Przejdź do głównej zawartości

Strzeżcie się: służąc szatanowi dochowujecie wierności Prawu

Piękno to ludzkość, a świat to urodzaj, którego nie należy wyjaławiać, żyjąc niezgodnie z własnym duchem. Można posiąść wszystko, jeśli pragnie się zespolenia i zgody z samym sobą. Wieczność została zapisana w nas, odpowiednio wyeksponowana daje o sobie znaki i pozwala stwierdzić, że jest niezbywalnym prawem człowieka. Świat, w którym czci się Stwórcę nie powinien pozwalać umierać od chorób. Leki winny być dostępne, a pomoc zagwarantowana. To samo dotyczy żywności, powietrza, wody i udziału w zasobach planety. Zapewnione to zostało w dziedzictwie; równo i niezmiennie. Jednak nie mamy do tego dostępu, mimo iż żyjemy w przekonaniu o powszechnej wolności i demokracji. Walczący o równe prawa i zasady, pojmowani są jako zło, płynące od szatana. Słowem „terrorysta” naznacza się tych, którzy przebudzili się, doświadczając czucia. Świat nie może ich ścierpieć, a ludzie zrozumieć. Każdy ocenia wedle tego, jak nauczy[1] się go postępować.  Mądrość pozwoli znaleźć tych, którzy rzeczywiście rządzą, wyrządzając światu krzywdę. Pozostałe sprawy to teatr, zorganizowany, niczym najlepsza sztuka, gotowa usypiać i mroczyć najwykwintniejszy umysł w nieskończoność.





Przytoczę Antora Szandora LaVey’a[2], którego dzieło Biblia Szatana, uważam za wybite. Jest to księga prosta, niezwykle wymowna, jednocześnie tajemnicza i trudna w odczytaniu przez makabryczny symbolizm. W Piekielnej Diatrybie czyli Księdze Ognia, a także pewnej krytyce obecnego stanu, uczynionej na wzór starożytny, oddał on przekaz, właściwy w zrozumieniu całości dzieła: „Opasłe tomy hipokryzji nikomu nie są już potrzebne. Do ponownego nauczania Prawa Dżungli wystarczy mała, krótka diatryba[3]. Każdy jej wers jest piekłem. Każde słowo językiem ognia. Płomienie Piekła buchają dziko… i oczyszczają! Czytaj i poznaj Prawa![4]”. LaVey celowo nazwał tę część diatrybą. Ten człowiek nie postawił przecinka, bez wcześniej zamyślonej przyczyny. W pozory włączył przekaz odnoszący się do ludzkości. Zakłamana nauka ludzi służy szerzeniu nienawiści, a ukazane Prawo Dżungli, wybiciu silnej i uprzywilejowanej jednostki, wskazując na właściwy ośrodek władzy świata. Każdy wers, tworzonej przez człowieka nieprawdy jest ujęty, jako piekło i dla znającego prawdę oraz myślącego, oznacza cierpienie. Język ognia to język wojny, tu w znaczeniu wypalania obrazu na wzór „jestestwa[5]”. Myślimy ciągle o rzeczywistości, którą pochłonęło ludzkie piekło. Oczyszczenie to selekcjonowanie ludzi, którym oferuje się Prawo. LaVey pod ujęciem piekielnego szatana oddał większy przekaz, który miał prowokować środkami wyrazu oraz przekonać do odpowiedniego postrzegania. Wiedział, że zerwanie z programowaniem, zapewni ludziom przebłyski, przez które pojawi się światło. Okrzyknięty czcicielem diabła, nie mógł być traktowany poważnie przez kościoły, które znały dokładnie znaczenie piekła. Gdyby zagrożenie faktycznie było tak silne, LaVey nie mógłby istnieć dłużej niż pięć minut.
Zdołał przekazać wiele, ale jego nauk nie pojmują nawet sami sataniści, którzy poszli w kult rzeczy widomych i uwielbienie rytuałów. W którymś momencie doszło do zagubienia się. Pośród tej grupy istnieją wrażliwi, którzy zaczęli widzieć. LaVey wiedział, że zagrożenie musi pochodzić z dwóch wymiarów: rzeczywistego i ponadrealnego. Zdołał się przekonać, że część pójdzie w każdą ze stron, ale niewielu budząc się stanie się bezbronna. Odwrócenie uwagi i skierowanie na prawo, pozwoliło oddać sens istnienia oraz stworzenia. Cokolwiek by się nie stało, podzielam zdanie LaVeya o ludzkich dziełach, bo to rzeczywiste „tomy hipokryzji”, które zakrywają rzeczywistość. Obleśne tomy, zdegradowanych słów, niemo przepisywane przez pseudo-mędrców. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż religia i kult muszą komplikować rzeczywistość, czyniąc się niedostępnymi. Część sterów powierza się głupcom, którzy jeszcze bardziej gmatwają prawdę, opierając się na intuicji, która źle podpowiada i zawiera się w błędnym wyobrażeniu uczuć. Człowiek źle kierując doznaniami, zaczyna zamykać się w klatce nieświadomości. Na tym polega atrakcyjność religii, owianej w nimb tajemnicy, przyozdobionej w bełkot fanatycznych języków, czerpiących przyjemność z ludzkiej męki.
Konsekwencja bardzo przykrego zjawiska, ale co mógł uczynić LaVey czy inny znający prawdę, aby to zmienić? Sprostać oczekiwaniu człowieka, powierzyć mu szatana na tacy, a pod pozorem absurdu powiedzieć: Czytaj i poznaj Prawa!



A. Szandor LaVey. Źródło: internet. 



LaVey identyfikuje się w następnych wersetach, mówiąc o „jałowej dziczy z kamienia i stali”. Wznosi głos na Wschód, Zachód, Północ i Południe. Przypadek? Nie. Wskazał kierunek. Zanurzył palec w krwi Chrystusa, określając w symbolu króla niewolników, drogę ludzkości. Czyżby? Ukazał krew, siłę sprawczą i rozrodczą, napęd organizmu człowieka. Nic prostszego: dziedzictwo, nic ponad tę miarę.
Zadanie wykonane, krew rozeszła się po świecie. Ludzkość uznała Nazarejczyka za bóstwo, zaślepiając w kłamstwach, przebudzając naznaczonych. Mówi o Jahwe, twierdząc że to jest zgniłe… A czy nie ma racji? Kult opisany przez ludzi i zmieniony jest obrzydliwy. To nie jest Stwórca, lecz ludzka kreacja niemej bestii, do tego bezmózgiej. Kreator jest inny, doskonały, a tu znów plew ludzki wyłania się snopkiem w bucie. Ojciec wyłącznie cierpi za sprawą tej bezmyślności.
LaVey przekazał wiele moralizatorskich obrazów, które spotkają się z silnym „stopem” wśród grup zniewolonych ludzi, którzy nie chcąc zrozumieć, ciągną człowieka na granice upadku. Mentalność niewolnika. W tym momencie powinniśmy rozumieć laveyańską aluzję z cierniem.
Ostrzegał, ale nie posłuchano. Zdawał sobie sprawę z czasów końca, które nadejdą. Wiedział, że wyczerpało się wszystko. Upadamy, ale to od nas zależy, kiedy zgasimy światło. On wyczekiwał, niestrudzenie głosząc swoje słowa… a pewnego dnia zwątpił. Biedny Michael, wiecznie wędrujący z człowieka w człowieka, z mocą większą, niż zdawało się przypuszczać tak niewielu. Potomstwo jego jest silne i służy złej ręce, uśpione w potędze i głodne.
Strzeżcie się: służąc szatanowi dochowujecie wierności Prawu. Służąc demonom zdradzacie człowieka, nie wiedząc, w co zmierzacie. Nie możecie przez krew na powrót stać się niewolnikami. Podano Wam złego Stwórcę, na nieprzystającej tacy. Kto ma rozum… nie inaczej. Wielu przegra, a wojna która nadejdzie zakończy się niejednym końcem, bo upadnie Ziemia, tak jak niegdyś upadło Niebo. Wygnańcy i ocaleni, starają się wyrównać powagę świata. Moja powieść wyjaśnia te sprawy i nawołuje do tego, co LaVey: „Czytaj i poznaj Prawa!”.  Stałem się bezpośredni, może to błąd, ale nie ma już innej drogi.
Dzieła LaVeya zapisane zostały wielopłaszczyznowo, tworząc w krótkiej narracji obszerne materiały, gdyż on spoglądał w czterech kierunkach i nie mierzył czasem, bo stojąc stopą blisko ziemi, widział, co było i będzie. On poznał, dokąd zmierzamy i skąd jesteśmy. Nie mówię, że znał przyszłość, ale przyszedł z miejsca, w którym znano.


Ze wstępu do Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 


[1] […] „A prawo stanowi: Biada prawodawcom ustaw bezbożnych i tym, co ustanowili przepisy krzywdzące” […] Iz 10,1.
[2] Howard Stanton Levey – ur. 11 kwietnia 1930 r. w Chicago, zm. 29 października 1997 r. w San Francisco. Założyciel i najwyższy kapłan Kościoła Szatana.
[3] Diatryba – gatunek filozoficzny i literacki ukształtowany w starożytnej Grecji, mający formę dialogu o charakterze moralizatorskim. Zawiera krytykę danej rzeczy oraz wzbogacony różnymi formami, służy osiągnięciu celu polegającego na sprzeciwie wobec danej sprawy.
[4] A. Szandor LaVey, Biblia Szatana, s.2.
[5] Jestestwo – to sfera uczuć człowieka i jego przeżyć. Tu w znaczeniu czegoś głębszego, niespotykanego, wychodzącego z głębi natury i jej tchnienia. W tych czasach nie mamy do czynienia ze sprawczym, ożywczym tchnieniem, ale czymś bardziej pewnym, doświadczonym i naznaczonym osobliwą kreacją istnieniem. Prościej mówiąc: zyskaliśmy siłę, o ile chcemy przebudzić się. Przebudzenie to wolność i zrozumienie Prawa, a nie poddanie się jakieś ideologii czy systemowi religijnemu.  

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Niewolnicy z Ziemi

Każdy człowiek, a może prawie każdy słyszał kiedyś o aniołach. Każde zwierzę słyszało pewnie o człowieku lub jeśli usłyszało, to mogło się zawieść. Niekiedy spotkania z człowiekiem bywają ostatnimi. Nie chcę przez to powiedzieć, że człowiek to szkodnik, ale jakoś tak samo wychodzi. W prosty sposób może zrozumiemy, dlaczego zamknięto Eden. Zwierzęta też nawołują, ale ich głos zbierają ziemskie duchy. Aniołowie nie przeżyliby głosu, który nagromadził się w pokładach ziemi. Ból i cierpienie, wypaczają a przywołane pragnienie spowalnia. Ziemia ocieka krwią. Wiadomo, że anioł przybędzie. Pewnego dnia powróci i wspomoże życie. Pan Eremu przywoła zwątpiałych i przywróci zaburzony ład. 
Jedzący i niszczący wszystko wokół człowiek jest prawdziwym drapieżcą. Można powiedzieć to z dumą, akcentując fakt tego, że gatunek ludzki radzi sobie na Ziemi, dominując nad przyrodą ożywioną, ale nie sposób dostrzec dramatów związanych z działalnością ludzi. Wykańczają sami siebie, stali się sobie „sterowalni…

Doceniam ludzi, których pasją jest pokonywanie samych siebie

Z dużej perspektywy, moje miasto Mrągowo, wygląda ładnie. Cieszę się, gdy mogę aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu wszystkich tych miejsc, do których udawanie się stanowi swoistą podróż sentymentalną, a także jest pewnego rodzaju ucieczką od codzienności.  Wówczas rozmyślam nad własnymi działaniami oraz tym, co robią też inni, którzy znajdują się w jakiś sposób wokół mnie. Najbliższe otoczenie człowieka, poprzez rozwój informatyzacji, zaczyna zmieniać swoje pojęcie. 
Mieszkamy w pięknych miejscach, nie doceniając krajobrazu kulturowego, który roztacza się wokół nas (krajobraz kulturowy to krajobraz naturalny poddany działaniu człowieka, w ten sposób przekształcony i zaadoptowany). Dzielimy się tymi miejscami z ludźmi, promując własne miejscowości. Wystarczy odrobina chęci, aby nie ślęczeć w domu i mówić "już mi nic nie wyjdzie", tylko ruszyć. Jesteśmy tymi małymi cząstkami, wpływającymi coraz realniej na nasze otoczenie.  Moja znajoma Anna powiedziała mi, że jej się nic nie chce…

Śmierć to śmierć

Na Ziemi ludzie owładnięci pychą, sprawiają sobie trudność. I kroczą w kłamstwie, idąc za włóczęgami, nawet niezdolnymi do życia wśród piasku. Mistycyzm człowieczej religii jest oszukanym faktem uśpionej, zbiorowej amnezji, która samoaktualizuje się, co jakiś czas postępując w rozwoju. Prawda jest pokryta fanta¬styczną osnową, a za nią pozostaje wyłącznie wiedza. Dramat na tym świecie trwa chwilę, zanim umrzesz . Nie odnoszę tego do człowieka, ale do żywych stworzeń, którym dane zostało prawo życia . Śmierć to śmierć, nie istnieją przyzwoite rozwiązania. Humanizm, to polityka śmierci, usprawiedliwiana przez ludzi, głoszących możliwość odbierania życia, wszystkiemu, co nie jest ludzkie, uznając to za przejaw ogólnego dobra i prawa do rozwoju. Pogląd ten każe karać za zabicie człowieka, uznając jego życie za wartość. Czynią tak w imię Stwórcy i Prawa, które ponoć pochodzi z Eremu. Szacunek do życia, to podstawowe z praw. Nigdy człowiek nie zasłuży na wieczność, jeśli nie zastosuje się d…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie.  Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porówna…

Istota nakazu dnia szóstego

Beliar zachowania ludzi nie zrozumiał. Miał przed oczyma wizję wojny, która wydarzyła się w jego świecie. Nadal nie wiedział, o co chodziło w tym krwawym sporze. Ludzie chcieli wyeliminować kel el; tak zaczęła się pierwsza wojna w niebie, która toczyła się z człowiekiem, odnosząc różny skutek. Naówczas byli silniejsi, bliżsi nam. Po przegranej, ludzie zostali wygnani z Ogrodów Ojca, tworząc pierwszą cywilizację Szeolu.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Rdz 1,26 mówi: „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.  W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspólnych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu fragmentu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. 



Tłumaczenie słownik…

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach. Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która mu…