Przejdź do głównej zawartości

Mrągowo może być inne? Felieton nasercowy paralityka moralnie ukrzyżowanego

Lechaim, co znaczy "na zdrowie"

zaczynam od tych słów, bo wielu zacnych Żydów rządziło w Mrągowie, bywało oraz budowało to miasto. Zacnych mówię, bo wielu już nie ma pośród nas, a szkoda... Doskonale odnajdywali się w PZPR i demokracji. Uczniowie tych protoplastów zasiadają do dziś we właściwych ławach albo ramach. Została tylko Ona, moja mała i mikra Mordźka. W ramach podziękowania do dziś ich historia nie znalazła się warta upamiętnienia. Widać temat nie na czasie, albo wyraźnie po czasie. 
Przypomniało mi się iż podrożało masło. Tak, chyba 😩


Jurysdykcja 

Nasze (Wasze) Mrągowo, to skarb. Przepiękne miejsce na Ziemi, z którego możemy być dumni (kilka jezior i brak ryb dla wędkarzy). W tym miejscu jesteśmy gospodarzami (jak są wybory, zainteresowani nawet chodzą po domach). Pięknie chciałem zacząć, ale nie wierzę w zmiany w tym mieście (boleśnie króluje jakaś pandemia albo pandemonium). Ludzie śpią, jest im dobrze, każdy orze jak może, no i jakoś się kręci (na kilku placach zabaw zakręcono karuzelami, wprawiając miasto w ruch, względem innych miast). Mrągowo jest ciekawe, zatem postanowiłem sobie w wolnym czasie poklikać w kwestii miastowo-powiatowej  (warto ukazywać mity o dobroczynnym wpływie włodzimierzy na stan zastany). Jeśli was to interesi, to zapraszam od czasu do czasu na mój fanpage: marcinlupkowski oraz mego blogspota.  
Osoby starsze, może dlatego że przywiązały się do tego miejsca, powiedzą zapewne iż to ich "mała ojczyzna".  Kocham to pojęcie (przednie, ładne, zgrabne i wywalcowane - Ps. nie mylić z Hanką). Tak dawniej zachęcano w wyborach: "Ratuj małą ojczyznę?" "Małej ojczyźnie!" Itd. Młodzi  już niekoniecznie to znają, bo nie rozumieją "małych ojczyzn" (zajęli się globalnie sprawami tego świata śledząc wpisy na Facebooku). Nie czują się tu dobrze, nie mają łączności z lokalnymi sprawami. Nie interesują się polityką, dopóki ona bezpośrednio ich nie dotyka. Wolą popracować, zapalić i wypić Jacka Danielsa. Czasem jakaś lasencja przejdzie w mini, to aż oczy padają ze zdumienia. Ach, tak młodzież. Trzeba tylko uważać na bojówkarzy, bo po kilkunastu wyspecjalizowali się w bezdotykowym przestawianiu zębów na kompletnym znieczuleniu twarzy.  Zacne to, a gdy nie ma kamer, to czujemy się bezpieczni. Zwłaszcza, że Straż Miejska broni nas i strzeże. W końcu, za to chłopakom płacą ciężkie uposażenie. 
Ja uważam, że Mrągowo to obecnie głęboka prowincja, bez perspektyw, szans i z monopolem dawnych działaczy i układowców. Taki grajdołek, kurza piętka i rosołek bez kuraka. Ładne jest, no fakt, ale jezior nikt nie stworzył w ramach sprawnego zarządzania. 
Rządzi tu PSL oraz byłe SLD. Do władzy aspiruje PIS, który po cichu wspiera PSL. No i jest PO, która radzi, ale głównie potrafi się ustawić lokalnie. Pojawili się także KOD-erzy, broniący demokracji i sądów, a za nimi idą osoby, które idą. Pozdrawiam Pana Wojciecha, ale tego Gościa cenię, bo wymiata i ma własne zdanie. Nie chce powtarzać za czołowymi działaczami PIS, bo musiałbym obrażać ludzi, a wcale nie chcę. 
Radni, jak Zbych, zawodzą, bo gdy władza zaczyna być w zasięgu, to społeczeństwo jest w oddali. Nie wystarczy postawić gorzałki, ludziom z obwodu wyborczego , aby dowiedzieć że jest się dobrym i spełniło oczekiwania. Trzeba być dobrym i przyzwoitym przez cały czas. Jestem ciekaw jak wypadło głosowanie w Bazie. W Zarządzie Dróg już pokazało się małe co nieco. To może być niezrozumiałe, ale wyjaśnię: robi się pod, a nie z. Głównie pod siebie i z kumplami. Taki współczesny Kosynier spod nowej Magdalenki przypomina mi się... Jak on miał na imię: Lech albo Bolek? Nie wiem już sam. On też obiecał, sam wziął, a innym figasa wskazał i wyjechał. 
Wielkie rozczarowanie, to wicestarosta. Myślałem, że osoba po fachu – historyk. Dysponująca doświadczeniem pracy w szkole oraz mądrością dawnych wydarzeń dziejowych, będzie potrafiła wyciągać właściwe wnioski. A ja słyszę, że Baza ma problemy, ludzie boją się korzystać z mrągowskiego szpitala. Kurwa, ludzie, co jest?! Baza, jednostka znana w świecie. No i Szpital. Jęknąłem i stęknąłem. Jak mi się z okiem coś stanie, to w Mrągowie będę czekał na otwarcie gabinetu prywatnego w centrum albo taksówką do Olsztyna. Czemu tu nie zatrzymują się ludzie po udarach, tylko błagają o Biskupiec. Hello! Powiat jest duży, a Szpital miał być modernizowany. Pan Karaś się zarzekał, ale że często mija się z pojęciem prawdy, to nie dziwię się (prawdę traktuje czysto metaforycznie, zakładając jej odniesienie do różnych nurtów i ujęć filozoficznych). Tak to jest, jak członek PSL znajduje się u władzy. Naszym województwem zarządza PSL. I co to dla powiatu przyniosło? Co Pan Karaś umożliwił mieszkańcom? Zarzekał się, że taka konfiguracja da wymierne efekty. Daje? Bo ponoć do obsługi fanpage na Facebooku musiał zatrudnić pracownika. 
No ja nie mam nic przeciw partii, ale jak takie macie szeregi, to nie dziwię się prezesowi Kaczyńskiemu, że ze złością mówi o „mordach”. 

Mrągowo może być inne?  Felieton nasercowy paralityka moralnie ukrzyżowanego


"Komuchowo" i troszkę o gejach 


Za PZPR w mieście były fabryki i zakłady. Dzisiejszy czas daje możliwość rozwoju turystyki i okołoturystycznych produktów. Nasze największe produkty: Miasto Festiwali, leży i kwiczy, gdyż jego wydolność jest porównywalna z czasem, który obecna Burmistrz potrzebuje na przebycie miasta wzdłuż, bez używania pojazdów mechanicznych, wyłącznie przywdziana w gumiak. Długo by zeszło według mnie, ale na tym polega rzeczywistość. Skrajny dymorfizm płciowy pozwala mi na zrzut jadowitego szaleju. Okraszam każdą strofę zmarszczkami, one się wręcz tu uwydatniły. Ale, nie o tym szaleństwie... Świetny Robert Biedroń jeździ rowerem, rozmawia z mieszkańcami Słupska, jest zaangażowany. A nasza Burmistrz? Jeździ samochodem, zbliża się do tych, co trzeba. To, o czymś świadczy. Biedroń pokazał w Słupsku, że może być inaczej. Mrągowo też powinno mieć swój czas.
Pamiętam jak rozpowszechniano plotki na temat jednego starosty, strasząc że jest gejem (głoszono to jak prawdę objawioną, zastanawiając się jaki może mieć rozmiar ptaszka i czy jest mu przyjemnie - na tym upływały rozmowy wielu zacnych ludzi). Sam uległem temu trendowi pomawiania, ale walę się w piersi i mówię: przejebałem w imię złego! Dziś wiem, z całą pewnością, że gejem nie jest. A nawet, gdyby był, to Biedroń pokazuje, iż bycie gejem nie oznacza bycia dobrym samorządowcem. Ta plotka kosztowała człowieka służącemu tej krainie absurdu (człowiek wykonujący dla regionu najwięcej został stracony - ot kurwa wdzięczność ludowa), stanowisko starosty powiatu mrągowskiego oraz brak możliwości wygrania w wyborach na burmistrza Mrągowa. Rozpowszechniana przez politycznych oponentów i prawdziwych ludzi o skłonnościach homoseksualnych, którzy mają rodziny i żyją z mężczyznami i niestety obarczają tym innych. Takie krypto-homosie. Nie wierzcie im, to swołocz. Gdy ktoś wam powie, że ktoś jest gej, wiedzcie że ściemnia lub roznosi plotkę, ale wyszła ona od prawdziwych gejów, których nie potępiam, boli mnie tylko to że zdradzają oni swoje żony. Nie chce żon uświadamiać, bo to byłoby świństwo, ale same mogą ocenić, rozpracowując nocne całodobowe zaangażowanie samców. 

Znam gejów i znałem kilka lesbijek. Świetne osoby, nie afiszowały się, rozwijały i działały społecznie. Poza tym: Mrągowo musi być tolerancyjne, aby było dobrze postrzegane.

Polityka jest zła i brudna, gdy zajmują się nią osoby mówiące pięknym językiem, a jednocześnie ukrywające prawdziwe zamiary. Jednak istnieje pewien stary przekaz z Biblii, do którego warto się odwołać, gdyż przejawia pewną mądrość: Po owocach ich poznacie.

Mrągowo może być inne?  Felieton nasercowy paralityka moralnie ukrzyżowanego


Reprezentacja narodowa

Istnieją ludzie, którzy dobro innych przekładają nad własne (to nie są egoiści i biznesmeny, działające na styku PZPR-u i III RP). Te osoby mają plan, wizję i wiedzą jak pewne rzeczy zrealizować. Zbiorowość, chcąc zmian winna tym ludziom zaufać, wesprzeć ich oraz uczestniczyć wspólnie z nimi w rządzeniu.
Jakim dziś partnerem władzy reprezentowanej przez Pana Antoniego Karasia czy Panią Otolię Annę Siemieniec jest przeciętny Mrągowianin (małą literą piszę się o mieszkańcu Mrągowa, ale ja tak zupełnie przez szacunek)?
Niedawna próba Waldka Cybula, zakończyła się ledwo zwycięstwem Pani Siemieniec. Mógł zwyciężyć. Mocny gość, twarda ręka, dobre myślenie. Jest z kim rozmawiać. Nadaje się. Żałuje cholernie, że osoba w wieku poprodukcyjnym i zaawansowanym rządzi tym miastem i wygrała z kimś, kto miał wizję. Pani Otolia dźwiga zbyt duży bagaż pokoleniowy. Mi kojarzy się z tą polską zmianą ustrojową, która boli i  uciska w dupę połowę rodzaju polskiego.
Myślę, że drugą alternatywą był Dominik Tarnowski, młody, doświadczony i mający na swoim koncie wiele działań. O sile tego człowieka świadczy to, że ponad podziałami był atakowany przez wszystkich kandydatów. Zastanawiam się, dlaczego tak boją się dojścia do władzy przez Tarnowskiego? Odpowiedzi dostarcza mi Pani Janina, która opowiedziała mi jak Dominik dbał o jej interesy, nawet narażając się urzędnikom. Mówiła, że niewygodny był, bo za ludźmi stawał. Posłuchałem też w jednostkach podległych. Ludzie za niego dostawali podwyżki. No i blokował lokalnej klice dojścia do wielu spraw. Niewybaczalne. Znamy już powód nielubienia tego gościa. 
Wygrała pchnięta niedużą liczbą głosów, uzyskaną od osób zależnych, pracujących w jednostkach lub osób z kół emeryckich. Wygrała Pani Siemieniec, rzecz jasna nasza budowniczyni pomnika "Czajnik" o fallicznym kształcie. Za tym działaniem przemówiła promocja, bo głośno było swego czasu o Mrągowie. No przykre, że tak zawierzyliście, ale ja wiem, jeśli dostaje się cokolwiek i ma wsparcie, a nie wie że może być lepiej, to czemu ma się myśleć, iż zmarnowało się czas na Panią Otolę (jak ktoś tak używa tego imienia, to znak że zachodzi korelacja czynna, nieutwardzona). Znacie ją, wiecie jaka jest. Cóż?... Obdażyła Was Strażą Miejską. Rzeczywiście potrzebną jednostką "bojową" (albo porządkowo-penetrującą zagrożenia) urzędu.
Oczywiście ludzie z urzędów i jednostek podległych mieli prawo takiego głosowania, gdyż również są mieszkańcami. Im nikt nie powiedział, że może być lepiej (Mrągowo od lat przeżywa cyklicznie aplauz dobrej zmiany i program Zasiłek plus). Urzędnikom również zależy na rozwoju. Nie myślcie, że jest inaczej. Ja myślę, że co niektórzy są ociężali w wielu kwestiach i nie działają z pozycji prawa i zasad, ale tej dynamicznej inaczej. Nikt zasad nie łamie. Kwestia etyki i posiadania kręgosłupa. 

Nie każdy musi mieć moralność, jak ktoś wychował się pod siewnikiem i jest wójtem, to efektów nie należy szukać daleko.     


Mrągowo może być inne?  Felieton nasercowy paralityka moralnie ukrzyżowanego
               

Urzędnik żyje dzięki sprawnie funkcjonującemu samorządowi. Ci urzędnicy, to często wspaniali ludzie, mający wizję i znający samorząd. Sprawny lider, kierujący takim zespołem wypracowałby efekty. Dziś liderstwo nie może być realizowane, gdyż nie wierzę iż Pani Otolia Anna Siemieniec czy Pan Antoni Karaś są w stanie pracować na zasadach liderskich i prospołecznych.
No jakbym dobrze porozmawiał z Panem Karasiem, to okazałoby się że gość nie wie, o co chodzi. Ktoś taki jest starostą. Oczywiście ja nie znam się tak na korniku, strzelectwie i  wyrębie jak ten Pan, ale coś tam wiem, zasadniczo w innych dziedzinach. Pan Karaś kiedyś tak promował wolontariat, głosując przeciw działaniu Centrum Wolontariatu, będącego częścią wojewódzkiej sieci. Tak na marginesie, to było świństwo i krótkowzroczność. Panu Kossakowskiemu to się nie dziwie, bo ten typ tak ma. Pan Alicki również, bo ten człowiek…. Nie wiem, czy mam zdolność do używania słowa FIJUT. Co do reszty, nie wiem. Żenada. Pagony pospadały. WOT mnie ściga we snach, szatan nawiedza, a ORMO i CBŚ podsłuchują. Chyba się zdynamizowałem. Mam takie sny. Ciągle siedzę w Sądzie i czytam Konstytucje, a potem wychodzi Pan sędzia i mówi: W dupie mam to! Ja tu stanowię prawo! No i budzę się zlany potem, a w telewizorze strajkują pod Sejmem.

To osoby, które wychował inny system. Mają dziś własne zasoby i skupiają – jak to osoby zasłużenie wiekowe i na emeryturze, na zupełnie innych kwestiach niż większość mieszkańców. Czy ich interesuje to, że ludzie mają niskie zarobki lub nie mogą tu osiedlić się i wyjeżdżają? Nie interesuje ich to. Mają ileś kominów płacowych zapełnionych, a reszta niech się kręci. Jeżeli się komuś nie podoba sytuacja, to może wyjeżdżać. (Bye! Bye! The way). 

Nie stworzono niczego, co rozwinęłoby Mrągowo na tyle, aby móc konkurować z innymi regionami Europy czy miejscami w kraju.

A co zrobił, niejaki radny Pan Bułajewski, startujący z  PSL do Sejmiku wojewódzkiego? Miało się tak dziać, lobby i te sprawy. Sam Pan zapowiadał na pamiętnej sesji pro-lobbystycznej w powiecie mrągowskim. Nie widzę efektów bezpośrednich, a może już ślepy jestem? Starość mnie bierze i chuj strzela z wiekiem. Literaci tak mają. Wszak Pan zasiada w radzie nadzorczej mrągowskiego Szpitala, a ja się właśnie zastanawiam co zrobić, aby jak mnie zawał chwyci ratować się ucieczką do Biskupca, aby przeżyć te parę lat kolejnych, czy też pozwolić się położyć na oddział? Będę musiał z tym pytaniem przywlec się kiedyś, na jedną z darmowych porad, finansowanych z budżetów którejś z lokalnych gmin. To dla mnie poważna rzecz, gdyż boję się śmierci, wręcz panicznie. Staram się rozważać różne sytuacje i troski, które mam, muszę jakoś rozwiązywać moje dylematy natury moralno-egzystencjalnej. Walczę i walczę o te moje zdrowie. Bo zdrowie jest najważniejsze.
Miasto powinno tętnić życiem. Zasoby mamy: piękno przyrody, wspaniali ludzie zdolni do czynu, przedsiębiorczy ludzie i społeczeństwo, któremu może się chcieć, gdy ktoś im powie: Tak, jesteście tego warci! Możemy coś zmienić! (Na paradzie miłości mówili: Warto być gejem! - nie wiem, nie podzielam tej myśli, ale jeśli zaistnieje uczucie - to owszem. Grunt, aby nie dać sobie wcisnąć bałachu). 

Zastanawialiście się nad tym. Warto, bo Ci ludzie decydują o każdej sprawie.
Jeżeli Wasi reprezentacji tyle mówią o harmonii, spokoju, działaniu na rzecz mieszkańców, to czy Oni są blisko Was? Czy może wyizolowali się, uzyskując większe dobra i możliwości niż Wy. Jeżeli tak jest, to Ci ludzie uciekają.

Dziś potrzeba nam solidnych inwestycji i rozwoju

Miasto obecnie nie realizuje poważnych zadań (po co się męczyć, gdy ma się tyle spacerniaków z cudnej kostki). A nasze festiwale i imprezy, no bez zupełnej obrazy, rozmiarowo przypominają zgromadzenia „dla” i „w”. Dlaczego tak? Bo to zamknięte dla bogatych imprezy. Inne miasta: Kętrzyn, Giżycko czy Mikołajki mają ofertę dla mieszkańców. Zwróćcie uwagę na mikołajskie szanty, w których koncerty są za darmo, ale cała okoliczna infrastruktura zarabia. Tam Burmistrz, wychodzi do ludzi i prezentuje miasto, zachowując się jak prawdziwy gospodarz. Dlatego o Mikołajkach słychać. Mrągowo za to żyje dawnymi festiwalami, których wielkość wypracowano w latach 80-tych. Mieszkańcy bawią się na Placu UE, a elita w Amfiteatrze. Czy zastanowiliście się ilu z Was stać na bilety? Pani Otolia rozdaje pewien pakiet osobom bliżej nieznanym, a powinna dla uczciwości zamieszczać listę obdarowanych na szlachetnej stronie miasta. Ludzie zasięgnęliby wiedzy o lokalnych sympatiach. Proszę zrobić ten eksperyment, mając na uwadze bogaty poglądowo materiał do analiz porównawczych. 
Powinno tak być, że imprezy w Amfiteatrze są biletowane. Tak, bo organizują je zewnętrzne firmy: Piknik Country, Noc Kabaretowa. To nie są miejskie produkcje. Jestem za tym, aby współpracować krajowo, a nawet międzynarodowo i biletować. Jednak musi istnieć solidna oferta samym mieście. Pamiętam lata, jak miasto tętniło. Zapchane ulice, brak miejsca w knajpach, kolejki w spożywczakach. Wówczas przedsiębiorcy mówili: można zarobić na cały rok! I tak powinno być, ale nie jeden festiwal czy wydarzenie, ale cały cykl, który przyciągnie ludzi i zapewni mieszkańcom dochody. Od tamtego czasu wiele biznesów już padło. 
To Mrągowo powinno się rozwijać. Tu powinien być odnotowywany napływ ludności, a obecne młode pokolenie musi mieć taką alternatywę, aby nie myślało o wyjazdach.

Stoję na stanowisku, że Mrągowo stać na więcej i może być inne (nie musi, a może). Wszystko jest kwestią czasu i podejścia. Obecna władza i system zarządzania miastem są zdegradowane oraz nie przyczynią się do rozwoju, ale spowodują zastój, a z czasem całkowity brak perspektyw. Spójrzcie na te mimochody, ruchy gałkowo-oczne oraz taplające się oceanie błękitu jasne kądziele. Jestem na tak dla przyszłości. Chcę rudawego srebra albo kasztanowej czerni.
Oczywiście – jak wszędzie, żyje się dobrze gnidom i kombinatorom (frakcja zasłużona społecznie w III RP). Bo kogo obchodzi to, że ktoś idzie pracować na czarno i musi znosić obelgi, gdyż nie jest w stanie inaczej. Kogo obchodzi, że nie ma możliwości rozwoju, a rękę podaje się wyłącznie „kolesiom”, a motłochowi w dzień wyborów. Palisady i pseudo-pozory zostają zachowane, ale czy widać czyny?

Po czynach poznaje się ludzi. Nie będę ukazywał układów, pajęczyn oraz tego, kto i gdzie zgromadził zacny majątek, dzięki służbie mieszkańcom. Uważam, że wielu ludzi nie idzie, aby służyć tylko załatwiać własne interesy. Społeczeństwo nie głosuje na zasadach logiki, ale odruchowo. Cieszy mnie, że radni których wybierają załatwią sobie pracę. Po zakończonej kadencji nie będzie można powiedzieć iż nic nie zrobili, bo zrobili, ale wyłącznie dla własnej dupy.
No to na tyle mojego pierdzielenia. Zwijam się i do zobaczenia wkrótce, może będę bardziej moralny i ukażę kilka zdjęć z dawnych czasów. A co! Koloryt jest potrzebny, współistnieje obok treści.


Szalom!        


Mrągowo może być inne?  Felieton nasercowy paralityka moralnie ukrzyżowanego
                                    

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…