Przejdź do głównej zawartości

Doceniam ludzi, których pasją jest pokonywanie samych siebie

Z dużej perspektywy, moje miasto Mrągowo, wygląda ładnie. Cieszę się, gdy mogę aktywnie uczestniczyć w odkrywaniu wszystkich tych miejsc, do których udawanie się stanowi swoistą podróż sentymentalną, a także jest pewnego rodzaju ucieczką od codzienności. 
Wówczas rozmyślam nad własnymi działaniami oraz tym, co robią też inni, którzy znajdują się w jakiś sposób wokół mnie. Najbliższe otoczenie człowieka, poprzez rozwój informatyzacji, zaczyna zmieniać swoje pojęcie. 

Mieszkamy w pięknych miejscach, nie doceniając krajobrazu kulturowego, który roztacza się wokół nas (krajobraz kulturowy to krajobraz naturalny poddany działaniu człowieka, w ten sposób przekształcony i zaadoptowany). Dzielimy się tymi miejscami z ludźmi, promując własne miejscowości. Wystarczy odrobina chęci, aby nie ślęczeć w domu i mówić "już mi nic nie wyjdzie", tylko ruszyć. Jesteśmy tymi małymi cząstkami, wpływającymi coraz realniej na nasze otoczenie. 
Moja znajoma Anna powiedziała mi, że jej się nic nie chce. Znam ją sporo czasu, spotykamy się poprzez Facebook i czasem rozmawiamy. Denerwuje mnie, wiele razy już mnie wywaliła ze znajomych. No cóż, niektóre kobiety tak mają. Osobliwość żeńska jest piękna, a ja lubię dynamikę, nie znosząc stagnacji. 

Tło traumatycznej historii
Dziewczyna pochodzi z małej miejscowości, gdzieś w Polsce. Niektórzy nie wiedzą, gdzie na mapie leży Polska, a co dopiero jakaś tam mała miejscowość. Żyjemy w przekonaniu, że nasz mikry świat jest ważny. I owszem, ale tylko wówczas gdy tego chcemy i sami powodujemy, że tak jest. To jest proces, w którym przyciągamy ludzi i mówimy, że coś jest pozytywne. Dziewczyna znajduje się w zaawansowanym wieku, sięgając trzydziestki (tak plus-minus). Faceci mówią, że to wiek seksualnej ekspansji kobiety. Mieszka na wiejskim terenie, gdzie ciężko o dostęp do nowoczesnych zdobyczy cywilizacji miejskiej. Jednak zna obcy język, potrafi wiele rzeczy, jest inteligentna i ma zmysł twórczy. Przede wszystkim jest wrażliwa. 

Ludowość 
Przypomnę, że u schyłku XIX wieku w Polsce, zabiegano o tzw. "ludowość". La belle epoque kochała się we wsi. Impresjonizm i naturalizm widoczny w "Chłopach" Władysława Reymonta również zachwycał. Piewcą takiego modelu był znany z tworzenia Stanisław Wyspiański, autor dramatu "Wesele". Rzecz dotyczyła bohemy krakowskiej, do której również należał Lucjan Rydel czy Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Ludowość była tym, czym "wieś spokojna, cicha". Doszukiwano się w tym powrotu do korzeni, chciano uzyskać wenę i móc na nowo odnaleźć się w tych "dziwnych czasach", których finalnym wystąpieniem były dwie wojny światowe oraz masowa zagłada, przeprowadzona na niespotykaną dotąd skalę w Europie, gdyż świat znał już o wiele większe masowe mordy (i rzecz nie dotyczy Rosji Józefa Stalina).
Stąd dziwię się Annie, że ona nie wie, co ze sobą zrobić. Jest tym pięknem, które kochano u schyłku XIX wieku. Ma pasję, gdyż uprawia ogród. Korzysta ze zdobyczy internetu i tworzy, bez zająknięcia, nie chwaląc się tym, czym mogłaby zachwycić niejedne oczy. Jednakże jest niespełnioną osobą, gdyż... Powodów jest tysiąc, ale jeden jest najważniejszy: strach przed samym sobą. Źle dzieję się, gdyż w dyskusji potrafi "użądlić", gdy zechce, a to już jest oznaka inteligencji - rzecz wrodzona i cenna. 
Ja jestem zwolennikiem tego, że ludzie są cenni z natury. Czasem odrzucamy własne zdolności oraz umniejszamy faktom, tzn. jemy, poruszamy się - to cenne, doskonałe - stanowi o naszej wielkości. Życie jest samo w sobie cenne. Reszta to ponury dodatek. 


Marcin Łupkowski
Zdjęcie własne: Mrągowo, widziane z Góry Czterech Wiatrów.


Ja też jestem tchórzem - nie takim społecznym, bo w pisaniu i tworzeniu jestem bezkompromisowym draniem, ale takim tchórzem życiowym, co boi się wystawić nos o milimetr za ścianę życia i powiedzieć sobie: Let's do it! Moje draństwo wynika z troski o los człowieka i życia istot żywych. Boli mnie ta niesprawiedliwość oraz kaźń urządzana życiu na Ziemi. Moja lojalność względem Stwórcy jest zachwiana. Nie mogę przeciwstawić się temu, zatem staję się bezużyteczny. Aczkolwiek mogę pisać i próbować zmienić odrobinę los. 
Najciężej rozmawia się ze sobą. Jedni zapominają, inni kojarzą, a jeszcze inni marzą oraz im się wydaje. Od pewnego czasu zastanawiam się nad tym, bo cóż moje życie byłoby warte, gdyby nie zapał wewnętrzny?
Pewnie niewiele. Takie troski potrafią zabić. 

Doceniam ludzi, których pasją jest pokonywanie samych siebie
Kolega Ryszard miał wzloty i upadki, ale potrafił zwyciężyć i doskonalić się jeszcze bardziej, gdy zdawałoby się, że już nic nie ma sensu. Cenię tego człowieka za upór, nie akceptuję skrycia i ucieczki w nicość, ale to już zupełnie inna historia. Ubarwiać nie będziemy, trzeba się wspinać po stalowych linach naszego życia. 
Doszedł do wniosku, że siłą jest zwyciężać i podnosić się po upadku. Rychu, wolał to od leżenia na piachu. Gość jest wprost niesamowity i nieprzyswajalny. Powalony człowiek wygląda szpetnie. I z tym należy nie dyskutować, tylko zapierać się łokciami z całych sił i wstawać. Próbować, próbować i próbować... 
Ileż to razy człowiekowi nie chciało się gdzieś pójść, choć miał taki życiowy plan. Życie to przypadek, czasem obowiązek, ponura porażka, ogarnięta defetyzmem i negacją własnego cienia. Oczywiście, że tak. Jedak musimy mieć odrobinę tego "samozapędu". Powiedzieć: Wstań, cholero! I pójść dalej, zamiast bez przerwy dyskutować: pójść dalej. Choćby, żeby zobaczyć piękną panoramę naszej okolicy lub wspiąć się na nowy szczyt (fizycznie i geologicznie, a także duchowo). 
Zdobywanie jest cechą zwycięzców. Marni ludzi - nazywam ich "drętwalami", atakują w stadzie, bez powodu, starając się zamienić nas w emocjonalną kłodę, tylko po to, aby dominować i sprawiać że nic nie będzie się nam chciało. Trzeba od nich oddalać nasze emocje, a gdy się zbliżą, rozpalić ogień i niech tlą się te ich kuklane kłody: Let's burn! 

"Drętwale" mordują pierwotny instynkt 
Ludzie "drętwale" to takie inwazyjne pasożyty, które zaszczepiają się w naszej psychice, wysysają energię, udając że nic w sumie się nie stało złego, ale zawsze musimy liczyć się z nimi. Działają stadnie, będąc formą zbiorowej frustracji, która ogarnia masę bojącą się konsekwencji życia. Mówią, że są w stanie wskazać nam drogę, ale nie wiedzą dokąd ona prowadzi, gdyż na "drętwej kłodzie" ich życia nie ma już miejsca dla innych rodzajów aktywności. Będziemy straceni, gdy zaufamy takim ludziom. Najczęściej posługują się ukrytym zamiarem, głuchą perswazją, układem i durnowatym przekonaniem o własnej wyższości. 
Spotykając "drętwala" powiedz: Let's check yourself!, a jeśli okaże się mitem, co mówi i myśli, rzucaj zapałkę (metaforyczną) i niech płonie kłoda, które jest w stanie na chwilę podtrzymać ciepło, ale nie tworzyć ogień. 
Chcemy żyć, bądźmy ogniem. 

Kto zabronił nam tworzyć ogień i wzywać wiatr?
Postawa Anny jest zrozumiała. Zatkała się w pewnym momencie i zapomniała o sobie. Stała się "drętwalem", który zmienia się powoli w kłodę. Proces okrutny, lecz odwracalny. Czuć jednak w niej odrobinę człowieczeństwa, tego pierwotnego żaru, który ledwo tląc się, nie pozwala zgasnąć płomieniom. Jednak nie będzie to trwało wiecznie. Jeśli Anna niczego nie uczyni, "zadrewni" się (rodzaj zbliżony do zabliźnienia rany) i zostanie stracona wobec własnego życia i siebie samej. Patrzenie w lustro na samą siebie może ją boleć. Wizerunek przeszkadza "drętwalowi". 
Mieszane uczucia, wychowanie w tradycji budzącej szacunek - to zobowiązuje. Poszukiwanie dawnych emocji, przygniecione codziennością smutków i żalów. Niezrozumienie świata i zabezpieczenie się na wypadek kolizji z rzeczywistością. Wewnętrzne skłócenie z tym, co nie nasze i obce, ale tym oddychamy i przyjmujemy, uznając za konieczność egzystencji. Godzimy się. Dlatego Anna jest sprzeczna. Uznaje dawną wiarę i poddaje się z niewolniczym ukłonem, słaniając oględnej płaszczyźnie ogółu. Zabija to jej wnętrze, które powoli "drętwieje" i obumiera, stając się twardą tkanką solidnej konstrukcji  drewna. 
Anna zapomniała o żywym ogniu, istocie płomienia. Zamknęła się w sobie - bo tak jest łatwiej i bezpieczniej. Świat jest podły, a chciałaby wyżyn. Powinna była rozpalić ogień, aby zostać zauważoną. Kto by jej tego zabronił? Czy tak ciężko wezwać wiatr, aby pomógł?
Zdecydowanie tragiczny jest ludzki egoizm. Więź po dawnym życiu, kłamstwo i życie w ułudzie. Let's begin, now! 

Świat nas zniewala, ale to my nadal rządzimy
Nie wiem, na co można wciąż czekać? Na miłość, której nie było i nie doświadczamy jej dobroczynnego wpływu. Może na więzi z ludźmi, których nigdy nie spotkaliśmy? Wyśniliśmy rzeczywistość, która nas przeraża. A jednak wciąż mamy władzę i możemy to zmienić. Gdyby ludzie zechcieli poświęcić energię na wprowadzanie zmian, a odstąpili od pozornych oklasków i iluzorycznych gestów "drętwali", to może byłaby szansa dla Anny, dla mnie i innych, uśpionych dzieci, pomordowanych tchnień, zdradzonych i zabitych o brzasku. Sam jednak nie wybiję skały moją głową. Potrzeba więcej Ryszardów, Józefów i innych silny oraz dobrych ludzi (przyzwoitych sprawiedliwych), którzy własnym sumieniem, uczciwością oraz nienagannym stosunkiem do świata i człowieka, wzniosą ten lud ponad miarę. Nieważne jak się to skoczy i w którą stronę pójdzie każde z nas. Życie weryfikuje samo, ale działanie człowieka, w tym ruszenie się przez Annę z miejsca, uważam za cel sam w sobie. 
I powiem jedno: gdyby nie tliła się tam wewnątrz niej, taka mała nić czułości, tłumiona potrzebą miłości i zauważenia, to powiedziałbym że Anna to wariatka. Wiem jednakże, iż płacze wewnątrz niej mała dziewczynka, która chce kochać, czuć się bezpiecznie i poznawać świat. Ona woła swego anioła, wzywając go przez łzy i targania. 
Aniele, odpowiedz! 
Tłumaczy świat tak nieracjonalnie, bo nie wie komu może polecić ważne słowo, które wypowie o poranku. W pewnym momencie zatrzymała się z własną wrażliwością i poznawaniem piękna otaczającego ją świata. Nie mogąc tego zgłębić, nabrała w usta powietrza, nie mówiąc już nic, co rzeczywiście myślała. Wake up and do it! Just do it!                      
       

Marcin Łupkowski
Zdjęcie własne: Widok na panoramę terenu okalającego Jezioro Czos. W dali Jezioro Dobrynek. 

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Niewolnicy z Ziemi

Każdy człowiek, a może prawie każdy słyszał kiedyś o aniołach. Każde zwierzę słyszało pewnie o człowieku lub jeśli usłyszało, to mogło się zawieść. Niekiedy spotkania z człowiekiem bywają ostatnimi. Nie chcę przez to powiedzieć, że człowiek to szkodnik, ale jakoś tak samo wychodzi. W prosty sposób może zrozumiemy, dlaczego zamknięto Eden. Zwierzęta też nawołują, ale ich głos zbierają ziemskie duchy. Aniołowie nie przeżyliby głosu, który nagromadził się w pokładach ziemi. Ból i cierpienie, wypaczają a przywołane pragnienie spowalnia. Ziemia ocieka krwią. Wiadomo, że anioł przybędzie. Pewnego dnia powróci i wspomoże życie. Pan Eremu przywoła zwątpiałych i przywróci zaburzony ład. 
Jedzący i niszczący wszystko wokół człowiek jest prawdziwym drapieżcą. Można powiedzieć to z dumą, akcentując fakt tego, że gatunek ludzki radzi sobie na Ziemi, dominując nad przyrodą ożywioną, ale nie sposób dostrzec dramatów związanych z działalnością ludzi. Wykańczają sami siebie, stali się sobie „sterowalni…

O aniołach i stosunkach seksualnych

Joshue ben Qorcha, trapiło jedno zasadnicze pytanie:„Czy to możliwe, żeby aniołowie, którzy są płonącym ogniem, mogli odbywać stosunki seksualne tak, by nie poparzyć swoich narzeczonych od wewnątrz? Po wielu rozmyślaniach zdecydował, że kiedy aniołowie ci spadli z nieba, ich siła i postura zostały zredukowane do siły i postawy śmiertelników, a ich ogień zamienił się w ciało.


Fakty ze „świętych” zapisów Biblia mówi: „uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam” /Rdz 1,26/. Zastosowana została liczba mnoga. Wynikałoby z tego, że człowiek tworzony był w formie czegoś zorganizowanego, nie pojedynczego, sprawczego działania. W dalszej części Księgi Rodzaju możemy wyczytać, że „wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego człowiek stał się istotą żywą”. /Rdz 2,07/.  A teraz coś w kwestii, która dręczyła rabbiego ben Qorcha: „a kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Pana, widząc, że córki człowiecze są …

Prawdziwa twarz satanizmu

Od ponad dziesięciu lat zajmuję się zjawiskiem satanizmu, obserwując to, co dotyczy tego zagadnienia. To trudny obszar, głównie z uwagi na uprzedzenia ogółu społeczeństwa, ale możliwy do opanowania. W końcu wiedzę zdobywamy głównie dla siebie.  Na tej podstawie postanowiłem wyjaśnić pokrótce, kim według mnie są współcześni sataniści i jakie zjawisko reprezentują. Niektórzy wyszukują w google, wpisując „marcin łupkowski satanizm”. Zastanawiam mnie to, czy mogę uchodzić za piewcę tego nurtu? A może szuka się na mnie haków? Przestrzegam, nie interesuje mnie polityka, nigdzie nie startuję i nie zależy mi na głosach jołopów biorących udział w wyborach. Opisuję rzeczywistość, to wszystko. Wybaczcie poczciwi ludzie, jeśli odebraliście do siebie kwestię „jołop”. Nie do wszystkich to się tyczy. Miałem na myśli ludzi, którzy wybierają dno, które potem reprezentuje mieszkańców w samorządach. Niestety ludzie dają chwytać się na marne hasła. To samo dotyczy zjawiska satanizmu – stąd słuszne porówna…

Istota nakazu dnia szóstego

Beliar zachowania ludzi nie zrozumiał. Miał przed oczyma wizję wojny, która wydarzyła się w jego świecie. Nadal nie wiedział, o co chodziło w tym krwawym sporze. Ludzie chcieli wyeliminować kel el; tak zaczęła się pierwsza wojna w niebie, która toczyła się z człowiekiem, odnosząc różny skutek. Naówczas byli silniejsi, bliżsi nam. Po przegranej, ludzie zostali wygnani z Ogrodów Ojca, tworząc pierwszą cywilizację Szeolu.
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

Rdz 1,26 mówi: „A wreszcie rzekł Pan: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.  W czasach biblijnych, panowanie nad światem wyobrażano sobie jako władzę, którą mógł sprawować król, w stosunku do danego obszaru oraz mieszkańców. Jego panowanie wiązało się z wprowadzaniem wspólnych norm. Zrozumienie tej części oraz kontekstu fragmentu książki, wymaga przywołania pojęcia „panowania”. 



Tłumaczenie słownik…

Etykiety

Pokaż więcej

Popularne posty z tego bloga

Sztuka kochania według Owidiusza – Jak poderwać kobietę?

Rozpoczynam nieco nie z dworską może etykietą, bo "podryw", to potoczne słowo określające zaloty, czyli starania się o rękę. Podrywać można do lotu lub autorytet, ale zwyczajowo też kobietę, którą można również "rwać".  Do kobiet się "startuje" i "uderza". "Zarywa się" dość powszechnie na całym świecie. Dawniej się "konkurowało" i "zalecało". Można też "smalić cholewki" i "uderzać w konkury", ale też "uderzać w koperczaki" i "umizgiwać się".  "Umizg", niebo lepszy niż "randka w ciemno", zawsze pozostawia jakiś nieprzebyty smaczek. "Podryw" to uwiedzenie, w tym sensie może oznaczać tylko jedno – "seks bez zobowiązań". I Fortuna może sprzyjać, jeśli szczęściu pomożemy. Uwodzenie nie ma do końca być początkiem trwałego związku, ale ma sprowadzać się do przeżycia czegoś ciekawego. W życiu można zdobywać wiele kobiet i jest to rzecz naturalna – …

Jak wyglądałeś Beliarze (szatanie)? Opowieść o obrońcy ludzkości

On skinął głową, pochylił swe skronie, zmarszczył czoło, skrawkiem brwi zwiesił. Makijaż na nim widniał siły… Widziadło farby i koloru, matowiało prawdziwe uczucie, będące ostatnią podporą. Godność zachować pragnie każdy, skrywając niewygodne odbicie. – Powaga wymaga ofiary z siebie, nieprzetrawionej do granic.              Samotny stanął, z bólem sadowiąc się wśród niemej przestrzeni. I nie kołysał nerwowo ciałem, nie dał się wzniecić na źdźbło trawy. W nim huśta i zagłusza zmorę – światło rozpromienione. Nie rzuca się, stojąc, spogląda rzucając cieniem na świat blady. I nie dochodzi głos go nadwątlony, który niknie w bezwietrznym szepcie. – Naród człowieczy miał w nim podporę sławy, żyłby wznosząc najtrwalszy budulec. Sięgnąłbym w nim ponad granicę czasu, tym wznosił najpiękniejsze słowa i tworzył, prorokując Ziemi, chowając skazę do głębi otchłani.             Włosy dłużyły mu się na ramiona, ciążąc do barków idea­łem[1]. Z czernią zlewały się w kolorze, barwiły światłem grzebiąc w…

Energetyczne wampiry – rozpoznawanie, obcowanie, uwolnienie

Energetyczne wampiry, wysysające naszą energię, w rzeczywistości istnieją, są wokół nas i mają się dobrze. Planują godzinami to, co z nami zrobią, a kiedy usiłujemy się „wyzwolić” i wydostać spod ich jarzma, to zaczynają swój okrutny atak, wymierzony w nas. 
Zaczynają „zemstę”, uprzedzając nas wcześniej o tym, a kiedy zbyt gwałtownie im odmówimy, przystępują do ciosu. Porzucają wszystkie swoje sprawy, których nie mają zbyt wiele, na rzecz tego, by dać nam nauczkę. W ich ocenie nie mamy prawa do „porzucenia” ich. Jesteśmy w ich mniemaniu im wiele dłużni. Uważają, że „prawo do zemsty” im się należy. Oddali nam w końcu przysługi, przynieśli drobne prezenty materialne, wyciągnęli rękę w chwili naszej słabości. 






Czatują na stosowny moment, obserwując ludzi, a kiedy się nadarzy okazja, przystępują do natarcia. Ich pomoc jest pozorna i prowadzi do uzależnienia. Więcej wezmą niż dali, ale to zauważymy, orientując się dopiero po pewnym czasie. 
Nie mogąc się pogodzić z „odrzuceniem” dojdą do wnio…

Jarosław Dumanowski, Hrabiowie na Lubrańcu. Dzieje fortuny magnackiej

Praca Dumanowskiego przedstawia dzieje rodu Dąmbskich, tytułowych hrabiów na Lubrańcu - jak określali siebie poszczególni członkowie rodziny aspirujący do najwyższych zaszczytów, biorący udział w schedzie po przodkach. Relacja, którą opisał Autor stanowi okazję i pretekst do przedstawienia mechanizmów awansu majątkowego i społecznego w cza­sach nowożytnych wśród całej szlachty polskiej. Już tytuł w wnioskowaniu metodologicznym sygnalizuje czytelnikowi zastosowanie metody komparatywnej w analizie historycznej i zwraca uwagę ingardnerowska dwupłaszczyznowość w jej kompozycji czy też swoisty dychtomizm w ujęciu Ericha Fromma, której temat kryje podwójne znaczenie. Pierwsze skupia uwagę na Lubrańcu, drugie na całej szlachcie polskiej. Środkiem do tego jest monogra­ficzny charakter powieści - tak Autor określił własną pracę, który służy dużej syntezie i rozważaniu nad całością procesów społeczno-ekonomicznych zachodzących wśród warstwy „narodu szlacheckiego". Skonstruowana w ten sposób…

Masturbacja - zło w oczach Stwórcy?

Onanizm, jak wyjaśnia Wikipedia, to inaczej masturbacja(samogwałt, ipsacja, cheiromania)– pobudzanie własnych narządów płciowych w celu wywołania u siebie rozkoszy seksualnej. Może, lecz nie musi doprowadzać do orgazmu. Masturbacja jest spotykana również w świecie zwierząt, np. u ogierów. Masturbacja odbywa się bez udziału partnera lub przy jego wyłącznie biernym uczestnictwie. Istnieje pojęciewzajemnej masturbacji, które dotyczy sytuacji z aktywnym udziałem partnera. Masturbacja stanowi normalne zachowanie w świecie zwierząt, które praktykują odruchowo ludzie, lecz w większości, z powodów oczywistych się do tego nie przyznają.


Historia Ojcem onanizmu był syn Judy i Kananejki Szua, Onan, brat Era i Szela. Er poślubił Tamar, ale że był pierworodnym Judy i nie podobał się Panu, bo był zły, Ten zesłał na niego śmierć. Juda nie miał z Tamar dzieci, więc pokolenie Judy stało się zagrożone. Wobec tego kazał on swemu synowi, Onanowi zbliżyć się do Tamar. Juda chciał, aby Onan zapłodnił Tamar…

Miłość w trudnych czasach socjalizmu

Nieważne, gdzie się znajdziemy. I nieważne, jak mocno życie nas doświadczy. Liczy się to, czy w danym momencie umiemy się na tyle zachować, aby nie trwać samemu. Rodzina stanowi najwyższe dobro i posłannictwo każdego człowieka.






Oceniać pozornie można zawsze, ludzkie czyny, wybory i dokonania. Człowiek jest nauczony czekania na właściwy moment. Wierzymy, uparci i niezłomni, że nasze światełko się zapali. Wtedy ma być tylko lepiej, dla nas, najbliższych oraz wszystkiego, co kochamy. Łatwo jesteśmy w stanie ocenić za i przeciw oraz zrozumieć swoje posłannictwo. To, że czasem odstępujemy od tego, co jest dobre, nie oznacza wcale, że tak akurat chcemy. Po prostu czasem najwyższym dobrem jest rodzina i jej przyszły los.

Po wojnie

Osłabienie przyszło zaraz po wojnie. Wiele osób dostało się już w jej trakcie do niewoli i potraciło swe dobra, a nawet bezcenne życie. Po Teheranie, Jałcie i Poczdamie, przyszedł czas na realizacje Polski w realiach, które znamy po 1945 roku; Polski Ludowej, która mu…