Przejdź do głównej zawartości

Ubiegać los, może to i zacne, ale czy potrzebne?

Tym pytaniem z księgi „Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo”, rozpoczynam ten mały dedykowany ludziom myślącym artykuł. 
Jeśli ktoś zapytałby komu służę: to nikomu, żadna norma ani prawo Ziemi nie jest dla mnie wiarygodne. Respektuję i przyjmuję. Tak samo, jak  rozumiem i czuję śmierć tysięcy istot, które winniśmy bronić z narażeniem własnego życia.     
Jestem tchórzem, dlatego wyłącznie piszę. Ale tak naprawdę to nic nie mogę. 




Fikcyjne przekazy 

Moje książki są fikcyjne, ale… zawierają przekaz dotyczący czasów i wydarzeń. Tak myślę. Nie przesadzam, ale czasem odlatuje w nieznaną mi przestrzeń wyobraźni. Jestem inny, gdy nie tworzę pod publikę i nie opowiadam chwalebnych historii. Mówię jak jest i moje zdanie, wyrażone w książkach sprawdza się… Jeżeli ktoś zechce przeanalizować każdą sytuację oraz zrozumieć słowa, to ujrzy w stworzonym literackim zwierciadle: przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. 
Piszę w ten sposób, ukrywając w przeróżnych formach te przekazy. Mają służyć człowiekowi oraz Ziemi, zanim nastanie jej kres, należy się prawda, bez względu na to, jakby miała wyglądać.  
W codzienności nie dostrzegamy tego, co dzieje się wokół. Mamy pewne domysły. Stajemy po jednej lub drugiej stronie, ale cały czas jest to niewłaściwe. Nigdy nie wiemy do końca, co się dzieje. Nie znając rzeczywistości, nie będziemy w stanie zrozumieć. Na tym polega problem dzisiejszego człowieka. 
Przywiązani do technologii uważamy się za najmądrzejszych. W książce, a w sumie w satyrze polityczno-obyczajowej „Kaczkoduk przejmuje ster!” wyraźnie napisałem, czego na ogół nie robię we własnych książkach:

Czas bliski. Proroctwo spełni się. 
Zamierzony cel, planowany zawczasu.
Chciałbym, aby była to bajka, ale niestety nie jest. 
Wyzbądźcie się strachu, bowiem zginiecie. 
Miłujcie kraj i ziemię, dzieci i żony,
spracowane ręce i pot wymęczony katorgą.


„Kaczkoduk przejmuje ster!”



Ziemia wchodzi w ostatnią fazę. 


Rozszarpane ciała, walczące ulice, śmierć i głód.
Cierpienie tysięcy. 
Splamienie, bez skazy, służy mistrzom.
Przyjdzie wam koniec, gdy ustąpicie w drodze. 
Ludzkie pomioty, zapanują nad milionami.


„Kaczkoduk przejmuje ster!”


To przekaz książkowy, ale wskazuje, skąd nastąpi atak:


Spiskowali nocą. 
Z czarną peleryną, do podziału.
Spłata konieczna, lew z pokolenia Judy.
Zemścił się człowiek, jedyny przemówi w rozsądku.
Wśród kaźni pojednał się z mędrcami.

Znad Jordanu przywleką cielce.
Obejdą kraj po brzegi i wyplują małego człowieka.
Z ich rodu, pokoleniowo służył.
Nędzny to człowiek, w kapturze i kapciach.
Zyskał, gdy zawiść zwyciężyła.
Wielu powalił, bo prowadzi go inny bóg.
W mocy zakonu potomkowie Perkuna.
Żal, trwoga i kał wyleją się w rzece urodzaju.
Zapanuje chciwość, głupotą skarmią masy.

„Kaczkoduk przejmuje ster!”



Literatura umożliwia ukrywanie przekazów. Jednak one istnieją i mogą wyznaczać pewne okoliczności. Ludzie nie mogą poznać całej prawdy. Magia i przepowiednie ludzi są słabe, nieskuteczne. Oni nie widzą i są ślepi, bazują jedynie na emocjach oraz zmyśle do obserwacji. Istniało tylko kilku, którzy widzieli i byli w stanie zasięgnąć w przyszłości. Żaden nie zdradzi, co stanie się jutro, gdyż poznanie prawdy może zniszczyć świat, w którym jeden człowiek, znając zdarzenia, mógłby przewrócić cały porządek. Zachwiany świat, pozostałby bez obrony. 



Zawistni  i głupi, podli i zwyrodniali,
zebrali się hałastrą, a czas ich nagli.
Demony ludzkie, służebnicy zła.
Nieposkromione bękarty, 
tworzone z surowicy czarownic.
Nadeszły nieskalane, głosząc cuda. 
Oto magicy świata.
Niosą chorągwie śmierci. 
Służą człowiekowi.


„Kaczkoduk przejmuje ster!”


Ciężko myśleć człowiekowi XXI wieku w kategoriach sprzed 5 000 lat, ale w każdym proroctwie, wydarzeniu i słowie odwołujemy się do czasów świetności i potęgi. Punkt wyjścia, w którym zaczęto jest punktem stycznym wszystkich wędrówek.





Gwarancja Boga

Człowiek z gwarancją Boga, oczekuje wybawienia. Dobra postawa, ale ile Boga w życiu codziennym zauważacie? Ja widzę ludzi, okrucieństwo i strach przed realizacją własnych pragnień. Sterowani masowo, nie wiemy ile tych kłamstw zyskało w naszych oczach. Nie zaakceptujemy tego, gdyż wiemy, że musimy być wielcy. 
Chciałoby się powiedzieć, że człowiek jest piękny: TAK! Zaiste tak, ale również obrzydliwy i krwiożerczy. 
Ja, zajmując się aniołami, nabrałem innych przekonań i nawyków. Pisanie kodem, umieszczanie metafor i znaczeń w prostocie oraz bezpośrednie przytaczanie faktów. Całość zależna od okoliczności. Co innego jest mi bliskie… Wiem, że koniec nastanie. Kres czasów jest tak skomplikowany, że nie można wytłumaczyć go wprost. Ludzkość uwierzyła w diabła, Reptilian oraz inne rzeczy. 
Prawdą jest, że nie jesteśmy sami we wszechrzeczy. W książce „Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo” wyjaśniłem: 

„Wojna, zmieniła nas nie do poznania, szlifując na nowo każdy z brzegów wiecznej materii. Ponownie zyskaliśmy obraz siebie, pozostając zamkniętymi wobec nadziei, blasku i słowa. Nic już nie dyktowało słów, nikt nie warunkował czynów – nastała pustka. 
Czytający te słowa, zapamiętaj, że oddaję tobie historię kel el, których ty nazwiesz aniołami. 
Dawniej dzierżyliśmy świat, istniejąc na straży sześciu innych… nadszedł czas, w którym upadliśmy. 
Nie mylisz się, usłyszałeś „upadek”. Wypowiedziałem te słowo, ale nie w tym rzecz: nie wiesz jednak, jaki stał się ku temu powód, bo błędnie uczono o naszej pysze. Nie słuchaj swych mędrców, stanowią pył, a pyłem nie kieruje rozum. Koniec nadszedł wraz z zemstą, czynioną z miłości tak silnej i mocnej, że żadna skała ni tworzywo, nie byłyby w stanie jej powstrzymać.  
Jam przyniósł śmierć tym, co kochali, z brata i żony jego, wydzierając żywcem serca.    
Jestem ostatnim wodzem kel el, potworem istniejącym odwiecznie. Na dźwięk mego imienia gasną siły urgalskiej watahy.
 Jam jest Alfa i Omega, Początek i Koniec, sługa Stwórcy i Pan tego świata. Ostatni pradawny, który zamknął bramy Ziemi i zstąpił tu, czyniąc zagładę doskonałości, w imieniu życia, miłości i wierności prawu. 
Na imię mi Bestia, której żadne z twoich wyobrażeń, ojczysta Ziemio, nie jest w stanie przekroczyć granicy mej pustki i zła. 
Żywię się krwią, od wieków ładuję wieczność tchnieniem życia, czerpiąc z wszelkich możliwych światów. 
Nieosiągalne stało się wrażliwe – powoli porażało, niszcząc. 

To ja, pierwszy zmierzyłem się ze Stwórcą.
To ja, niosłem śmierć Ziemi i Eremu.
To ja zniszczyłem Urel,
kładąc w śmierci setki tysięcy mężów.

Kres naszego istnienia, wyznacza początek lub koniec i wam, drodzy wygnańcy z Aldae-ika .  
Księga Życia, spisana przez Wędrowca, ostała się w odmętach ludzkich zgliszczy. To z niej wydobył się blask, roztaczając nad łuną świata. 
Nigdy jej nie widzieliście, a czytanie wasze tych słów, mi oraz takim jak ja, przyniosłoby same nieszczęścia, dostarczając cierpień i bólu. 
Zbyteczne jest teraz męczenie kogokolwiek tematem śmierci. Zwykła przypadłość tego świata – śmierć, została planecie narzucona, by kłaść potęgę wieczności. Nie potraficie żyć wiecznie, potrzebowaliśmy cykli, które pozwolą wam na szybką odmianę, dając wytchnienie emocji, tak pożądliwej jak wasza”.


Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 


To wyjaśnia wiele. Uważny czytelnik dostrzeże „Księgę życia”, która znalazła się na Ziemi, stanowiąc źródło wiedzy i mądrości. Jeśli ludzkość miała skąd zaczerpnąć, jej władcy zyskali niemałą potęgę. Tworząc religię i  prawa, wzrastali. Dziś nikt nie pamięta: może i dobrze. Pamięć bywa szkodliwa. 
Wprawny obserwator zauważy, że w każdym geście, słowie i działaniu, bez względu na miejsce na Ziemi, czuć wyraźnie obecność tych, którzy wiedzą. Uśpiona i zwiedziona ludzkość jeszcze nie wie, ale powoli domyśla się tych prawd. System jest taki, że wyklucza wszelkie przejawy myśli. Blokujemy się sami, blokują nas inni. Prawo jest proste: to co z wnętrza, to z prawdy. Jeśli nasze wnętrze czyni źle, to nie nadajemy się, a jeśli jest sprawiedliwe i dobre, to nie potrzebuje żadnego słowa, gdyż czerpie z pokładów siebie. 
Wielu spotkałem takich, co czyni wedle siebie, będąc sprawiedliwymi. W nich pozostała nadzieja na wielkość tego świata. Z nimi, czas i miejsce nie zagrają roli, ale w nich pozostaje siła i miłość, dzięki której można uwierzyć w człowieka. 

Czy uważam, że mam misję pisząc? 

Tak. Każdy człowiek chciałby poczuć się potrzebny. Nie jestem mistrzem, tylko wyrobnikiem, który składa w całość nieudolne słowa. Staram się wyjaśnić kilka kwestii, przybliżyć czas i rodzaj. Jeżeli jesteście w stanie wejrzeć w zwierciadło, aby przeglądnąć się w nim, myślę że coś tu znajdziecie. Jeśli jednak chcecie niszczyć, idźcie stąd precz. Człowiek piękna, sparszywiał, zabijając i mordując współbraci oraz istotę żywą. 
Patrzcie na własny los. Świat upada…



„Wznieciłaby się wojenna pożoga, a bracia musieliby zmagać się z tą pradawną strukturą ziemi – równie zaciekle, co z Litanami czy Urgalami. Krew i śmierć przepełniłyby to miejsce. Nawałnica dławiłaby istnienie, gasząc najdrobniejsze struny z eremickiej harfy. I niczym byłoby to pole, jak okiem sięgnąć krwią zmazane. Nie mógł wydać Pan na potępienie – tak wielu, razem za-trwożonych, dziełem swym skraplając kamienie. Żywot człeka krótki, śmierć mu wybawieniem, drogę rozpoczyna nową, na kolumnie życia stając nieporadnie. Kel el tracąc istnienie, nie gasi płomienia wiedzy – zdmuchnąć, rzecz go niezwykła”.  




Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha trapiło jedno, zasadnicze pytanie: „Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.  Jako autor Pierwszej wojny w niebie: Dziedzictwo i Księgi Aniołów, jestem zobowiązany o tym temacie wspominać, tłumacząc zawiłą historię relacji ludzi i aniołów. 



Fakty ze „świętych” zapisów 
Pismo mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania.  W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.   A teraz c…

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić po krótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują.




Trudna klasyfikacja satanizmu
Satanizm nie jest sektą, a dla wielu też nie jest religią. Prof. Jerzy Bralczyk (Uniwersytet Warszawski), tak oto wyjaśnił to pojęcie:
Formalnie mógłby być uznany za odrębną religię, ale... niechętnie użyłbym tu określenia religia, bo to deprecjonowałoby pojęcie religii. Myślę o satanizmie jako o kulcie szatana, nie przypisując mu statusu ani religii, ani sekty.
Pozbawieni statusu sekty i religii, sataniści uchodzą za osoby zajmujące się kultem szatana. Z tym, dla wielu kojarzy się satanizm jako ruch, którego nie można uznać za religię, gdyż to obrażałoby tradycyjne podejście do religii. Na taki schemat, dziesiątki lat pracowała obiegowa opinia o złu, którą zasłaniano niecne czyny człowieka. Musiano jakoś usprawiedliwić to, że człowiek jes…