Przejdź do głównej zawartości

Demokracja Premier Ewy Kopary, dżointy i więziennictwo

Koparę czekało sporo nerwów, które za sprawą toczonej kampanii senacko-parlamentarnej, przyprawiały ją o zawrót głowy i mdłości. Dobrze, że wspomagała się ziółkami, a niekiedy wypalała samorobnego zrobionego skręta. Niemało tego szło ostatnimi czasy. Towar z pozoru luksusowy, okazywał się prosty w zdobyciu. W końcu była na prestiżowym stanowisku (kto, jak nie premier ma mieć dostęp do zielska). Obciążyła tą sprawą, ministra spraw wewnętrznych i ad­ministracji, każąc opróżniać policyjne magazyny, zakamarki i spichle­rze. Towar przyjeżdżał dobrze zapakowany i nie do poznania, dostar­czany osobiście przez szefa policji (nie rzucało to cienia podejrzenia). Składy były pełne dobrego zielska, które rekwirowano miłośnikom nie­zgorszego w smaku dymka. Proste do zdobycia, za to bez ko­niecz­ności płacenia za towar dealerom[1] Pułkownika. Wystarczyło mieć ko­goś przy niszczarce. W trakcie prac komisji, nikt nikomu nie liczył przez rękaw. Praktykowano dobre spisywanie protokołów i po spra­wie. Zespół antynarkotykowy to rozumiał, dlatego chłopcy mogli przy­nosić do domu po dwie wypłaty. Przecież każdy chciał jakoś żyć. Bada­nia dawno wykazały, że marihuana nie szkodzi, a posiada wręcz wła­ściwości lecznicze. Dostęp do tego produktu, pozwalał czasem zadbać o własne zdrowie i najbliższych (tak profilaktycznie), nieco skorzystać na koniunkturze (zakaz posiadania opłacił się wielu grupom), zarabia­jąc kilka moniaków[2].   

Demokracja Premier Ewy Kopary, dżointy i więziennictwo

Gówniarstwo mogło rozerwać się, paląc jointa[3] pobalować na luzaku. W konsekwencji, wpadało w tarapaty, w trakcie feralnej ła­pan­ki. Za „jaranie” blanta, groziło z kodeksu dobrych parę lat w zawia­sach albo od razu sadzano, jeżeli chodziło o plebs. Pierdel[4], brzmi w tym systemie jak nagroda. Nikt nikogo nie więził za tę przyjemność. W starożytnej Sparcie, w trakcie szkoleń nowych helotów, młodzi chłop­cy żyli wspólnie w koszarach i zajmowali się złodziejstwem (między in­nymi, o stosunkach męsko-męskich nie wspominając). Ten wzór ago­ge, charakterystycznego dla Sparty wychowania, nie karał za kra­dzież, ale za przyłapanie na niej. Dobry wojownik, walczący z helotami (ujarz­mionymi po wojnach meseńskich, ale stanowiących zagrożenie z uwagi na liczebność), nie mógł dać się nikomu zauważyć czy też oka­zać słabość. Rzecz nie idzie o przyrównywanie walczących hoplitów, miesz­kających w miastach i stale gotowych do obrony polis, do współ­czesnego palacza marihuany. Sprawa ma się tu inaczej. Marihuana stanowi rozrywkę wąskiej i uprzywilejowanej grupy, dar dla elit, mo­gących sobie pozwolić na korzystanie z dobrodziejstw maleńkiej ro­ślinki. Z dwa wieki temu, konopie były dostępne szerszemu proletaria­towi: do palenia, jako materiał do wykonywania ubrań, żagli, umoc­nień, krycia dachów, itd. Rozwój farmaceutyki pod koniec XIX wieku spo­wo­dował, że rzadkie choroby, z którymi owa roślina skutecznie wal­czyła, stanowić miały deficyt. Stworzone lobby wyeliminowało kon­kurentkę, zastępując zdrowe ziele, tanim syntetykiem (nie tak ta­nim w odbiorze, co w produkcji).
Straszak miał być i już. Towar nie mógł stać się legalny, bo spa­dłaby jego cena i szlag trafiłby całą obecną produkcję. Dubieniecki i jego biznesowi partnerzy, żyli z uprawy drogiej i często nielegalnej ma­rihuany, nawiązując umowy join venture[5], rozwijali skrzydła w tej części kontynentu. Na zachodnich rubieżach Europy, „maryśka” by­ła już całkiem legalna, bo mogli za to więcej płacić odbiorcy, a pań­stwu nie opłacało się pozbawiać obywateli przyjemności, która za­miast szkodzić, okazywała się bezcenna w podleczeniu organizmu.  
Stanowczo zakazane stało się posiadanie nasionka i sadzonki. Ogra­niczono niezależnych producentów, którzy mogliby poprzez roz­pro­wadzanie sadzeniaków, zachęcać klientele do inicjatywy wytwór­czej (szybszej eliminacji konkurencji nie wymyślono – czyniąc z litery pra­wa atrapę do jej wykonania). Metody chałupnicze w kraju, zawsze przybierały, we wszystkich możliwych gałęziach przemysłu, zatrważa­jące rozmiary (przykład może niezbyt trafiony, z uwagi na trend w profilaktyce antyalkoholowej, ale za to doskonały, stanowi produkcja swojskiego bimbru – „pędzaniaka”). Ludzie jak mogli, to wytwarzali da­ny produkt sami (a zakusy na opodatkowanie, od wieków były ogrom­ne; dziwi, że nie płaci się podatku od stolca –sprawa wciąż otwarta). Kraj chorował na samowystarczalność gospodarstw domo­wych. Nie wiadomo, czy była to zasługa talentów tubylczej społeczno­ści, czy też wiara we własne siły. Faktem znamiennym jest to, że każdy prze­jaw inicjatywy psuł i deregulował system ekonomiczny (wątły, bo okra­dany od środka), który nie wytrzymałby dopuszczenia mas do sa­mo­stanowienia.
Demokracja – powtarzali jej przeciwnicy – to fasada państwo­wości, określająca nierówne stosunki społeczne, utrwalone na przeko­naniu dużej grupy ludzi, o własnych możliwościach decydowania i posiadania wpływu. System ten nie podlega zależnościom społecz­nym, a czym bardziej jest chory i zdegenerowany, tym większa zacho­dzi koncentracja władzy, określającej obywatelom normy życia spo­łecznego. Całość tego procesu opiera się na dobrowolnym zrzeczeniu się praw, następując na rzecz długofalowego uzyskania korzyści, wyni­kających z funkcjonowania w obrębie systemu.
Demokrację psuje kapitalizm, religia oraz osobliwa natura czło­wieka, który nie jest w stanie realizować szczytnych idei, działając na rzecz siebie i ogółu. Naturalne sposoby funkcjonowania w groma­dzie, zastąpiono spolegliwością, uzależniając masy od produktów i usług, pozbawiając indywidualizmu i cech naturalnych. W demokracji jednostka jest wolna, dopóki funkcjonuje w obrębie systemu, wypeł­nia­jąc w pełni przyjęty zespół norm. Jednostka rozważająca rzeczywi­ste prawa, starająca się działać na sposób właściwy (naturalny), wkra­cza na drogę przestępczą i jest eliminowana z systemu.
Więziennictwo, z całą procedurą resocjalizacji, zostało stwo­rzone do uświadamiania masie konsekwencji. Natomiast, w stosunku do jednostek zbuntowanych i anachronicznych[6], pełni rolę asymila­cyjną[7], dążąc do ugruntowania trwałej zmiany defektywnego myśle­nia (negującego demokrację) lub całkowitego wykasowania, prowa­dzącego do izolacji albo eksterminacji. System broni się sam, bo de­mo­kracja została tak pomyślana, aby poszczególni ludzie, przyjmowali na siebie rolę odpowiadającą narzędziom systemu, „zacierając” na każ­dym etapie jednostki nieadaptacyjne (takie, które nie przyjmują wdro­żonych prawd). Na poszczególnych szczeblach, sprawa ta roz­gry­wa się różnie.




[1] Dealer lub diler (również poprawna forma) – osoba lub firma prowadząca sprzedaż określo­nych produktów; osoba zajmująca się sprzedażą narkotyków.
[2] Moniak – w języku potocznym „pieniądz” lub „moneta małej wartości”.
[3] Joint – rzadziej dżoint, „ręcznie skręcany papieros, zawierający marihuanę. Synonim: „blant”, „skręt”.
[4] Pierdel – wulgarne określenie „więzienia”.
[5] Join venture – współpraca przedsiębiorstw krajowych z zagranicznymi partnerami.
[6] Anachroniczny – to, co jest niezgodne z duchem czasu lub ze stanem wiedzy; błąd polega­jący na łączeniu zjawisk lub faktów, które nie mogły się zdarzyć jednocześnie, lub umieszczeniu rzeczy, osoby, itp. w niewłaściwej epoce.
[7] Asymilacja – „upodobnienie”, to przystosowanie się do życia w obcej grupie, przejęcie jej kul­tury i przyswojenie cech lub wchłonięcie obcej kultury. Może tez oznaczać przyswojenie no­wych treści oraz ich włączenie do zdobytego wcześniej doświadczenia i wiedzy. 


Fragment satyry "Kaczkoduk przejmuje ster!"


Demokracja Premier Ewy Kopary, dżointy i więziennictwo



Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie.  Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porówna…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Co złego zrobiła koza?

Zastanawiam się: komu, co złego uczyniła koza (lub kozioł), że przypisano temu zwierzęciu całe zło, nazywając diabłem.  Dosłownie i w przenośni nie rozumiem tego zjawiska, "skozowacienia satanizmu". 
Fascynacja satanizmem też jest dla mnie niezrozumiała u większości ludzi, którzy nie rozumiejąc natury spraw, mówią o tym, jakby służyło to ich własnemu interesowi.  Satanizm kojarzy się większości (nawet wyznawcom) z możliwością "dokopania wrogowi" (stąd stałe pojęcie wroga u pseudosatanistów), z użyciem sił nadnaturalnych. W takim kontekście zastanawia mnie, czemu w kraju, w którym żyje nie jest to nadal doktryna oficjalna? (Zupełnie bez obrazy. W Polsce ludzie lubują się w dowalaniu innym).  Jeśli czytam, że "ktoś ma zapłacić, za to że ja płacę" albo że "umrze, bo mnie nie pokochał", to myślę sobie że doktryna zła ewoluowała w kierunku zmarszczenia.  Wytłumaczeniem zmarszczenia jest zwyrodnienie pięknej formy. Tyle i aż tyle w kwestii znaczenia pojęci…

Lucyferianizm – blask zmienia się w proch

Światli ludzie zrozumieją znaczenie, nadanego temu artykułowi tytułu. Krąg tych osób jest ogromny, od wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa, po wykształconych kulturowo i literacko apologetów (obrońców wiary chrześcijańskiej i jej prawd).  Lucyfer, strącony z Nieba, lecąc w kierunku Ziemi (zdobny w kamienie i złoto, lśniący przepychem), spalił się na proch. Zdrada Lucyfera – według mitów, nastąpiła trzeciego dnia stworzenia. Przypomnę, że według Biblii, w tym dniu została stworzona Ziemia, która wydała wszelkie rośliny zielone i drzewa. Strącenie stanowiło karę za wyniosłość, piękno, przezorność i blask. Opis z Izajasza wskazuje na kogoś, kto podbijał narody. 
Stary Testament wspomina o władcy babilońskim (satyra na króla babilońskiego), który runął pośród ziemi. W okresie późniejszym, ten znany fragment Iz 14, zaczęto utożsamiać z kimś potężnym, kogo powalono. To istota, która była równa Stwórcy, obalała królestwa, wyrzucona została z grobu, jak ścierwo. Biblia zapowiada, że złoczyńca z…

Drzewo dające wieczność

Charakterystyka na podstawie starotestamentowego wyobrażenia
Z drzewem spotykamy się w Księdze Rodzaju, przy opisie Ogrodu Eden, który Pan umiejscowił na wschodzie, a następnie umieścił w nim człowieka. Człowiek ten był ulepiony z prochu ziemi, a w jego nozdrza tchnięto życie.
[...] „Na rozkaz Pana wyrosły z gleby wszelkie drzewa mile z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła"[...] (Rdz 2, 9-10). Opowieść o Edenie, drzewie życia, poznania dobra i zła oraz Adamie i Ewie zna wielu ludzi na świecie. Przez jednych traktowana jest jako przypowieść, dla innych stanowi inspirację, a jeszcze inni dopatrują się w niej symboliki, dla spraw, które nigdy nie mogły mieć miejsca. Opowiedzieć początki człowieka, to znaleźć klucz do dziejów tego rodzaju, poznać powód konfliktu pomiędzy człowiekiem, a aniołami oraz w pełni zrozumieć drogę, którą przebyliśmy do tego  świata. Pod tym pozorem istnieje coś większego, źródło wieczności i poznani…

Łodyga przeciwieństw – Kto jest szatanem?

Anton Szandor LaVey napisał nieszkodliwą książkę w wymowie, z zupełnie innym ujęciem niż sądzą ludzie. Jeszcze nie napisałem recenzji Biblii Szatana, choć tę księgę czytałem ogromną ilość razy. Powszechne przekonanie o dziełach jej Autora wynika z niewiedzy oraz błędnie utrwalonego poglądu dotyczącego ludzi. LaVey, ostatni prorok Ziemi, wyjaśnił że kłamstwo było wrogiem wolności, pozbawiając osobistą naturę człowieka wszelkiej zdolności radzenia sobie z życiem. Mówił, że trzeba zniszczyć kłamstwo. I nie chodziło mu o plucie na hostię czy przeklinanie wrogów – to byłoby zbyt proste, tworząc kolejne kłamstwo. Perfidnej manipulacji dokonano, dając ludziom księgi, w których prawa zostały zapisane, a częściowo zmienione. Nie mieli czasu i odwagi dokonać całkowitego zakrycia, okazało się że brak pomysłu nie przeszkodził w tworzeniu zaprzeczeń. Zbudowali na tym kościoły, a ludzkość trzymając w ręku Biblię, wierzy tępo w słowa beznamiętnego, barbarzyńskiego kaznodziei, który nawet resztki tego…

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach. Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób…

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która mu…

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Kilka uwag o „multi-kulti”, „zielonych”, „ojczyźnianych”, „gender” i „uchodźcach” w wypowiedziach Profesora Wolniewicza

"Większość polityków, gdyby poczuła, że z mówienia o wartościach religijnych i narodowych nie ma już kasy, to wierzcie, że uszedłby z nich ten patriotyzm, jak powietrze z balonika."
Ze wstępu Autora do Prowincja idzie na wybory

Prowincja odsłania system, pokazując przykłady jego działania. Na samym dole tej drabiny widać, jak w zwierciadle. „Alicja w Krainie czarów” nie jest ciekawa, dlatego że traktuje o wielkich miastach, ale o małym świecie na jednej z wiosek. A dokładniej: w noże królika. To samo dotyczy „Lwa, czarownicy i starej szafy”. Ile mądrości jest w „Małym księciu”. I jak widać nienawiść i zło oraz walkę z prześladowaniami w „Quo vadis”.
Nie dotyczy to tylko polityki, barwiącej codzienność. Rzecz idzie też o filozofię. W tym wypadku dobrze zaangażowaną. Każde mądre zdanie powinno być wykorzystane, a nie tylko te, które chce aktualnie dominować. Prowincja kieruję się rodzinnymi przesłankami i powiązaniami. Są „oni”, mocni i „naznaczeni” oraz jest reszta. Wśród tej „…