak do tego, że nie znajduje potwierdzenia w tekstach. Obietnicą można nakarmić, zgłodniałe i przestraszone masy, wypełniając nią lukę, po wyzbyciu się rozumu. Czy na długo to możliwe? Nie wiem. Jak widać, działa przez 5 000 lat. Nikt nie raczył się zastanowić, dlaczego Stwórcy nie ma i nie reaguje na szalbierstwo człowieka? Oczywiście wszystko usprawiedliwia się szkaradnie, ale czy to słuszne, aby oszukiwać motłoch? Nie mam pojęcia. 
LaVey w „Biblii Szatana” podkreślał, że ludzkość ma szansę – zjednoczona i działająca wspólnie, postępująca w zgodzie z rozumem. 



Satyryczna fikcja 
Polityczna, niefrasobliwa, wyjęczała, przesiąknięta wulgaryzmami i seksem – tym wszystkim jest kurewska polityka, oparta na obłudzie i złodziejstwie. Ludzie, gdy zdadzą sobie sprawę, że demokracja to grzmocenie w dupsko bez tarcia, to wówczas może zyskają na tyle siły, aby system oprzeć na władzy człowieka i zdolności do posiadania i współdecydowania. W tym momencie, ludzkość powierzyła ster szubrawcom, zaspokajając się ochłapami i służąc za śmiesznym wynagrodzeniem, krzywdzicielom różnego kalibru.  Moje satyry stanowią bunt wobec wyzysku, kłamstwa i manipulacji, ukazując na czym polega działanie systemu. Ku temu, zapoznaję czytelnika z różnymi marionetkami tego mechanizmu, w którym jako trybiki pozbawiają ludzi resztek godności, biznes robiąc dosłownie na wszystkim. Przykładowo: istnienie burdeli to rozkosz, a jednocześnie ludzka tragedia. 
Przedstawiłem fikcyjnych bohaterów i wymyślone miejsca. Jednak ta historia, opisana w książkach „Kaczkoduk przejmuje ster!” oraz „Wiocha. Powieść jebitna” mogła wydarzyć się, dosłownie wszędzie. Wszelka zbieżność nazwisk, miejscowości czy wydarzeń jest czysto przypadkowa i stanowi fikcję literacką, tworzoną na potrzeby sztuki. Sztuki pisanej przez „s”, średnio-karłowate (w odróżnieniu od tej, pisanej przez duże „S”). Nie jestem twórcą doskonałym, bywam osobą piszącą, amatorskim tworzącym, poszukującym odpowiedzi. 



Nadnaturalne ujęcie powieści 

„Przemilczeć Armagedon” jako seria, to zmierzenie się z religijnością człowieka, podstawami kultury i odczuciami kilku tysięcy lat rozwoju cywilizacji. Punkt widzenia, opisany z perspektywy aniołów, obejmujący ciekawe wątki, związane z historią różnych cywilizacji, tworzy pewną całość. Zresztą, moim skromnym zdaniem, historia człowieka i religii, powinna odnosić się do całej cywilizacji. Mówienie, że Stwórca należy wyłącznie do Żydów czy chrześcijan, stanowi bajdurzenie, obrażające Najwyższą Istotę. 
Moje stanowisko w kwestii ludzkości jest oparte na starożytnym sposobie postrzegania. Nie jestem w tym, ani oryginalny ani wyjątkowy. Po prostu tak mam. Nie zgadzam się z wyznawcami Boga-Szatana, uważając ich za oszustów idei. Ktoś musiał im jednak powiedzieć, którędy zmierzać, ale każdy obraz, nawet najprostszy nie dociera. Jedni, ukazują się na tle głuszy, a drudzy żrą żywcem ofiary i uważają się za natchnionych przez bóstwo. 
Satanistą jestem ja, gdyż jestem przeciwnikiem tego, co dzieje się i działo na tym świecie. Satanista to ktoś, kto sprzeciwia się ustalonemu porządkowi. Jeżeli w takim porządku giną ludzie i władza wyrywa serce wolności, to tak, jestem satanistą. Jeśli mnie opluje się za to – a sądzę że wielu, którzy raczyliby tylko przeczytać, mogliby tak postąpić, muszę zakomunikować – ludzie, pomyślcie i nie czyńcie kłamstwa orężem w walce z prawdą. 
Szatan to skomplikowana kwestia. Grunt, aby chcieć zrozumieć postać „upadłego”. W „Pierwszej wojnie w niebie: Dziedzictwo” ukazałem początki i tym samym podstawy tego problemu. Wydaje mi się, że to wiele wyjaśnia. Cieszę się tym, łaknąc większego uciecha. Wykreowanie osobliwego dzieła, to sztuka sama w sobie. 
Chrześcijaństwa i judaizmu nie będę komentował, bo zbyt wiele musiałbym, w tak przyjętej formie tekstu (piszę ten felietonik specyficznie), użyć słów tak wulgarnych, że aż boję się sam owego zamiaru. Stąd przemilczam… Prosząc Najwyższego o wyrozumiałość dla ludzkiej natury. 
 Zdanie to jest może zbyt obcesowe, ale nie lubię czynić „bułki przez bibułkę” i wolę mówić wprost. W satyrach jest jebitnie, w powieści o aniołach poważnie i wzniośle. Przekroczyłem pewne kanony i osiągnąłem kontrast w pisaniu. Chwalę się, bo tworzyć różnie, to sztuka, a nie wada. 
Zachowania takie, możliwe iż są niepopularne, ale głoszenie prawdy odbiera siłę kłamcom i utrudnia życie przyćmionym masom. Niestety, twórca winien chodzić własnymi ścieżkami (drogi już zostały obsrane, nie warto przemieszczać się nimi), nienastawiony na komercję i upowszechnianie poglądów ogółu. W takim znaczeniu, uważam się za twórcę. Krytyki nie obawiam się, gdyż każdy przejaw dyskusji przybliża ludzi do poznania, a to jest dla systemu zabójcze. A ja, uwielbiam podtruwać sterowalny system. 

Popularne posty z tego bloga

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Niewolnicy z Ziemi

Każdy człowiek, a może prawie każdy słyszał kiedyś o aniołach. Każde zwierzę słyszało pewnie o człowieku lub jeśli usłyszało, to mogło się zawieść. Niekiedy spotkania z człowiekiem bywają ostatnimi. Nie chcę przez to powiedzieć, że człowiek to szkodnik, ale jakoś tak samo wychodzi. W prosty sposób może zrozumiemy, dlaczego zamknięto Eden. Zwierzęta też nawołują, ale ich głos zbierają ziemskie duchy. Aniołowie nie przeżyliby głosu, który nagromadził się w pokładach ziemi. Ból i cierpienie, wypaczają a przywołane pragnienie spowalnia. Ziemia ocieka krwią. Wiadomo, że anioł przybędzie. Pewnego dnia powróci i wspomoże życie. Pan Eremu przywoła zwątpiałych i przywróci zaburzony ład. 
Jedzący i niszczący wszystko wokół człowiek jest prawdziwym drapieżcą. Można powiedzieć to z dumą, akcentując fakt tego, że gatunek ludzki radzi sobie na Ziemi, dominując nad przyrodą ożywioną, ale nie sposób dostrzec dramatów związanych z działalnością ludzi. Wykańczają sami siebie, stali się sobie „sterowalni…

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Doceniam ludzi, których pasją jest pokonywanie samych siebie

Z dużej perspektywy, moje miasto Mrągowo, wygląda ładnie. Cieszę się, gdy mogę aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu wszystkich tych miejsc, do których udawanie się stanowi swoistą podróż sentymentalną, a także jest pewnego rodzaju ucieczką od codzienności.  Wówczas rozmyślam nad własnymi działaniami oraz tym, co robią też inni, którzy znajdują się w jakiś sposób wokół mnie. Najbliższe otoczenie człowieka, poprzez rozwój informatyzacji, zaczyna zmieniać swoje pojęcie. 
Mieszkamy w pięknych miejscach, nie doceniając krajobrazu kulturowego, który roztacza się wokół nas (krajobraz kulturowy to krajobraz naturalny poddany działaniu człowieka, w ten sposób przekształcony i zaadoptowany). Dzielimy się tymi miejscami z ludźmi, promując własne miejscowości. Wystarczy odrobina chęci, aby nie ślęczeć w domu i mówić "już mi nic nie wyjdzie", tylko ruszyć. Jesteśmy tymi małymi cząstkami, wpływającymi coraz realniej na nasze otoczenie.  Moja znajoma Anna powiedziała mi, że jej się nic nie chce…

Śmierć to śmierć

Na Ziemi ludzie owładnięci pychą, sprawiają sobie trudność. I kroczą w kłamstwie, idąc za włóczęgami, nawet niezdolnymi do życia wśród piasku. Mistycyzm człowieczej religii jest oszukanym faktem uśpionej, zbiorowej amnezji, która samoaktualizuje się, co jakiś czas postępując w rozwoju. Prawda jest pokryta fanta¬styczną osnową, a za nią pozostaje wyłącznie wiedza. Dramat na tym świecie trwa chwilę, zanim umrzesz . Nie odnoszę tego do człowieka, ale do żywych stworzeń, którym dane zostało prawo życia . Śmierć to śmierć, nie istnieją przyzwoite rozwiązania. Humanizm, to polityka śmierci, usprawiedliwiana przez ludzi, głoszących możliwość odbierania życia, wszystkiemu, co nie jest ludzkie, uznając to za przejaw ogólnego dobra i prawa do rozwoju. Pogląd ten każe karać za zabicie człowieka, uznając jego życie za wartość. Czynią tak w imię Stwórcy i Prawa, które ponoć pochodzi z Eremu. Szacunek do życia, to podstawowe z praw. Nigdy człowiek nie zasłuży na wieczność, jeśli nie zastosuje się d…

Istota nakazu dnia szóstego

Beliar zachowania ludzi nie zrozumiał. Miał przed oczyma wizję wojny, która wydarzyła się w jego świecie. Nadal nie wiedział, o co chodziło w tym krwawym sporze. Ludzie chcieli wyeliminować kel el; tak zaczęła się pierwsza wojna w niebie, która toczyła się z człowiekiem, odnosząc różny skutek. Naówczas byli silniejsi, bliżsi nam. Po przegranej, ludzie zostali wygnani z Ogrodów Ojca, tworząc pierwszą cywilizację Szeolu.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Rdz 1,26 mówi: „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.  W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspólnych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu fragmentu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. 



Tłumaczenie słownik…

Dzieło praktycznie ukończone

Po przeszło dwóch latach pracy edytorskiej i korektach, udało nam się ukończyć Pierwszą wojnę w niebie: Dziedzictwo, książkę trudną, a jednocześnie zawierającą wiedzę dotyczącą tego, czego nigdy ludzkości nie przekazano w żadnej formie literackiej. Takie jest moje zdanie, jako jej twórcy. Czytelnik może mieć odrębne spojrzenie. Nie jest to książka prosta, nieco kontrowersyjna i na pewno nie powstały nigdy podobne treści – co wpływa na jej oryginalność oraz wyjątkowość. Miejmy nadzieję, że znajdzie się w niej kilka słów, które pozwolą komuś zrozumieć. 


Kilka słów o treści Książka to opowieść o ludzkości i stworzeniu, przedstawiona z perspektywy aniołów, zamieszkujących Erem.  Dzieje rozpoczynają się od momentu zgromadzenia na Wielkim Syjonie. Ludzkość, drugiej Ziemi zawiodła i zwołano obrady, mające przeprowadzić sąd nad ludzkością. Na Ziemię przybywają wodzowie, z odległych krain, aby sądzić człowieka. Rozpoczyna się rzeź, ogarniająca całą planetę. Dochodzi do ponownego aktu stworzenia, …

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach. Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która mu…