Przejdź do głównej zawartości

Bliskością pisarza jest jego dzie­ło


Bliskością pisarza jest jego dzieło i jeśli nie powstało z przypadku, to można powiedzieć, że jest się spełnionym, gdy tworzy się umiłowane treści. Może lepiej byłoby nazywać siebie autorem, aby nie zadrażnić uznanych ludzi pióra, ale pisarzem w myśl obowiązującej terminologii jest każdy piszący. Ciężkie jest to, może nazwę się skrybą[1]? Pasuje lepiej?
  Ze słowa powstał świat, gdy […] „Pan rzekł: Niechaj się stanie światłość! I stała się światłość”[2]. I tak dzieło mające swego autora, zostaje zrównane ze stwarzaniem. To nie wyniosłość, ale konieczność nazwania rzeczy po imieniu. Człowiek tworzący powinien wznosić się ponad przeciętność, aby nie razić tym, co ogranicza masy, ale wprowadzać to, co je rozwija. Upiększa się tym świat i Ziemię, czyniąc codzienność lepszą, również istocie żywej[3].
Wnosić coś do życia świata, to zapisywać sprawy, które przemawiają do rozumu, objawiając się poprzez sztukę. Wówczas autor staje się uprawnionym do tego, aby karmić tym tych, którzy chcą skosztować nietypowego pokarmu[4].
O tym, co bliskie pisze się szczerze. Otwarcie mówi się tylko wówczas, gdy szanuje się kogoś na tyle, aby odbyć szczerą rozmowę. Pisarz, który zdecyduje się na odrobinę prawdy, ucieka od populizmu i zaczyna traktować Czytelnika poważnie.
Tworząc całą serię Przemilczeć Armagedon, niemal przez cały ten czas, staram się widzieć nieustannie ludzi. Armagedon nie należy do literatury ani prostej, ani łatwej w odbiorze. Być może powodem tego jest to, że opieram się na jednoczesnym ujęciu myślenia zbyt wielu ludzi. Usiłuję odnaleźć wspólne cechy oraz oddać wzorcowy system wartości, tożsamy różnym cywilizacjom i kulturom. Spoglądam na historię świata, widzianą z perspektywy aniołów.
Aniołowie nie różnicują. Traktują cywilizacje bytujące w obszarze planety, jak jedną społeczność, w której rządzi niepodzielnie człowiek. Zdominował on świat, niszcząc bezpowrotnie życie. Podła i prawdziwa definicja dominacji człowieka.
Poszukiwania idei jednej ludzkości utrudnia podejście śmiertelników, którzy nie mają zrozumienia i postępują często zgodnie ze swoimi stadnymi pierwowzorami. Iść za resztą, nie myśleć i poddawać się wrażeniu, a nie opierać życia na przesłaniu mądrości i fundamentach prawdy.
Dochodzę do coraz częstszego wniosku, że ludziom nie zależy na prawdzie. Wolą czcić wzajemnie, zebrane po krańcach świata ikony uprzedzonej tożsamości, udając zamożnych i wielkich, dobrotliwych panów, którzy z łaską pozwolą przystąpić innym do uczty życia. Wywołują wojny i zwady, potrzebując człowieka do osiągnięcia celu, tak marnego i bliskiego, znanego tylko im. Cel ten wieńczy śmierć.
Ta historia wydarzyła się naprawdę. Zaczęło się to dawno, nieopodal naszych domostw. W zamierzchłej przeszłości, rozegrała się potężna bitwa. Nad światem roztoczyła się krwiożercza smuga. Niegasnące, palone miasta i wsie, rozsiane po ziemi żywe trupy. Zapach śmierci niesiony z powietrzem. Bitwa skończyła się, nastała kolejna. Potem przyszła pustka.
I nadszedł, niosąc ostatni znak, kierując dawne słowa, zdążając ku upadłej ludzkości. Wojna nie została skończona, a w przestrzeni odczuł ból upadającego Stwórcy. Nikt tak przeraźliwie nie walczył o istnienie, jak On.  
 Zgrozo wszelka!... Nie o siebie zmagał się, lecz o ludzi, dając im czas... Zniszczyć wszechrzecz, to posiąść moc gilgali[5], sześciu światów: kto je złączy, ten złamie Tron. Pozostała Ziemia, życiodajny bastion, w którym ostatni stoczą wojnę o życie.
Żydzi wierzą, że Uziel powróci i uczyni wielkim Izrael. Nie mówi się o tym wprost, ale jest on mesjańskim aniołem, zapowiedzianym przed wiekami. Uziel był i jest obrońcą narodu wybranego. To on wygonił Adama i Ewę z Edenu[6] i zamknął ten ogród przed człowiekiem. I tylko Uziel będzie potrafił ponownie otworzyć Eden, który zrówna historię Ziemi w czasie i przestrzeni, zwracając życie poległym zwierzętom i wprowadzając równowagę na przestrzeni czasów. Dokona tego poprzez restartowanie czasu, w materii i przestrzeni, zwracając wszechrzecz do początku.
Ostatni z pradawnych aniołów, którego świat doświadczył, nie ma nic przed sobą i nic za sobą; powróci. Niegdyś jego istnienie przepadło, a on pozostał sam, porzucony na granicy światów. Powróci w dniu końca, wychodząc z Otchłani. To Uziel posiada wiedzę na temat pieczęci i diademów, z pomocą których musi przywrócić Szeol[7]; nawiązać równowagę sześciu światów.
Człowiekowi z Ziemi nie zaniesie mu niczego. Przestraszył się, kiedy zrozumiał, jak potraktowano Jezusa. „Winny” skończył na krzyżu. Nazarejczyk wykonał powierzoną misję – dopuścił do powstania żywego tworu, zrodzonego z kobiety. Ludzkość otrzymała kod, który miał w niej zaistnieć. Wieczny kod Eremu, wdrożony w ciało kobiety, za pomocą nasienia.
Okazało się, że nie tylko Jezus i Uziel posiadali taką wiedzę. Stare księgi, pozostając w rękach zakonu jeremitów, pozwoliły dotrzeć do źródeł i zacząć polowanie na wpół-ludzi. Nazywali ich mieszańcami. Nie mogli jednak gładzić całych populacji, bo gdy się zorientowali w ich istnieniu, okazało się, że liczba ta jest wielka; 144 000 dusz[8].
Polowanie trwało latami. Płonęły stosy, organizowano wyprawy. Dusze odradzały się, więc należało je natychmiast niszczyć i nie dopuszczać do tworzenia nowych.
Walka trwa po dziś dzień…
Współczesne społeczeństwo zostało zmanipulowane i żyje, służąc ogromnym korporacjom, które powołał zakon jeremitów. Służą one jednemu celowi: i nie są to pieniądze, lecz władza nad tchnieniem życia. Skupiają się na istocie żywej, aby sączyć z niej energię, życiodajną strukturę, prowadząc do zerwania więzi z duszą. Bezpowrotny proces wypasania, niczego nieświadomych owiec, dokonywany przez stadko baranów.
Rach[9]! Im śmierć pisana, nie życie! 
Uziel odkrył zdradę Michała, od którego odczytał wiadomości. Jezus i Michał czekali na swego wodza, przez dwa tysiące lat, pogrążając się w ciemności. Michał w końcu zdradził i przyłączył się do jeremitów. Na skutek nieprawomyślności wyuczył ich zachowywania wieczności. Przelali krew ludzi, nadszarpując strukturą worka dusz. Nie dali ludziom ewoluować, blokując rozwój materii, zyskując władzę nad siłą człowieka.     
Uziel musi pochwycić oręż, gdy jego czas nadejdzie. Oczekiwał na stosowny moment, trwając w bezładzie, przez dwa tysiąclecia, pogrążony w ciemności. Pierwsze zadanie – zgładzić zdrajcę.
Nastał czas człowieka, który zakpił z Praw i szykował się na rzeź. To najbardziej przemawia do bólu, gdy dawne prawa tracą, a zyskuje ślepota człowieka, wzbierająca w miarę czasu do rangi oręża, którym niepodzielnie broni głupoty.
Uziel powróci. Zatopi we krwi obłudne dzieło, zacierając ślad po tej zdradzie.
To dzieje kel el, czytajcie, a zrozumiecie…


***

Syn ukochany otulił wrota. Człowiek najmilszy musi żyć! powiedział w upadku Stwórca.
 Ojcze staniesz się samotny i słaby, a moje ręce zmarnieją i będę upadły. Razem okażemy się nic warci, oddaleni przestrzenią światów padła odpowiedź wsłuchującego się w słowa.
Tak, mój synu. Czy to nie jest miłość, którą damy ludzkości?
Uziel spojrzał na Ojca. Chwilę pomyślał. Zrozumiał.  
Teraz idź, bo zdrada zapanowała w domu, a urgalskie plemię napiera rubieże, Almantia stracona.
Ojcze, poderwę Zastęp Smoka i resztki Litikamu, tym zgniotę wroga.
Szkoda wymówił Stwórca, wznosząc do góry oczy. Jesteś za słaby Uzielu, twoja wola umarła. Nie pokonasz nikogo, zamknij bramy i powstrzymaj brata.
                Uziel miał inny pogląd, ale nie chciał sprzeciwiać się wobec prośby.
Wedle Twej woli – odpowiedział.
Jezus niech narodzi się zgodnie z planem instruował Stwórca wyprowadź jego ducha. – Dotrzymaj przymierza – dodał.
Ojcze, czy to znaczy… Już więcej moje oczy nie ujrzą blasku? zapytał.
Mój synu, dzień, w którym powołałem ciebie, był dniem mojego szczęścia pocieszył go Stwórca, uśmiechając się ukradkiem.
Zatem stanę się sierotą, żyjąc pośród węży wyraził Uziel.
Zbyt wiele błędów, mój synu zakończył Stwórca.


***

Odszedł, a Ereb[10] zamknął swe wrota. I świat odetchnął. Bowiem Pan upadł tego dnia i Erem stanął w płomieniach. Wieczna pochodnia w Mora[11] zgasła, a wodne kule wyschły.
Księgi wielkiej świątyni spalono, a jej obrońców wypatroszono. Stawili zacięty opór, chwalebnie broniąc miast, postępując w mniejszości, przeciw zmasowanym wrogom. Pozbawieni wodza, sami mierzyli się z Urgalią, wspartą potęgą Beliara.
Krew ich ociekła przez mury i wyryła kamień, lecz ciało nie umarło.
W wiecznej męczarni pozostali w boju, pochowani za życia, w zgliszczach niezdobytej dotychczas fortecy.  
I raróg[12] odezwał się posępny, wzlatując na szali promieni, ognisty w swej grzywie, smoczy jeździec, syn wiatru, brat płomieni. Poszybował ku grani z przestworzy, do niezdobytej bramy, a w krok mu dziedzictwo uzielowej szarży. I zsunął się Numa[13], pradawny Eremita, dając drogę ucieczki.
Niósł się raraszek[14], w demonicznym pędzie, rozpylając gniew tytana światów, wrogów paląc na popiół, tracąc szponami kamieniczne węgle. Toczył koła i wzbijał się, spadał, nie szczędził nikogo. Dawał zastępom drogę przechodnią, gdy Uziel w śmierci upadał.
Zastygły i mały, wysiedziany w wojnie, zrodził wielkość mistrza, który darował mu tchnienie.   
Nachodził lud słowiański[15], w zamierzchłym czasie, gdy słońce było bogiem: jemu Swaróg na imię dali, kłaniając się, niczym światłu, czcząc majestat w oddali. Pan ognia i król burzy, Uziel gromowładny, cenił lud odległy, kryjąc się przed rzymskim cymbałem.   
Tam przemknęli w sile tysięcy, ratując trzon zastępu. I prowadził ich Worviel[16], a za nim zstąpili inni, ocalali bez poświęcenia.
Asahar bronił Ogrodów, padł, samotnie zabity, jak śmieć legł w ziemi wrogów, zdeptany tysiącem kończyn rozsierdzonych wrogów, wgnieciony w piach, z glebą zrównał swe istnienie.  
I to był koniec… Kel el z mego zastępu, polegli samotnie.
Ostatni obrońcy Mory. Poświęcając istnienie, dali ujście tym, co nigdy nie cofają się w marszu. Wieczna armia przestała istnieć, pogrążając Erem w upadku. Zastępy bez wodza, choćby nie wiadomo, jak liczne, nie ścierpią pożogi.
I stanął Beliar w Mora, zajął Aldae-ika i Zamer. Ta część Eremu, przed przegrodą Numy, należała do niego. Niezdobyty pozostał Ogród Ojca, w którym Stwórca zamknął się, oplatając przestrzeń energią Tronu. U Bram Luntarii panował już dawno. I zdrajcy oddali mu pokłony.
I żaden z wodzów nie dysponował tak wielką armią, która stała się najpotężniejsza we wszechrzeczy.
I oto stałby się nowym Stwórcą, ale nie byli zdolni zniszczyć energii Tronu. Ziemia, której tak potrzebowali zamknęła przed nimi swą gardziel. I dno otchłani wypełniło się nicością.
Przemówił Szeol.
 Z Almantii przybył, wiedziony siłą zdrajców: Senoja[17] z Aitii, Sansenoja[18] z Darcii, Samengolefa[19] z Ilirii oraz Omaela[20] z Luntarii.
I zawezwał na pomoc Urgalię. Napłynęli w sile niezliczonej i ciskali w Tron energią tak potężną, że żywy ogień gasł, a diadeit zamieniał się w pył.  


***


Tego przekazu zabrakło w pierwszych wydaniach. Uznałem, że ciężko przyjąć obecną tam treść.
Oddaję Dziedzictwo, w którym rozpoczęto wojnę, zmieniając bieg dziejów, początkujący upadek światów.

– Niczego nie pieczętuję. Ku chwale Eremu. Dopóki istnieję, Bezimienny nie będzie mi Panem.
– To umrzesz! – odezwał się Bezimienny, wychylając głowę z ciemności.

            Przyjdź, mówię ci jestem. Przyjdę, chwała Tobie bliska Panie.



[1] Skryba – dawniej „tłumacz praw”, „pisarz”, „kopista”.
[2] Cytat pochodzi z Rdz 1,3.
[3] Istota żywa – termin biblijny, nadawany zwierzętom, które nazwał Adam – por. Rdz 2,19. Człowiek jest też istotą żywą – por. Rdz 2,7. Dla starożytnych główny symbol życia jednostki (istoty) stanowiły włosy i krew.
[4] Z tworzeniem literatury jest jak z jedzeniem. Każdy może stworzyć dzieło, jak również przygotować samodzielnie smaczną potrawę. Jest to powszechna umiejętność, którą można wykonać dobrze: zje się to czy przeczyta, okaże się ciekawe lub smaczne. Nie będzie w tym jednak niczego nowego, co odda nowy smak lub wniesie nową myśl. Osobliwa literatura daje swoistego „kopa”, mając wkład w ogólny rozwój.
[5] Gilgal – „zrzucenie”. Sanktuarium położone w pobliżu Jerycha, na równinie Jordanu. Miejsce świętej amfiktionii /związek dwunastu pokoleń Izraela, odnowiony, stanowiący o wspólnym pochodzeniu, kulcie i zjednoczeniu wokół Arki Przymierza czy Gilgalu, za czasów Jozuego, powstały w trakcie obchodów Paschy, pierwszy raz po założeniu obozowiska w „ziemi obiecanej”/, w czasach Jozuego i królów miejsce gromadzenia się armii.
W Joz 4 znajduje się opis powstania gilgalu. Izraelici przeprawiając się przez Jordan, wysłali przodem kapłanów z Arką Przymierza. Wody Jordanu rozstąpiły się. IHWH polecił wyjąć z koryta rzeki dwanaście kamieni i ułożyć je w powstałym obozie. To samo kazał uczynić w korycie rzeki, upamiętniając miejsce, na którym stały suche nogi kapłanów – por. Joz 4, 1 – 9. Jozue rozłożył się obozem w Gilgal – Por. Joz 4,19. Gilgal oznacza „krąg kamienny”. W Biblii, Gilgal, stał się określeniem dla wielu miejscowości. Gilgal Jozuego znajdował się między Jordanem a Jerychem, na wschodnim krańcu. Zwany też Aralot, dosł. „Wzgórze Napletków”.  
Betel i Gilgal według prorockiej wizji Amosa są grzeszne – por. Am 4,4. Wszystko za sprawą rozpowszechnionych tam kultów bożków z rogatym wyobrażeniem.
Gilgal to budowla kamienna, występująca na danym obszarze, upamiętniająca śmierć, przymierze, wydarzenie, wyznaczająca letnie lub zimowe przesilenie.
Kamienne okręgi znane na świecie: Stonehenge, Rujm el-Hiri (Rudżm el-Hiri). Działanie kręgów zanikło blisko 2000 lat temu, co oznacza, że ich aktywność przestała mieć znaczenie. Cechą tych budowli jest materiał, powstały bowiem z kamienia polnego, ale także z ciężkich bloków kamiennych, ważących niekiedy do kilku ton. W pobliżu tych kręgów znajdowane były szkielety humanoidów, o ogromnych, nieludzkich rozmiarach.
[6] Eden – biblijny ogród, z którego człowiek zostaje wygnany za przekroczenie prawa i złamanie nakazów. Uziel zamyka przed człowiekiem Ogród Eden i stawia na jego straży dwa ogniste miecze.
„[...] Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia [...]" Rdz 3,24. Sama nazwa ogrodu Eden pochodzi z sumeryjskiego „edin”, co oznacza „rozkosz”.
[7] Szeol – starotestamentowe określenie królestwa zmarłych. Znaczenie tego terminu nie jest poznane i może stanowić źródło wielu interpretacji. Słowniki podają prostą analizę, mówiącą o grobie, dole czy wręcz śmierci. Słowo Szeol występuje w Rdz 37,15, gdy Jakub opłakując syna Józefa stwierdził, że pójdzie w ślad za nim do Szeolu. Nast. Rdz 42,38, Rdz 44,29 – żale Jakuba nad synem.
Lb 16,29 – Mojżesz mówi o ziemi (w znaczeniu „gleby”, „powierzchni”, „tworzywa planety”), która ma paszcze i pochłania bluźniących przeciw Panu do Szeolu. Por. także Lb 16,33. Szeol w Księdze Liczb tłumaczony jest jako „grób”. W Pwt 32,22 widać, że gniew Pana sięga do głębin Szeolu. 1 Sm 2, 6 mówi, że Pan daje śmierć i życie, wtrąca do Szeolu i zeń wyprowadza. W Iz 14,15 Szeol określony jest jako samo dno otchłani. Zatem głębiej już nic nie istnieje.
Autor rozumie Szeol, jako otchłań wszystkich światów, połączoną z nimi, stanowiącą ich dno (skraj, bo dalej już nic nie ma). Tu stworzono Ziemię, która stała się miejscem izolowania niebezpiecznych ludzi. Tu żyją, przebywają, mając szansę na zmianę. Tchnienie życia, po śmierci wyczerpanego ciała przechodzi w kolejne, nowe już życie. Stąd Szeol uchodzi za miejsce, do którego udajemy się i z którego wychodzimy. Nieskończony cykl trwa, dopóki istnieje świat. Pan może zamknąć i otworzyć Szeol, co należy dosłownie rozumieć, jako uwolnienie ludzi z tej drogi i przywrócenie ich ciałom właściwej, wiecznej struktury trwania. W Szeolu żyją też różne istoty, stanowiące materię żywą i należą do nich duchy, które złączone są ze strukturą planety.   
Personifikacja Szeolu ukazuje istnienie żywej materii w ziemi. Żywa materia, w odróżnieniu od znanej nam definicji życia, którą wyraża biblijny termin „istota żywa”, dotyczy wszelkich form istnienia obecnych we wszechrzeczy, za wyłączeniem istot żywych. To, że na Ziemi funkcjonuje znany pogląd dotyczący definicji życia, nie oznacza iż należy je rozumieć w sposób identyczny, przy uwzględnieniu innych form. Istota żywa, z prawem do istnienia to człowiek (bezsprzeczne); jest nienaruszalny i jego życie jest wartością, co zawdzięcza – jak głoszą religie, nieśmiertelnej duszy. Pogląd błędny, gdyż wszystkie istoty, w tym człowiek posiadają tchnienie życia. Biblia nie wspomina o duszy. Dostosowując księgi do potrzeb, zmieniano je. Wprowadza ten termin dopiero Księga Powtórzonego Prawa, mówiąc o tym, że gdy dusza pragnie mięsa, to wówczas człowiek – Żyd (należy to zrównać, gdyż tak to wówczas widziano) może jego smakować do woli – por. Pwt 12,20.
Stanowi to całkowite zaprzeczenie Księgi Rodzaju, która sama dla siebie, w znanej ludziom wersji stanowi zaprzeczenie. Zwrócić należy uwagę, że gdy Biblia nie zna pojęcia narodu wybranego, zachowuje się zupełnie inaczej, w stosunku do ludzkości. Wprowadzenie wyjątkowości żydowskich koczowników i nadanie im statusu oświeconych, doprowadziło do tego, iż uczynili oni z siebie kogoś, w znaczeniu nadczłowieka, w stosunku do innych ludów. Świat to przyjął i zgodził się na ten bezsensowny, niemający żadnego uzasadnienia w prawdzie impas. Za to, pozostała ludzkość, otrzymała szatana, który został z nią zrównany, jako zły.
Dusza sycąca się krwią, to nic innego, jak pozostałość po aniołach, których prawem było spożywanie krwi. Ludzie otrzymali zakaz krwi. Żydzi i chrześcijanie mówią, że mogą jeść mięso – ci drudzy powtarzają za pierwszymi, bo wszystko, co się porusza i żyje jest przeznaczone na pokarm, jak rośliny zielone – patrz Rdz 9, 03.    
A więc, czy też ludzie mogą być zjedzeni przez wybranych? (pytanie na myślenie, stanowiące konsekwencję pewnej przytoczonej tu analogii). Kolejny werset mówi, że nie wolno jeść mięsa z krwią życia. A które mięso jest bez krwi życia? I jak pozbyć się jej? Czy wystarczy upuścić? Rytualny ubój, w imię Stwórcy, sycącego się krwią i uwielbiającego żywe ofiary. Czy taki Bóg wyśnił się ludziom? Ten Stwórca jest wprost nierealny, ale przyjęto taki fałszywy obraz, aby usprawiedliwić władzę. Bo jeśli taki byłby Stwórca, to czy buntu szatana nie należy uznać za przejaw humanitaryzmu, połączonego z troską o człowieka?
[8] Odniesienie do pokoleń Izraela, zawarte w Ap 7. W tekście Apokalipsy mowa o pokoleniach Izraela, z których ludzie zostali opieczętowani.
[9] Przekleństwo, złorzeczenie. Wyraz pogardliwy, określający kogoś.
[10] Brama światów, łącząca Erem z Ziemią.
[11] Miasto Uziela w Eremie. Pod władzą Uziela znajdowały się również miasta: Zamer, Aldae-ika, Aitia, Darcia, Iliria, Luntaria, za wyłączeniem Almantii, w której władał Beliar oraz Ogrodów Ojca.
[12] Raróg – raraszek – w mitologii Słowian demoniczny duch ognia, objawiający się pod postacią drapieżnego ptaka, ognistego smoka lub powietrza.
[13] Numa – duch pradawny Eremu, z którego substancji Stwórca wytworzył swój świat. Pierwotna i doskonała struktura, stanowiąca doskonały wzorzec świata.
[14] Patrz: przypis 61.
[15] Mowa o czasach przed przyjęciem chrześcijaństwa. W tekście chodzi o okres dotyczący czasu przed naszą erą.
[16] Worviel – kel el, imię jego znaczy „wspaniały”, wódz w obrębie mirady, odpowiedzialny za aktualizację w światach, które pomaga odtwarzać, współdziałając z Joelielem.
Wódz Uziela z miasta Mora, głównodowodzący pod jego nieobecność. Dowódca jazdy – Elfirim. Władca Pałacu Wiatru i Powietrza w Morze. Odpowiedzialny za gromadzenie całej spisanej wiedzy z wszechrzeczy. Stąd Uziel wykorzystywał wszystkie posiadane przez niego materiały do odtwarzania pierwocin danego świata. Wódz Zastępu Lwa.
[17] Senoj – kel el, sprowadził Lilit znad Morza Czerwonego, dokąd uciekła przed Adamem. Chro­nił przed śmiercią zadawaną przez demony Lilit. W książce Pan Aitii, miasta na pograniczu Eremu, podporządkowany Omaelowi.
[18] Sansenoj – kel el, sprowadził Lilit znad Morza Czerwonego, dokąd uciekła przed Adamem. Chronił przed śmiercią zadawaną przez demony Lilit. W książce Pan Darcii, miasta na pograniczu Eremu, podporządkowany Omaelowi.
[19] Samengolef – również Semangelof – kel el, sprowadził Lilit znad Morza Czerwonego, dokąd uciekła przed Adamem. Chronił przed śmiercią zadawaną przez demony Lilit. W książce Pan Ilirii, miasta na pograniczu Eremu, podporządkowany Omaelowi. 
[20] Omael – kel el pomnażający gatunki, unieśmiertelnia rasy i opiekuje się aptekarzami.  W książce Pan Luntarii, zajmuje się klonowaniem ras, reprodukcją oraz rozpowszechnieniem materiału genetycznego. Przeprowadza eksperymenty na życiu. Ludzie przypisują mu obecność przy Potopie, służbę niebu i piekłu. Dowódca Zastępu Litikamu. 


Tekst pochodzi ze wstępu autora do książki "Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo"




Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Co złego zrobiła koza?

Zastanawiam się: komu, co złego uczyniła koza (lub kozioł), że przypisano temu zwierzęciu całe zło, nazywając diabłem.  Dosłownie i w przenośni nie rozumiem tego zjawiska, "skozowacienia satanizmu". 
Fascynacja satanizmem też jest dla mnie niezrozumiała u większości ludzi, którzy nie rozumiejąc natury spraw, mówią o tym, jakby służyło to ich własnemu interesowi.  Satanizm kojarzy się większości (nawet wyznawcom) z możliwością "dokopania wrogowi" (stąd stałe pojęcie wroga u pseudosatanistów), z użyciem sił nadnaturalnych. W takim kontekście zastanawia mnie, czemu w kraju, w którym żyje nie jest to nadal doktryna oficjalna? (Zupełnie bez obrazy. W Polsce ludzie lubują się w dowalaniu innym).  Jeśli czytam, że "ktoś ma zapłacić, za to że ja płacę" albo że "umrze, bo mnie nie pokochał", to myślę sobie że doktryna zła ewoluowała w kierunku zmarszczenia.  Wytłumaczeniem zmarszczenia jest zwyrodnienie pięknej formy. Tyle i aż tyle w kwestii znaczenia pojęci…

Lucyferianizm – blask zmienia się w proch

Światli ludzie zrozumieją znaczenie, nadanego temu artykułowi tytułu. Krąg tych osób jest ogromny, od wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa, po wykształconych kulturowo i literacko apologetów (obrońców wiary chrześcijańskiej i jej prawd).  Lucyfer, strącony z Nieba, lecąc w kierunku Ziemi (zdobny w kamienie i złoto, lśniący przepychem), spalił się na proch. Zdrada Lucyfera – według mitów, nastąpiła trzeciego dnia stworzenia. Przypomnę, że według Biblii, w tym dniu została stworzona Ziemia, która wydała wszelkie rośliny zielone i drzewa. Strącenie stanowiło karę za wyniosłość, piękno, przezorność i blask. Opis z Izajasza wskazuje na kogoś, kto podbijał narody. 
Stary Testament wspomina o władcy babilońskim (satyra na króla babilońskiego), który runął pośród ziemi. W okresie późniejszym, ten znany fragment Iz 14, zaczęto utożsamiać z kimś potężnym, kogo powalono. To istota, która była równa Stwórcy, obalała królestwa, wyrzucona została z grobu, jak ścierwo. Biblia zapowiada, że złoczyńca z…

Drzewo dające wieczność

Charakterystyka na podstawie starotestamentowego wyobrażenia
Z drzewem spotykamy się w Księdze Rodzaju, przy opisie Ogrodu Eden, który Pan umiejscowił na wschodzie, a następnie umieścił w nim człowieka. Człowiek ten był ulepiony z prochu ziemi, a w jego nozdrza tchnięto życie.
[...] „Na rozkaz Pana wyrosły z gleby wszelkie drzewa mile z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła"[...] (Rdz 2, 9-10). Opowieść o Edenie, drzewie życia, poznania dobra i zła oraz Adamie i Ewie zna wielu ludzi na świecie. Przez jednych traktowana jest jako przypowieść, dla innych stanowi inspirację, a jeszcze inni dopatrują się w niej symboliki, dla spraw, które nigdy nie mogły mieć miejsca. Opowiedzieć początki człowieka, to znaleźć klucz do dziejów tego rodzaju, poznać powód konfliktu pomiędzy człowiekiem, a aniołami oraz w pełni zrozumieć drogę, którą przebyliśmy do tego  świata. Pod tym pozorem istnieje coś większego, źródło wieczności i poznani…

Łodyga przeciwieństw – Kto jest szatanem?

Anton Szandor LaVey napisał nieszkodliwą książkę w wymowie, z zupełnie innym ujęciem niż sądzą ludzie. Jeszcze nie napisałem recenzji Biblii Szatana, choć tę księgę czytałem ogromną ilość razy. Powszechne przekonanie o dziełach jej Autora wynika z niewiedzy oraz błędnie utrwalonego poglądu dotyczącego ludzi. LaVey, ostatni prorok Ziemi, wyjaśnił że kłamstwo było wrogiem wolności, pozbawiając osobistą naturę człowieka wszelkiej zdolności radzenia sobie z życiem. Mówił, że trzeba zniszczyć kłamstwo. I nie chodziło mu o plucie na hostię czy przeklinanie wrogów – to byłoby zbyt proste, tworząc kolejne kłamstwo. Perfidnej manipulacji dokonano, dając ludziom księgi, w których prawa zostały zapisane, a częściowo zmienione. Nie mieli czasu i odwagi dokonać całkowitego zakrycia, okazało się że brak pomysłu nie przeszkodził w tworzeniu zaprzeczeń. Zbudowali na tym kościoły, a ludzkość trzymając w ręku Biblię, wierzy tępo w słowa beznamiętnego, barbarzyńskiego kaznodziei, który nawet resztki tego…